Paweł D. pisze:No właśnie. A jeżeli ktoś nie ma ochoty współpracować z kontrolerem, albo celowo zataja aktualny adres zamieszkania?
Jeśli osoba nie podaje adresu, trzeba wzywać Policję. Innego wyjścia nie ma (znaczy jest, spisać numer PESEL, imię, nazwisko, imiona rodziców i miejsce urodzenia z dowodu, a potem organizator ZTCW może wystąpić o ustalenie adresu).
Paweł D. pisze:Kontrolerowi pozostaje wyłącznie przepisać to, co widzi w dowodzie.
Jeśli w dowodzie jest adres z Malinowskiego, a pasażer się w 2016 roku przeprowadził na Jeżewskiego (i tam zresztą się przemeldował), to wina kontrolera będzie. Chyba, że pasażer jest idiotą i nie czyta tego, co podpisze.
Paweł D. pisze:Dalej mi ciężko doszukać się winy kontrolera, jeżeli tak postąpił.
Wg ustawy nie może po prostu tego robić. To jest jedyna wina.
Sebastian pisze:Ja byłem kilka razy spisywany przez policję na mieście i zawsze pytali czy to adres zamieszkania. Początkowo myślałem że to pewna uszczypliwość (adres spoza Warszawy) ale okazuje się że nie.
Nie, muszą to robić. Ja nie patrzę na ten adres, tylko przyjmuję, że wypisany na druku przez człowieka adres się zgadza - i tyle. W razie czego, może sprawdzić go w bazie, chociaż to olewam, bo posługuję się wyłącznie adresem zamieszkania - meldunek mnie nie obchodzi.
Paweł D. pisze:To jeszcze zdradź tajemnicę jak policja ma adres zamieszkania ustalić?
Policja sprawdzi adres w bazie PESEL i tyle.
Paweł D. pisze:A nawet jeśli ten adres poda, to też policję wzywać, bo przecież może kłamać?
Skłądanie falszywych oświadczeń jest co najmniej wykroczeniem, więc jak ktoś chce kłamać, to niech kłamie. Tylko, że potem ta osoba za to beknie.
Paweł D. pisze:A jak się za pół roku przeprowadzi, to co wtedy? W jakieś opary absurdów wpadamy....
Nic? Adres ma być aktualny na datę sporządzenia wezwania, jeśli ktoś nie zapłaci, to również jego problem, bo powinien powiadomić o zmianie adresu.