TVN Warszawa pisze:Kierowca 507 zaatakowany. "Nie chciał zawiadamiać policji"
Dwóch pijanych i agresywnych nastolatków zaatakowało wieczorem na pętli kierowcę autobusu linii 507. Na szczęście nic poważnego mu się nie stało. Kierowca nie powiadomił służb o zdarzeniu. Jak na ironię kilka godzin wcześniej przedstawiciele MZA zapewniali, że w komunikacji miejskiej jest bezpiecznie. O napadzie poinformował nas internauta na skrzynkę warszawa@tvn.pl.
- Około godziny 18.00 miało miejsce zdarzenie na pętli autobusowej 507 na Bemowie. Został pobity kierowca - pisze warszawiak507.
Wrzucili mu butelkę
- Jak relacjonuje kierowca, dwóch młodych i pijanych ludzi już w trakcie jazdy zachowywało się agresywnie. Na pętli wrzucili do autobusu butelkę i zbiegli. Zbili szybę a odłamkami szkła został trafiony sam kierowca. Na szczęście nie groźnie - opowiada Sławomir Ślubowski, przedstawiciel MZA.
Policja ani straż miejska nie odnotowała takiego zdarzenia. Dlaczego? - Kierowca zawiadomił bazę, ale nie chciał zawiadamiać policji. Może się bał? Przekonywał też, że ich nie rozpozna, bo było już ciemno - powiedział Ślubowski.
Będzie bezpieczniej
Kilka godzin przed tym incydentem w studiu TVN Warszawa, przedstawiciele MZA opowiadali o bezpieczeństwie w komunikacji miejskiej. - Jest bezpiecznie, ale chcemy spełniać najwyższe europejskie normy - mówił Adam Stawicki, rzecznik MZA. I zapowiedział, że jego firma zamierza w najbliższych dwóch latach objąć 40 procent taboru monitoringiem online. Dzięki temu operator będzie miał nie tylko kontakt z kierowcami, ale też będzie widział, co dzieje się w pojazdach.
- To bardzo ważne, bo umożliwi nam wezwanie odpowiednich służb i uprzedzenie ich, z jakim problemem będą miały do czynienia, a nawet którymi drzwiami mają wsiąść - tłumaczył Stawicki.
Zapowiedział, że jeszcze w tym roku podwoi się liczna autobusów z kamerami - będą stanowiły już 40 proc. taboru MZA.
Mundurowi w komunikacji
Na tym nie koniec zmian w MZA. Dział bezpieczeństwa przeszedł gruntowną reorganizację. Firma zatrudniła byłych pracowników policji, wojska i straży pożarnej. To oni doradzają, jak powinien działać system monitoringu. Na co stawiają? Przede wszystkim na kamery i ochronę.
- Prowadzimy rozmowy z firmami ochroniarskimi. Są zaawansowane - poinformował szef działu bezpieczeństwa MZA Adam Bogusz. Decyzje o tym, które linie będą objęte ochroną w pierwszej kolejności właśnie zapadają. - Nie mogę jeszcze powiedzieć, które konkretnie, ale na pewno będą to te, w których jest najwięcej problemów. Rozmawiamy o tym z policją i strażą miejską - zapewnił.
Zaczęło się od kosza
Zachowanie zaatakowanego kierowcy tym bardziej zastanawia, że to właśnie od chuligańskiego wybryku zaczęła się tragedia na Woli. Tam dwóm nastolatkom, którzy wrzucili do tramwaju kosz na śmieci uwagę zwrócił policjant, Andrzej Struj. Został przez nich zadźgany nożem.
par