Kamyczek pisze:Misiek i Chester:
chyba nie rozumiecie: to są skutki nie-czekania. Dwa dworce w naszym
mieście, kompletnie różne, oba w trakcie lub tuż po remoncie. Które z
tych rozwiązań jest lepsze? Ja widzę, nie mam problemu, a niewidomy
musi się nauczyć jakiegoś standardu - inaczej nie będzie wiedział o co
chodzi.
Na takie dictum to mi zostaje wycofać się z dyskusji. Sam pokazałeś, że dwa przykłady, kompletnie różne. Skąd więc założenie, że w metrze zrobi się źle? Może wiesz coś, czego my nie wiemy...?
Mogę zrozumieć Twoją obronę metra jako spójną, natomiast jeżeli kompletnie nie widzisz, jak wiele metro robi, by nic fizycznie nie zrobić w tym temacie (wczoraj, dzisiaj i jutro), to mi pozostaje się tylko temu dziwić.
Chodzi mi o to, że od początku chryi o guzki (czy cokolwiek, żeby znów nie było łapania za słowa i udowadnianie, jak to lód na guzkach jest everydayem metra) ze strony metra nie ma dobrej woli/chęci wykonania udogodnień dla niepełnosprawnych, ale zasłanianie się procedurami, prawem, ekspertyzami, słowem - robienie wszystkiego, by sprawę skierować zupełnie do innego tunelu.
Jestem osobą (na szczęście) sprawną na ciele i umyśle (chociaż, jak to nowy klasyk twierdzi, nie mi siebie sądzić

, więc Bogiem a prawdą koło dupy mi te guzki czy bruzdy latają. Zabranie głosu tu było stanowczym "nie" dla mydlenia oczu procedurami.
A propos guzków, czy jest statystyka wypadków spowodowanych przez istniejące guzki na przystankach komunikacji miejskiej (A i T) w Warszawie? Wszak to powszechna rzecz, te guzki. Może wreszcie któryś z chóru antyguzkowego zapoda realny argument, a nie żałosne jęki i piania o tym "co może być" oraz "co na to prawo" z refrenem "nie ma procedury".
E-O-T z mojej strony. Idę sobie nabić guzka z bezsilności...

Dlaczego pieprzone pierożki są dobre, a pieprzone życie już nie? (B. Schaeffer)
Historia uczy jednego - nigdy nikogo niczego nie nauczyła.