Czy tylko ja odnoszę wrażenie, że Galas nie dość, że nie kontroluje ludzi, którzy mu podlegają, to jeszcze sam nie ma pojęcia, na czym polega zarządzanie ruchem w mieście? Przecież takie kwiatki, muszą przejść przez jego biurko i tam być zaakceptowane. Jaką kogiką kieruje się likwidując strzałki wciąż działające, by je znów zakładać za dwa, lub trzy tygodnie? Nie od dziś mówi się, że brak mu polotu, a przede wszystkim
wiedzy by sprawnie organizować euch. Nie znam się na inżynierii ruchu, ale z tych informacji, które do mnie docierają wynika, że ten człowiek łyknie każdy idiotyzm, który mu podsunie podwykonawca zleceń ZDMu
Na koniec, by nie być gołosłownym, fragment z artykułu z 16 maja w ŻW zacytowanego przez Mewę na 61 stronie temetu o drugiej linii Metra
ZW pisze:
Czy się uda? Urzędnicy przyznają nieoficjalnie, że hamulcowym może być np. miejski inżynier ruchu Janusz Galas znany z asekuranctwa. W ratuszu powstał nawet komitet sterujący, z udziałem wiceprezydentów i szefów spółek infrastrukturalnych. Mają podejmować decyzje w kilka godzin, ignorując Galasa. – To jedyna metoda na biurokratyczne procedury – mówi nasz informator w ratuszu.