Bilety, kontrole, taryfa
Moderator: JacekM
Myślę, że to kwestia myślenia za w czasu. Jeśli wiem, że na najbliższym przystanku wysiadam, a jest kontrola biletów i mam wątpliwości, czy dojdzie do mnie, czy może "zaatakują mnie przy wysiadaniu", zrobiłbym jedną z dwóch rzeczy:
a) sam podszedł do kontrolera mówiąc, że ja teraz wysiadam, więc od razu pokazuję
b) przy wysiadaniu miał przy sobie kartę miejską i dokument potwierdzający prawo do ulg tak, żeby w ułamku sekundy móc go pokazać w ostatniej chwili.
Koniec. Jaki problem? Ludzie sobie na siłę robią problemy nie myśląc, a potem narzekają, jacy są poszkodowani.
a) sam podszedł do kontrolera mówiąc, że ja teraz wysiadam, więc od razu pokazuję
b) przy wysiadaniu miał przy sobie kartę miejską i dokument potwierdzający prawo do ulg tak, żeby w ułamku sekundy móc go pokazać w ostatniej chwili.
Koniec. Jaki problem? Ludzie sobie na siłę robią problemy nie myśląc, a potem narzekają, jacy są poszkodowani.
Być może nieprecyzyjnie opisałem sytuację. Podbieganie do drzwi było od zewnątrz, tzn. kontrolerzy nie jechali do ostatniego przystanku, tylko na nim wsiadali, podbiegając do autobusu wjeżdżającego na pętlę, co samo w sobie specjalnie bezpieczne nie było bo patrzyli, jak kierowca zatrzyma się, po czym szybko biegniemy zatrzymywać ludzi, jedną ręką prosimy (co prawda nie żądamy!) o poczekanie, fizycznie grodząc wyjście, blokujemy kasownik i prosimy o bilety. Dla mnie było to zaskakujące, z perspektywy czasu komiczne nawet.
Co do Radomia, Lublina... nie wiem jak jest teraz w Radomiu, ale w Lublinie po latach kontrolerów a'la mafia, afer z fałszywymi kontrolerami, wprowadzono tam system o 180 stopni przeciwny tj. kontrole w odblaskowych kombinezonach. Miało to poprawić wizerunek miasta ale chyba też się nie sprawdziło, bo i z tego zrezygnowano (info z licznych relacji znajomych z Lublina). Nie wiem jak jest teraz za naszą wschodnią granicą ale wiele lat temu kontrolerzy w niektórych miastach to byli panowie z łańcuchami na szyi w dresach gdzie przy pierwszej kontroli myślałem, że to napad. Wspomnienia ożyły podczas ostatniej jazdy
A swoją drogą... jak to wygląda w takim np. Szczecinie, Opolu, Olsztynie? Nie chcę porównań, bo to zwykle od Warszawy inne miasta się uczą, ale z ciekawości się dowiem.
Co do Radomia, Lublina... nie wiem jak jest teraz w Radomiu, ale w Lublinie po latach kontrolerów a'la mafia, afer z fałszywymi kontrolerami, wprowadzono tam system o 180 stopni przeciwny tj. kontrole w odblaskowych kombinezonach. Miało to poprawić wizerunek miasta ale chyba też się nie sprawdziło, bo i z tego zrezygnowano (info z licznych relacji znajomych z Lublina). Nie wiem jak jest teraz za naszą wschodnią granicą ale wiele lat temu kontrolerzy w niektórych miastach to byli panowie z łańcuchami na szyi w dresach gdzie przy pierwszej kontroli myślałem, że to napad. Wspomnienia ożyły podczas ostatniej jazdy
A swoją drogą... jak to wygląda w takim np. Szczecinie, Opolu, Olsztynie? Nie chcę porównań, bo to zwykle od Warszawy inne miasta się uczą, ale z ciekawości się dowiem.
W Radomiu też wsiadają do wozu na przystanku i kontrolują wysiadających, zgodnie z regulaminem, ale wizerunek komunikacji (moim zdaniem) mocno przez to cierpi.ktr2013 pisze:Co do Radomia, Lublina... nie wiem jak jest teraz w Radomiu(...)
Wolfchen pisze:Regulamin ZTMu: "Podczas przejazdu pojazdem lub przebywania w strefie biletowej metra pasażer jest obowiązany posiadać ważny bilet lub dokument uprawniający do bezpłatnych przejazdów i na każde żądanie kontrolera biletów przedstawić go do kontroli w sposób umożliwiający weryfikację jego ważności". Wg mnie autobus dojechał na kraniec, zakończył kurs, więc kontrolować nie wolno.
W Olsztynie byłem wiosną tego roku. Kontrola "na drzwi" również tam jest popularna, ale nie zauważyłem, żeby ktoś robił z tego powodu jakieś problemy. Ludzie widocznie są przyzwyczajeni, bo kontrola przebiega bardzo szybko i sprawnie. Inna sprawa, że tamtejsi kontrolerzy są wyjątkowo kulturalni i uprzejmi ("miłego dnia!" itp.) - a trafiłem jednego dnia na trzy różne grupy.ktr2013 pisze:A swoją drogą... jak to wygląda w takim np. Szczecinie, Opolu, Olsztynie?
Dlaczego? W regulaminie jest punkt informujący o tym, że również pasażerowie wysiadający z autobusu mogą zostać skontrolowani, więc wszystko odbywa się zgodnie z prawem. Nie ma innej metody, żeby ludzie nie pouciekali z pojazdu, widząc dobrze im znanych kontrolerów na przystanku. Czy dbanie o to, aby pasażerowie uczciwie płacili na usługę, jest złe? Kontrolerzy nie robią akcji "na drzwi" tam, gdzie są duże wymiany pasażerskie. A że ludzie lubią narzekać i potrafią nawet napisać skargę na to, że chcieli wysiąść na pętli trzecimi drzwiami, ale musieli przejść do drugich (w których była kontrola), to już inna sprawa.ashir pisze:W Radomiu też wsiadają do wozu na przystanku i kontrolują wysiadających, zgodnie z regulaminem, ale wizerunek komunikacji (moim zdaniem) mocno przez to cierpi.
Ale w regulaminie może być napisane, że kontrolerzy mogą przyjść do domu pasażera i sprawdzić bilety. To nie znaczy jeszcze, że rzeczywiście mają do tego prawo.
Dokładnie.
PS. Status klienta nie ma nic do rzeczy, ponadto za linią kas nadal jest się na terenie sklepu (a przed jej przekroczeniem nie można nikogo "zwinąć", bo inaczej nie da się udowodnić kradzieży).
Przestaje nim być w momencie wyjścia z pojazdu. A uniemożliwianie wyjścia z pojazdu na przystanku pasażerowi posiadającemu bilet jest delikatnie mówiąc bardzo niepożądanym zjawiskiem - nie dość, że wątpliwym prawnie, to już na pewno wizerunkowym granatem wrzuconym w pełne szambo.MZ pisze:Bardzo frywolna interpretacja przepisów. Czy pasażer dojeżdżający autobusem na pętlę przestaje być pasażerem w momencie otwarcia drzwi?
Pasażer, który wysiadł z pojazdu też przecież jechał tym pojazdem, więc sugerujesz, że można bilet sprawdzić choćby i na przystanku? Albo poza strefą biletową metra?MZ pisze:Przecież wyraźnie widać, że jechał tym pojazdem, więc musi mieć bilet lub dokument.
A tu walnąłeś kompletną bzdurę, bo pomyliłeś kategorie czynów i przepisy, które ich dotyczą - w przypadku kradzieży jest to KW i KK, a w przypadku kontroli biletów: PT i regulamin.MZ pisze:To tak, jakby ktoś uważał, że po przekroczeniu linii kas w markecie przestaje być klientem i ochrona nie ma prawa (jeśli ma takie podejrzenia) sprawdzić, czy przypadkiem czegoś nie wyniósł bez zapłacenia.
PS. Status klienta nie ma nic do rzeczy, ponadto za linią kas nadal jest się na terenie sklepu (a przed jej przekroczeniem nie można nikogo "zwinąć", bo inaczej nie da się udowodnić kradzieży).
No nie wiem, czy zgodnie z prawem, taka praktyka jest wysoce wątpliwa - a rady gminne nie takie babole uchwalały.MZ pisze:Dlaczego? W regulaminie jest punkt informujący o tym, że również pasażerowie wysiadający z autobusu mogą zostać skontrolowani, więc wszystko odbywa się zgodnie z prawem.
Nie, złe są niektóre metody.MZ pisze:Czy dbanie o to, aby pasażerowie uczciwie płacili na usługę, jest złe?
Raczysz żartować, w Radomiu nie raz takie akcje były robione przy dworcu PKP, a to już szczyt chamstwa, bo tam akurat często człowiek się musi przesiadać w biegu.MZ pisze:Kontrolerzy nie robią akcji "na drzwi" tam, gdzie są duże wymiany pasażerskie.
S4 | R8 | R90 | RE8 | RE90 || 10 | 11 | 36 || 105 | 136 | 167 | 178 | 184 | 186 | 414 | 523 | N43
Przesadzacie z tym narzekaniem na system "na drzwi". W Lublinie kontrole są tak przeprowadzane od lat. Wszyscy są przyzwyczajeni i kontrole bardzo nieznacznie spowalniają wysiadanie pasażerów.
Co to odblaskowych kamizelek, to w Lublinie zniesiono je w zeszłym roku, w sumie dobrze, bo kontrolerzy wyglądali bardziej jak drogowcy
W zamian wprowadzono jednolite mundury, które też łatwo rozpoznać, ale wyglądają znacznie lepiej.
Co to odblaskowych kamizelek, to w Lublinie zniesiono je w zeszłym roku, w sumie dobrze, bo kontrolerzy wyglądali bardziej jak drogowcy
Przecież napisałem, że zgodnie z regulaminem (czytałem, wiem, że wiele osób tego nie robi, ale ja czytałem). Czy przystanek Poniatowskiego/Dworzec PKP to jest ten przystanek o małych potokach?MZ pisze:Dlaczego? W regulaminie jest punkt informujący o tym, że również pasażerowie wysiadający z autobusu mogą zostać skontrolowani, więc wszystko odbywa się zgodnie z prawem. Nie ma innej metody, żeby ludzie nie pouciekali z pojazdu, widząc dobrze im znanych kontrolerów na przystanku. Czy dbanie o to, aby pasażerowie uczciwie płacili na usługę, jest złe? Kontrolerzy nie robią akcji "na drzwi" tam, gdzie są duże wymiany pasażerskie. A że ludzie lubią narzekać i potrafią nawet napisać skargę na to, że chcieli wysiąść na pętli trzecimi drzwiami, ale musieli przejść do drugich (w których była kontrola), to już inna sprawa.
Właśnie, jeszcze niekiedy w mało miłym tonie, bo w końcu zator robi się konkretny i się robi nieciekawa sytuacja. Poza tym jak człowiek wysiada to nie zawsze ma nawet możliwość sięgnięcia do najbliższej kieszeni po bilet, co innego jak jedzie i zajął bardziej stabilną pozycję i np. sobie wygodnie siedzi.Wolfchen pisze:Raczysz żartować, w Radomiu nie raz takie akcje były robione przy dworcu PKP, a to już szczyt chamstwa, bo tam akurat często człowiek się musi przesiadać w biegu.
A czy to prawda, że w Lublinie kontrolerzy mają na przystanku piloty którymi zdalnie wyłączają kasowniki, aby osoba będąca w pojeździe przy dojeżdżaniu do nich na przystanek nie mogła w ostatniej chwili kupić i skasować biletu? Słyszałem dokładny opis takiej procedury i podobno autobusy mają taki system wdrożony. Podobno wcześniej było tak, że kontrolerzy znali się z kierowcami (to w końcu mniejsze miasto) i przed przystankiem puszczali mu oko a kierowca szybko blokował kasowniki, podjeżdżał i nie otwierał drzwi do momentu aż upewnił się, że wszystkie wyjścia są "zabezpieczone" rękoma 
W Warszawie raczej w wielu miejscach takie kontrole doprowadziłby do bałaganu i niezłego wzburzenia spieszących nie-gapowiczów. No, ale w Warszawie przede wszystkim raczej gapowicze nie znają się z widzenia z kontrolerami, których w takim Radomiu jest pewnie niewielu i jeżdżą oni po małym obszarze.
Co do prawa kontroli na przystanku końcowym, to tak sobie myślę teraz czysto teoretycznie...: skoro regulamin wymaga okazania biletu tylko podczas przejazdu, to przecież w opisanej sytuacji miałem prawo wyrzucić/zjeść bilet z chwilą zatrzymania się autobusu na pętli a kontrolerom którzy wpadli zamiast pokazać bilet, życzyć miłego dnia i oświadczyć, że bilet zjadłem, a autobus nie jest już w "jeździe" więc nie mogą uznać mnie gapowiczem, a jak się nie podoba to zabezpieczmy kamery i wezwijmy policję.
W Warszawie raczej w wielu miejscach takie kontrole doprowadziłby do bałaganu i niezłego wzburzenia spieszących nie-gapowiczów. No, ale w Warszawie przede wszystkim raczej gapowicze nie znają się z widzenia z kontrolerami, których w takim Radomiu jest pewnie niewielu i jeżdżą oni po małym obszarze.
Co do prawa kontroli na przystanku końcowym, to tak sobie myślę teraz czysto teoretycznie...: skoro regulamin wymaga okazania biletu tylko podczas przejazdu, to przecież w opisanej sytuacji miałem prawo wyrzucić/zjeść bilet z chwilą zatrzymania się autobusu na pętli a kontrolerom którzy wpadli zamiast pokazać bilet, życzyć miłego dnia i oświadczyć, że bilet zjadłem, a autobus nie jest już w "jeździe" więc nie mogą uznać mnie gapowiczem, a jak się nie podoba to zabezpieczmy kamery i wezwijmy policję.
Z tego co wiem to w Lublinie kontrolerzy są umundurowani i kierowcy na ich znak wyłączają kasowniki
W Warszawie to raczej pasażerowie by sobie sami otworzyli drzwi. 
Generalnie - każdy rodzaj kontroli, który wydłuża czas podróży osób posiadających bilety jest maksymalnie wkurzający. Kontrolowanie wysiadających z metra tak samo.
Generalnie - każdy rodzaj kontroli, który wydłuża czas podróży osób posiadających bilety jest maksymalnie wkurzający. Kontrolowanie wysiadających z metra tak samo.
A mnie wkurzają ludzie którzy narzekają na takie głupoty
Jakoś w miastach typu Sochaczew czy Ciechanów nie ma potrzeby blokowania drzwi.ktr2013 pisze:W Warszawie raczej w wielu miejscach takie kontrole doprowadziłby do bałaganu i niezłego wzburzenia spieszących nie-gapowiczów. No, ale w Warszawie przede wszystkim raczej gapowicze nie znają się z widzenia z kontrolerami, których w takim Radomiu jest pewnie niewielu i jeżdżą oni po małym obszarze.
-
Autobus Czerwon
- Posty: 4525
- Rejestracja: 08 sie 2011, 23:20
- Lokalizacja: Stary Mokotów
- Kontakt:
Bo tam nie ma takich cwaniaczków?
Cwaniacy to chyba wszędzie się trafiają.Autobus Czerwon pisze:Bo tam nie ma takich cwaniaczków?