Strona 288 z 360

Czasy przejazdu

: 15 lip 2014, 14:27
autor: Flash8222
Powyżej +5 pół kurs jest już wadliwy ;) Można jeszcze wytknąć zbyt późne poinformowanie o awarii Adamowi na Wilanowie ;)

Czasy przejazdu

: 17 lip 2014, 1:32
autor: Adam G.
Szeregowy_Równoległy pisze:Dobrze kojarzę, że ZS1 zatrzymywało się najpierw przelotowo na Zachodnim, a dopiero potem jechało na kraniec? Jak tak, to napisz dosłownie: obsługiwałem przystanek przelotowy na +3 do +5 i nie widzę w tym nic niewłaściwego. Co po twoich wynurzeniach (nie pamiętam, czy tutaj, czy gdzie indziej) na temat niezatrzymywania na przystankach wedle uznania w sumie nie dziwi. Masz dziwną skłonność do wybiórczego podchodzenia do przepisów a jeśli ktoś ci wytknie, że robisz coś źle, to zaczynasz się dziwnie tłumaczyć. Pojechałeś zajebiście nieregulaminowo (nie wiem jaka jest graniczna wartość przyspieszenia, przy której półkurs staje się wadliwy, ale chyba bywałeś blisko) i zamiast albo przemilczeć, albo narzekać na gówniany rozkład, chwalisz się tym i twierdzisz, że jesteś OK. Aż żałuję, że nikt cię nie trafił (tak jak żałowałem, że nikt cię nie trafił przy okazji omijania przystanków), chciałbym posłuchać/poczytać twojego pierdololo na temat złego ZTM, złego regulaminu i złych wszystkich, poza tobą.
Ojej, jaki wylew nienawiści. Tak, nie jestem w stu procentach przepisowy - po prostu do wszystkiego trzeba podchodzić z własnym rozumem. I zaskakujące, że akurat uwagę zwracają mi tu dwie osoby. Jedna, która beztrosko jara szlugi w kabinie, jeździ bez umundurowania i sama dość często chwali się olewaniem wszelkich innych możliwych przepisów, choćby wypisując ile to do przodu nie była "bo zły rozkład". Druga, która wyleciała z mniejszym lub większym hukiem już z tylu miejsc pracy, że przestaje starczać palców na ich policzenie. Zioniecie jadem przynajmniej jakbym wybił Wam pół rodziny.

Halo, panowie, spójrzcie najpierw na siebie. I już na pewno darujcie sobie teksty w stylu "zajebiście nieregulaminowo". Naprawdę, w Waszym wydaniu to jest po prostu totalna żenada. Zajmijcie się swoją pracą, ja zajmę się swoją, to nie jest miejsce do licytowania się kto ma regulaminy głębiej.

I tak, dosłownie. Uważam że przyjeżdżanie na plus na Zachodni nikomu nie szkodziło, a było bardzo wiele ludzi którym solidnie to pomogło. Tak, uważam że powinno być to w takich sytuacjach legalne. Nie, póki co nie jest, więc łamałem regulamin. Regulamin ponad wszystko. Regulamin ważniejszy od zdrowego rozsądku. Regulamin którego Adam przestrzegać musi, ale jak olewa go (jakiś inny punkt, lub dokładnie ten sam, tylko z innym wytłumaczeniem) Bartek to wszystko już jest okej.

Nieskromnie przypomnę tylko, niejako w ramach wytłumaczenia, bo jeszcze ktoś uwierzy w Wasze wynurzenia i uzna mnie za szatana: od 2 lat nie wpłynęła na mnie ani jedna skarga, ani jedno uchybienie od Organizatora. A parę dni temu na bardzo rzadko jeżdżącej linii nieregulaminowo wróciłem po panią z dzieckiem która machała dopiero wtedy kiedy widziałem ją już w lustrze. Tak oto, znów złamałem Święty Regulamin. Tyle w kwestii regulaminowości i zdrowego rozsądku. Dziękuję, dobranoc.

Czasy przejazdu

: 17 lip 2014, 22:37
autor: Szeregowy_Równoległy
Jeżdżę bez umundurowania, bo moje dwie firmowe koszule, które dostałem trzy lata temu (później nikt żadnej nie dał), zwyczajnie się zużyły. Durny zwyczaj prania ubrań. Bez sensu. A nowych, ani funduszy na nowe, nie dostałem. Chce firma, żebym chodził w błękicie, to niech mi ten błękit sprawi, albo sfinansuje. A nie obcina premię oraz (o ironio) dodatek za pranie odzieży. Poza tym aktualna premia jest tak pokaźna, że na wykroczeniach pojawiają się goście złapani na +11 (i nie tylko), którzy radośnie stwierdzają, że "dobrze się jechało". Tym, dla których ta praca jest źródłem utrzymania, coraz mniej zależy. Bo aktualny sposób naliczania i wysokość premii sprawiają, że coraz więcej osób ma głęboko to, czy ją dostanie. Bo nie widać różnicy w wypłacie. Do której powinna być dodawana maść na otarcia, bo za każdym razem, jak wpływa mi przelew, mam wrażenie, że ktoś mnie zwyczajnie zgwałcił. Bo jak sześć lat temu zaczynałem pracę za kółkiem, to zarabiałem więcej niż teraz za porównywalną liczbę godzin. Znacznie więcej, bo kilkaset złotych to jest dla mnie "znacznie". W ogóle ktoś powinien nobla dostać: daj podwyżkę tak, żeby zarabiali mniej.
Jeżdżę na plusie, jak rozkład uniemożliwia jazdę punktualną. Czyli wtedy, gdy jadąc z prędkościami poniżej przepisowych dalej jestem na plusie. Po prostu nie kwitnę na przystankach. Jechałem wolno i przepisowo i wyszło +5? Trudno. Ale nie twierdzę, że ktokolwiek na tym skorzysta. Czasem to mi tych ludzi nawet szkoda, bo pewnie ileś osób chciało pojechać, ale byłem przed czasem. Jak nikt nie widzi, daję sobie klapsika w ramach autopokuty i tyle. Ale nie dorabiam chorej ideologii, nie twierdzę, że komukolwiek jakkolwiek jest to na rękę. Nie jest, ale problem ma podłoże psychologiczne: mam od dobrych paru miesięcy wyjebane. Tylko i aż tyle. Jak urlop jest karą, bo przez pójście na urlop twoja wypłata kurczy się tak, że nawet jej nie widzisz, a po wpłynięciu pytasz, kiedy druga rata, to też możesz czuć się zdemotywowany. Ty łamiesz regulamin, bo uważasz, że możesz oceniać poszczególne punkty i stosować je uznaniowo w imię jakiegoś wyższego, niedookreślonego dobra pasażera. I to mi jakoś nie pasuje. Albo traktujesz to, w co się bawisz, poważnie, a wtedy regulamin również, albo pierdzielisz w czapkę, ale nie ukrywając się za dobrem pasażera. Bo jeśli traktujesz to zajęcie poważnie, to musisz mieć świadomość, że nie jesteś od myślenia, tylko od wykonywania zapisów regulaminu. Chociaż: o tobie i jeszcze jednym mówi się baby-drivers. W zestawieniu z opowieściami, które potrafisz snuć, a które dość szybko się rozchodzą i z krążącą famą o twojej (i drugiego bejbi) bezkarności, ciężko traktować twoje wywody poważnie. A w istnienie milusińskich i bezkarnych jestem w stanie uwierzyć. Chociażby po tym, co mi opowiadałeś o Wilanowie. Złamałeś parę punktów regulaminu, kary nie odnotowano. Bezkarność rozzuchwala, a traktowanie wykonywanej pracy rozrywkowo, bez ciśnienia na osiągnięcie wyników finansowych, też może powodować skłonność do dziwnych zachowań.
A papierosy, jak już palę (ostatnio palę dość rzadko, nie stać mnie na nałogowe jaranie, a w autobusie kopcę jeszcze rzadziej), to palę tylko na PT, jeśli z jakiegoś powodu nie miałem kiedy zapalić wcześniej. I właśnie w takiej sytuacji mnie widziałeś.
A co do czasów przejazdu, żeby uniknąć offtopu: 204 jest zajebiste, serio. W DP jest idealnie.

Czasy przejazdu

: 18 lip 2014, 19:44
autor: sajbeer
Szeregowy_Równoległy pisze:Jeżdżę bez umundurowania, bo moje dwie firmowe koszule, które dostałem trzy lata temu (później nikt żadnej nie dał), zwyczajnie się zużyły. Durny zwyczaj prania ubrań. Bez sensu. A nowych, ani funduszy na nowe, nie dostałem. Chce firma, żebym chodził w błękicie, to niech mi ten błękit sprawi, albo sfinansuje. A nie obcina premię oraz (o ironio) dodatek za pranie odzieży. Poza tym aktualna premia jest tak pokaźna, że na wykroczeniach pojawiają się goście złapani na +11 (i nie tylko), którzy radośnie stwierdzają, że "dobrze się jechało". Tym, dla których ta praca jest źródłem utrzymania, coraz mniej zależy. Bo aktualny sposób naliczania i wysokość premii sprawiają, że coraz więcej osób ma głęboko to, czy ją dostanie. Bo nie widać różnicy w wypłacie. Do której powinna być dodawana maść na otarcia, bo za każdym razem, jak wpływa mi przelew, mam wrażenie, że ktoś mnie zwyczajnie zgwałcił. Bo jak sześć lat temu zaczynałem pracę za kółkiem, to zarabiałem więcej niż teraz za porównywalną liczbę godzin. Znacznie więcej, bo kilkaset złotych to jest dla mnie "znacznie". W ogóle ktoś powinien nobla dostać: daj podwyżkę tak, żeby zarabiali mniej.
Jeżdżę na plusie, jak rozkład uniemożliwia jazdę punktualną. Czyli wtedy, gdy jadąc z prędkościami poniżej przepisowych dalej jestem na plusie. Po prostu nie kwitnę na przystankach. Jechałem wolno i przepisowo i wyszło +5? Trudno. Ale nie twierdzę, że ktokolwiek na tym skorzysta. Czasem to mi tych ludzi nawet szkoda, bo pewnie ileś osób chciało pojechać, ale byłem przed czasem. Jak nikt nie widzi, daję sobie klapsika w ramach autopokuty i tyle. Ale nie dorabiam chorej ideologii, nie twierdzę, że komukolwiek jakkolwiek jest to na rękę. Nie jest, ale problem ma podłoże psychologiczne: mam od dobrych paru miesięcy wyjebane. Tylko i aż tyle. Jak urlop jest karą, bo przez pójście na urlop twoja wypłata kurczy się tak, że nawet jej nie widzisz, a po wpłynięciu pytasz, kiedy druga rata, to też możesz czuć się zdemotywowany. Ty łamiesz regulamin, bo uważasz, że możesz oceniać poszczególne punkty i stosować je uznaniowo w imię jakiegoś wyższego, niedookreślonego dobra pasażera. I to mi jakoś nie pasuje. Albo traktujesz to, w co się bawisz, poważnie, a wtedy regulamin również, albo pierdzielisz w czapkę, ale nie ukrywając się za dobrem pasażera. Bo jeśli traktujesz to zajęcie poważnie, to musisz mieć świadomość, że nie jesteś od myślenia, tylko od wykonywania zapisów regulaminu. Chociaż: o tobie i jeszcze jednym mówi się baby-drivers. W zestawieniu z opowieściami, które potrafisz snuć, a które dość szybko się rozchodzą i z krążącą famą o twojej (i drugiego bejbi) bezkarności, ciężko traktować twoje wywody poważnie. A w istnienie milusińskich i bezkarnych jestem w stanie uwierzyć. Chociażby po tym, co mi opowiadałeś o Wilanowie. Złamałeś parę punktów regulaminu, kary nie odnotowano. Bezkarność rozzuchwala, a traktowanie wykonywanej pracy rozrywkowo, bez ciśnienia na osiągnięcie wyników finansowych, też może powodować skłonność do dziwnych zachowań.
A papierosy, jak już palę (ostatnio palę dość rzadko, nie stać mnie na nałogowe jaranie, a w autobusie kopcę jeszcze rzadziej), to palę tylko na PT, jeśli z jakiegoś powodu nie miałem kiedy zapalić wcześniej. I właśnie w takiej sytuacji mnie widziałeś.
A co do czasów przejazdu, żeby uniknąć offtopu: 204 jest zajebiste, serio. W DP jest idealnie.
Szeregowy_Równoległy może po prostu czas zmienić pracodawce. :lol: EOT

Czasy przejazdu

: 18 lip 2014, 22:21
autor: Szeregowy_Równoległy
Skwapliwie to czynię :) Niemniej irytuje mnie jak ktoś jeżdżący rozrywkowo, posiadający coś na kształt immunitetu zapewniającego, w pewnych granicach, bezkarność, stara się tłumaczyć swoje postępowanie dobrem pasażera bądź głupotą układających przepisy. Ale w sumie to nie ten temat. A, ponownie, żeby uniknąć offtopu: 325 to żarcik. Miałem dziś, gdybym miał kaprys, to +10 w Rembertowie wykręciłbym bez najmniejszego problemu, tylko na linii jeżdżącej co 30 minut jednak staram się nie przesadzać. Ludzi szkoda. Fajnie byłoby, gdyby ktokolwiek w ZTM przyjął informację, że na Marsa już nie ma korków. Ale pewnie trzeba oficjalnym pismem od przewoźnika, inaczej się nie da tej informacji przekazać.

Czasy przejazdu

: 18 lip 2014, 22:24
autor: pawcio
Zdarzają się. W dwa kolejne piątki od Promenady do Żołnierskiej jechałem ok. 17 raz 40 minut, raz 7. Bądź mądry i pisz wiersze.

Czasy przejazdu

: 18 lip 2014, 22:50
autor: Szeregowy_Równoległy
Ja jeździłem rano. Na Marsa pusto, do skrętu w Chełmżyńską najdalej drugie światła moje. A zanim wyjechałem, parunastu innych kierowców w zajezdni zdążyło uprzedzić, że trzeba łapać minusa przed Płowiecką, bo potem wyskakuje plus i tylko rośnie, szczególnie, jak pociąg przy Strażackiej akurat nie jedzie. Dwie minuty między Strażacką a Strażacką - Magazynami, wszystko NŻ, zerowe wykorzystanie. Rusza się ze Strażackiej, zatrzymuje się dopiero przy Kordiana.

Czasy przejazdu

: 19 lip 2014, 9:13
autor: fik
Szeregowy_Równoległy pisze:Rusza się ze Strażackiej, zatrzymuje się dopiero przy Kordiana.
Sprawdzić, czy nie ma kontroli, trzepanie 143 owocuje tłumem ludzi wysiadających z głupią miną na Żołnierskiej.

Czasy przejazdu

: 19 lip 2014, 17:16
autor: Szeregowy_Równoległy
325 nie warto trzepać. Brak ludzi. Nie licząc krótkodystansowców na dystansie Promenada - Gocław, miałem najwyżej 10 osób w wozie, a i to tylko w szczycie.

Czasy przejazdu

: 19 lip 2014, 17:30
autor: fik
To potencjalne 10 kwitów :)

Czasy przejazdu

: 19 lip 2014, 20:53
autor: Adam G.
Szeregowy_Równoległy pisze:o tobie i jeszcze jednym mówi się baby-drivers.
Szczerze mówiąc, średnio interesuje mnie, co o mnie mówicie we dwójkę ze sfrustrowanym Flashem. Ja też kiedyś uważałem się za lepszego, bo miałem więcej latek. To było jakoś w przedszkolu.
Szeregowy_Równoległy pisze:Złamałeś parę punktów regulaminu, kary nie odnotowano.
No i zmieńcie dilera, bo zapewniam że gdyby było mnie za co ukarać - z pewnością ukarany bym został. A tak się składa, że jednak takiego powodu nie było. Serio, zajmijcie się swoją pracą zamiast słuchać plotek i rozpoczynać śledztwa mające na celu chyba tylko udobruchanie własnej frustracji (czy zasadnej czy nie, nie mnie oceniać, aczkolwiek jej powody wymieniłeś chyba dość konkretnie :)).

Czasy przejazdu

: 20 lip 2014, 7:52
autor: Georg
A wracając do czasów przejazdu...
Czy brak korków na Marsa to norma, czy występuje tylko w okresie wakacji?

Czasy przejazdu

: 20 lip 2014, 10:51
autor: Flash8222
Adam G. pisze:
Szeregowy_Równoległy pisze:o tobie i jeszcze jednym mówi się baby-drivers.
Szczerze mówiąc, średnio interesuje mnie, co o mnie mówicie we dwójkę ze sfrustrowanym Flashem.
Popytaj się innych kierowców z Ursusa to może dowiesz się prawdy o sobie, bo opinię masz dzieciaka który tylko wymądrza się.
Adam G. pisze:Ja też kiedyś uważałem się za lepszego, bo miałem więcej latek. To było jakoś w przedszkolu
Odkąd Ciebie znam, a jest to już kawał czasu to zawsze byłeś przemądrzały i uważałeś się za najmądrzejszego, a do błędów się nie przyznawałeś czyli w sumie nic się nie zmieniło pod tym względem.

Żeby nie było OT, to na 166 jest okropnie rozwleczony czas przejazdu od Kostrzewskiego do Nowoursynowskiej. Jadąc z przepisową prędkością 50 km/h i zatrzymując się na każdym przystanku na tym ostatnim można być od +5 do nawet +7 zależy jak światła przypasują i czy będzie zator przez Bonifacego.

Czasy przejazdu

: 20 lip 2014, 12:19
autor: Georg
A jak pod tym względem wypada 503 (odcinek Dolna - Dolina Służewiecka)?

Czasy przejazdu

: 20 lip 2014, 21:22
autor: Szeregowy_Równoległy
Nie my we dwójkę, bo autorem tego określenia nie jestem. W Ursusie to dość popularne, tylko możesz o tym nie wiedzieć. Wiesz, z takimi, co roztaczają nimb własnej zajebistości, co opowiadają, że wybierają sobie wozy, to inni mogą nie chcieć gadać. I jeśli określenie "Baby-drivers" odbierasz wyłącznie jako przytyk do wieku (akurat tego jest w tym najmniej), to faktycznie, jesteś bejbuś.
Ja opowieść o tobie dostałem (już po tym, jak sam poopowiadałeś) w Wilanowie, od gościa, z którym się ściąłeś. Bardzo porządnego człowieka, z którym w życiu pół problemu nikt nie miał. Bywam tam często, gadam z ekspedycją, to zapytał, czy "znam takiego młodego oszołoma." Z opisu wydarzeń wywnioskowałem, że chodziło o ciebie. Jeśli połowa z tego, co opowiedział była prawdą, to albo powinieneś wisieć na wykroczeniach, albo masz jakąś edycję specjalną regulaminu. Co by się nawet zgadzało, w mojej nie ma opcji ignorowania chwilowo niepasujących zasad i bredzenia o dobru pasażera, zużyciu paliwa i bezsensie regulaminów w ogóle.