Nawiążę do tego postu, zarazem prosząc o przeniesienie całej dyskusji do odpowiedniego tematuchudy5d pisze:A przypadkiem "kierowca" Maserati nie powinien zostać ukarany mandatem? Przecież powinien się upewnić, że nie stwarza zagrożenia w ruchu, otwierając drzwi, czy jak to się profesjonalnie określa. Może ja się nie znam, bo prawa jazdy nie mam, ale mój tata się zdziwił, gdy mu powiedziałem, iż winnym uznano kierowcę autobusu. Ten stał wystarczająco daleko, żeby podczas ruszania nie naruszyć pojazdu stojącego obok zachodzącym tyłkiem autobusu.
Otóż wątpliwości są, jak widać:
http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34 ... erati.html
Ekspert: To Socha i Kornacki winni rozbicia maserati
met
19.03.2012 aktualizacja: 2012-03-19 15:44
Małgorzata Socha i Adam Kornacki są odpowiedzialni, za stłuczkę maserati z autobusem - ocenia ekspert. Do wypadku doszło na planie TVN Turbo. Za zahaczenie, o szeroko otwarte drzwi super samochodu, dostał jednak mandat kierowca autobusu. Jego wina jest problematyczna - ocenia ekspert.
Ekspert, po obejrzeniu filmu, z bliskiego spotkania autobusu z maserati, nie miał wątpliwości. Małgorzata Socha nie miała prawa się zatrzymać na przystanku autobusowym. Prowadzący program, Adam Kornacki, powinien zaś upewnić się, czy może bezpiecznie otworzyć drzwi auta. A nie mógł. Stojący obok maserati autobus ruszył, zanim Kornacki zdążył zamknąć drzwi. Tył pojazdu zahaczył o nie, odgiął do przodu, a gdy blachy się rozczepiły, drzwi z hukiem wróciły na swoje miejsce. Tyle, że pogięte.
Do zdarzenia doszło podczas kręcenia kolejnego odcinka programu TVN Turbo "Zakup kontrolowany". Stłuczka nie była groźna, ale naprawa wartego 300 tysięcy samochodu, będzie zapewne bardzo droga.
Wszystko w oku kamery
Odbyło się to tak: Kierująca, maserati gran turismo, aktorka Małgorzata Socha. postanowiła przesiąść się na miejsce pasażera. Zatrzymała wóz na przystanku autobusowym. Obok maserati, od strony kierowcy, stał autobus. Aktorka wysiadła, zamknęła drzwi, obeszła auto i wsiadła z drugiej strony. W tym czasie, prowadzący program, też obszedł samochód i otworzył drzwi. Gdy były szeroko otwarte, autobus ruszył, zawadził o nie i prawie je urwał.
Jak powiedział po zdarzeniu Adam Kornacki, wina kierowcy autobusu nie budziła wątpliwości. Bo przecież stojący samochód nie może spowodować wypadku. Kierowca autobusu został ukarany mandatem.
Ekspert: dwa mandaty dla "Pani" i "Pana" z maserati
Wina kierowcy autobusu, nie wydała nam się wcale taka oczywista. Zapytaliśmy więc o zdanie eksperta od prawa o ruchu drogowym, Adama Jasińskiego, z Inspekcji Transportu Drogowego.
Obejrzał film i przysłał nam opinię, z której wynika, że "Pani" powinna zostać ukarana mandatem za zatrzymanie się na przystanku. "Pan", z kolei powinien dostać mandat, za otwarcie drzwi w taki sposób, że doprowadził do zahaczenia o nie przez autobus. Powinien był przewidzieć, ze tył autobusu przy skręcie "zachodzi" i otwarcie drzwi na całą szerokość, może doprowadzić do kolizji.
Ewentualną odpowiedzialność kierującego autobusem rozpatrywałbym bardzo ostrożnie - pisze Adam Jasiński. Do jej określenia potrzebne byłyby oględziny miejsca zdarzenia - zaznacza. Można rozważać, czy kierujący autobusem, należycie obserwując, mógł i powinien był zauważyć, że takie ruszenie może doprowadzić do takiego skutku.
Przeczytaj pełną opinię eksperta
Art. 45 ust 1 pkt. 3 ustawy Prawo o ruchu drogowym stanowi: Zabrania się
otwierania drzwi pojazdu, pozostawiania otwartych drzwi, lub wysiadania bez upewnienia się, że nie spowoduje to zagrożenia bezpieczeństwa ruchu lub jego utrudnienia.
Prof. Ryszard A. Stefański, pisze w swoim komentarzu do PRD: Wprowadzenie zakazu określonego w ust. 1 pkt 3 związane jest z nagminnym otwieraniem drzwi pojazdu, pozostawianiem otwartych drzwi, lub wysiadaniem bez upewnienia się, że nie spowoduje to zagrożenia bezpieczeństwa ruchu, lub jego utrudnienia. Zakaz ten adresowany jest zarówno do kierującego pojazdem, jak i pasażera.
Przed otwarciem drzwi związanym z wsiadaniem lub wysiadaniem albo z innych przyczyn, np. w celu wyjęcia bagażu, nieodzowne jest upewnienie się, czy można dokonać tego bezpiecznie. Można to uczynić w sytuacji, gdy z tej strony, z której mają być otwarte drzwi, nie nadjeżdża pojazd, lub odstęp jest na tyle duży, że może on swobodnie przejechać. Nie może to zagrażać bezpieczeństwu ruchu lub utrudniać go.
Naruszenie tego zakazu - w zależności od okoliczności - stanowi wykroczenie z art. 86 § 1 k.w. (gdy spowodowało zagrożenie bezpieczeństwa ruchu drogowego) lub z art. 90 k.w. (gdy utrudniło ruch). Tyle, ogólnego komentarza prof. Stefańskiego.
Dalej Adam Jasiński pisze:
Gdyby przyjąć, że drzwi samochodu osobowego zostały otwarte dużo wcześniej, i o te drzwi zawadził inny pojazd, to można doszukiwać się odpowiedzialności za wykroczenia obu uczestników.
Na nagraniu widać, że drzwi samochodu osobowego otwarto, gdy obok stał autobus. Pomijając fakt zatrzymania się samochodu osobowego na przystanku (co samo w sobie jest wykroczeniem - art. 49 PRD), to kierujący samochodem osobowym mógł łatwo przewidzieć, że skoro tył autobusu przy skręcie "zachodzi", to pełne otwarcie drzwi, może doprowadzić do kolizji.
Art. 45 mówi nie tylko o otwieraniu drzwi bez upewnienia się, ale obejmuje swoim zakresem także pozostawianie otwartych drzwi bez upewnienia się. Dlatego też tu, to chwilowe pozostawienie przyczyniło się do właśnie takiego skutku.
Reasumując, na Panią, która zatrzymała samochód osobowy na przystanku można nałożyć mandat za takie zatrzymanie (z art. 90 KW w zw. art. 49 ust. 1 pkt. 9 PRD). Na Pana, który tak otworzył drzwi, i wsiadał do samochodu mandat (za czyn z art. 86 § 1 KW w zw. z art. 45 ust. 1 pkt. 3 PRD). Ewentualną odpowiedzialność kierującego autobusem rozpatrywałbym bardzo ostrożnie przez pryzmat art. 86 § 1 w zw. z art. 3 PRD (do tego potrzebne byłyby oględziny miejsca zdarzenia). Można rozpatrywać czy kierujący autobusem, należycie obserwując, mógł i powinien był zauważyć, że takie ruszenie, może doprowadzić do takiego skutku.