Komunikacja podmiejska
Moderatorzy: Poc Vocem, Wiliam
- Glonojad
- Dark Lord of The Plonk
- Posty: 26874
- Rejestracja: 13 gru 2005, 23:39
- Lokalizacja: z Ochoty, jak to płaczki
Znalazł się Kolega z szerokimi horyzontami

Wypowiedź ta stanowi moje prywatne zdanie i nie może być cytowana lub analizowana w związku z moją działalnością w jakiekolwiek instytucji z którą mogę lub mogłem współpracować, ani jako stanowisko tej instytucji. Nie wyrażam także zgody na jej przetwarzanie w żadnej formie technicznej ni magicznej.
Z tego Twojego monologu dalej nie wynika jednoSP45-166 pisze:Ile ty masz lat??!! Chyba z 10 najwyżej. Przeczytaj jeszcze pięćdziesiąt razy swój post może zrozumiesz jak bardzo ograniczony umysłowo jesteś. Bo inaczej nie potrafię wytłumaczyć TAK WIELKIEJ GŁUPOTY KTÓRĄ TUTAJ PALNĄŁEŚ.Frencher pisze: Bo się okazuje że z MZA to jest jak kiedyś z komuną w czasach słusznie minionych - niby komuna istniała dla dobra ogółu, aby się wszystkich żyło lepiej. Tylko problem polegał na tym, że się z tej oazy mlekiem i miodem płynącej nie można było się wypisać - była ona tak samo narzucona jak obecnie usługi MZA.
Może dostanę ostrzeżenie ale nawet nie godzi mi się tłumaczyć dlaczego w Warszawie tak jak w KAŻDYM większym miescie na swiecie istnieje zakład komunalny przewozu osób, dlaczego prywaciarze nigdy nie zdobywają całego rynku i dlaczego potrzebna jest konkurencja dla poprawy jakości i obniżania cen. Ale by to zrozumieć trzeba skończyć wpierw jakieś szkoły i przede wszystkim używać mózgu.
Zadaj sobie najpierw pytanie:
-czy prywaciarziowi zawsze się opłaci jeździć w ramach zbiorkomu
-dlaczego prywaciarz jest tańszy (a w zasadzie od kogo jest tańszy)
-dlaczego są problemy z komunikacją w warszawie i jakich pracowników brakuje oraz co decyduje dla nich o ich chęci zatrudnienia
-dlczego miejski zakład jest podstawą komunikacji, a przynajmniej sporą częścią w każdym większym mieście
-czy w razie kłopotów finansowych prywaciarza posiada on w ogóle tabor czy nagle zostaje z niczym (jeżeli to np był leasing)
STRASZNIE NISKI POZIOM INTELEKTUALNY TWOJEGO POSTU!
Odwagą nie jest bycie takim jak inni - odwagą jest bycie sobą
Więc prosto z mostu--> prawciarze nie dysponują rezerwami ani kadrowymi, ani taborowymi, ani nie dysponują najczęściej swoim własnym taborem (bo jest pożyczny, leasingowany, lub nadmiar skredytowanych autobusów uniemożliwia zakup kolejnych w danym momencie). W swej "konkurencyjności" mają za niską stawkę za wozokiloemtr i płacą pracownikom śmieszne pieniądze (vide PKS), a zdarza się nierzadko że pracownicy Mobilisów, ITSów i Grodzisków rąbią nieraz pod rząd po 16-20 godzin (rekordzista walnął trzy zmiany cięgiem). Łatają dziury czym się da, aby tylko wyjechać. W ten sposób to MZA sciąga pracowników nie prywaciarz. A żeby zaproponować kierowcy pracę i żeby go pozyskać MUSI dać najlepszą stawkę na rynku, przez co wzrasta stawka za wozo kilometrFrencher pisze:Z tego Twojego monologu dalej nie wynika jednodlaczego gminy same nie mogą decydować o tym, że chcą być obsługiwane przez dysponujących nowoczesnym taborem i o wiele tańszych ajentów, tylko się na siłę wciska (jeszcze raz podkreślam) niechciane usługi MZA
Nie problem zarządac małą rodzinną firmą kiedy wszystkich pracowników się zna i ma pod ręką. Wyzwaniem jest wielka spółka z wileoma oddziałami, kilkoma tysiącami pracowników, tak by wszystko grało, działało, jeszcze najlepiej przynosiło zysk, by odpowiednie osoby były na własciwym miejscu
Pogrążacie się coraz bardziej!
Ale jeszcze raz co to ma do faktu, że się gminom wciska na siłę usługi MZA- pasażera interesuje nowoczesny autobus i wygoda, a nie to, ile zarabia kierowca, jaki jej system organizacyjny firmy etc. I na dodatek jest o wiele tańszy.SP45-166 pisze:Więc prosto z mostu--> prawciarze nie dysponują rezerwami ani kadrowymi, ani taborowymi, ani nie dysponują najczęściej swoim własnym taborem (bo jest pożyczny, leasingowany, lub nadmiar skredytowanych autobusów uniemożliwia zakup kolejnych w danym momencie). W swej "konkurencyjności" mają za niską stawkę za wozokiloemtr i płacą pracownikom śmieszne pieniądze, a zdarza się nierzadko że pracownicy Mobilisów, ITSów i Grodzisków rąbią nieraz pod rząd po 16-20 godzin (rekordzista walnął trzy zmiany cięgiem). Łatają dziury czym się da, aby tylko wyjechać.Frencher pisze:Z tego Twojego monologu dalej nie wynika jednodlaczego gminy same nie mogą decydować o tym, że chcą być obsługiwane przez dysponujących nowoczesnym taborem i o wiele tańszych ajentów, tylko się na siłę wciska (jeszcze raz podkreślam) niechciane usługi MZA
Nie problem zarządac małą rodzinną firmą kiedy wszystkich pracowników się zna i ma pod ręką. Wyzwaniem jest wielka spółka z wileoma oddziałami, kilkoma tysiącami pracowników, tak by wszystko grało, działało, jeszcze najlepiej przynosiło zysk, by odpowiednie osoby były na własciwym miejscu
Odwagą nie jest bycie takim jak inni - odwagą jest bycie sobą
A czy rozumiesz tą subtelną różnicę że od tego co by chciał pasażer do tego co jest w stanie zaoferować w danym momencie ZTM wraz z przewoźnikami są lata świetlne różnicy?Frencher pisze:Ale jeszcze raz co to ma do faktu, że się gminom wciska na siłę usługi MZA- pasażera interesuje nowoczesny autobus i wygoda, a nie to, ile zarabia kierowca, jaki jej system organizacyjny firmy etc. I na dodatek jest o wiele tańszy.
Pogrążacie się coraz bardziej!
Pan Ruta na spotkaniu powiedział że to UM Warszawa nie chce dawać więcej pieniędzy na komunikację w stolicy. Odnoszę wrażenie że ZTM chce finansować komunikację w stolicy za pieniądze gmin podmiejskich.
Szczerze powiedziawszy jestem za zwiększeniem ceny biletów - komunikację mamy praktycznie najtańszą w Polsce - słyszałem nie pamiętam gdzie (jak kogoś interesuję, poszukam) przegłosowano znaczną podwyżkę cen biletów. Dla mnie niech podmiejski kosztuje nawet nie 4,80 - granica stref ale 5,30 - 5,50zł. Tylko niech będzie widać efekty tej podwyżki. Warszawa się rozrasta, a problemy z komunikacją pozostają, bo nie ma kasy. Ale o tym w osobnym wątku.
Skoro MZA nie daje rady, to może egzekwujmy kary za niewykonywanie kursów, a wtedy albo zbankrutuje albo... wtedy siłą rzeczy MZA będzie mniej kosztować ZTM.
Z drugiej jednak strony w Warszawie musi być przewoźnik obsługujący autobusami ponad 50% rynku np. na w wypadku ewakuacji mieszkańców...
Ps. Znalazłem - w Gdańsku bilet 10 minutowy kosztował 1,40zł - po podwyżce 2,00 (ale zwiększono czas obowiązywania do 15 minut).
Szczerze powiedziawszy jestem za zwiększeniem ceny biletów - komunikację mamy praktycznie najtańszą w Polsce - słyszałem nie pamiętam gdzie (jak kogoś interesuję, poszukam) przegłosowano znaczną podwyżkę cen biletów. Dla mnie niech podmiejski kosztuje nawet nie 4,80 - granica stref ale 5,30 - 5,50zł. Tylko niech będzie widać efekty tej podwyżki. Warszawa się rozrasta, a problemy z komunikacją pozostają, bo nie ma kasy. Ale o tym w osobnym wątku.
Skoro MZA nie daje rady, to może egzekwujmy kary za niewykonywanie kursów, a wtedy albo zbankrutuje albo... wtedy siłą rzeczy MZA będzie mniej kosztować ZTM.
Z drugiej jednak strony w Warszawie musi być przewoźnik obsługujący autobusami ponad 50% rynku np. na w wypadku ewakuacji mieszkańców...
Ps. Znalazłem - w Gdańsku bilet 10 minutowy kosztował 1,40zł - po podwyżce 2,00 (ale zwiększono czas obowiązywania do 15 minut).
To jakiś głupi argument z czasów zimnej wojny! Że jak będzie atak atomowy ze strony imperialistów z Ameryki to trzeba będzie ewakuować mieszkańców Warszawy gdzieś na prowincję? Bzdura!Pawel01 pisze:Z drugiej jednak strony w Warszawie musi być przewoźnik obsługujący autobusami ponad 50% rynku np. na w wypadku ewakuacji mieszkańców...
Oczywiście mogą zdażać się (odpukać!) jakies sytuacje, gdzie trzeba będzie podstawić autobusy (bywało już zresztą tak w przypadku ulatniania się gazu itp.), ale pewnie będzie chodziło o jakieś zdarzenia lokalne, do których wystarczy kilkanaście wozów. A o likwidacji MZA nikt przecież nie mówi. Więc spokojnie!
No to nie ma sily, niech się wezma za budowę dróg. Jak szybko nie poprawią komunikacji to coraz więcej ludzi będzie sie przesiadało do samochodów.Pawel01 pisze:Pan Ruta na spotkaniu powiedział że to UM Warszawa nie chce dawać więcej pieniędzy na komunikację w stolicy.
Sytuacja taka jaka jest w tym roku że dziury w jednej dzielnicy łatane są zabieraniem autobusów z innej dzielnicy nie powinna mieć miejsca.
KMŁ ma nawet trzy MANY NL202, ale cóż z tego - są to wozy używane, z lat 90-tych.Piotrek pisze:Nieprawda, mają 2 Many.SP45-166 pisze:Tyle że ZKŁ może pomarzyć o MANach
Na 25 autobusów tylko trzy (!) są z XXI-wieczne, większość stanowią nadal Jelcze PR110 z początku lat 90-tych, gdy firma rozpoczynała dziłalność. Trzeba jednak przyznać, że wszytskie wozy mają zadbane i czyste.
ZTM wciska linię podmiejską gminom ościennym? Dobre sobie. Powtórze jeszcze raz. Gminy nie chcą usług ZTM to niech rozwiązują umowy. Zawsze mogą rozpisać przetargi na obsługę linii na terenie własnym i będzie ok. Tylko tego nie zrobią, bo ludzie by ich zjedli...Frencher pisze:dlaczego gminy same nie mogą decydować o tym, że chcą być obsługiwane przez dysponujących nowoczesnym taborem i o wiele tańszych ajentów, tylko się na siłę wciska (jeszcze raz podkreślam) niechciane usługi MZA, co większość gmin regularnie podkreśla w kontaktach z ZTM
Mogą. Przecież nikt im nie każe wiązać się z ZTMem, co znakomicie obrazuje przykład Łomianek. A skoro godzą się na układ z ZTMem, to znaczy, że pomimo pewnych wad, jest on w ich mniemaniu dla nich lepszy. I tyle.Frencher pisze:dlaczego gminy same nie mogą decydować o tym, że chcą być obsługiwane przez dysponujących nowoczesnym taborem i o wiele tańszych ajentów, tylko się na siłę wciska (jeszcze raz podkreślam) niechciane usługi MZA, co większość gmin regularnie podkreśla w kontaktach z ZTM
Niekoniecznie zgadzam się ze wszystkim, co napiszę. (C) Marshall McLuhan
"Na diamentach nic nie wyrośnie. Za to kwiaty świetnie rosną na gnoju." - Josefa Idem
"Na diamentach nic nie wyrośnie. Za to kwiaty świetnie rosną na gnoju." - Josefa Idem