tarantula pisze:Mnie wychodzi przynajmniej 1300.
policzmy:
liczba_kursów/h * liczba miejsc_w_pojeździe
dla częstotliwości czterominutowej i 50os. autobusie
15*50=750
zmniejszyłem tę wartość do 500, ponieważ przy 50 pasazerach w takim "maluszku" ścisk będzie ogromny. Zresztą chodzi nam tylko o szacunki.
Żeby mieć 1300, to musiałbyś jeździć normalnym taborem, a nie mikrobusem.
tarantula pisze:Po za tym przy tym skręcie, na tym rondzie spokojnie można przejechać i nieco większym autobusem (12m). A ponadto po przesunięciu (o czym dzielnica wie) 3 słupów mógłby jeździć i przegubowy.
Od tego trzeba zacząć, że ulice zostały wybudowane z niedostatecznymi parametrami. Prawdopodobnie nie pomyślano, by zapytać organizatora komunikacji o opinię. Gdyby tak się wtedy stało, prawdopodobnie dzisiaj jeździłyby Aluzyjną normalne autobusy.
Ulica są za wąskie o 1m. Nawet poprawa geometrii na skrzyżowaniu, likwidacja słupów niewiele tu pomoże. Duże autobusy, takie jakie są potrzebne, tam się nie zmieszczą.
Dziwi mnie treść Twojego posta. Na logikę, jesli chce się uruchomić linię autobusową na ulicy X, to sprawdza się, czy można nią jeździć. Tutaj kolejność zostałą odwrócona. Najpierw pojawił się projekt trasy, częstotliwości i numeru (sic!), dopiero potem zaczęła się procedura sprawdzania, czy w ogóle można go w takim kształcie zrealizować. Nie mogę uwierzyć, że Ty - jako siskomowiec - chcesz działać w taki sposób.
Odmienna sprawa to brak wyraźnego określenia potrzeb przewozowych. Weźmy proponowaną trasę linii 404, przykład pierwszy z brzegu. Dlaczego linia ma pojechac z Nowodworów przez Porajów i Światowida? Hipotezy:
- bezpośrednie skomunikowanie ul. Odkrytej z pl. Narutowicza
- odciążenie linii 326 w relacji między przystankami PICASSA i B.-RATUSZ
- zapewnienie pewnych lokalnych przejazdów (bazar-przychodnia)
To są tylko moje domysły, bo uzasadnienia pomysłodawcy dla jego/ich propozycji nie znalazłem.
O ile łatwiej byłoby sformułować problem inaczej - to znaczy podając relacje, które powinny zostać zapewnione linią bezpośrednią/częstszą/szybszą/itd. Np:
- trzeba dać mieszkańcom Nowodworów linię na obwód
- trzeba przekierowac jakieś linie z korkujące się Obrazkowej na luźniejsza Światowida
- jest za mała podaz miejsc na przystanku X, i tak dalej.
W takim wypadku organizator transportu ma okreslone zadanie do wykonania. I wykonuje je przeprowadzając analizy, konfrontując potrzeby z możliwościami, budżetem. Korzysta z pomiarów oraz szeregu wyspecjalizowanych narzędzi służących obróbce tychże danych, oprogramowania pozwalającego prognozować skutki zmian, itd...
Tymczasem pojawia się już konkretne rozwiązanie w postaci propozycji zmiany trasy linii X, które nie jest umotywowane. Jak podejść do problemu? Pamiętam jak w szkole na polskim często zadawaliśmy sobie pytanie "co poeta miał na myśli"? Wojtku, co tutaj poeta miał na myśli? Chodzi mi nie tylko o linię 404. Dlaczego zabrakło jasnego sformułowania powodów, dla których takie propozycje tras są wysuwane? Dzielnica ma dużo informacji o potrzebach przewozowych na swoim terytorium. Jeżeli informacje te przekazuje organizatorowi transportu - jest doskonale. Jeżeli nie przekazuje, a tylko sama wymyśla trasy według kryteriów, których nie zdradza - jest trudniej.
Ponieważ kryteriów zabrakło, trzeba z mozołem dekomponować te trasy i zgadywać - skąd, dokąd i kto potrzebuje dojechać. Więcej nie zamierzam na ten temat pisać. Każdy może sobie wyrobić własne zdanie.