: 02 cze 2008, 19:11
Muszę przyznać, że rozmach ZTMu (?) jest imponujący - pełna informacja o nowych biletach wisi nawet na stacji w Bartodziejach, daleko poza zasięgiem warszawskiego zbiorkomu.
Nie można! Przynajmniej w regulaminie, który można brać z tramwajów i autobusów jest zapis, że można łączyć bilety w obrębie jednego rodzaju.jasiu pisze:Pewnie nadal tak będzie.Ciekawe czy będzie łatwo dosatać w kiosku bilet 20 lub powiedzmy 90 minutowy ?! Do tej pory żeby kupić bilet 60 czy 90 minutowy trzeba było się nieźle nachodzić.
BTW. Zafrapował mnie punkt o łączeniu biletów. Wynika z tego, że kasując 2 bilety 20-minutowe mogę jechać 60 minut, bo łączna cena jest taka sama. Ja tu widzę pole do niezłych nadużyć. Ciekawe czy 40-minutowe można będzie stosować za jednorazowe i na odwrót - nominał w końcu ten sam.
Jakby nie można było zrobić okienka w którym będzie widać poziom biletów.Tm pisze:diodę lub wyświetlacz, które oznajmia, że danego rodzaju biletów nie ma,
zwłaszcza jeśli różnych biletów jest OIDP 26?Ryoga pisze:Jakby nie można było zrobić okienka w którym będzie widać poziom biletów.
I co jeszcze?Ryoga pisze:Dodatkowo - przecież nie musi wydawać reszty.
Ryoga miał chyba na myśli automatycznego "kierowce sprzedającego bilety".MeWa pisze:I co jeszcze?
to nie ZTM dostarcza bilety kierowcom.Piotrek pisze:ZTM powinien dostarczyć bilety dla wszystkich kierowców,
No to ktoś, kto jest za to odpowiedzialny. Bo dzisiaj właściwie można by polegać tylko na kierowcach.to nie ZTM dostarcza bilety kierowcom.
To ja mam tłum aczyć Łodzianinowi, że są jeszcze godzinne i dwugodzinne? I dobowe też chyba tak możnageograf pisze: Ponieważ są tylko dwa rodzaje biletów czasowych: 10- i 30-minutowy, z czego 10-minutowy nie może być zwielokrotniany w celu uzyskania odpowiedniej opłatyTo dużo ułatwia...
Biletowy bałagan po podwyżce
Krzysztof Śmietana2008-06-02, ostatnia aktualizacja 2008-06-02 22:35
Zamieszanie z nowymi biletami. Wielu kioskarzy zbuntowało się i nie chce ich sprzedawać, bo Zarząd Transportu Miejskiego obniżył im marżę.
Spore problemy z kupnem nowych biletów jednorazowych mieli wczoraj pasażerowie w wielu miejscach stolicy i pod Warszawą. Przed stacją kolejową w Piasecznie na dwóch kioskach wisiała kartka z informacją "Biletów brak". - Nie wiem, kiedy będą - rozkładał ręce sprzedawca.
Na pytanie o bilety kioskarz na ul. Senatorskiej odpowiadał zdenerwowany: - Nie mam. Zarząd Transportu Miejskiego nie chce z nami współpracować.
Ci, którzy zdecydowali się sprzedawać nowe bilety, mieli zazwyczaj jeden rodzaj - jednorazowe, czasem także dobowe. Wbrew zapewnieniom ZTM sprzed kilku dni nie wszędzie da się kupić nowe bilety czasowe np. na 20 czy 40 minut, które miały być korzystniejsze przy przesiadkach.
Skąd te kłopoty? ZTM uznał, że kioskarze nie powinni skorzystać z podwyżki i obniżył im marżę z 5,5 proc. do 3,9 proc. - To bodaj najniższa marża w kraju. Wprowadzenie takich obniżek jest całkowicie nie fair. Sprzedaż biletów dla wielu osób stała się nieopłacalna - mówi Krzysztof Mikołajczyk ze Zrzeszenia Niezależnych Sprzedawców Prasy, które reprezentuje blisko 450 kiosków z Warszawy i okolic.
Paweł Kozłowski z sieci kiosków Ruch twierdzi, że w ich punktach, których jest w Warszawie ok. 200, bilety powinny być dostępne. Przyznał jednak, że nowa marża jest niekorzystna i firma próbuje ją negocjować. Wolną rękę dostali dzierżawcy kiosków w barwach Ruchu.
Michał Dąbrowski z ZTM dziwi się postawie kioskarzy. - Przecież nawet po tej niewielkiej obniżce marży zyski ze sprzedaży biletu, które teraz więcej kosztuje, dla kioskarza będą takie same - mówi. Według niego zaoszczędzone kilka milionów złotych mają zostać przeznaczone na poprawę komunikacji.
Takie tłumaczenia kioskarzy nie zadowalają. - Przecież my też mamy podwyższane czynsze - ripostuje Krzysztof Mikołajczyk.
Przed południem duże zamieszanie panowało też pod kasami ZTM na Senatorskiej i na stacjach metra. W długich kolejkach ustawiły się tam głównie osoby w wieku 65-70 lat, które od wczoraj mogą kupić bilet roczny za 40 zł. ZTM informuje, że w tzw. karty seniora można się zaopatrzyć w każdym miejscu, gdzie kodowane są karty miejskie, czyli np. na pocztach i w niektórych kioskach.
Zdenerwowani byli też pasażerowie, którym w weekend nie udało się kupić biletów 30- i 90-dniowych po starych cenach. W sobotę i niedzielę działały wprawdzie kasy ZTM, ale zamknięto je o godz. 17. Część automatów na stacjach metra odmawiała posłuszeństwa. Po godz. 19 Mennica Polska wyłączyła je, by zaprogramować nowy cennik.
Biletów - od wczoraj już bez dopłaty - nie można też kupić u wszystkich motorniczych i kierowców, choć teraz mogą na tym zarobić trochę więcej (10 proc. ceny). Według Adama Stawickiego, rzecznika Miejskich Zakładów Autobusowych prawie jedna trzecia z nich nie zdążyła wymienić starych biletów na nowe.
- Przepraszamy pasażerów za wszystkie bolączki. Postaramy się, żeby bilety były łatwo dostępne - powiedział Michał Dąbrowski. Nie daje jednak gwarancji, że większość kioskarzy będzie oferować pełną gamę biletów. Taką ofertę ma zapewnić sieć Strefa, w której kodujemy kartę miejską. Nie wiadomo jednak kiedy.
Źródło: Gazeta Wyborcza Stołeczna