ŻW pisze:- Co do pasów z guzami, to nie spodobały się niepełnosprawnym na wózkach – mówi rzecznik Metra Krzysztof Malawko.
Przystosowanie metra dla niepeĹnosprawnych
Moderator: JacekM
I na tym bym zakończył tą próbę walki w Strasburgu... Jestem tolerancyjny, ale ta tolerancja też ma swoją retencyjność. To może od razu całą winę zwalimy na metro...ŻW pisze: W odpowiedzi Hanna Gronkiewicz-Waltz tłumaczy, że zabezpieczeń peronów nie ma, bo nie ma przepisów, które regulowałyby tę kwestię.
18 31 189 193 401 N01 M1 S2 S3 KML Veturilo
Poszukuję wozu #8754
>>> Parkingi rowerowe w Warszawie <<<
Poszukuję wozu #8754
>>> Parkingi rowerowe w Warszawie <<<
- Aleksander2560
- (Aleksander2634)
- Posty: 1194
- Rejestracja: 23 gru 2005, 16:34
- Lokalizacja: Warszawa-Białołęka
Tak, to pokazuje że nie można na raz dogodzić żadnej drupie społecznej, także niepełnosprawnym. Skasujmy może wszystkie "pomoce" niepełnosprawnych. A swoją drogą, to przecież dobrze słychać w metrze jak metro hamuje i otwierają się drzwi, prawda? A niewidomi z tego co się orientuję mają dużo bardziej wyostrzony słuch jak pełnosprawni. Więc to troszkę dziwne, że chłopak wleciał pod pociąg.SławekM pisze:To pokasujmy te guzy na powierzchni.MeWa pisze:własnie niekoniecznie, stracić może przyczepność, a wjazd do pociągu cięższym wóżkiem też nie jest taką prostą rzeczą, zresztą jest szansa, że o guzy będą się potykać pasażerowie.
Miejskie Zakłady Autobusowe m. st. Warszawy
ul. Włościańska 52
01-710 Warszawa
ul. Włościańska 52
01-710 Warszawa
- Glonojad
- Dark Lord of The Plonk
- Posty: 26874
- Rejestracja: 13 gru 2005, 23:39
- Lokalizacja: z Ochoty, jak to płaczki
Jedyne rozwiązanie o dużej pewności - drzwi peronowe.
Wypowiedź ta stanowi moje prywatne zdanie i nie może być cytowana lub analizowana w związku z moją działalnością w jakiekolwiek instytucji z którą mogę lub mogłem współpracować, ani jako stanowisko tej instytucji. Nie wyrażam także zgody na jej przetwarzanie w żadnej formie technicznej ni magicznej.
http://www.niepelnosprawni.pl/ledge/x/29393- Przysięgam, że po moim powrocie zajmę się tą sprawą i władze miasta, z panią prezydent na czele, słono mi zapłacą za to, co teraz przechodzę. Choćbym miał się sądzić nawet w Sztrasburgu. Skoro nie stać ich na normalne i wymagane na świecie zabezpieczenie metra, to będą płacić ofiarom wypadków. Sprawa jest jeszcze bardziej groteskowa, bo pomagali mi i byli u mnie w szpitalu w Polsce ludzie z różnych firm. Pomagali i pisali znajomi, a także kompletnie nieznajomi, nie pofatygował się tylko nikt z przedstawicieli metra i władz Warszawy - pisze Filip Zagończyk.
Tak od siebie, mam nadzieję, że nie zostanie to potraktowane jako trolling: coraz mniej mi się to podoba. Nie widzę powodu aby miasto miało płacić za niewątpliwy dramat tego człowieka, choć rozumiem jego rozżalenie. Sam jestem niepełnosprawny, cierpię m.in. na kurzą ślepotę - czyli, że nie widzę po zmierzchu. Wiem połowicznie jak to jest być niewidomym. Czasem na prowincji, gdzie nie świecą się latarnie "szukam" drogi domu - kierując się pamięcią, zapachem i, co tutaj najważniejsze, tym co czuje pod butem. Laski rzecz jasna nie mam, ale brak jednego zmysłu wyostrza wszystkie pozostałe. Krawędź peronu na stacji Centrum nie jest może idealna i należy to w przyszłości zmienić, ale przy odrobinie ostrożności krawędź peronu da się bez problemu wyczuć. Jak się jest niewidomym to, niestety, trzeba być czujnym w każdym momencie i przy każdym kroku, tak jak zdrowy, rozsądny człowiek spojrzy w lewo i prawo nim wejdzie na pasy. Dla niewidomego nie jest też ujmą na honorze poprosić o pomoc inne osoby, zwłaszcza że chętnych do takiej pomocy raczej nie brakuje. Wg argumentacji poszkodowanego to chyba trzeba by było jeszcze zamontować drzwi peronowe na każdej stacji kolejowej by uniknąć odpowiedzialności PKP/państwa/samorządu. Absurd.
Naprawdę szkoda człowieka, jego blog jest poruszający, ale wypadek to moim zdaniem jego niedbalstwo. Przy okazji dość dobrze obrazujący sytuację opis chwili wypadku przez F.Z. z jego bloga:
Powątpiewam czy nawet superchropowata krawędź peronu coś by w tej chwili dałaHołdując jednak starym zwyczajom ruszyłem w stronę metra, żeby pojechać do lubianej przeze mnie Arkadii. Jak zwykle przeskoczyłem bramkę i posługując się laską, ruszyłem szybkim i pewnym krokiem w stronę - jak mi się wydawało - drzwi pociągu. Nagle całkowicie niespodziewanie uchwyt trzymającej mnie koleżanki zelżał, a ja poczułem, że lecę w dół.
-
jacek
- Zbanowany
- Posty: 2505
- Rejestracja: 14 lip 2006, 10:18
- Lokalizacja: Ten co dostał zakaz pisania, bo pogocika upodlił
W Londynie sprawdza sie w 100%, byłem pod wielkim wrażeniem tego rozwiazania, tylko ciekawe kto u nas wyłożyłby na to kase, bo na komuchów z MW, raczej niema co liczyćGlonojad pisze:Jedyne rozwiązanie o dużej pewności - drzwi peronowe.
[ Dodano: Pią 28 Lis, 2008 23:10 ]
Widziałem dziś sytuacje na ul.Dlugiej, gdzie przypadkowa osoba przyprowadzila niewidomego do zejścia do stacji Ratusz i poprosila inna osobe, aby ta pomogła dostać się na peron i pomogła niewidomemu wejść do wagonu.Rosa pisze:To niewidomi niech zaczną korzystac z pomocy innych.
Nie rozumiem czemu taką aferę sie robi z tego że ktoś z WŁASNEJ winy wpadl pod pociąg. Czy ten student ma jakies specjalne względy? Tyle sie pisze akurat o nim jakby to nie bylo u nas innych wypadków.
Nie bylo w tej sytuacji nic nadzwyczajnego, zwykla pomoc, ktora nikomu nie sprawiła problemu i nikt nie czul się nieswojo, czyżby nasze społeczeństwo zaczeło dorastac, do otaczających je warunkow
To nieprawda. Słuch nie wyostrzy ci się z automatu. Musisz nad tym pracować i uczyć się rozpoznawać poszczególne dźwięki. Tak samo, jeśli zwracasz baczniejszą uwagę na różne dźwięki z otoczenia, możesz sobie trochę wyostrzyć słuch nawet jeśli widzisz.Aleksander2634 pisze:A niewidomi z tego co się orientuję mają dużo bardziej wyostrzony słuch jak pełnosprawni. Więc to troszkę dziwne, że chłopak wleciał pod pociąg.
Tylko, że każdy dąży do samodzielności, nikt nie chce być przez całe życie zdany na pomoc innych. Ty pewnie też byś nie chciał.Rosa pisze:To niewidomi niech zaczną korzystac z pomocy innych.
Pamiętaj jednak, że jak setki razy przechodzisz w tym samym miejscu, to pojawia się rutyna. Myślisz, że znasz to miejsce, wiesz, jak się poruszać, więc co za tym idzie, jesteś mniej uważny. Tylko warto też być tego świadomym i wiedzieć, że czasem można czegoś nie dopilnować.esm pisze:Jak się jest niewidomym to, niestety, trzeba być czujnym w każdym momencie i przy każdym kroku,
Pamiętaj, że te słowa pisane są na gorąco, pod wpływem emocji, dlatego są takie, a nie inne. Ogólnie chciałbym zaapelować o umiar w komentowaniu słów zawartych w tym blogu, bo nie sądzę, by większość z Was miała pojęcie, co to znaczy zmagać się na co dzień z niepełnosprawnością, zwłaszcza z całkowitą utratą wzroku, więc nie możecie tutaj aspirować do roli nieomylnych sędziów jego sprawy. Osobiście uważam również, że szum medialny wobec tej sprawy przyniesie niepełnosprawnym raczej więcej szkody niż pożytku. Przede wszystkim duża część niepełnosprawnych wcale nie chce, żeby ktoś im współczuł, bo to nie o to chodzi, a po drugie, jeśli szum o odszkodowanie zrobi się zbyt duży, to na przykład firmy mogą się jeszcze bardziej bać zatrudniać osoby niepełnosprawne na otwartym rynku pracy, choćby w obawie przed odpowiedzialnością za jakieś nieprzewidziane zdarzenie.Adam G. pisze:to przykre, ale odnoszę wrażenie, że niektórzy niepełnosprawni mają straszne kompleksy i za wszelką cenę starają się do wszystkiego wykorzystać swą chorobę, chcąc podkreślić, jak bardzo cierpią.
Oczywiście, to bardzo ludzkie. Wiele osób gubi rutyna, ale nie jest to powód by winić za to miasto.fraktal pisze:Pamiętaj jednak, że jak setki razy przechodzisz w tym samym miejscu, to pojawia się rutyna. Myślisz, że znasz to miejsce, wiesz, jak się poruszać, więc co za tym idzie, jesteś mniej uważny. Tylko warto też być tego świadomym i wiedzieć, że czasem można czegoś nie dopilnować.esm pisze:Jak się jest niewidomym to, niestety, trzeba być czujnym w każdym momencie i przy każdym kroku,
Myślę, że niepełnosprawni generalnie nie popadają w taką rutynę, nie myślą o "niebieskich migdałach" poruszając się po mieście. Nie mogą sobie na to pozwolić, zwłaszcza na stacji metra gdzie zagrożenie jest naprawdę realne. Dlatego takich wypadków jest szczęśliwie chyba niewiele.