Występują problemy techniczne po stronie dostawcy hostingu. W trakcie prac naprawczych możliwe są przerwy w dostępie do forum.

Ponad 50 km/h

Moderatorzy: Wiliam, Szeregowy_Równoległy

Awatar użytkownika
chester
Posty: 2819
Rejestracja: 25 paź 2009, 22:07
Lokalizacja: Natolin

Post autor: chester » 06 cze 2011, 13:59

Tak, ale 120 a 140 to już nie stanowi dużej technicznej różnicy, a w tym przypadku - zasadniczą prawnie.
Dlaczego pieprzone pierożki są dobre, a pieprzone życie już nie? (B. Schaeffer)
Historia uczy jednego - nigdy nikogo niczego nie nauczyła.

Awatar użytkownika
Pink
Oh by the way, which one's Pink?
Posty: 649
Rejestracja: 19 mar 2009, 13:59

Post autor: Pink » 06 cze 2011, 14:45

reserved pisze:Dla mnie to brzmi jasno - jeżeli jest ograniczenie do 80, to jadę nie więcej niż 80 - no powiedzmy nie więcej niż 90, ale jeżeli są trudne warunki atmosferyczne to nie znaczy, że i wtedy mam jechać te 80 czy 90, ale powinienem zwolnić jeżeli mi aura nie pozwala na szybszą jazdę.
W porządku, często tak jest. Ale też nierzadko mamy ograniczenie do 40 czy 50, a "warunki na drodze" i same możliwości pojazdu podpowiadają, że naprawdę nic nie stoi na przeszkodzie, żeby sobie jechać 80. No i co? 80 to prędkość dostosowana do warunków, ale mamy ograniczenie, które wcale do tych warunków dostosowane nie jest - chyba, że śmigamy zabytkowym rupieciem, którego bębnowe hamulce są niewiele skuteczniejsze niż metoda a la Fred Flinstone ;)
Wiesz, w moim przypadku to jest tak: Jeżeli ograniczenie prędkości jest do 50 to jadę przepisowo. Generalnie bywa czasem tak, że jestem takim zawalidrogą ale tak jak wspomniałem, przyspieszę a za rogiem policja się ustawi i złapie mnie, a nie tego co z tyłu tak na mnie naciskał żebym szybciej jechał. Dobrze stwierdził pan z policji w przytoczonym artykule, mianowicie często on jedzie przepisowo, wyprzedza go cwaniak a potem on go sam dogania na światłach a często wyprzedza, bo cwaniaka ktoś przyblokuje. A tylko ów cwaniak ma więcej nerwów spowodowanych innymi pojazdami (tak, bo często takim osobom przeszkadzają inne samochody na drodze i lepiej dla nich by było gdyby droga była pusta i można było jechać ile wóz da).
Znów, często tak bywa. Ale... nie grasz, nie wygrywasz. W przypadku kiedy faktycznie się komuś śpieszy niekiedy opłaca się podjąć ryzyko.
Są czasem takie miejsca, gdzie jest pusta prosta droga i ograniczenie bezcelowe 40km/h. W takich przypadkach wręcz nie da się stosować przepisów, ale te 60 chociaż jadę.
I o to chodzi. Dla mnie to jest właśnie zdrowy rozsądek i bezpieczna jazda przy jednoczesnym unikaniu popadania w przepisową paranoję.
Więcej niż 135 nigdy nie jechałem i raczej nie zamierzam...chyba że w Niemczech. :P
Nie przesadzaj. Na polskiej autostradzie można jechać 140km/h, a i nikt Ci nic nie zrobi za jazdę do 150km/h. Droga natomiast jest bez zarzutu (nie licząc idiotyzmu o nazwie "bramki") i z tą prędkością absolutnie bezpiecznie można się poruszać ;)

reserved
Posty: 13968
Rejestracja: 27 gru 2005, 17:51
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: reserved » 06 cze 2011, 15:12

Pink pisze:Nie przesadzaj. Na polskiej autostradzie można jechać 140km/h, a i nikt Ci nic nie zrobi za jazdę do 150km/h.
Nie wiem czy mi ktoś zrobi czy nie, ale boję się że ja sam coś komuś zrobię, np. bokiem samochodu. Nie czuję się pewnie przy takiej dużej prędkości.
Pink pisze:Znów, często tak bywa. Ale... nie grasz, nie wygrywasz.
Ah, przypomniał mi się cytat z jednego z najlepszych IMO polskich filmów gangsterskich:
[quote="z filmu "Czas Surferów"]– Czyli powiedzenie „nie grasz, nie wygrasz” traci tutaj sens?
– Traci go, k*, bezapelacyjnie![/quote]
BP, NSP :P
Pink pisze:W porządku, często tak jest. Ale też nierzadko mamy ograniczenie do 40 czy 50, a "warunki na drodze" i same możliwości pojazdu podpowiadają, że naprawdę nic nie stoi na przeszkodzie, żeby sobie jechać 80. No i co? 80 to prędkość dostosowana do warunków, ale mamy ograniczenie, które wcale do tych warunków dostosowane nie jest - chyba, że śmigamy zabytkowym rupieciem, którego bębnowe hamulce są niewiele skuteczniejsze niż metoda a la Fred Flinstone ;)
Ale to, że są warunki to nie wszystko. Żeby jechac powiedzmy 100 km/h musza być dobre warunki i przepisy muszą na to pozwalać. Zwracam uwagę, że tam jest i a nie lub.
Pink pisze:W przypadku kiedy faktycznie się komuś śpieszy niekiedy opłaca się podjąć ryzyko.
E tam, ja wychodzę z założenia, że wolę się spóźnić 20 min, niż dojechać na cmentarz 20 lat za wcześnie.

Awatar użytkownika
Pink
Oh by the way, which one's Pink?
Posty: 649
Rejestracja: 19 mar 2009, 13:59

Post autor: Pink » 06 cze 2011, 15:40

reserved pisze:Nie wiem czy mi ktoś zrobi czy nie, ale boję się że ja sam coś komuś zrobię, np. bokiem samochodu. Nie czuję się pewnie przy takiej dużej prędkości.
No chyba, że tak. Wydaje mi się to dziwne, ale rozsądku temu odmówić nie sposób.
Ah, przypomniał mi się cytat z jednego z najlepszych IMO polskich filmów gangsterskich:
[quote="z filmu "Czas Surferów"]– Czyli powiedzenie „nie grasz, nie wygrasz” traci tutaj sens?
– Traci go, k*, bezapelacyjnie!
BP, NSP :P [/quote]
Niestety, ani tego filmu nie oglądałem, ani nie wiem, co oznacza "BP, NSP" ;)
Mimo wszystko, nie uważam, by traciło ono tutaj sens.
Ale to, że są warunki to nie wszystko. Żeby jechac powiedzmy 100 km/h musza być dobre warunki i przepisy muszą na to pozwalać. Zwracam uwagę, że tam jest i a nie lub.
W porządku. Niech tak będzie. Ja trzymam się póki co nieco innej wykładni, nie tej prawnej. Mianowicie, za nadrzędną traktuję zasadę o dostosowaniu prędkości do okoliczności, a znaki z ograniczeniami postrzegam jako zalecenia - w tym kraju to całkiem nieźle zdaje egzamin ;) (będąc np. w Holandii zauważyłem, że owe zalecenia były w duuużym stopniu zbieżne z tym, jaka prędkość jest aktualnie najwłaściwsza... nie dotyczyło to tylko autostrad i tego ich dość przykrego ograniczenia do 120.)
E tam, ja wychodzę z założenia, że wolę się spóźnić 20 min, niż dojechać na cmentarz 20 lat za wcześnie.
Frazesy.

reserved
Posty: 13968
Rejestracja: 27 gru 2005, 17:51
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: reserved » 06 cze 2011, 15:42

Pink pisze:Niestety, ani tego filmu nie oglądałem
Polecam! Serio! :-)
Pink pisze:ani nie wiem, co oznacza "BP, NSP" ;)
"Bardzo przepraszam, nie mogłem się powstrzymać".
Pink pisze:Frazesy.
Mimo wszystko skutki są zbyt poważne, żebym mógł je ot tak zignorować.

Awatar użytkownika
Pink
Oh by the way, which one's Pink?
Posty: 649
Rejestracja: 19 mar 2009, 13:59

Post autor: Pink » 06 cze 2011, 15:48

Skoro polecasz, obejrzę przy pierwszej nadarzającej się okazji ;)
I dzięki za wyjaśnienie skrótów.

Natomiast jeśli idzie o skutki, nie ignoruję ich, nie udaję, że jestem nieśmiertelny, czy że nic się nie może stać. Podobnie jak u Ciebie, u mnie też mają one swoje ważne miejsce w równaniu, tyle tylko, że najwyraźniej z powodu innych pozostałych zmiennych w moim przypadku jego wynik jest inny ;)

reserved
Posty: 13968
Rejestracja: 27 gru 2005, 17:51
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: reserved » 06 cze 2011, 15:49

Może na to wpływ też ma doświadczenie, którego z pewnością dużo nie mam. Prawo jazdy mam od sierpnia zeszłego roku. Ty masz zapewne dużo dużo dłużej?

Awatar użytkownika
Szeregowy_Równoległy
Szeregowe Chamidło
Posty: 11868
Rejestracja: 13 paź 2008, 11:37

Post autor: Szeregowy_Równoległy » 06 cze 2011, 16:55

reserved pisze:Może na to wpływ też ma doświadczenie, którego z pewnością dużo nie mam. Prawo jazdy mam od sierpnia zeszłego roku. Ty masz zapewne dużo dużo dłużej?
Cześć ci i chwała za to, że realistycznie podchodzisz do własnych umiejętności, ale z drugiej strony, jeśli popierasz (a takie odnoszę wrażenie) te dosyć dziwne ograniczenia, których pełno wszędzie, to zakładasz, że wszyscy mają się dostosowywać do tych, którzy nie czują się pewnie? Przecież ograniczenie do 80 na Gdańskim, czy do 100 na Siekierkowskiej nie oznacza, że MUSISZ jechać te 80 czy 100. Ja czuję się na tyle pewnie, że te wartości byłyby dla mnie optymalne, bezstresowe. Oczywiście w normalnych warunkach. Nie wydaje mi się, żeby właściwe było układanie ograniczeń prędkości pod tych, którzy z racji doświadczenia czują się mniej pewnie.
129, 177, 178, 187, 194, 197, 207, 716, 401, 517, N35, N85, R1, R3, S1.

Nazywam się Major Bień

Awatar użytkownika
Delfino
Posty: 920
Rejestracja: 03 lut 2007, 14:42
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Post autor: Delfino » 06 cze 2011, 17:04

Pink pisze: Frazesy.
Każdy rozsmarowany na drzewie koleś tak twierdził. Możesz 10 lat dzień w dzień jeździć szybko, a jedenastego roku się zabić. Po prostu. Statystyka.

Awatar użytkownika
KwZ
Posty: 10712
Rejestracja: 05 paź 2008, 22:43
Lokalizacja: z Parku Odkrywców

Post autor: KwZ » 06 cze 2011, 17:06

chester pisze:Tak, ale 120 a 140 to już nie stanowi dużej technicznej różnicy, a w tym przypadku - zasadniczą prawnie.
Czy ja wiem? To różnica rzędu 30% w drodze hamowania.
Czy pełzający zamach stanu zostanie odkręcony?
Sądy są na polityków - a nie dla polityków!

Awatar użytkownika
Delfino
Posty: 920
Rejestracja: 03 lut 2007, 14:42
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Post autor: Delfino » 06 cze 2011, 17:07

Szeregowy_Równoległy pisze:Przecież ograniczenie do 80 na Gdańskim, czy do 100 na Siekierkowskiej nie oznacza, że MUSISZ jechać te 80 czy 100. Ja czuję się na tyle pewnie, że te wartości byłyby dla mnie optymalne, bezstresowe.
Dla mnie są też bezstresowe. Ba bezstresowe jest dla mnie niskie latanie samolotem z dużo większą prędkością. Ale żadna z tych rzeczy nie jest bezpieczna. Stres nie zawsze idzie w parze z niebezpieczeństwem, a niebezpieczeństwo nie zawsze idzie w parze ze stresem.

Awatar użytkownika
Szeregowy_Równoległy
Szeregowe Chamidło
Posty: 11868
Rejestracja: 13 paź 2008, 11:37

Post autor: Szeregowy_Równoległy » 06 cze 2011, 17:11

Na tej zasadzie proponuję w ogóle nie wsiadać do samochodu, to również nie jest bezpieczne. Moim zdaniem na Gdańskim nie ma różnicy między poziomem bezpieczeństwa przy 50km/h a 80km/h. Oczywiście w normalnych warunkach, bez jakiegoś dużego natężenia ruchu czy nawierzchni pokrytej czymś przykrym.
129, 177, 178, 187, 194, 197, 207, 716, 401, 517, N35, N85, R1, R3, S1.

Nazywam się Major Bień

Awatar użytkownika
Delfino
Posty: 920
Rejestracja: 03 lut 2007, 14:42
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Post autor: Delfino » 06 cze 2011, 17:19

A ja uważam, że różnica jest ogromna. Podejrzewam, że lekko szacując te 30 km/h zwiększa prawdopodobieństwo śmierci jakieś 100 razy.

Awatar użytkownika
Szeregowy_Równoległy
Szeregowe Chamidło
Posty: 11868
Rejestracja: 13 paź 2008, 11:37

Post autor: Szeregowy_Równoległy » 06 cze 2011, 17:24

Czyli jeśli jadę 50km/h i prawdopodobieństwo czyjejkolwiek śmierci w związku z moją jazdą wynosi 1/100, to jak jadę 80km/h to ktoś na pewno umrze? Możesz podać chociaż jeden argument?
129, 177, 178, 187, 194, 197, 207, 716, 401, 517, N35, N85, R1, R3, S1.

Nazywam się Major Bień

Awatar użytkownika
Pink
Oh by the way, which one's Pink?
Posty: 649
Rejestracja: 19 mar 2009, 13:59

Post autor: Pink » 06 cze 2011, 17:25

Delfino pisze:
Pink pisze: Frazesy.
Każdy rozsmarowany na drzewie koleś tak twierdził. Możesz 10 lat dzień w dzień jeździć szybko, a jedenastego roku się zabić. Po prostu. Statystyka.
No to z frazesów przeszliśmy do banałów.
To ja dodam jeszcze jeden: shit happens.
Tyle, że jeden robi z tego większą sensację, drugi mniejszą. Ja wyznaję zasadę, że fajnie jest do tego shitu się nie przyczyniać - a to, co już było mówione parę razy, można na drodze robić przesadzając z prędkością zarówno w górę, jak i w dół. Niekiedy ten dół jest zresztą tożsamy z aktualnym ograniczeniem...które wszyscy użytkownicy danej drogi mają w dupie. Tak to już jest.

ODPOWIEDZ