BJ pisze:a Ukraińce i inni z kresów wschodnich (739, 809) robią fristajla i raz wpuszczają tu, raz tam, a czasem nawet przed skrętem w grzęde 709 etc.
Oho, oho. Raz na Ursynowie Płn. ze 179 miałem taką akcję. Tam zaczyna pracę wysoki dodatek B z Woronicza. No i raz zbliża się już jego godzina, ale nie ma go, a jedzie scania, podjeżdża na czoło przystanku i normalnie wpuszcza ludzi, a za nim ustawia się dodatek. Nie bylem pewien, czy to nie jest poprzednia (spóźniona) brygada, więc pytam kierowcę, o której odjeżdża. Ten jak już zrozumiał pytanie, pokazał mi rozpiskę: 15:03 - czyli po dodatku. No więc zakomunikowałem pozostałym pasażerom, że ten drugi pojazd odjedzie jako pierwszy i "zmienilismy lokal". Ale już ci, którzy się do tej scanii dosiedli później robili takie oczy widząc, jak wyprzedza ich wóz, który stał z tyłu.
[ Dodano: |17 Gru 2009|, 2009 09:16 ]
levar pisze:Ci z 710 uczą się chyba pokory, jak przez pół godziny nie widać autobusu na horyzoncie. Jako pasażer uważam wytyczne ZTM-u za dobre, ale jako kierowca człowiek naprawdę chciałby czasami odrobiny spokoju na pętli...
No ale jak stoisz jako drugi, a pierwszy wpuszcza ludzi i nikt nie musi stac na mrozie, to niech spadają na drzewo. Gorzej, jeśli mróz, leje, śnieg po pas, do odjazdu 15 minut, a w kącie stoi pozamykany wóz, którego kierowca bynajmniej nie wypoczywa, bo konwersuje z kolegami.
A nawet samo podjeżdżanie i odjeżdżanie potrafi też nieźle ludziom namieszać w głowach. Na rzeczonej pętli (UPN) stosowane są warianty róznorakie:
-
tradycyjny (wóz stoi przy peronie, tak jak się należy, cg włączony, ogrzewanie działa)
-
równoległy - wóz sobie stanie po lewej stronie przy krawężniku (obok brygady, która odjedzie wcześniej) i trzeba do niego dojść przez jezdnię.
-
z zaskoczenia - wóz stoi zamknięty gdzieś w kącie poza przystankiem, po czym włącza silnik i sobie odjeżdża
-
z zaskoczenia z kamuflażem - jak wyżej, ale wóz stoi ukryty za innymi wozami innych linii
-
na mkm-a: stoją dwa wozy tej samej linii, jako pierwszy odjeżdża ten z tyłu, a połapie się w tym tylko, kto rozróżnia numery brygad.
-
na zmokłą kurę (czyli w deszczu i mrozie pasażer stoi i doczeka się podjazdu auobusu/otwarcia drzwi
-
hiperpoprawnie (moje ostatnie odkrycie: wóz czeka przy lewym skraju pasa, ale po włączeniu silnika nie otwiera drzwi i nie wpuszcza pasażerów, tylko cofa i podjeżdża do krawędzi peronu. Tutaj pasażerowi ciezko zrozumiec intencje, bo doświadczenie mówi, że jak włączył silnik, to zaraz ruszy i trzeba iść do drzwi. A tu zonk - szofer trąbi i zmienia pozycję.