MeWa pisze:O ile w ubotach faktycznie układ wnętrza jest średni, to już w swingach tak źle nie jest. I wcale tak ciasno nie jest (można wręcz przejść przez cały skład)
Dziś trafiłem na 112N, który przyjechał na 28 i naprawdę po przejechaniu tych kilku przystanków będę błogosławił sto szesnastki (a mówiąc szczerze trochę popadły u mnie w niełaskę po swingach) 116 ciasne? A co dopiero w 112N. 116N mają mało niskiej podłogi? A ten kwadracik w 112N to tyle co nic, a jeszcze jak już pisałem w innym temacie w tym kursie oprócz mnie była jeszcze jedna osoba starsza o kulach, wózek dziecięcy (w części wysokopodłogowej, bo rodzice niefrasobliwie podeszli do drugich drzwi, a w 112N niska wstawka jest przy trzecich, no i jeszcze osoba na wózku wraz z opiekunem. Co ciekawe, na niskiej wstawce nie ma w ogóle żadnych miejsc siedzących, co również jest minusem tramwaju. A w innych miastach, co sprawdziłem w necie za radą Glonojada taki typ tramwajów również można spotkać i to w większej liczbie. Rozumiem, że czynnik ekonomiczny ma tu spore znaczenie, bo na pewno nie wygoda. Żeby był wygodny dla niepełnosprawnych ruchowo, którzy mogą być niepełnosprawni w różnym stopniu i nie muszą poruszać się na wózku, niska podłoga powinna stanowić ok 60 procent tak jak w 116N z Alstomu albo w 118N z Cegielskiego.
A 112N mógłby jeździć na 5 albo 27 zamiast 116Na (w każdym razie mógłby być na stałe przypisany do linii na co dzień obsługiwanych przez solówki).
[ Dodano: |13 Sie 2011|, 2011 00:49 ]
piotram pisze:nie "korkują" się w nich wyjścia.
A to dobre, ty chyba nigdy nie widziałeś jak ja wysiadam z tramwaju, a jeszcze jak coś mi się przytrafi, to się spory ogonek za mną ustawia.
piotram pisze:Ale chodziło o pokazanie, że niska podłoga niekoniecznie jest dogmatycznym synonimem wygody. Wręcz przeciwnie, zaletą pojazdu niskiego jest niskie wejście i na tym kończą się jego zalety.
No tak, ale krócej chyba pokonujesz jeden schodek niż dwa lub trzy nawet jeśli jesteś w pełni motorycznie sprawny. Zresztą to nawet widać w swingach - niektórzy zdążą owysiąść z tramwaju zanim drzwi się w pełni otworzą, a przecież w niektórych 105-tkach prędkość otwierania drzwi jest podobna, a nic podobnego nie można zaobserwować nawet stojąc na przystanku. Po drugie, dla ciebie niska podłoga nie jest może synonimem wygody, ale dla wielu osób tak - na przykład dla mnie. To rzecz gustu i również innych uwarunkowań, to normalne, że wszystkim się nie dogodzi. Niestety dla wszystkich, którzy nie lubią niskich podłóg, teraz nastała era społeczeństwa integracyjnego, a więc środki transportu publicznego powinny być swobodnie dostępne dla wszystkich członków społeczeństwa albo dla jak największej części.