: 24 wrz 2013, 13:20
Mnie chodziło o dokładnie to, co napisałem: czy Wolfchen uważa za zasadne przechodzenie także przez to stanowisko, bo przecież może będzie musiał motywować szeregowców przed bojem.
Miałem na myśli "opiekę" nad specjalistą w postaci np. dokonywania zatrzymań i innych czynności właściwych funkcjonariuszowi. Zresztą, część techników policyjnych wykonuje czynności na miejscu zdarzeń, a są pracownikami cywilnymibepe pisze:Od pełnienia nadzoru nad śledztwem jest prokurator, a nie funkcjonariusz.
Przywileje to nie tylko rekompensata niższych zarobków. Zresztą, nie licząc emerytalnych nie widzę żadnych szczególnych, zwłaszcza, że tygodniowo mi wychodzi średnio 47 godzin służby (w ujęciu kwartalnym), a nie 40 godzin pracy.bepe pisze:Niższe zarobki w służbach mundurowych rekompensuje się innymi przywilejami, których... ekhem... "plastiki" nie mają.
Wpadnij na wawkomspota, to Ci zaprezentuję - napisanie nie odda głębi przekazu, a nie chcę dostać paska za słownictwobepe pisze:Dawaj. Chętnie się dowiem, jakie to ważkie treści się przekazuje nowo przyjmowanym.
Dziękujębepe pisze:Nie znam się na stopniach wojskowych, ale gratuluję![]()
Nakaz ustawowy (ustawa o służbie żołnierzy zawodowych, w Policji nie wiem, jak to jest rozwiązane). Służba Celna jest chyba dość liberalna dla funkcjonariuszy na etatach biurowych.bepe pisze:Tylko w imię zasady, ze każdy musi "zapracować" sprawnością fizyczną.
Wiesz, to zależy od człowieka. Generalnie jak ktoś się znajdzie na kompanii, to na początek jest przestraszony - ciągły bieg, darcie się, bluzgi, etc. To też ma swój cel, żeby odsiać słabych psychicznie, choć ja należę do gatunku tych, co mimo wszystko stawiają na merytorykę wypowiedzi. Czyli np. nie mówię, że ktoś ma się czołgać, tylko, że ma się czołgać i krótko mówię, czemu to służy.KwZ pisze:Przecież nie chodzi o treści, tylko o sposób ich przekazywania. Ekspresyjność wypowiedzi.
Unitarka w wojsku za moich czasów trwała 4-5 tygodni. Teraz nie wiem, jak szkolą na służbie przygotowawczej, ale zasadniczo po miesiącu chyba nadal jest przysięga. A potem już szkolenie polowe i robienie specjalności wojskowej.KwZ pisze:Rok unitarki to dla nich rok stracony.
Jako starszy marynarz byłem dowódcą drużyny (etat kapralski).KwZ pisze:Wolchen, a obębniłeś swoje jako kapral krzyczący na rekrutów?
Oddzielam służbę od życia prywatnego. Nic mnie bardziej nie irytuje, jak wojskowy, który w domu wprowadza swoje porządki na modłę regulaminową.a/p TALENT pisze:KwZ, Wolfchen w swoich postach jest niezwykle merytoryczny, cierpliwy i wyciszony, podobnie "trzyma poziom" podczas wawkomowych spotkań.
Każdy człowiek jest w stanie zabić drugiego, nawet pacyfista. Wszystko zależy od okoliczności.pawcio pisze:Uczestnicy eksperymentu standfordzkiego też byli mili, cisi i spokojni.
Rozumiem, że słaby psychicznie psycholog czy informatyk nie ma czego szukać w wojsku?Wolfchen pisze: ciągły bieg, darcie się, bluzgi, etc. To też ma swój cel, żeby odsiać słabych psychicznie,
Dokładnie to cały czas próbuję uzmysłowić części tutaj się wypowiadającychTOMEK pisze:Ale myślę, że w każdym przypadku to jest świadomy wybór dorosłego człowieka czy chce być cywilem czy policjantem/żołnierzem i nie ma co robić z tego wielkiego problemu czy dramatu. Może taki informatyk, który chce być policjantem faktycznie nie potrzebuje "krawężnikowania", ale na pewno musi być przeszkolony w zakresie: strzelania, obchodzenia się z bronią, technik obezwładniających, śledczych itp.
Może taki informatyk, który chce być kolejarzem faktycznie nie potrzebuje wielu godzin służby, ale na pewno musi być przeszkolony w zakresie: prowadzenia ruchu, pierwszej pomocy, przepisów porządkowych na terenie kolejowym, pracy manewrowej, itp.TOMEK pisze:Może taki informatyk, który chce być policjantem faktycznie nie potrzebuje "krawężnikowania", ale na pewno musi być przeszkolony w zakresie: strzelania, obchodzenia się z bronią, technik obezwładniających, śledczych itp.
No to już nawet ja przestałem rozumieć, dlaczego miałby być funkcjonariuszemfik pisze:Ale informatyk w policji ma być informatykiem, a nie dochodzeniowcem czy kimkolwiek innym.
Wolfchen pisze:Informatykiem w Policji może być i bez przeszkolenia z technik interwencyjnych.
TOMEK pisze:Może taki informatyk, który chce być policjantem faktycznie nie potrzebuje "krawężnikowania", ale na pewno musi być przeszkolony w zakresie: strzelania, obchodzenia się z bronią, technik obezwładniających, śledczych itp.
Ogarnijcie się wreszcie, wytrzeźwijcie, ustalcie wspólne zeznania i wtedy brońcie swoich tez.Wolfchen pisze:Dokładnie to cały czas próbuję uzmysłowić części tutaj się wypowiadających![]()
Bo pracownicy cywilni w takich instytucjach są traktowani jak piąte koło u wozu i skrajnie dyskryminowani finansowo?Bastian pisze: No to już nawet ja przestałem rozumieć, dlaczego miałby być funkcjonariuszem![]()
Informatyk w Policji ≠ informatyk będący funkcjonariuszem Policji. Czytanie ze zrozumieniem (zresztą kolejne zdanie jasno precyzowało, o co chodzi)fik pisze:Ogarnijcie się wreszcie, wytrzeźwijcie, ustalcie wspólne zeznania i wtedy brońcie swoich tez.
Niekoniecznie się z tą "skrajną dyskryminacją finansową" zgodzę, uwzględniając nakład i rodzaj pracy. Pracownik cywilny pracuje 7:30 - 15:30, ma nadgodziny i dni wolne. Żołnierz/funkcjonariusz zarobi tyle samo, bez względu na to, ile godzin (i w jakich porach) odsłuży.fik pisze:Bo pracownicy cywilni w takich instytucjach są traktowani jak piąte koło u wozu i skrajnie dyskryminowani finansowo?
W służbach specjalnych są nieco inne kryteria naboru, niż "czołganie przez poligon", więc zawsze można tam celowaćfik pisze:Stawianie człowieka, który chce działać na rzecz swojego kraju, przed wyborem - ugniesz kark i dasz się pognębić w procesie szkolenia albo będziesz pracował na znacznie gorszych warunkach, pomiatany przez kastę wybrańców w mundurach, którym wydaje się, że są w czymkolwiek lepsi, bo ktoś ich kiedyś przeczołgał przez poligon - jest skrajną podłością.
Tylko wielu zdolnych informatyków może nie chcieć służyć w policji właśnie dlatego, że musieliby albo przejść "krawężnikowanie", albo być na gorszym etacie cywilnym. Wszyscy na tym tracimy.Wolfchen pisze:Informatyk w Policji ≠ informatyk będący funkcjonariuszem Policji. Czytanie ze zrozumieniem (zresztą kolejne zdanie jasno precyzowało, o co chodzi)Więc jeszcze raz: "Informatykiem w Policji może być i bez przeszkolenia z technik interwencyjnych [na etacie cywilnym]. Funkcjonariuszem Policji być nie może [na etacie mundurowym]."
A, czyli im więcej kurew, tym lepsza przemowa?Wolfchen pisze:
Wpadnij na wawkomspota, to Ci zaprezentuję - napisanie nie odda głębi przekazu, a nie chcę dostać paska za słownictwo![]()
A czy szeregowi żołnierze nie maja przypadkiem swojego dowódcy, który dowodzi nimi zawsze, bo jest dowódcą jednostki, a zatem nie trzeba gnać informatyka do sypania worów z piachem?Wolfchen pisze: Wyobraźmy sobie pana kapitana, który jest akademickim specjalistą w dziedzinie informatyki - jest rozkaz, żołnierze jadą sypać wory z piachem, a kapitan ma nimi dowodzić. Jak ma dowodzić żołnierzami, z których nawet najniższy stopniem ma znacznie większe doswiadczenie polowe od niego?
Bo ktoś ma taką idee fixe, że "funkcjonariusz" to musi szybko biegać i głośno krzyczeć? Albo kiedyś taki funkcjonariusz może będzie musiał ratować staruszkę na ulicy?Wolfchen pisze:Informatykiem w Policji może być i bez przeszkolenia z technik interwencyjnych. Funkcjonariuszem Policji być nie może.
Owszem. Ale ma prawo oczekiwać, że służąc krajowi swoimi zdolnościami informatycznymi itp., będzie miał taki sam status (i jednak prestiż) jak ci, którzy służą krajowi szybkim bieganiem i głośnym krzyczeniem.Wolfchen pisze: A działać na rzecz kraju można i w służbie cywilnej, bez munduru, stopnia i sprawnościówki.
Ale dlaczego gorszym? Przecież jeżeli taki informatyk po studiach przyjdzie na etat "specjalisty" to też będzie dobrze zarabiał. Moja siostra pracuje w biurze podległym jednemu z ministerstw i finansowo zdecydowanie wystarcza jej 3/4 etatu, bo jak mówi "szkoda życia".bepe pisze:Tylko wielu zdolnych informatyków może nie chcieć służyć w policji właśnie dlatego, że musieliby albo przejść "krawężnikowanie", albo być na gorszym etacie cywilnym. Wszyscy na tym tracimy.