: 28 lis 2008, 1:34
ŻW pisze:- Co do pasów z guzami, to nie spodobały się niepełnosprawnym na wózkach – mówi rzecznik Metra Krzysztof Malawko.
Forum warszawskiego transportu publicznego
https://wawkom.waw.pl/
ŻW pisze:- Co do pasów z guzami, to nie spodobały się niepełnosprawnym na wózkach – mówi rzecznik Metra Krzysztof Malawko.
To pokasujmy te guzy na powierzchni.MeWa pisze:własnie niekoniecznie, stracić może przyczepność, a wjazd do pociągu cięższym wóżkiem też nie jest taką prostą rzeczą, zresztą jest szansa, że o guzy będą się potykać pasażerowie.
Nie rozwiąże to problemu tego chłopaka, który wiedział gdzie jest krawędź peronu.Tm pisze:Niewidomi chyba wyczują zmianę faktury i inny dźwięk przy uderzeniu laską.
I na tym bym zakończył tą próbę walki w Strasburgu... Jestem tolerancyjny, ale ta tolerancja też ma swoją retencyjność. To może od razu całą winę zwalimy na metro...ŻW pisze: W odpowiedzi Hanna Gronkiewicz-Waltz tłumaczy, że zabezpieczeń peronów nie ma, bo nie ma przepisów, które regulowałyby tę kwestię.
Tak, to pokazuje że nie można na raz dogodzić żadnej drupie społecznej, także niepełnosprawnym. Skasujmy może wszystkie "pomoce" niepełnosprawnych. A swoją drogą, to przecież dobrze słychać w metrze jak metro hamuje i otwierają się drzwi, prawda? A niewidomi z tego co się orientuję mają dużo bardziej wyostrzony słuch jak pełnosprawni. Więc to troszkę dziwne, że chłopak wleciał pod pociąg.SławekM pisze:To pokasujmy te guzy na powierzchni.MeWa pisze:własnie niekoniecznie, stracić może przyczepność, a wjazd do pociągu cięższym wóżkiem też nie jest taką prostą rzeczą, zresztą jest szansa, że o guzy będą się potykać pasażerowie.
http://www.niepelnosprawni.pl/ledge/x/29393- Przysięgam, że po moim powrocie zajmę się tą sprawą i władze miasta, z panią prezydent na czele, słono mi zapłacą za to, co teraz przechodzę. Choćbym miał się sądzić nawet w Sztrasburgu. Skoro nie stać ich na normalne i wymagane na świecie zabezpieczenie metra, to będą płacić ofiarom wypadków. Sprawa jest jeszcze bardziej groteskowa, bo pomagali mi i byli u mnie w szpitalu w Polsce ludzie z różnych firm. Pomagali i pisali znajomi, a także kompletnie nieznajomi, nie pofatygował się tylko nikt z przedstawicieli metra i władz Warszawy - pisze Filip Zagończyk.
Powątpiewam czy nawet superchropowata krawędź peronu coś by w tej chwili dałaHołdując jednak starym zwyczajom ruszyłem w stronę metra, żeby pojechać do lubianej przeze mnie Arkadii. Jak zwykle przeskoczyłem bramkę i posługując się laską, ruszyłem szybkim i pewnym krokiem w stronę - jak mi się wydawało - drzwi pociągu. Nagle całkowicie niespodziewanie uchwyt trzymającej mnie koleżanki zelżał, a ja poczułem, że lecę w dół.
W Londynie sprawdza sie w 100%, byłem pod wielkim wrażeniem tego rozwiazania, tylko ciekawe kto u nas wyłożyłby na to kase, bo na komuchów z MW, raczej niema co liczyćGlonojad pisze:Jedyne rozwiązanie o dużej pewności - drzwi peronowe.
Widziałem dziś sytuacje na ul.Dlugiej, gdzie przypadkowa osoba przyprowadzila niewidomego do zejścia do stacji Ratusz i poprosila inna osobe, aby ta pomogła dostać się na peron i pomogła niewidomemu wejść do wagonu.Rosa pisze:To niewidomi niech zaczną korzystac z pomocy innych.
Nie rozumiem czemu taką aferę sie robi z tego że ktoś z WŁASNEJ winy wpadl pod pociąg. Czy ten student ma jakies specjalne względy? Tyle sie pisze akurat o nim jakby to nie bylo u nas innych wypadków.
To nieprawda. Słuch nie wyostrzy ci się z automatu. Musisz nad tym pracować i uczyć się rozpoznawać poszczególne dźwięki. Tak samo, jeśli zwracasz baczniejszą uwagę na różne dźwięki z otoczenia, możesz sobie trochę wyostrzyć słuch nawet jeśli widzisz.Aleksander2634 pisze:A niewidomi z tego co się orientuję mają dużo bardziej wyostrzony słuch jak pełnosprawni. Więc to troszkę dziwne, że chłopak wleciał pod pociąg.
Tylko, że każdy dąży do samodzielności, nikt nie chce być przez całe życie zdany na pomoc innych. Ty pewnie też byś nie chciał.Rosa pisze:To niewidomi niech zaczną korzystac z pomocy innych.
Pamiętaj jednak, że jak setki razy przechodzisz w tym samym miejscu, to pojawia się rutyna. Myślisz, że znasz to miejsce, wiesz, jak się poruszać, więc co za tym idzie, jesteś mniej uważny. Tylko warto też być tego świadomym i wiedzieć, że czasem można czegoś nie dopilnować.esm pisze:Jak się jest niewidomym to, niestety, trzeba być czujnym w każdym momencie i przy każdym kroku,
Pamiętaj, że te słowa pisane są na gorąco, pod wpływem emocji, dlatego są takie, a nie inne. Ogólnie chciałbym zaapelować o umiar w komentowaniu słów zawartych w tym blogu, bo nie sądzę, by większość z Was miała pojęcie, co to znaczy zmagać się na co dzień z niepełnosprawnością, zwłaszcza z całkowitą utratą wzroku, więc nie możecie tutaj aspirować do roli nieomylnych sędziów jego sprawy. Osobiście uważam również, że szum medialny wobec tej sprawy przyniesie niepełnosprawnym raczej więcej szkody niż pożytku. Przede wszystkim duża część niepełnosprawnych wcale nie chce, żeby ktoś im współczuł, bo to nie o to chodzi, a po drugie, jeśli szum o odszkodowanie zrobi się zbyt duży, to na przykład firmy mogą się jeszcze bardziej bać zatrudniać osoby niepełnosprawne na otwartym rynku pracy, choćby w obawie przed odpowiedzialnością za jakieś nieprzewidziane zdarzenie.Adam G. pisze:to przykre, ale odnoszę wrażenie, że niektórzy niepełnosprawni mają straszne kompleksy i za wszelką cenę starają się do wszystkiego wykorzystać swą chorobę, chcąc podkreślić, jak bardzo cierpią.
Oczywiście, to bardzo ludzkie. Wiele osób gubi rutyna, ale nie jest to powód by winić za to miasto.fraktal pisze:Pamiętaj jednak, że jak setki razy przechodzisz w tym samym miejscu, to pojawia się rutyna. Myślisz, że znasz to miejsce, wiesz, jak się poruszać, więc co za tym idzie, jesteś mniej uważny. Tylko warto też być tego świadomym i wiedzieć, że czasem można czegoś nie dopilnować.esm pisze:Jak się jest niewidomym to, niestety, trzeba być czujnym w każdym momencie i przy każdym kroku,