Ale jak zrobisz wyjątek to każdy będzie i w miejskich liniach kupić bilet. Albo wszędzie, albo nigdziefraktal pisze:Na liniach podmiejskich można by faktycznie tę możliwość pozostawić - chodziło mi raczej o linie miejskie.
Zmiana taryfy - 2008
Moderator: JacekM
Zwiększą się. Są one z mocy prawa określoną wielokrotnością ceny biletu jednorazowego.dzidek pisze:Jeżeli kary nie zwiększą się to myślę, że wiele osób dołączy do grona pasażerów jeżdżących na gapę.
Niekoniecznie zgadzam się ze wszystkim, co napiszę. (C) Marshall McLuhan
"Na diamentach nic nie wyrośnie. Za to kwiaty świetnie rosną na gnoju." - Josefa Idem
"Na diamentach nic nie wyrośnie. Za to kwiaty świetnie rosną na gnoju." - Josefa Idem
- MeWa
- Cukiereczek
- Posty: 24727
- Rejestracja: 14 gru 2005, 21:34
- Lokalizacja: Czachówek Centralny Południowo-Środkowy
powtarzasz wątek, była o tym dyskusjapawcio pisze:Zwiększą się. Są one z mocy prawa określoną wielokrotnością ceny biletu jednorazowego.dzidek pisze:Jeżeli kary nie zwiększą się to myślę, że wiele osób dołączy do grona pasażerów jeżdżących na gapę.
STACJA METRA "RATUSZ" POWINNA NAZYWAĆ SIĘ "PLAC BANKOWY"
[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]
[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]
- Solaris
- Posty: 462
- Rejestracja: 04 sie 2007, 11:08
- Lokalizacja: R-10 - Solaris Urbino 18 Electric IVG
Tu się z Tobą nie zgodzę. Przykład:MeWa pisze: A co trzeba zrobić to znieść idiotyczną zasadę, że kierowca może odmówić nam sprzedaży i że odpowiedzialność ponosi pasażer, bo to podważa sens jakiejkolwiek sprzedaży biletów przez prowadzących.
Linia: 408
Przystanek: Pl.Na Rozdrożu
Opóźnienie: -25
Kupujących bilet: 5-6 osób
Powtarzalność sytuacji: co 10 przystanek
Mam zatem stać dodatkowe 2-3 minuty, ponieważ każdy ma 10 PLN i blokować inne autobusy, które w między czasie podjechały
Jeżeli jest czas, to nie ma problemu. Można je sprzedawać.
- Glonojad
- Dark Lord of The Plonk
- Posty: 26874
- Rejestracja: 13 gru 2005, 23:39
- Lokalizacja: z Ochoty, jak to płaczki
408 jeździ w takich godzinach, że z nabyciem jednorazówki nie powinno być problemu. Dlatego podtrzymuję twierdzenie, ze obecny sposób dystrybucji przez kierowców nie jest przez pasażerów traktowany jako awaryjny, a taka była wszak intencja.
To nie PKS, gdzie kiosków nie ma, i nie Wiedeń, gdzie autbousy to wyłącznie dowozówki...
To nie PKS, gdzie kiosków nie ma, i nie Wiedeń, gdzie autbousy to wyłącznie dowozówki...
Wypowiedź ta stanowi moje prywatne zdanie i nie może być cytowana lub analizowana w związku z moją działalnością w jakiekolwiek instytucji z którą mogę lub mogłem współpracować, ani jako stanowisko tej instytucji. Nie wyrażam także zgody na jej przetwarzanie w żadnej formie technicznej ni magicznej.
- a/p TALENT
- Posty: 1743
- Rejestracja: 31 sie 2007, 19:06
- Lokalizacja: Flughafen Bemowo
- Glonojad
- Dark Lord of The Plonk
- Posty: 26874
- Rejestracja: 13 gru 2005, 23:39
- Lokalizacja: z Ochoty, jak to płaczki
Ja niestety nie trafiłem, a w tramwajach były rzadko (w każdym razie - nie w Ulfach).
Tak czy siak, ich rola w systemie jest zupełnie inna, niż w Warszawie.
Tak czy siak, ich rola w systemie jest zupełnie inna, niż w Warszawie.
Wypowiedź ta stanowi moje prywatne zdanie i nie może być cytowana lub analizowana w związku z moją działalnością w jakiekolwiek instytucji z którą mogę lub mogłem współpracować, ani jako stanowisko tej instytucji. Nie wyrażam także zgody na jej przetwarzanie w żadnej formie technicznej ni magicznej.
- Jacek Mocki
- Posty: 28
- Rejestracja: 23 cze 2006, 4:53
- Lokalizacja: Brisbane
Witam,
Odnosnie automatow do sprzedazy biletow.
W Brisbane tylko w przypadku malych przystankow autobusowych lub promow bilet kupuje sie w pojezdzie. W przeciwnym przypadku bilet mozna kupic w automacie. Oczywiscie istnieje jeszcze pare roznych innych mozliwosci, miedzy innymi wspomniane kupowanie w kiosku, jednak skupiajac sie na automatach ...
Kiedys byly takie automaty tylko i wylacznie na monety, mechaniczne z mala iloscia elektroniki, ale od mniej wiecej roku te stare zastepuja nowe. Nowe automaty to juz inna epoka. Pracuja na bilon, monety, laduja karty miejskie, wydaja bilety jednorazowe, wskazuja poczatek i koniec podrozy.
Ta ostatnia funkcja jest potrzebna, gdyz szykuje sie zmiana w sposobie kontrolowania pasazerow. Kazdy pasazer rozpoczynajacy podroz bedzie musial zblizyc karte do automatu przy wsiadaniu i wysiadaniu z pociagu, a w przyszlosci i autobusu, czy promu.
Podobne praktyki stosuje sie w Metrze Warszawskim. Jednak wprowadzenie tego na duza skale pozwoli na dokonywanie wszelkiego rodzaju analiz automatycznie i poprawi komfort pasazerow, poniewaz pozwoli na lepsze synchronizowanie srodkow transportu z potrzebami podroznych.
W zalaczeniu fragment automatu, do ktorego klient aplikuje pieniadze za przejazd.
Pozdrawiam
Jacek
Odnosnie automatow do sprzedazy biletow.
W Brisbane tylko w przypadku malych przystankow autobusowych lub promow bilet kupuje sie w pojezdzie. W przeciwnym przypadku bilet mozna kupic w automacie. Oczywiscie istnieje jeszcze pare roznych innych mozliwosci, miedzy innymi wspomniane kupowanie w kiosku, jednak skupiajac sie na automatach ...
Kiedys byly takie automaty tylko i wylacznie na monety, mechaniczne z mala iloscia elektroniki, ale od mniej wiecej roku te stare zastepuja nowe. Nowe automaty to juz inna epoka. Pracuja na bilon, monety, laduja karty miejskie, wydaja bilety jednorazowe, wskazuja poczatek i koniec podrozy.
Ta ostatnia funkcja jest potrzebna, gdyz szykuje sie zmiana w sposobie kontrolowania pasazerow. Kazdy pasazer rozpoczynajacy podroz bedzie musial zblizyc karte do automatu przy wsiadaniu i wysiadaniu z pociagu, a w przyszlosci i autobusu, czy promu.
Podobne praktyki stosuje sie w Metrze Warszawskim. Jednak wprowadzenie tego na duza skale pozwoli na dokonywanie wszelkiego rodzaju analiz automatycznie i poprawi komfort pasazerow, poniewaz pozwoli na lepsze synchronizowanie srodkow transportu z potrzebami podroznych.
W zalaczeniu fragment automatu, do ktorego klient aplikuje pieniadze za przejazd.
Pozdrawiam
Jacek
- Załączniki
-
- smartcard_faremachine4.gif (37.76 KiB) Przejrzano 1640 razy
Za gazeta.pl
//edit by R-11: poprawa cytowania
Wszystko ładnie i pięknie, ale jak zmniejszą liczbę autobusów, to dopiero będzie masakra :-/Ratusz chciał podnieść ceny większości biletów komunikacji miejskiej. Podwyżki nie chcą jednak radni. - W takim razie wypuścimy na ulice mniej autobusów i tramwajów. Będzie większy tłok - ostrzegają władze miasta
To miała być jedna z najpoważniejszych decyzji władz Warszawy na początku roku. Po prawie sześciu latach ratusz postanowił podnieść ceny większości biletów. W tym czasie inflacja wyniosła ok. 18 proc., a średnia cena benzyny wzrosła o blisko jedną czwartą.
Dlatego Zarząd Transportu Miejskiego przygotował projekt nowej taryfy. Od 1 kwietnia cena biletu jednorazowych miałaby wzrosnąć z 2,4 do 3 zł, miesięcznych z 66 zł na 78 zł, a kwartalnych z 166 zł na 196 zł. Jednocześnie staniałyby podmiejskie (do 4 zł) i nocne (do 3 zł), w sprzedaży pojawiłyby się nowe bilety czasowe. Trzy tygodnie temu podczas uchwalania tegorocznego budżetu miasta prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz (PO) mówiła: - Podwyżki cen biletów są konieczne. To już postanowione.
Strach czy wrażliwość społeczna
Wpływy z podwyżki wpisano do przyjętego już przez radę miasta budżetu ZTM. Jego dochody miały wzrosnąć z tego tytułu o 100 mln zł.
Stosowną uchwałę zmieniającą taryfę Rada Warszawy najpierw miała przyjąć w grudniu jako uzupełnienie budżetu miasta. Nie udało się, więc debatę biletową przeniesiono na styczeń. Ustaliliśmy jednak, że większość radnych nie ma na nią ochoty. Jeden z brukowców zapowiedział, że opublikuje nazwiska tych, którzy "podniosą rękę na tak dla podwyżek". Szantażował też, że poda ich numery telefonów, by "wyborcy mogli im podziękować za prezent świąteczny". Czyżby radni się przestraszyli? - Nic podobnego! Niech mnie drukują - mówi Ligia Krajewska (PO), wiceprzewodnicząca Rady Warszawy. - Takie niepopularne decyzje trzeba przeprowadzać w pierwszej połowie kadencji. Teraz jest na nie dobry czas - dodaje inny radny PO Wojciech Rzewuski.
Jednak podwyżki nie będzie, bo klubowi Platformy brakuje kilku głosów. Na pewno nie poprze jej opozycyjny PiS. - Wykluczone. Autobusy są w złym stanie, spóźniają się, jest w nich zimno. Za słaby produkt nie można żądać wyższej ceny. Najpierw trzeba poprawić się jakość oferowanych usług - twierdzi Jarosław Krajewski, jeden z radnych PiS.
Platforma nie ma co liczyć również na swojego koalicjanta. - Nie chcemy gniewać warszawiaków. Oni nam tej podwyżki nie wybaczą - uważa Tomasz Sybilski, lider klubu LiD w radzie miasta.
Ostatnią podwyżkę jesienią 2001 r. przeforsował jednak SLD-owski wiceprezydent miasta Jacek Zdrojewski. Wtedy zdrożały bilety okresowe. Cena jednorazowych nie zmieniała się od 1 stycznia 2000 r., gdy wzrosła z 2 na 2,4 zł. W 2004 r. ceny biletów trzykrotnie próbował zmienić prezydent Lech Kaczyński (miesięczny miał kosztować 76 zł). Bezskutecznie - sprzeciwili się nawet radni PiS.
- Podwyżka dotknie najbardziej ludzi niewiele zarabiających, których my jako formacja lewicowa chcemy objąć opieką. Nigdy nie podniesiemy rąk za tak wysokim wzrostem cen biletów - zapowiada Sebastian Wierzbicki, radny LiD.
Bez szantażu, prosimy
- Jak oni mogą tak mówić?! Mamy dodrukować brakujące 100 mln zł? "Czerwoni" już rządzili 45 lat, w PRL. I dawali wszystkim pieniądze i pracę. Jaki był tego finał każdy pamięta - denerwuje się Ligia Krajewska.
Radni PO przyznają jednak, że sprawy podwyżki jeszcze z koalicjantem nie dogadali. A jak przekonać radnych LiD? Na to pytanie nikt w Platformie nie ma odpowiedzi. Zwłaszcza że problem jest złożony. Lewicy nie podoba się też sposób, w jaki ratusz forsuje zmiany cen biletów.
- O projekcie budżetu dowiedzieliśmy się z mediów. Projektu podwyżki też nikt nam nie przedstawiał. A przecież to jedna z kluczowych decyzji. Tak nie uprawia się polityki - protestuje Sebastian Wierzbicki.
O dodatkowych 100 mln zł ZTM może więc tylko pomarzyć. - To będzie katastrofa. Te pieniądze są nam niezbędne. Nie będę błagał polityków o podwyżkę, ale jestem nimi zawiedziony. Polityk musi być odważny! - mówi Leszek Ruta, szef ZTM. I ostrzega: - Będę musiał ciąć kursy autobusów i tramwajów. Wieczorami prawie ich nie będzie - przewiduje. Przypomina, że w porównaniu z innymi dużymi miastami Warszawa dotuje komunikację w największym stopniu. Wpływy z biletów pokrywają niecałe 40 proc. kosztów jej utrzymania, które sięgają 1,3 mld zł. Dla porównania w Krakowie - aż 72 proc., a w Gdyni - 60 proc.
- Żaden urzędnik nie będzie nas szantażował. Może się ratować rezerwą budżetową, zmniejszyć koszty usług, a dopiero na końcu sięgać do kieszeni warszawiaków - odpowiadają radni LiD.
Źródło: Gazeta Wyborcza Stołeczna
//edit by R-11: poprawa cytowania
Moje zdanie jest takie:
Jeśli pieniądze z podwyżki cen biletów będą dobrze inwestowane, w nowy tabor, częstotliwość kursowania itp., to nie mam nic przeciwko. Pewnie dlatego, że wcześniej mieszkałem w Trójmieście, gdzie potrzebowałem 3 różnych biletów, aby w miarę szybko podróżować z jednego końca Trójmiasta na drugi, więc było sporo drożej, niż nawet po podwyżce tu w Wawie.
Kursy wieczorne, to jeszcze jakoś zniosę, ale gorzej będzie, jeśli ograniczą kursy w dzień.
Jeśli pieniądze z podwyżki cen biletów będą dobrze inwestowane, w nowy tabor, częstotliwość kursowania itp., to nie mam nic przeciwko. Pewnie dlatego, że wcześniej mieszkałem w Trójmieście, gdzie potrzebowałem 3 różnych biletów, aby w miarę szybko podróżować z jednego końca Trójmiasta na drugi, więc było sporo drożej, niż nawet po podwyżce tu w Wawie.
Kursy wieczorne, to jeszcze jakoś zniosę, ale gorzej będzie, jeśli ograniczą kursy w dzień.