To, że można być szafarzem nadzwyczajnym lub diakonem stałym, nie znaczy, że powinno się zgadzać na rozpowszechnianie takiego czegoś. Szafarze nadzwyczajni są obecnie nadużywani i wprowadzani tam, gdzie absolutnie nie trzeba. A czym więcej takich szafarzy, tym gorzej dla kondycji katolickiego kapłaństwa. Podobnie z diakonami stałymi. To tylko kombinowanie, co by tu zrobić, żeby jeszcze więcej funkcji kapłańskich przejąć, a samemu nie zobowiązywać się na całe życie, taka wygodnicka postawa.Sebastian pisze: ↑11 gru 2020, 21:26Nauka Kościoła opiera się na treści spisanej (Pismo Święte, głównie Ewangelia) i niespisanej która ludzie przekazywali sobie z pokolenia na pokolenie, którą Kościół uznał za wiążące, nazwał Tradycją* i zawarł w Katechiźmie.
Na temat Tradycji warto przeczytać ,,Pamiętnik. Rozprawa Pielgrzyma o starożytności i powszechności wiary katolickiej przeciw niezbożnym nowościom wszystkich kacerzy" św. Wincentego z Lerynu. Jest dostępne w internecie, bez problemu można to przeczytać. Nie jestem przekonany, by przywiązywać się do Katechizmu, jako jedynej wyroczni tego, co jest zawarte w Tradycji.
*Tradycja nie w sensie kultywowania obrzędów czy sposobu bycia tylko jako jedna ze źródeł wiedzy o Kościele.W Kościele Katolickim celibat nie obowiązuje do diakonatu. Można zatem mieć rodziną i być szafarzem nadzwyczajnym lub diakonem stałym. Ta ostatnia funkcja w polskim Kościele jest bardzo mało popularna, choć taka osoba lepiej może się wypowiadać w sprawach małżeńsko-rodzinnych niż ksiądz.
Diakonatu stałego nigdy wcześniej w Polsce nie było, przez ok. 1000 lat po chrzcie Polski, podobnie było w Kościele.