Pociągi przepełnione. Nie wsiadają, choć mają bilety
Weekendowe tanie pociągi na trasie Warszawa - Kraków są przepełnione. Przewoźnik sprzedaje więcej biletów, niż jest miejsc - skarżą się pasażerowie. Zdarza się, że podróżni z biletem nie mieszczą się w wagonach.
- Tak nie przewozi się nawet zwierząt - komentuje Madalena Zasadni, studentka Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie, która na co dzień pracuje w Warszawie. - Jestem niska, boję się wsiąść do pociągu, gdy tłum rzuca się na małe wejście w wagonie.
Podróżni siedzą na podłodze, oparciach foteli, podłodze, walizkach i progach wentylacyjnych. Nos w nos, ramię przy ramieniu pokonują trzygodzinną trasę Warszawa - Kraków. Cenny jest każdy centymetr. Dochodzi do przepychanek i awantur. Nie ma mowy o otworzeniu okna, nawet w upalny dzień.
Sporadycznie spotkać można entuzjastów, którym rodzinna atmosfera w wagonie się podoba. - To ciekawy sposób na zawarcie znajomości. Wielu ludzi zna się z widzenia, częstujemy się prowiantem. Niektórzy robią zdjęcia, bo znajomi nie uwierzą - ironicznie komentuje Magda Zasadni.
Pasażerowie są bezradni, konduktorzy bagatelizują problem, mówiąc, że pisemne skargi nie robią na władzach kolei żadnego wrażenia.
Problem przepełnienia dotyczy szybkich tanich pociągów na trasie Warszawa - Kraków. Ze względu na znaczną różnicę w cenie pomiędzy InterCity i innymi przewoźnikami to właśnie je wybierają pasażerowie. Należą do nich między innymi Przewozy Regionalne InterRegio, Tanie Linie Kolejowe oraz RegionalExpress.
- Te spółki, oprócz Intercity i TLK, nie podlegają władzom PKP - twierdzi rzecznik PKP Michał Wrzosek. Dlatego kwestią jakości przewozów i cen biletów rządzą, jak zaznacza rzecznik, rynek i konkurencja. Tymczasem warunki w trakcie przejazdu na popularnej trasie, również w TLK, bulwersują zmęczonych podróżnych.
- Jak można tak oszczędzać? Wystarczy dodać dwa wagony. Problem braku miejsc powtarza się co weekend, przez cały rok, w piątek i w niedzielę. Wiem, że bilet jest tańszy, ale to nie usprawiedliwia tego, co dzieje się na peronie i potem w pociągu - mówi Magdalena Zasadni.
Izabela Sznajder z TLK radzi, by oprócz biletu kupować również miejscówkę, przyznaje jednak, że te szybko się kończą i nie we wszystkich liniach są dostępne.
Również Michał Lipiński z wydziału PR Przewozów Regionalnych przyznaje, że w pociągach nie ma rezerwacji miejsc i bilety sprzedawane są na wyznaczony dzień, a nie - jak w przypadku miejscówek - na konkretną godzinę. To powoduje, że pasażer sam w ostatniej chwili wybiera połączenie. Ponieważ pasażerów przybywa, Przewozy Regionalne szukają rozwiązań. Jeszcze w lipcu planują wprowadzić rezerwację w pociągach RegioEkspres, co być może da możliwość interwencji w przypadku przeładowania taboru.