ad. 1Aleksander2560 pisze:Powiem Ci dzieciaku tak, sam piętnujesz chamstwo na tym forum gdzie się tylko da, a sam równie chamski bywasz...do Twojej wiadomości przekazuję, że wiem co to jest WEBASTO, tłumaczyć mi nie musisz...ale wiadomo, wiesz wszystko, więc musisz się wywyższyć i pokazać każdemu, że tylko Ty masz 100% wiedzy. Nadal mnie nie przekonałeś w temacie siedzenia w nocy w wozie, nawet przy włączonym piecu...zdecydowanie wygodniej, przytulniej było, jest i będzie siedzieć sobie w ciepełku pomieszczenia (ekspedycja dw. Centralny czy dyspozytornia R-5, jeden pies).Adam G. pisze:Pracujesz już jakiś czas jako kierowca i nie wiesz, do czego służy Webasto? Oj, niedobrze... Jest to ogrzewanie POSTOJOWE. Ma rozgrzać ciecz do odpowiedniej temperatury podczas postoju. Jeśli w danym autobusie piec działa właściwie, podczas postoju w środku będzie wystarczająco ciepło.
Fizycznie różnimy się o jakieś 3 lata. Jeśli to powód do nazywania mnie "dzieciakiem" to ok. Niemniej jednak, doświadczenie nakazuje sądzić mi, że określenie to jest zwyczajnie przejawem Twojej bezradności - a jako że stosujesz dość klasyczną, podręcznikową wręcz metodę dyskusji (odmienne zdanie, argumentacja, odrzucenie argumentów przez drugą osobę, ponowna próba argumentacji z wyraźnymi już emocjami, aż w końcu - po powtórnym odrzuceniu argumentów - ataki personalne) - strasznie łatwo jest to dostrzec. Nawet jeżeli w Twoim odczuciu zdarza mi się być na tym forum chamskim, nie upoważnia Cię to do takiego zachowania w tej dyskusji. Zresztą, warto uświadomić sobie to, że takim zachowaniem osiągniesz co najwyżej jedno: pokażesz innym swój poziom.
ad. 2
Najwyraźniej jednak musiałem wytłumaczyć, skoro napisałeś coś, co świadczy o tym, jakoby Webasto nie było ogrzewaniem postojowym.
ad. 3
Osobiście widzę różnicę pomiędzy wywyższaniem się a mówieniem tego, co wiem. Uczę się po to, by być mądrzejszym, a skoro już coś wiem, to nie widzę powodu, dla którego miałbym tego nie mówić. Nie mam 100% wiedzy (o tym, kto ją ma i czy jest to w ogóle możliwe, mógłbyś z pewnością porozmawiać z teologami lub filozofami) i w żaden sposób się nie wywyższam. Jeśli ktoś tak odbiera moje wypowiedzi, to przepraszam - najwyraźniej robię to nieświadomie.
Owszem, podobnie jak fakt zlecania jej przez MZA a nie ZTM.Aleksander2560 pisze:Kolejna sprawa warta skonkretyzowania, gdzie ma stać taka rezerwa...to już baza na kolejne "opowiadanie".Adam G. pisze:Widziałem Zdarzało się jej również stać za Rondem ONZ i w kilku innych miejscach, w zależności od osobistych preferencji i aktualnego nastroju kierowców.
Dyżurny CR ani dyspozytor nie zna realiów tak jak kierowca. Dyżurny zresztą nigdy nie decyduje o miejscu włączenia, zleca to ekspedytorowi lub (obecnie) dyspozytorowi. To do niego należy jedyna i ostateczna decyzja o włączeniu, lecz w praktyce z oczywistych przyczyn w procesie wyboru miejsca włączenia uczestniczy kierowca.Aleksander2560 pisze:Sprawę włączania rezerwy pozostawmy Dyżurnemu CR oraz Dyspozytorowi.
Całe to zdanie z Twojej strony nacechowane jest wyraźnie emocjonalnie, do tego zawiera wyrażenie o pejoratywnym wydźwięku, dziękuję więc za fachową pomoc.Aleksander2560 pisze:Po pierwsze, chłopcze, nie tym tonem...pohamuj emocje.Adam G. pisze:Do jasnej cholery (tak, nie wytrzymuję poziomu!). Co z tego, że autobus widmo? Co z tego, że "śmierdzi wolnoamerykanką" (co za bzdura! wiesz w ogóle, co znaczy to słowo?!)? Ważne dla ludzi jest to, że dojechali na miejsce, bo dyżurny CR podjął odpowiednią decyzję, olewając duperele jak brygadówka, rozkład czy tablice, jako priorytet stawiając dobro pasażera. Kartka formatu A5 z numerkiem "723" została naprędce wyprodukowana, ale i tak nikt na nią nie zwracał uwagi, bo była wyjątkowo słabo widoczna.
Ależ ja to świetnie rozumiem. Tyle że mówimy o sytuacji awaryjnej i o tym, czy pasażerowie dojadą do domu, czy będą czekać godzinę na mrozie. Podany przez Ciebie przykład jest w świetle tej dyskusji zupełnie irracjonalny - zarówno ze względu na fakt nietypowości danego kursu, jak i dziennych warunków. Próbuję Ci wytłumaczyć, że byłem dwukrotnie świadkiem jazdy bez tablic i za każdym razem każdy kto chciał, dojechał na miejsce. Czasem trzeba było krzyknąć do ludzi stojących na przystanku, czasem wyjść i poinformować, że to właśnie jest 723, innym razem ludzie wsiadali bez pytania (176), efekt został osiągnięty. Mówimy tu o godzinach nocnych, kiedy zwykle w danym miejscu o danej porze jeździ wyłącznie jedna linia - wiadomo, że jazda autobusem bez tablic w dzień w godzinach szczytu byłaby znacznie trudniejsza. Tymczasem w moich rozważaniach nie ma nawet mowy o jeździe bez żadnego oznakowania, lecz o braku tablicy bocznej. Informacja z przodu i z tyłu (oraz informacja o trasie na wyświetlaczu wewnętrznym) jest zaś w sytuacji awaryjnej w zupełności wystarczająca.Aleksander2560 pisze:Mhm, ludzie chcą dojechać na miejsce, ale żądają także 100% informacji pasażerskiej, w każdej możliwej sprawie... podać przykład? Proszę bardzo... brygada 023, linia nr 114, wóz A030... nie sprawne kasowniki, biletomat oraz brak wyświetlaczy (zewnętrznych i wewnętrznch), jedyną informacją pasażerską były 3 (słownie: TRZY) kartki A4 z wydrukowanym numerkiem 114...a Pani przyszła z awanturą, po wjeździe na pętlę Metro Młociny, dlaczego nie jadę na Chomiczówkę. Zarzucisz mi zaraz to, że podaję przykład z kursu skróconego, ale to podobna sprawa jak przy nocnym, który przyjeżdża Ci na przystanek bez żadnej informacji pasażerskiej. Może w końcu teraz zrozumiesz...
Wiem, ale Ty właśnie zachowujesz się, jakbyś nie wiedział!Aleksander2560 pisze:na RN powinni być wystawiani kierowcy, którzy znają, dajmy na to, większość tras linii nocnych, z zakładu R-7 wiesz doskonale o kim mówię.
Pragnę tu na koniec nadmienić, jako odparcie zarzutu o "wywyższanie się", że wiele rzeczy naprawdę znam z autopsji, byłem ich naocznym świadkiem i stąd wiem, o czym mówię. Rezerwy nocne z R-7 były i są dla mnie okazją do poznania interesujących tras, nieznanych wcześniej rejonów oraz zrobienia w przeróżnych miejscach wielu ciekawych zdjęć nocnych, które prędzej czy później będą stanowić kawał historii warszawskiej komunikacji.