Występują problemy techniczne po stronie dostawcy hostingu. W trakcie prac naprawczych możliwe są przerwy w dostępie do forum.
Ponad 50 km/h
Moderatorzy: Wiliam, Szeregowy_Równoległy
W porządku, często tak jest. Ale też nierzadko mamy ograniczenie do 40 czy 50, a "warunki na drodze" i same możliwości pojazdu podpowiadają, że naprawdę nic nie stoi na przeszkodzie, żeby sobie jechać 80. No i co? 80 to prędkość dostosowana do warunków, ale mamy ograniczenie, które wcale do tych warunków dostosowane nie jest - chyba, że śmigamy zabytkowym rupieciem, którego bębnowe hamulce są niewiele skuteczniejsze niż metoda a la Fred Flinstonereserved pisze:Dla mnie to brzmi jasno - jeżeli jest ograniczenie do 80, to jadę nie więcej niż 80 - no powiedzmy nie więcej niż 90, ale jeżeli są trudne warunki atmosferyczne to nie znaczy, że i wtedy mam jechać te 80 czy 90, ale powinienem zwolnić jeżeli mi aura nie pozwala na szybszą jazdę.
Znów, często tak bywa. Ale... nie grasz, nie wygrywasz. W przypadku kiedy faktycznie się komuś śpieszy niekiedy opłaca się podjąć ryzyko.Wiesz, w moim przypadku to jest tak: Jeżeli ograniczenie prędkości jest do 50 to jadę przepisowo. Generalnie bywa czasem tak, że jestem takim zawalidrogą ale tak jak wspomniałem, przyspieszę a za rogiem policja się ustawi i złapie mnie, a nie tego co z tyłu tak na mnie naciskał żebym szybciej jechał. Dobrze stwierdził pan z policji w przytoczonym artykule, mianowicie często on jedzie przepisowo, wyprzedza go cwaniak a potem on go sam dogania na światłach a często wyprzedza, bo cwaniaka ktoś przyblokuje. A tylko ów cwaniak ma więcej nerwów spowodowanych innymi pojazdami (tak, bo często takim osobom przeszkadzają inne samochody na drodze i lepiej dla nich by było gdyby droga była pusta i można było jechać ile wóz da).
I o to chodzi. Dla mnie to jest właśnie zdrowy rozsądek i bezpieczna jazda przy jednoczesnym unikaniu popadania w przepisową paranoję.Są czasem takie miejsca, gdzie jest pusta prosta droga i ograniczenie bezcelowe 40km/h. W takich przypadkach wręcz nie da się stosować przepisów, ale te 60 chociaż jadę.
Nie przesadzaj. Na polskiej autostradzie można jechać 140km/h, a i nikt Ci nic nie zrobi za jazdę do 150km/h. Droga natomiast jest bez zarzutu (nie licząc idiotyzmu o nazwie "bramki") i z tą prędkością absolutnie bezpiecznie można się poruszaćWięcej niż 135 nigdy nie jechałem i raczej nie zamierzam...chyba że w Niemczech.
Nie wiem czy mi ktoś zrobi czy nie, ale boję się że ja sam coś komuś zrobię, np. bokiem samochodu. Nie czuję się pewnie przy takiej dużej prędkości.Pink pisze:Nie przesadzaj. Na polskiej autostradzie można jechać 140km/h, a i nikt Ci nic nie zrobi za jazdę do 150km/h.
Ah, przypomniał mi się cytat z jednego z najlepszych IMO polskich filmów gangsterskich:Pink pisze:Znów, często tak bywa. Ale... nie grasz, nie wygrywasz.
[quote="z filmu "Czas Surferów"]– Czyli powiedzenie „nie grasz, nie wygrasz” traci tutaj sens?
– Traci go, k*, bezapelacyjnie![/quote]
BP, NSP
Ale to, że są warunki to nie wszystko. Żeby jechac powiedzmy 100 km/h musza być dobre warunki i przepisy muszą na to pozwalać. Zwracam uwagę, że tam jest i a nie lub.Pink pisze:W porządku, często tak jest. Ale też nierzadko mamy ograniczenie do 40 czy 50, a "warunki na drodze" i same możliwości pojazdu podpowiadają, że naprawdę nic nie stoi na przeszkodzie, żeby sobie jechać 80. No i co? 80 to prędkość dostosowana do warunków, ale mamy ograniczenie, które wcale do tych warunków dostosowane nie jest - chyba, że śmigamy zabytkowym rupieciem, którego bębnowe hamulce są niewiele skuteczniejsze niż metoda a la Fred Flinstone
E tam, ja wychodzę z założenia, że wolę się spóźnić 20 min, niż dojechać na cmentarz 20 lat za wcześnie.Pink pisze:W przypadku kiedy faktycznie się komuś śpieszy niekiedy opłaca się podjąć ryzyko.
No chyba, że tak. Wydaje mi się to dziwne, ale rozsądku temu odmówić nie sposób.reserved pisze:Nie wiem czy mi ktoś zrobi czy nie, ale boję się że ja sam coś komuś zrobię, np. bokiem samochodu. Nie czuję się pewnie przy takiej dużej prędkości.
BP, NSPAh, przypomniał mi się cytat z jednego z najlepszych IMO polskich filmów gangsterskich:
[quote="z filmu "Czas Surferów"]– Czyli powiedzenie „nie grasz, nie wygrasz” traci tutaj sens?
– Traci go, k*, bezapelacyjnie!
Niestety, ani tego filmu nie oglądałem, ani nie wiem, co oznacza "BP, NSP"
Mimo wszystko, nie uważam, by traciło ono tutaj sens.
W porządku. Niech tak będzie. Ja trzymam się póki co nieco innej wykładni, nie tej prawnej. Mianowicie, za nadrzędną traktuję zasadę o dostosowaniu prędkości do okoliczności, a znaki z ograniczeniami postrzegam jako zalecenia - w tym kraju to całkiem nieźle zdaje egzaminAle to, że są warunki to nie wszystko. Żeby jechac powiedzmy 100 km/h musza być dobre warunki i przepisy muszą na to pozwalać. Zwracam uwagę, że tam jest i a nie lub.
Frazesy.E tam, ja wychodzę z założenia, że wolę się spóźnić 20 min, niż dojechać na cmentarz 20 lat za wcześnie.
Skoro polecasz, obejrzę przy pierwszej nadarzającej się okazji 
I dzięki za wyjaśnienie skrótów.
Natomiast jeśli idzie o skutki, nie ignoruję ich, nie udaję, że jestem nieśmiertelny, czy że nic się nie może stać. Podobnie jak u Ciebie, u mnie też mają one swoje ważne miejsce w równaniu, tyle tylko, że najwyraźniej z powodu innych pozostałych zmiennych w moim przypadku jego wynik jest inny
I dzięki za wyjaśnienie skrótów.
Natomiast jeśli idzie o skutki, nie ignoruję ich, nie udaję, że jestem nieśmiertelny, czy że nic się nie może stać. Podobnie jak u Ciebie, u mnie też mają one swoje ważne miejsce w równaniu, tyle tylko, że najwyraźniej z powodu innych pozostałych zmiennych w moim przypadku jego wynik jest inny
- Szeregowy_Równoległy
- Szeregowe Chamidło
- Posty: 11868
- Rejestracja: 13 paź 2008, 11:37
Cześć ci i chwała za to, że realistycznie podchodzisz do własnych umiejętności, ale z drugiej strony, jeśli popierasz (a takie odnoszę wrażenie) te dosyć dziwne ograniczenia, których pełno wszędzie, to zakładasz, że wszyscy mają się dostosowywać do tych, którzy nie czują się pewnie? Przecież ograniczenie do 80 na Gdańskim, czy do 100 na Siekierkowskiej nie oznacza, że MUSISZ jechać te 80 czy 100. Ja czuję się na tyle pewnie, że te wartości byłyby dla mnie optymalne, bezstresowe. Oczywiście w normalnych warunkach. Nie wydaje mi się, żeby właściwe było układanie ograniczeń prędkości pod tych, którzy z racji doświadczenia czują się mniej pewnie.reserved pisze:Może na to wpływ też ma doświadczenie, którego z pewnością dużo nie mam. Prawo jazdy mam od sierpnia zeszłego roku. Ty masz zapewne dużo dużo dłużej?
Dla mnie są też bezstresowe. Ba bezstresowe jest dla mnie niskie latanie samolotem z dużo większą prędkością. Ale żadna z tych rzeczy nie jest bezpieczna. Stres nie zawsze idzie w parze z niebezpieczeństwem, a niebezpieczeństwo nie zawsze idzie w parze ze stresem.Szeregowy_Równoległy pisze:Przecież ograniczenie do 80 na Gdańskim, czy do 100 na Siekierkowskiej nie oznacza, że MUSISZ jechać te 80 czy 100. Ja czuję się na tyle pewnie, że te wartości byłyby dla mnie optymalne, bezstresowe.
- Szeregowy_Równoległy
- Szeregowe Chamidło
- Posty: 11868
- Rejestracja: 13 paź 2008, 11:37
Na tej zasadzie proponuję w ogóle nie wsiadać do samochodu, to również nie jest bezpieczne. Moim zdaniem na Gdańskim nie ma różnicy między poziomem bezpieczeństwa przy 50km/h a 80km/h. Oczywiście w normalnych warunkach, bez jakiegoś dużego natężenia ruchu czy nawierzchni pokrytej czymś przykrym.
- Szeregowy_Równoległy
- Szeregowe Chamidło
- Posty: 11868
- Rejestracja: 13 paź 2008, 11:37
Czyli jeśli jadę 50km/h i prawdopodobieństwo czyjejkolwiek śmierci w związku z moją jazdą wynosi 1/100, to jak jadę 80km/h to ktoś na pewno umrze? Możesz podać chociaż jeden argument?
No to z frazesów przeszliśmy do banałów.Delfino pisze:Każdy rozsmarowany na drzewie koleś tak twierdził. Możesz 10 lat dzień w dzień jeździć szybko, a jedenastego roku się zabić. Po prostu. Statystyka.Pink pisze: Frazesy.
To ja dodam jeszcze jeden: shit happens.
Tyle, że jeden robi z tego większą sensację, drugi mniejszą. Ja wyznaję zasadę, że fajnie jest do tego shitu się nie przyczyniać - a to, co już było mówione parę razy, można na drodze robić przesadzając z prędkością zarówno w górę, jak i w dół. Niekiedy ten dół jest zresztą tożsamy z aktualnym ograniczeniem...które wszyscy użytkownicy danej drogi mają w dupie. Tak to już jest.