MichalJ pisze:Gdyby się zachował ściśle według przepisów, to z przystanku Dw. Centralny nie odjechałby z pasażerami.
Zachował się jak ostatnia świnia, pewnie się z żoną pokłócił albo z pasażerem dwa przystanki wcześniej i się wyżywał.
I co to za oszczędność, zjazd w kierunku dalszej trasy tylko bez pasażerów?
Może odjechać z pasażerami. Nie widziałeś tej sytuacji, ja też jej nie widziałem, ale widziałem inną, którą tu krótko opiszę: zjazd był po trasie do przystanku "Foksal" - autobus wjeżdża na przystanek, kierowca otwiera wszystkie drzwi, stoi kilkanaście sekund, po czym
gasi oświetlenie przestrzeni pasażerskiej, autobus jest zupełnie ciemny, mimo to pasażerowie zajęci rozmową nie widzą w tym nic niestosownego, nawet nie podchodzą do kierowcy zapytać, co się dzieje, po prostu nic ich nie rusza, autobus po dłuższej chwili zamyka drzwi i odjeżdża. Jak mówiłem kierowca ma prawo tak postąpić (w sensie przepisy go kryją), pasażerów powinien "wyprosić" dopiero pod bramą zakładu. Zatrzymanie się na przystanku podczas zjazdu, którego dana linia nie obsługuje, jest moim zdaniem, tożsame z wypuszczeniem poza przystankiem, a za to są surowe kary.
Autobus zjeżdżający jako PT zawsze ma wygaszone, powtarzam,
wygaszone światła.
Oczywiście, jest kwestia czy powinien się kierować wyrozumiałością, że pasażer czegoś nie doczytał? Pewnie tak, ale pasażerowie często też nie są wyrozumiali dla kierowców i poczytują sobie to za chlubę. Więc i kierowcy z czasem są jacy są. Każdy ma swój charakter i odporność na stres.
Trudno mi to pojąć trochę, że pasażer widząc na wyświetlaczu nr linii, nie czyta co jest dalej napisane....