iosellin pisze:
Generalnie zgadzam sie z Twoja wypowiedzia, aczkolwiek skad wiesz, ze Twoje zdanie (jak mniemam "Bog istnieje") jest prawdziwe a nieprawdziwe jest "Boga nie ma"? I co, jesli np. Ty uwazasz, ze ja jestem w bledzie a ja uwazam, ze to Ty tkwisz w bledzie?:) Bedziemy sie nawzajem przekonywac?;) (a nikt z nas nigdy nie przedstawi drugiej stronie dowodu:) Czy jednak uznasz, ze to prywatna sprawa?

Ja nie powiedziałem "Bóg jest". Na tym polega wiara, że tego nie wiesz, ale masz przekonanie, że tak jest. Kiedyś był taki człowiek Tertulian powiedział takie mądre zdanie : "Wierze, bo to absurd" albo Wierze, bo to niemożliwe". Ja dokłądnie tak to pojmuje. Koleś nie jest świętym, bo popadł w herezje zwaną montanizmem, w którą popada dzisiaj wielu, montanizm polegał na tym, że każdy kto popełnia grzech ciężki jest wykluczany z wiary chrześcijańskiej. Widze w chrześcijaństwie mnóstwo osób które dają piękny przykad, ale wiem również, że są tacy, którzy zawsze będą sądzili, choć nikt nie powiedział, że są lepsi. Tak jest wszędzie, masz przekupnych policjantów, lekarzy z pavulonem, polityków, którzy biorą często kasę za nic. I można tak dalej, ale po co, lepiej sobie zadać pytanie czy ja jestem wierny swoim obowiązkom czy robię to co do mnie należy. Jeśli ludzie zadawali by sobie takie pytania częściej społeczeństwo byłoby sobie bardziej życzliwe. Wiem, że to piękne słowa, ale choć mi nie zawsze się to udaje być to staram się, bo od tego trzeba zacząć, i dobrymi chęciami nie jest wybrukowane piekło, tylko według katolickiej wiary dobre chęci i ogólnie dobra wola prowadzą do Zbawienia.
[ Dodano: 2007-03-12, 22:26 ]
iosellin pisze:
Ale dlaczego nie mozna? Chrzescijanie mogli palic na stosach tych, co uwazali inaczej, mogli skazac na smierc Kopernika i Galileusza za "herezje" - mimo, ze mieli calkowita racje, a ateista to juz nie ma prawa wyrazic swoich pogladow?:)
Może, ale nie wiem czy nie zauważyłaś czegoś takiego, jeśli nie to mam wiele przykładów z życia osobistego, że tak jest, że to ostatnio trochę jest odwrotnie. Jest coś w stylu : " Ale nie mówmy więcej o Bogu, bo ateiści czują się niekomfortowo". Uwierz tak jest i to na większą skalę niż wielu się wydaje. Nikogo nie chcę tym obrazić, ale myślę, że zamiast wyliczania wad i zalet ateistów i katolików, oczywiście mam na myśli wszystkie religie można dążyć do jedności a nie do podziałów, co robił za swojego pontyfikatu Jan Paweł II. Piszą, że źle zrobił, że podszedł pod Ścianę Płaczu, że pocałował Koran. Nie, wcale nie, on wiedział, że pokazanie szacunku dla drugiej strony jest pierwszym krokiem do jedności.
Tak samo opisuje to w swojej książce Arturo Mari - fotograf papieża. Byli w USA i JPII był z grupą około pięciu osób, kard. Dziwisz, właśnie fotograf, i jeszcze jacyś. I grupa homoseksualistów zaczęła krzyczeć, a on co zrobił podszedł i zaczął się z nimi witać, bo to właśnie jest droga do pojednania, jedyna, trudna droga, trzeba wyciągnąć rękę.