Polska The Times pisze:Centralny pełen dziwów
Grzegorz Bruszewski 2009-01-06 12:46:15, aktualizacja: 2009-01-06 12:47:13
Pasażerowie biegający między peronami, gigantyczne kolejki do kas w hali głównej, zamknięte kasy w podziemiu dworca i błędne komunikaty na nowych tablicach informacyjnych - tak po Nowym Roku wygląda Dworzec Centralny.
Nad zamontowanymi niedawno elektronicznymi tablicami w hali głównej wiszą płachty z napisem: "System w testowaniu. Proszę słuchać zapowiedzi głosowych". I rzeczywiście taka wskazówka wydaje się właściwa. Na trzecim peronie, na którym również testowany jest obecnie system informacji elektronicznej, aż roi się od błędnych komunikatów.
- Na tych tablicach są same bzdury - żali się pani Bożena Piotrkowska czekająca na pociąg do Krakowa. - Na tablicy jest co innego, a mówią co innego - dodaje. Pani Bożena żali się też, że widoczność na nowych wyświetlaczach jest dużo gorsza niż na tych starego typu. Nie tylko ją to zmyliło.
Wczoraj około godz. 12 przy wejściu na peron trzeci wyświetlona była informacja, że wkrótce wjedzie pociąg do Przemyśla. Ci, którzy wbiegli wówczas na peron, srodze się rozczarowali. Na stację bowiem wjechał pociąg do Radomia, o czym niestety dopiero po kilku minutach poinformowała spikerka.
Z czego wynika ta dezinformacja? Wszystko przez testy nowych tablic, które PKP zainstalowały w ostatnim tygodniu minionego roku. - Do połowy miesiąca mają się zakończyć. Wówczas powinniśmy mieć zapewniony zadowalający margines błędów w granicach 4 proc. - zapewnia Alicja Kozłowska z Telekomunikacji Kolejowej. Przyznaje, że obecnie mogą się zdarzać nieprawidłowe informacje, ale nie ma ich aż tak dużo.
Kolejne utrudnienia czekają pasażerów przed kasami sprzedającymi bilety. Od Nowego Roku jest ich na Centralnym mniej. 10 z 16 mieszczących się w korytarzach stanowisk, gdzie można było nabyć bilet na pociągi InterCity, zostało zamkniętych od 1 stycznia. Powód? Niższe stawki, jakie prowadząceme je ajentowi zaproponowało PKP InterCity.
- Jesteśmy bliscy porozumienia z firmą Stamp, która obsługuje zamknięte kasy - twierdzi Beata Czemerajda z biura prasowego PKP InterCity. Jednak przyznaje, że podczas ostatniego weekendu wywołało to olbrzymie zamieszanie. Również wczoraj kolejki były spore, choć InterCity otworzyło dwa dodatkowe punkty.
- Wyświetlony był numerek 40., a ja miałem 90., więc stania na kilkadziesiąt minut - żali się Piotr Korzekwa, student, który czekał w punkcie przy wyjściu na pętle autobusową. Na dodatek za bilet kartą można płacić obecnie tylko w okienkach na hali głównej.
Pomimo kłopotów z systemem informacji kasjerki nie pomagają podróżnym w zdobyciu informacji o interesujących ich połączeniach. Wychodzą z założenia, że od tego jest punkt informacyjny.
- Wielokrotnie musiałem biegać do informacji, żeby dowiedzieć się o dokładne godziny odjazdów pociągów - opowiada Mirosław Herbst, prawnik, który jechał służbowo na Śląsk. - Potem po raz drugi musiałem stawać w gigantycznej kolejce do kas - dodaje.