Pod groźbą kary śmierci? Ach, rozumiem, św. Regulamin... To skoro Regulamin, to powinien ich wyprosić na ostatnim przystanku.Walas pisze:Kierowca postąpił prawidłowo, że ich wywiózł na zajezdnie, bo nigdzie nie może się zatrzymać po ruszeniu z ostatniego przystanku na trasie linii
Informacja pasażerska
Ostatnio widziany 12.04.2018 w 522
Czyli sami są sobie winni. Ergo: nie można usprawiedliwiać kierowców tak jak ty teraz to zrobiłeś.Domas pisze:Bo spora część kierowców zamiast grzecznie wyprosić z pojazdu rzuca np. "mięsem".person pisze: Skończyło się skargą, bo...?
Ja nie usprawiedliwiam, znam doskonale style zachowań (niestety) sporej części kierowców.
Według przepisów miał takie prawo. Po prostu zachował się ściśle według przepisów i tyle. Oczekujesz od kierowcy ludzkiego odruchu i współczucia? To ci powiem: za wypuszczenie pasażerów poza przystankiem obowiązującym na trasie kierowcy grożą surowe konsekwencje - z wyrzuceniem z pracy włącznie. Nikt się nad nimi nie lituje - teraz każdy patrzy w kamery.MichalJ pisze:Gdyby zjazdy na Kleszczową były ze Szczęśliwic, a nie z Centralnego, to problem by nie wystąpił. Po co sobie stwarzać problemy?
Poza tym - pasażer ma prawo być ślepy i roztargniony. Kierowca nie miał prawa ich wywieźć 'do lasu' i kropka.
Czy w obecnie używanych przez MZA autobusach awaryjne otwarcie drzwi blokuje jazdę?
A kurs zjazdowy do Centralnego to po prostu oszczędności - pamiętam raz też się pomyliłem, bo myślałem, że zjazd na Kleszczową z linii 128 będzie do placu Zawiszy - niestety jest do Centralnego i musiałem wysiąść, po przejechaniu jednego przystanku.
Gdyby się zachował ściśle według przepisów, to z przystanku Dw. Centralny nie odjechałby z pasażerami.
Zachował się jak ostatnia świnia, pewnie się z żoną pokłócił albo z pasażerem dwa przystanki wcześniej i się wyżywał.
I co to za oszczędność, zjazd w kierunku dalszej trasy tylko bez pasażerów?
Zachował się jak ostatnia świnia, pewnie się z żoną pokłócił albo z pasażerem dwa przystanki wcześniej i się wyżywał.
I co to za oszczędność, zjazd w kierunku dalszej trasy tylko bez pasażerów?
Bo to jest uniwersalny zjazd, pasuje też dla Woronicza, a ten zakład też takie zjazdy realizuje.MichalJ pisze:I co to za oszczędność, zjazd w kierunku dalszej trasy tylko bez pasażerów?
- Szeregowy_Równoległy
- Szeregowe Chamidło
- Posty: 11868
- Rejestracja: 13 paź 2008, 11:37
O to to. Niektórzy mają problem z wyjściem i poinformowaniem, że koniec trasy i trzeba wysiąść. A moim zdaniem należy to do obowiązków prowadzącego pojazd. Znam też paru takich, którzy wywiezienie pasażerów dwie dzielnice dalej uważają za świetny dowcip. Kierowca, który nie chce mieć styczności z ludźmi powinien wozić towary, a nie jeździć po mieście autobusem. A skarga? Przyjdzie, to się odpisuje i tyle. Z tym też niektórzy mają problem. Zazwyczaj są to ci, którzy mają problem z literalnie wszystkim. Nie jestem propasażerski, ale jakoś, pomimo mojej socjopatii, jestem w stanie się z ludźmi dogadać. A kilkukrotnie zdarzyło mi się, że było mi wstyd za gościa, z którym aktualnie gadam na pętli po tym, jak gość potraktował pasażera, który na przykład zapytał o drogę bądź o to, czy danym autobusem lub tramwajem gdzieś dojedzie.MichalJ pisze:Gdyby się zachował ściśle według przepisów, to z przystanku Dw. Centralny nie odjechałby z pasażerami.
Zachował się jak ostatnia świnia, pewnie się z żoną pokłócił albo z pasażerem dwa przystanki wcześniej i się wyżywał.
A żebyś wiedział. Zapewne to wzburzony krewny jednego z redaktorów "Faktu".
112 120 190 240 256 412 527 E-9 L43 L45 N11
Może odjechać z pasażerami. Nie widziałeś tej sytuacji, ja też jej nie widziałem, ale widziałem inną, którą tu krótko opiszę: zjazd był po trasie do przystanku "Foksal" - autobus wjeżdża na przystanek, kierowca otwiera wszystkie drzwi, stoi kilkanaście sekund, po czym gasi oświetlenie przestrzeni pasażerskiej, autobus jest zupełnie ciemny, mimo to pasażerowie zajęci rozmową nie widzą w tym nic niestosownego, nawet nie podchodzą do kierowcy zapytać, co się dzieje, po prostu nic ich nie rusza, autobus po dłuższej chwili zamyka drzwi i odjeżdża. Jak mówiłem kierowca ma prawo tak postąpić (w sensie przepisy go kryją), pasażerów powinien "wyprosić" dopiero pod bramą zakładu. Zatrzymanie się na przystanku podczas zjazdu, którego dana linia nie obsługuje, jest moim zdaniem, tożsame z wypuszczeniem poza przystankiem, a za to są surowe kary.MichalJ pisze:Gdyby się zachował ściśle według przepisów, to z przystanku Dw. Centralny nie odjechałby z pasażerami.
Zachował się jak ostatnia świnia, pewnie się z żoną pokłócił albo z pasażerem dwa przystanki wcześniej i się wyżywał.
I co to za oszczędność, zjazd w kierunku dalszej trasy tylko bez pasażerów?
Autobus zjeżdżający jako PT zawsze ma wygaszone, powtarzam, wygaszone światła.
Oczywiście, jest kwestia czy powinien się kierować wyrozumiałością, że pasażer czegoś nie doczytał? Pewnie tak, ale pasażerowie często też nie są wyrozumiali dla kierowców i poczytują sobie to za chlubę. Więc i kierowcy z czasem są jacy są. Każdy ma swój charakter i odporność na stres.
Trudno mi to pojąć trochę, że pasażer widząc na wyświetlaczu nr linii, nie czyta co jest dalej napisane....
Na jakiej podstawie może pojechać dalej z pasażerami?fraktal pisze:Może odjechać z pasażerami. Nie widziałeś tej sytuacji, ja też jej nie widziałem, ale widziałem inną, którą tu krótko opiszę: zjazd był po trasie do przystanku "Foksal" - autobus wjeżdża na przystanek, kierowca otwiera wszystkie drzwi, stoi kilkanaście sekund, po czym gasi oświetlenie przestrzeni pasażerskiej, autobus jest zupełnie ciemny, mimo to pasażerowie zajęci rozmową nie widzą w tym nic niestosownego, nawet nie podchodzą do kierowcy zapytać, co się dzieje, po prostu nic ich nie rusza, autobus po dłuższej chwili zamyka drzwi i odjeżdża. Jak mówiłem kierowca ma prawo tak postąpić (w sensie przepisy go kryją), pasażerów powinien "wyprosić" dopiero pod bramą zakładu. Zatrzymanie się na przystanku podczas zjazdu, którego dana linia nie obsługuje, jest moim zdaniem, tożsame z wypuszczeniem poza przystankiem, a za to są surowe kary.
Nie zawsze.fraktal pisze:Autobus zjeżdżający jako PT zawsze ma wygaszone, powtarzam, wygaszone światła.
Na podstawie swojego wewnętrznego rozkładu jazdy, na którym dojazd do zajezdni jest uwidoczniony.ashir pisze:]Na jakiej podstawie może pojechać dalej z pasażerami?![]()
No i co z tego? Ostatni przystanek na trasie zjazdowej obowiązuje jak dla wysiadających, a dalej to tak jakby jechał na przystanek techniczny, więc zdecydowanie powinien wyprosić pasażerów z pojazdu.fraktal pisze:Na podstawie swojego wewnętrznego rozkładu jazdy, na którym dojazd do zajezdni jest uwidoczniony.
I to jest właściwy sposób poinformowania pasażerów, że koniec trasy? No ja bardzo przepraszam, ale ja bym tego kierowcę zwolnił.fraktal pisze:autobus wjeżdża na przystanek, kierowca otwiera wszystkie drzwi, stoi kilkanaście sekund, po czym gasi oświetlenie przestrzeni pasażerskiej, autobus jest zupełnie ciemny, mimo to pasażerowie zajęci rozmową nie widzą w tym nic niestosownego, nawet nie podchodzą do kierowcy zapytać, co się dzieje, po prostu nic ich nie rusza, autobus po dłuższej chwili zamyka drzwi i odjeżdża.