Bezpieczeństwo w pojazdach komunikacji
Moderatorzy: Poc Vocem, Wiliam
-
geograf_OSU
- Posty: 644
- Rejestracja: 28 lut 2007, 15:12
- Glonojad
- Dark Lord of The Plonk
- Posty: 26874
- Rejestracja: 13 gru 2005, 23:39
- Lokalizacja: z Ochoty, jak to płaczki
Następny.
Wypowiedź ta stanowi moje prywatne zdanie i nie może być cytowana lub analizowana w związku z moją działalnością w jakiekolwiek instytucji z którą mogę lub mogłem współpracować, ani jako stanowisko tej instytucji. Nie wyrażam także zgody na jej przetwarzanie w żadnej formie technicznej ni magicznej.
a ja dzis NIE czulem sie bezpiecznie w autobusie linii 167 (brygada 4, wóz 8153) z powodu "kierowcy". Zaznaczam, że jakiś czas temu miałem nieprzyjemność odbyc z nim niemalże identyczną podróż. Muszę przyznać, że takiego chamstwa i buractwa ze strony kierowcy KM to bardzo dawno nie widziałem. Podczas podróży między przystankami Ciołka->Rakowiecka "kierowca" ten:
- 4 razy darł sie na cały autobus "kur*&", "pizd&#*" i innymi "chu&@#" pod adresem kierowców, którzy (wg niego) albo za wolno jechali, albo niepotrzebnie czekali na mozliwość skrętu w prawo itp. albo wjezdzali przed niego na swoim zielonym, bo on musial przeskoczyc na poznym zoltym,
- na odcinku trasy linii biegnącym Trasą Łazienkowską, jadąc buspasem zwolnił do ok 5-10 km/h, aby przyblokować jadące za nim samochody. Dopiero jak te go wyprzedziły, to sam również przyspieszył (od egzekwowania przestrzegania prawa "chyba" jest policja, a nie kierowcy MZA).
- wielokrotnie przejeżdzał na późnym żółtym rozwijając przy tym prędkości 70-80 km/h (a może i więcej), po czym trąbił na kierowców, którzy ruszali na swoim zielonym
- między przystankami RZS
BITWY WARSZAWSKIEJ 1920 praktycznie cały czas trzymał w łapsku telefon i czytał/pisał smsy (obiema rękami na raz-kierownice tylko czasem naprowadzał na właściwy kierunek), czasami tylko zerkając na drogę
- notorycznie nie otwierał pierwszych drzwi, mimo że na przystanku podchodzili do nich pasażerowie (otwierał tylko jak ktoś staną przy nich, żeby wysiąść). Na jednym z przystanków do autobusu (z przodu) dobiegały dwie starsze kobiety. Pierwsze drzwi otworzył dopiero wtedy, gdy kobiety widząc, że pierwsze są zamknięte, udały się do drugich. Wtedy zamknął drugie. Kobiety stały chwile przy nich wciskając "ciepły guzik", a gdy zobaczyły, że kierowca otworzył jednak pierwsze drzwi, to podbiegły do nich i wtedy..."kierowca" zamknał drzwi i odjechał. "Kierowca" widział je, jak dobiegały, widział, jak próbowały wsiąść przez drugie drzwi a pozniej przez pierwsze (siedziałem na pierwszym siedzeniu i bacznie go obserwowałem).
Ledwo dałem rade powstrzymać się przed udzieleniem kilku uwag temu osobnikowi takim samym językiem, jakiego on uzywal. Ale na szczescie udalo mi sie nie znizyc do jego poziomu. Z autobusu wysiadlem nieprzecietnie zdenerwowany, mimo ze na codzien trudno mnie wkurzyc. Nie mam pojecia jak taka istota mogla zostac kierowca autobusu i dlaczego nadal nim jest. Jest to osobnik sprawiajacy wrazenie chorego i niezrownowazonego psychicznie. Mam zamiar wystosować jakąś skargę do ZTM/MZA, ale nie wiem czy jest sens i czy to cos da.
- 4 razy darł sie na cały autobus "kur*&", "pizd&#*" i innymi "chu&@#" pod adresem kierowców, którzy (wg niego) albo za wolno jechali, albo niepotrzebnie czekali na mozliwość skrętu w prawo itp. albo wjezdzali przed niego na swoim zielonym, bo on musial przeskoczyc na poznym zoltym,
- na odcinku trasy linii biegnącym Trasą Łazienkowską, jadąc buspasem zwolnił do ok 5-10 km/h, aby przyblokować jadące za nim samochody. Dopiero jak te go wyprzedziły, to sam również przyspieszył (od egzekwowania przestrzegania prawa "chyba" jest policja, a nie kierowcy MZA).
- wielokrotnie przejeżdzał na późnym żółtym rozwijając przy tym prędkości 70-80 km/h (a może i więcej), po czym trąbił na kierowców, którzy ruszali na swoim zielonym
- między przystankami RZS
- notorycznie nie otwierał pierwszych drzwi, mimo że na przystanku podchodzili do nich pasażerowie (otwierał tylko jak ktoś staną przy nich, żeby wysiąść). Na jednym z przystanków do autobusu (z przodu) dobiegały dwie starsze kobiety. Pierwsze drzwi otworzył dopiero wtedy, gdy kobiety widząc, że pierwsze są zamknięte, udały się do drugich. Wtedy zamknął drugie. Kobiety stały chwile przy nich wciskając "ciepły guzik", a gdy zobaczyły, że kierowca otworzył jednak pierwsze drzwi, to podbiegły do nich i wtedy..."kierowca" zamknał drzwi i odjechał. "Kierowca" widział je, jak dobiegały, widział, jak próbowały wsiąść przez drugie drzwi a pozniej przez pierwsze (siedziałem na pierwszym siedzeniu i bacznie go obserwowałem).
Ledwo dałem rade powstrzymać się przed udzieleniem kilku uwag temu osobnikowi takim samym językiem, jakiego on uzywal. Ale na szczescie udalo mi sie nie znizyc do jego poziomu. Z autobusu wysiadlem nieprzecietnie zdenerwowany, mimo ze na codzien trudno mnie wkurzyc. Nie mam pojecia jak taka istota mogla zostac kierowca autobusu i dlaczego nadal nim jest. Jest to osobnik sprawiajacy wrazenie chorego i niezrownowazonego psychicznie. Mam zamiar wystosować jakąś skargę do ZTM/MZA, ale nie wiem czy jest sens i czy to cos da.
Zmiana B?endrju pisze:a ja dzis NIE czulem sie bezpiecznie w autobusie linii 167 (brygada 4, wóz 8153) z powodu "kierowcy". Zaznaczam, że jakiś czas temu miałem nieprzyjemność odbyc z nim niemalże identyczną podróż. Muszę przyznać, że takiego chamstwa i buractwa ze strony kierowcy KM to bardzo dawno nie widziałem. Podczas podróży między przystankami Ciołka->Rakowiecka "kierowca" ten:
- 4 razy darł sie na cały autobus "kur*&", "pizd&#*" i innymi "chu&@#" pod adresem kierowców, którzy (wg niego) albo za wolno jechali, albo niepotrzebnie czekali na mozliwość skrętu w prawo itp. albo wjezdzali przed niego na swoim zielonym, bo on musial przeskoczyc na poznym zoltym,
- na odcinku trasy linii biegnącym Trasą Łazienkowską, jadąc buspasem zwolnił do ok 5-10 km/h, aby przyblokować jadące za nim samochody. Dopiero jak te go wyprzedziły, to sam również przyspieszył (od egzekwowania przestrzegania prawa "chyba" jest policja, a nie kierowcy MZA).
- wielokrotnie przejeżdzał na późnym żółtym rozwijając przy tym prędkości 70-80 km/h (a może i więcej), po czym trąbił na kierowców, którzy ruszali na swoim zielonym
- między przystankami RZS BITWY WARSZAWSKIEJ 1920 praktycznie cały czas trzymał w łapsku telefon i czytał/pisał smsy (obiema rękami na raz-kierownice tylko czasem naprowadzał na właściwy kierunek), czasami tylko zerkając na drogę
- notorycznie nie otwierał pierwszych drzwi, mimo że na przystanku podchodzili do nich pasażerowie (otwierał tylko jak ktoś staną przy nich, żeby wysiąść). Na jednym z przystanków do autobusu (z przodu) dobiegały dwie starsze kobiety. Pierwsze drzwi otworzył dopiero wtedy, gdy kobiety widząc, że pierwsze są zamknięte, udały się do drugich. Wtedy zamknął drugie. Kobiety stały chwile przy nich wciskając "ciepły guzik", a gdy zobaczyły, że kierowca otworzył jednak pierwsze drzwi, to podbiegły do nich i wtedy..."kierowca" zamknał drzwi i odjechał. "Kierowca" widział je, jak dobiegały, widział, jak próbowały wsiąść przez drugie drzwi a pozniej przez pierwsze (siedziałem na pierwszym siedzeniu i bacznie go obserwowałem).
Ledwo dałem rade powstrzymać się przed udzieleniem kilku uwag temu osobnikowi takim samym językiem, jakiego on uzywal. Ale na szczescie udalo mi sie nie znizyc do jego poziomu. Z autobusu wysiadlem nieprzecietnie zdenerwowany, mimo ze na codzien trudno mnie wkurzyc. Nie mam pojecia jak taka istota mogla zostac kierowca autobusu i dlaczego nadal nim jest. Jest to osobnik sprawiajacy wrazenie chorego i niezrownowazonego psychicznie. Mam zamiar wystosować jakąś skargę do ZTM/MZA, ale nie wiem czy jest sens i czy to cos da.
To nawet w ogóle nie jestem zdziwiony
Znasz tego typka? on tak ma zawsze, czy akurat trafilem na jakies jego gorsze dni?BJ pisze:Zmiana B?
To nawet w ogóle nie jestem zdziwiony
równie dobrze ja ciebie moge posadzic o bajkopisarstwo. niestety ja mialem tylko 3 z polaka na maturze, wiec bajkopisarstwo mnie nie ekscytuje. pozatym nie pisalem o technice jazdy, tylko o zachowaniu wobec innych uzytkownikow drog, pasazerow i o respektowaniu przez niego przepisow prawa.henio_wpz pisze:Dziwne, ja jadąc z nim czułem się wyjątkowo bezpiecznie, nawet podczas ciasnych mijanek z innymi autobusami, a bajkopisarstwo to nie ten wątek
Przez ten wybieg słowny miałem na myśli sytuacje na drodze, których nie da się uniknąć prowadząc jakikolwiek pojazd, takie jak wymuszanie pierwszeństwa, czy inne nieprawidłowe manewry powodowane przez część kierowców, które zmuszają do gwałtownego hamowania, czy innych manewrów zapobiegających kolizji, a używanie epitetów nachodzi samo, jako reakcja odstresowująca... pasuje?
Nie, nie pasuje! Jak jedziesz sobie we własnym pojeździe, to możesz się wyzłośliwiać ile wlezie, ale kierowca autobusu komunikacji miejskiej nie jedzie sam, tylko ma pasażerów i swoje nieobyczajne komentarze powinien zachować dla siebie, przynajmniej na tyle, by nikogo innego nimi nie "uszczęśliwiać". Zresztą, jeszcze rozumiem raz, gdy wyjątkowo irytująca sytuacja ma miejsce (w takiej sytuacji też po epitetach mile widziane byłoby "przepraszam", ale już nie wymagajmy zbyt wiele), ale nie tak jak pisał kolega, że to miało miejsce co chwila. Nie wiem, czy to jest podkoloryzowane, bo nie jechałem tym autobusem, ale wykluczałbym tego, bo sam bywałem świadkiem podobnych akcji.henio_wpz pisze:...a używanie epitetów nachodzi samo, jako reakcja odstresowująca... pasuje?