: 08 maja 2013, 14:40
Ke?MichalJ pisze:Taaa, i numer 37 powstał zupełnie sam z siebie, z dobrawoli ZTM, wcale nie dlatego, że ktokolwiek narzekał na złą informację w 17.
Ke?MichalJ pisze:Taaa, i numer 37 powstał zupełnie sam z siebie, z dobrawoli ZTM, wcale nie dlatego, że ktokolwiek narzekał na złą informację w 17.
Skargi pasażerów. Napisał pewnie jakiś biedaczek co to nie doczytał i dla świętego spokoju podzielono linię 17.MichalJ pisze:Taaa, i numer 37 powstał zupełnie sam z siebie, z dobrawoli ZTM, wcale nie dlatego, że ktokolwiek narzekał na złą informację w 17.
A540 to samo.Pawel_ pisze:82xx?/Metro Ratusz Arsenał. Gdzie, kuźwa, numer linii?
Nie wierzymy, bo w większości (jak nie wszystkich) wozach MZA z wyświetlaczami R&G jest to wgrane, nawet w Neoplanach, SU15 czy Jelczach.sprinter pisze:A w 7891 dziś została włączona klimatyzacja. Nie wierzycie? Wyświetlacz mi tak powiedział.
I jest tak od lat, co nikomu nie przeszkadza, bo najlepszemu, miejskiemu przewoźnikowi wolno na wyświetlaczach wypisywać dowolne głupoty i jest OK.ashir pisze:Nie wierzymy, bo w większości (jak nie wszystkich) wozach MZA z wyświetlaczami R&G jest to wgrane, nawet w Neoplanach, SU15 czy Jelczach.sprinter pisze:A w 7891 dziś została włączona klimatyzacja. Nie wierzycie? Wyświetlacz mi tak powiedział.
Skargą pasażerów ZTM by się nie przejmował, gdyby nie to, że mogą się nią zająć media.MisiekK pisze:Skargi pasażerów. Napisał pewnie jakiś biedaczek co to nie doczytał i dla świętego spokoju podzielono linię 17.MichalJ pisze:Taaa, i numer 37 powstał zupełnie sam z siebie, z dobrawoli ZTM, wcale nie dlatego, że ktokolwiek narzekał na złą informację w 17.
Mnie Miśkowe podejście zadziwia. Problem pasażera, że "nie doczytał", a nie problem Organizatora bądź przewoźnika, że informacja była do dupy.MeWa pisze:Skargą pasażerów ZTM by się nie przejmował, gdyby nie to, że mogą się nią zająć media.MisiekK pisze: Skargi pasażerów. Napisał pewnie jakiś biedaczek co to nie doczytał i dla świętego spokoju podzielono linię 17.
Jeżeli przyzwyczajasz pasażera, że jakakolwiek zmiana trasy, odejście od standardowej wersji, jest specjalnie oznaczane, to nie dziw się, że przy braku tych oznaczeń pojawiają się problemy. Kursy skrócone/zjazdowe w autobusach? Żółte tablice/elektrodechy, Knapik, negatyw na czele. Skrócona do Marymontu 17? No... inaczej jest na czołowym, ale i tak podobnie, bo obie stacje metra na M się zaczynają, a w długości aż jedna literka różnicy. Na boczne się nie patrzy, bo przecież to 17, więc gdzie ma jechać? A i tak te boczne nie przykuwały uwagi, zero żółci, zero info o skróceniu. Knapik spał. Problemem nie byli pasażerowie, problemem była niewystarczająca informacja. Szczególnie, że stworzono linię na tyle częstą, że w rozkład patrzeć nie było trzeba, więc argument o informacji w rozkładzie przystankowym też odpada. To nie pasażer ma dociekać gdzie dojedzie, tylko sensem istnienia tych wszystkich bajerów w informacji pasażerskiej jest informowanie pasażera w taki sposób, żeby nie mógł powiedzieć, że nie wiedział. Nie wnikam w to, czyja to wina, że w przypadku skróconej siedemnastki nie zadziałało, ale jestem pewien, że nie zadziałało. Nie oczekuj od pasażera, że będzie prowadził dochodzenie, czy ten tramwaj na pewno jedzie tam, gdzie inne tramwaje oznaczane tym samym numerem. Pasażer ma zostać poinformowany na możliwie wiele sposobów, że to wersja skrócona/zjazdowa/objazdowa, lub że coś się zesrało i nikt nie wie którędy ten tramwaj pojedzie. Autobusy potrafią, więc tramwaje też powinny potrafić, a nie oczekiwać, że pasażer będzie się zastanawiać i dociekać.MisiekK pisze:Pisałem o tym już wiele razy, że pomiędzy Marymontem a Młocinami jest zasadnicza różnica i jak ktoś nie rozumie co czyta to jego problem a nie przewoźnika czy organizatora.
Problem w tym, że informacja mogła być po prostu lepsza. I nie wykorzystano wszystkich możliwości. Dopiero po tym można byłoby stwierdzić "to problem pasażerów".MisiekK pisze:Pisałem o tym już wiele razy, że pomiędzy Marymontem a Młocinami jest zasadnicza różnica i jak ktoś nie rozumie co czyta to jego problem a nie przewoźnika czy organizatora.
Szkoda klawiatury, nie zostaniesz zrozumiany. Dla pasażera ma być istotne kto dostarczył jaki plik i jak się wcześniej co do tego dogadał, a nie właściwa informacja.Szeregowy_Równoległy pisze:Jeżeli przyzwyczajasz pasażera, że jakakolwiek zmiana trasy, odejście od standardowej wersji, jest specjalnie oznaczane, to nie dziw się, że przy braku tych oznaczeń pojawiają się problemy. Kursy skrócone/zjazdowe w autobusach? Żółte tablice/elektrodechy, Knapik, negatyw na czele. Skrócona do Marymontu 17? No... inaczej jest na czołowym, ale i tak podobnie, bo obie stacje metra na M się zaczynają, a w długości aż jedna literka różnicy. Na boczne się nie patrzy, bo przecież to 17, więc gdzie ma jechać? A i tak te boczne nie przykuwały uwagi, zero żółci, zero info o skróceniu. Knapik spał. Problemem nie byli pasażerowie, problemem była niewystarczająca informacja. Szczególnie, że stworzono linię na tyle częstą, że w rozkład patrzeć nie było trzeba, więc argument o informacji w rozkładzie przystankowym też odpada. To nie pasażer ma dociekać gdzie dojedzie, tylko sensem istnienia tych wszystkich bajerów w informacji pasażerskiej jest informowanie pasażera w taki sposób, żeby nie mógł powiedzieć, że nie wiedział. Nie wnikam w to, czyja to wina, że w przypadku skróconej siedemnastki nie zadziałało, ale jestem pewien, że nie zadziałało. Nie oczekuj od pasażera, że będzie prowadził dochodzenie, czy ten tramwaj na pewno jedzie tam, gdzie inne tramwaje oznaczane tym samym numerem. Pasażer ma zostać poinformowany na możliwie wiele sposobów, że to wersja skrócona/zjazdowa/objazdowa, lub że coś się zesrało i nikt nie wie którędy ten tramwaj pojedzie. Autobusy potrafią, więc tramwaje też powinny potrafić, a nie oczekiwać, że pasażer będzie się zastanawiać i dociekać.MisiekK pisze:Pisałem o tym już wiele razy, że pomiędzy Marymontem a Młocinami jest zasadnicza różnica i jak ktoś nie rozumie co czyta to jego problem a nie przewoźnika czy organizatora.