haha dobry patentRosa pisze:Drugi przyklad, spotkałem na imprezie kierowcę który CHWALIŁ sie ze jak ma 401 to na TS wyciaga bezpiecznik żeby mu sie lampka nie paliła i potem jak pasażer ma pretensje że sie nie zatrzymał to po prostu mu pokazuje że nic mu się nie świeci i skad on mogl wiedzieć że ktos cos wciskał.
Przystanki na żądanie
Moderator: Wiliam
Cytowana przez Ciebie moja wypowiedź była odpowiedzią do rhemka na jego postatadeo pisze:to nie jest dobra zależność.dzidek pisze:...Kierowcy będą normalni jeśli najpierw normalni staną się pasażerowie!
również nie jest dobrą zalezność odwrotna.
ująłbym to raczej w ten (też dość ogólny) sposób:
ludzie będą normalni jeśli będą wzajemnie wyrozumiali.
tylko... czy jest to możliwe w 100 procentach ?
każdy człowiek jest inny.
dodatkowo na negatywne zachowania mogą wpływać : stres, pośpiech, gonitwa za bytem.
mogą ale nie muszą.
a w ogóle... normalny człowiek... co to znaczy ?
hmmm... czy jest jakakolwiek norma określająca człowieka ?
mi się widzi, że w tym wątku raczej jest poruszona sprawa nie jakiejś normy ale kultury osobistej ludzi.
niezależnie od lokalizacji względem pojadzu komunikacyjnego.
.
Swoją drogą widząc co się dzieje w 523 na przystankach warunkowych po prawej stronie Warszawy mam pewne obawy co do wprowadzania kolejnych przystanków warunkowych. Ludzie traktują je tam jak stałe i udaje się znacznej większości pasażerów skorzystać z nich dzięki pojedynczym osobom, które umiejętnie czytają rozkłady jazdy i wiedzą, które przystanki są NŻ a które nie (wcześniej sygnalizując chęć skorzystania z nich). Wielokrotnie otwierając w Ikarusie wyłącznie drzwi gdzie pasażerowie zasygnalizowali wcześniej chęć wyjścia reszta zaczyna się awanturować o powód nieotwarcia pozostałych drzwi albo nagle sobie przypominają, że należało przycisnąć przycisk nż.
Zgadza się. To już znaczna przesada. Co więcej są kierowcy, którzy widząc np. przepalone żarówki uniemożliwiające zasygnalizowanie chęci wyjścia na przystanku warunkowym traktują go jako stały.Delfino pisze:A dla mnie to niepojęte. Świadomie naraża się na kłótnie, epitety i dywanik w imię czego? Dowalenia pasażerom?Santos pisze:haha dobry patent
To powinna być norma. Oczywiście jeżeli zauważą, że ktoś wykazuje zainteresowanie wysiadaniem, bo jak nikt nie podchodzi do drzwi, to można załozyć, że chętnych brak.dzidek pisze:Co więcej są kierowcy, którzy widząc np. przepalone żarówki uniemożliwiające zasygnalizowanie chęci wyjścia na przystanku warunkowym traktują go jako stały.
Swoją drogą już się boję tego systemu z takimi np. mobilisowcami, do których o otwarcie na normalnym przystanku pierwszych drzwi trzeba pisać podania.
Popatrz, jaka franca!
Bardzo dobry, szczególnie jakbyś chciał wysiąść na NŻ.Santos pisze:haha dobry patentRosa pisze:Drugi przyklad, spotkałem na imprezie kierowcę który CHWALIŁ sie ze jak ma 401 to na TS wyciaga bezpiecznik żeby mu sie lampka nie paliła i potem jak pasażer ma pretensje że sie nie zatrzymał to po prostu mu pokazuje że nic mu się nie świeci i skad on mogl wiedzieć że ktos cos wciskał.
Niby coś tam widać ale w takim momencie, że gdy machamy na rozpędzony autobus (szczególnie 401) to jego zatrzymanie wymaga najczęściej od kierowcy niemal awaryjnego hamowania połączonego z wjazdem w zatoczkę (na łuku w prawoRosa pisze:Siekierki SanktuariumMokotow jest bardzo złym przystankiem na żądanie. Przez to że przystanek umieszczony jest na zakręcie, w zatoce, są te wszystkie ekrany to naprawde tam nie widac czy i jaki autobus akurat jedzie.
W ogóle ten przystanek na trasie linii 401 to jakaś kpina i skandal. Uruchomiony niby na prośbę rodziców uczniów dojeżdżających rzekomo do szkoły przy Sanktuarium. Zastanawia mnie tylko jedno: znajduje się tam szkoła podstawowa i gimnazjum. Czy do cholery w Marysinie ich w ogóle nie ma (albo przynajmniej gdzieś bliżej), że biedne dzieci muszą dojeżdżać aż na Siekierki
Fragment komunikatu ZTM dot uruchomienia tego przystanku dla 401 z dn. 2008-12-14 14:21:12:
"Zarząd Transportu Miejskiego będzie obserwował wykorzystanie nowego przystanku w okresie jesienno-zimowym. Jego utrzymanie zależy bowiem od tego jakim będzie się cieszył zainteresowaniem."
No to ja się pytam jakie są wnioski z tych obserwacji
A po południu miedzy 16:30 a 17:30 jest podobnie...
Może lepiej zlikwidować ten przystanek na trasie 401 zamiast dowiadywać się przypadkiem, ze kierowcy wyciągają bezpieczniki aby mieć wymówkę dla pasażera dlaczego olali ten ZP
Nie wspomnę już o tym, że uruchamianie tego typu przystanków to tylko zachęcanie ludzi do kolejnych "próśb" co z reguły kończy się po jakimś czasie "uzwykleniem" linii przyspieszonej.
"I właściwie kto wódki nie pije ten jest wywrotowcem, tak
Świadomie uszczuplającym dochody państwa - bezideowcem"
Kazik - Cztery pokoje
Świadomie uszczuplającym dochody państwa - bezideowcem"
Kazik - Cztery pokoje
-
Domino2001
- Posty: 1468
- Rejestracja: 08 sty 2009, 9:03
- Lokalizacja: Warszawa-Ursynów (Zachodni)
A ja to robię prościej. Widzę dwa autobusy i idę na koniec zatoki, żeby zdążyć machnąć ręką i zatrzymać drugi autobus.rosier pisze:Nie, jeśli zrobisz to umiejętnie.
Kiedy pierwszy zacznie być 'niebezpiecznie' blisko, wykonujesz gest rezygnacji, a chwilę potem, kiedy zbliży się drugi, wychodząc do zatoki machasz na niego.
[ Dodano: |9 Mar 2010|, 2010 07:51 ]
W ubiegłym tygodniu stałem w korku w 504 na Puławskiej w kierunku Poleczki. Mój autobus jechał prawym pasem do samego przystanku Wyścigi. Na skrajnym lewym pasie i 192 i 709. Ciekawe co by kierowcy obu linii zrobili, jakby ktoś chciał zatrzymać ich autobus? Wcisnąć się między stojące samochody?BJ pisze:Dojeżdżając do przystanku "na żądanie" kierowca powinien być przygotowany do zatrzymania autobusu oraz zwracać szczególną uwagę na sygnały pasażerów lub osób oczekujących na przystanku. W warunkach ograniczonej widoczności przystanki "na żądanie" należy traktować jako przystanki stałe."rzeznik pisze:Jeśli dobrze pamiętam, to jeśli kierowca dojeżdża do przystanku nż, a już stoi na nim inny autobus albo jedzie za innym, to powinien ten przystanek potraktować jak stały.
Za: Zakres obowiązków stanowiska: kierowca autobusu MZA w Warszawie.
Można to interpretować wielorako
Najczęściej jeżdżę liniami: M1, 179, 185, 195, 209, 503, 737.
A nie wystarczyło, wiedząc, że zbliża się przystanek NŻ, jechać nieco wolniej, żeby w razie potrzeby zatrzymać się bezpiecznie? Nie chodzi o to, czy ma tam być 1 osoba czy 20, ale skoro taki przystanek jest w rozkładzie, to dziwi mnie, że powoduje awaryjne hamowania... A z pełną prędkością można jechać, owszem, ale jak już przystanek zostanie zlikwidowany.hubik pisze:Niby coś tam widać ale w takim momencie, że gdy machamy na rozpędzony autobus (szczególnie 401) to jego zatrzymanie wymaga najczęściej od kierowcy niemal awaryjnego hamowania połączonego z wjazdem w zatoczkę (na łuku w prawo ). O ile w przypadku nowszych maszyn wyposażonych w ABS nie jest to jeszcze tak niebezpieczne, to sam już kilka razy widziałem jak poczciwy Ikarus ledwie się wyrabiał aby wpuścić 1 (słownie jedną) osobę na tym przystanku NŻ...
Hehe:) W nocy na przykład widoczność mamy cokolwiek ograniczonąBJ pisze:W warunkach ograniczonej widoczności przystanki "na żądanie" należy traktować jako przystanki stałe."
Za: Zakres obowiązków stanowiska: kierowca autobusu MZA w Warszawie.
Można to interpretować wielorako
Zaraz, zaraz. 504 do Poleczki? Ale mowa jest o tym miejscu za skrzyżowaniem z al. Wyścigową, na prawym kawałku jezdni w stosunku do wiaduktu? A nie lewym pasem Puławskiej w ogóle? Myślę, że tak samo by się przebili, jak 504 się przebija z prawego na lewy przed samą Poleczki.Domino2001 pisze:W ubiegłym tygodniu stałem w korku w 504 na Puławskiej w kierunku Poleczki. Mój autobus jechał prawym pasem do samego przystanku Wyścigi. Na skrajnym lewym pasie i 192 i 709. Ciekawe co by kierowcy obu linii zrobili, jakby ktoś chciał zatrzymać ich autobus? Wcisnąć się między stojące samochody?
Popatrz, jaka franca!
-
Domino2001
- Posty: 1468
- Rejestracja: 08 sty 2009, 9:03
- Lokalizacja: Warszawa-Ursynów (Zachodni)
Nie jestem autorem tej wypowiedzidrapka pisze:Hehe:) W nocy na przykład widoczność mamy cokolwiek ograniczonąDomino2001 pisze:W warunkach ograniczonej widoczności przystanki "na żądanie" należy traktować jako przystanki stałe."
Za: Zakres obowiązków stanowiska: kierowca autobusu MZA w Warszawie.
Można to interpretować wielorako![]()
Najczęściej jeżdżę liniami: M1, 179, 185, 195, 209, 503, 737.
-
desert_eag
- Posty: 938
- Rejestracja: 07 lis 2007, 13:12
"Potencjalne możliwości" istnieją, bo jaki problem zarządzić?. Ale potrzebne są:
1. Przeróbka rozkładów jazdy. Bo jeśli są teraz ok, to będą zbyt rozwleczone. A jeśli są zbyt rozwleczone, to będą juz w ogóle do niczego
2. Przeróbka mentalności pasażerów. To może byc równie trudne i mogą byc protesty, że po ciemku każe się ludziom wypatrywać z oodali numerów linii (niby w nowszych autobusach są wyświetlacze, w ikrausach numer linii jest podświetlony, ale często wyświetlacz jest zdechły a tablica z numerem ciemna i wetknięta byle gdzie). No i trochę wody w Wisle upłynie, zanim się ludzie przyzwyczają, zamin w ogóle wyczają, ze o 21:50 jeszcze nie, a o 22:05 już trzeba wciskać/machać. A pomyłka w tym względzie w godzinach wieczornych może skutkować długim oczekiwaniem na następny kurs (jeśli takowy w ogóle będzie)
3. Bilans zysków i strat. Czy osiągnięcie tej marginalnej w sumie korzyści (bo czasy przelotu pewnie skrócą się niewiele, wydłuzą się postoje, bo czas pracy brygad nie ulegnie zmianie) warte jest ponoszenia kosztów (zwłaszcza niematerialnych) jej wprowadzenia.
1. Przeróbka rozkładów jazdy. Bo jeśli są teraz ok, to będą zbyt rozwleczone. A jeśli są zbyt rozwleczone, to będą juz w ogóle do niczego
2. Przeróbka mentalności pasażerów. To może byc równie trudne i mogą byc protesty, że po ciemku każe się ludziom wypatrywać z oodali numerów linii (niby w nowszych autobusach są wyświetlacze, w ikrausach numer linii jest podświetlony, ale często wyświetlacz jest zdechły a tablica z numerem ciemna i wetknięta byle gdzie). No i trochę wody w Wisle upłynie, zanim się ludzie przyzwyczają, zamin w ogóle wyczają, ze o 21:50 jeszcze nie, a o 22:05 już trzeba wciskać/machać. A pomyłka w tym względzie w godzinach wieczornych może skutkować długim oczekiwaniem na następny kurs (jeśli takowy w ogóle będzie)
3. Bilans zysków i strat. Czy osiągnięcie tej marginalnej w sumie korzyści (bo czasy przelotu pewnie skrócą się niewiele, wydłuzą się postoje, bo czas pracy brygad nie ulegnie zmianie) warte jest ponoszenia kosztów (zwłaszcza niematerialnych) jej wprowadzenia.
Popatrz, jaka franca!
-
desert_eag
- Posty: 938
- Rejestracja: 07 lis 2007, 13:12
Chodziło mi raczej o możliwości mentalne w ZTM-ie, hehe. Wiadomo, że takie rozwiązanie ma swoje wady i zalety ale:
nie zgodzę się i uważam, że koszty niematerialne nie są zbyt obciążające, a mogą zaowocować naprawdę wymiernymi korzyściami materialnymi. Czasy przelotu mogą skrócić się znacznie (oczywiście w zależności od linii), a część brygad może zostać wysłana wcześniej do zajezdni.Czy osiągnięcie tej marginalnej w sumie korzyści (bo czasy przelotu pewnie skrócą się niewiele, wydłuzą się postoje, bo czas pracy brygad nie ulegnie zmianie) warte jest ponoszenia kosztów (zwłaszcza niematerialnych) jej wprowadzenia.
Fakt, ta część, która po danym półkursie kończy pracę na krańcu i zjeżdża bez pasażerów. Ale to tylko czas pracy kierowcy się skraca, bo brygada i tak przejeżdża tyle samo kilometrów. Dlatego wyjsć nalezy od jakieś - pobieżnej chociaż - analizy zysków.desert_eag pisze:a część brygad może zostać wysłana wcześniej do zajezdni.
[ Dodano: |9 Mar 2010|, 2010 10:57 ]
A jak już się wyliczy koszta materialne to redukcję tych niematerialnych proponuję rozpocząć od bezlitosnego ścigania, tępienia i eliminowania zepsutych wyświetlaczy. Żadnych zastępczych dech wetkniętych gdzieś tam.-czytelność przede wszystkim. No i jesze trzeby by wyelimonować opisanych tu miglanców, którzy wykręcaja bezpieczniki, żeby nacinęnie przycisku nie było sygnalizowane u kierowcy.
Popatrz, jaka franca!