: 07 sty 2011, 21:01
Komunikacją miejską podróżują osoby które muszą. Nie chodzi o to że kogoś nie stać na bilet. Po prostu jak kupi droższy bilet to będzie musiał z czegoś zrezygnować
Nie dziwi to. Efekt skali wszystkiego. Organizacji, utrzymania, jednostki taboru... Z drugiej strony duże wpływy z podatków dają możliwości większej dotacji.Adam G. pisze:Przyjmując inne miasta jako punkty odniesienia, mamy bardzo tanie bilety. Tymczasem to właśnie w Warszawie zarobki są najwyższe, podobnie zresztą jak poziom usług transportowych.
Może żyje gdzie indziej, ale u mnie (Iwiczna i okolice) nie słyszałem o stawce mniejszej niż 10, do ręki, a co do nadgodzin, to się zgadzam nie znam nikogo kto by wyrabiał na ochronie mniej jak 2000 bo robią po 200 godzin, ale to jak kto woli.Premo pisze:6zł/hkajo pisze:byle ochroniarz potrafi dostać 10zł/h1200 z nadgodzinamiAle z tego 1700
Nie wiem, ja czytałem sobie w literaturze, że komunikacja miejska wykazuje małą elastyczność cenową popytu, wręcz znikomą.Rosa pisze:Własnie nie jest, moze jechac samochodem, rowerem, moze jeździć na gapę.
Wiesz ja coraz częściej skłaniam się w stronę twierdzenia że aby być biednym trzeba tego chcieć albo nie mieć wyobraźni - jeżeli masz jakikolwiek fach w ręku, jesteś gotów rzetelnie pracować i masz trochę wyobraźni to bez większego problemu średnią w Warszawie przebijesz - głupie odśnieżanie dachu to zarobek rzędu 400 PLN dziennie ale trzeba posiedzieć na dachu tych 6h, krawiectwo na zamówienie, szydełkowanie, nawet robienie za "złotą rączkę" czy nawet zwykła robota fizyczna na budowie. Wszędzie przebijesz 2k na rękę, tylko musisz zaryzykować, poświęcić swój czas i po prostu wyjść z założenia że praca fizyczna nie hańbi - to że się studencikowi nie chce rąk pobrudzić, że "zasługuje na więcej" to już jego problem (w sumie nie widzę powodu by komuś za niezaradność i wszelkiej maści bumelantom dawać prezenty w postaci tanich biletów etc.).W ogóle każdy w warszawie jest piękny i bogaty(przecież każdy zarabia 3600zł netto). Ceny są najniższe i wszyscy są szczęśliwi. Skoro jest tak dobrze to po co komunikacja miejska? Z takimi zarobkami i przy tak niskich cenach każdego stać na zakup i utrzymanie własnego samochodu.
Tylko że wiesz z tymi gorzej zarabiającymi to zauważyłem pewną prawidłowość - jeżeli narzekają to najczęściej nie robią niczego by zmienić swój status.Tylko tych gorzej zarabiających jest o wiele więcej niż tych lepiej.
Poza emerytami i młodzieżą do lat 19 komunikacją jeździ sporo osób które zarabiają średnią krajową bo po prostu chcą się w miarę sprawnie - choć niekoniecznie wygodnie - w godzinach szczytu dostać z punktu A do punktu B, o czym najlepiej świadczy choćby zainteresowanie P&R.Komunikacją miejską podróżują osoby które muszą. Nie chodzi o to że kogoś nie stać na bilet. Po prostu jak kupi droższy bilet to będzie musiał z czegoś zrezygnować
Tu nie do końca się zgodzę z możliwościami dotowania, Warszawa owszem ma spore wpływy do budżetu, jednak:Nie dziwi to. Efekt skali wszystkiego. Organizacji, utrzymania, jednostki taboru... Z drugiej strony duże wpływy z podatków dają możliwości większej dotacji.
Chyba państwaAligator pisze:Jeżeli chodzi o ceny... no cóż taki jest przywilej bycia centrum finansowo kulturalnym średniej wielkości miasta.
No, już widzę moich rodziców inwalidów odśnieżających dachy.Aligator pisze:Wiesz ja coraz częściej skłaniam się w stronę twierdzenia że aby być biednym trzeba tego chcieć albo nie mieć wyobraźni - jeżeli masz jakikolwiek fach w ręku, jesteś gotów rzetelnie pracować i masz trochę wyobraźni to bez większego problemu średnią w Warszawie przebijesz - głupie odśnieżanie dachu to zarobek rzędu 400 PLN dziennie ale trzeba posiedzieć na dachu tych 6h, krawiectwo na zamówienie, szydełkowanie, nawet robienie za "złotą rączkę" czy nawet zwykła robota fizyczna na budowie. Wszędzie przebijesz 2k na rękę, tylko musisz zaryzykować, poświęcić swój czas i po prostu wyjść z założenia że praca fizyczna nie hańbi - to że się studencikowi nie chce rąk pobrudzić, że "zasługuje na więcej" to już jego problem (w sumie nie widzę powodu by komuś za niezaradność i wszelkiej maści bumelantom dawać prezenty w postaci tanich biletów etc.).
Myśle że nie chodzi tu o starszych ludzi,a tych w sile wieku.fik pisze:No, już widzę moich rodziców inwalidów odśnieżających dachy
Ale społeczeństwo nam się starzeje (i chorzeje zresztą też).bosman30 pisze: Myśle że nie chodzi tu o starszych ludzi,a tych w sile wieku.
Ja np płacę na darmo składki ZUS,1/10 szkutników dożywa łaski emerytury.Co mnie pociesza to że robaki mnie nie zjedzą bo we mnie samo włókno węglowe i żywica epoksydowafik pisze:(i chorzeje zresztą też)
hola, ale dachu nie może odśnieżać byle kto. Potrzebne są uprawnienia i najczęściej drogie szkolenia.bosman30 pisze:Myśle że nie chodzi tu o starszych ludzi,a tych w sile wieku.fik pisze:No, już widzę moich rodziców inwalidów odśnieżających dachy
Mój kolega kiedyś powiedział wprost "NIE PO TO JESTEM BEZROBOTNYM żebym musiał pracować"
Bastian pisze:Chyba państwaAligator pisze:Jeżeli chodzi o ceny... no cóż taki jest przywilej bycia centrum finansowo kulturalnym średniej wielkości miasta.
Jak ja kocham takie skrajności Fiku.
No, już widzę moich rodziców inwalidów odśnieżających dachy.
Wiesz to że się społeczeństwo starzeje to akurat argument za tym żeby ludzi bardziej motywować do przedsiębiorczości - bo niedługo może nie być komu na "starych" Polaków pracować (w tym na renty, emerytury, zapomogi, zasiłki). Wtedy dopiero będzie lament, nędza i drożyzna Fiku.Ale społeczeństwo nam się starzeje (i chorzeje zresztą też).
Ja np płacę na darmo składki ZUS,1/10 szkutników dożywa łaski emerytury.Co mnie pociesza to że robaki mnie nie zjedzą bo we mnie samo włókno węglowe i żywica epoksydowaJestem lepiej zakonserwowany za życia nizli Lenin po śmierci
Kolejny... MeWa czy naprawdę ciężko jest przeczytać parę poprzedzających postów żeby mieć pełen obraz tego o czym jest rozmowa? Czy może po prostu na siłę chcesz się do czegoś przyczepić/przykleić łatkę? Choć raz skomentuj ideę/myśl przewodnią zamiast małego fragmentu wypowiedzi.hola, ale dachu nie może odśnieżać byle kto. Potrzebne są uprawnienia i najczęściej drogie szkolenia.
Niekoniecznie, ja na przykład podróżuję komunikacją z wyboru. Mieszkam w Śródmieściu i samochodem bym tkwił w korkach. ZTMem do mamusi na Pragę jadę w popołudniowym szczycie góra pół godziny, bo przepuszczam pełne składy na Bankowym. Samochodem w tym czasie bym się przez Wisłę nawet nie przebił.Premo pisze:Komunikacją miejską podróżują osoby które muszą. Nie chodzi o to że kogoś nie stać na bilet. Po prostu jak kupi droższy bilet to będzie musiał z czegoś zrezygnować
Kocham takie wypowiedzi! Niestety, coraz więcej ich jest w internecie i to nawet zauważam nie tylko ja. Dużo przecież zależy od loterii naturalnej, jeden płaci za mieszkanie 6 zł z metra, a drugi 13,80 no bo akurat to kamienicę, w której ktoś tam mieszka odzyskali spadkobiercy dawnych właścicieli, a znów trzeci sąsiad wykupił mieszkanie za niewielki procent wartości, bo akurat miał taką możliwość i teraz może sobie mówić, że żeby być biednym, trzeba być ciamajdą. I co z tego, że się pójdzie do pracy, jak większość wydatków i tak pochłaniają koszty stałe, które są różne w zależności od sytuacji, w jakiej się znalazła konkretna jednostka. Do tego państwo rzeczywiście promuje tych, którzy w ogóle nie pracują (tj. nie osiągają żadnego dochodu), a ci którzy mają już jakiś choćby niewielki dochód, mimo wysokich wydatków, muszą się wciąż z tego tłumaczyć, bo może chcą wyłudzić pomoc. No tak, ale to temat o biletach, więc EOT.Aligator pisze:Wiesz ja coraz częściej skłaniam się w stronę twierdzenia że aby być biednym trzeba tego chcieć albo nie mieć wyobraźni - jeżeli masz jakikolwiek fach w ręku, jesteś gotów rzetelnie pracować i masz trochę wyobraźni to bez większego problemu średnią w Warszawie
przeczytałem cały temat. Jak widać - musisz lepsze przykłady obierać do zobrazowania Twoich idei.Aligator pisze:Kolejny... MeWa czy naprawdę ciężko jest przeczytać parę poprzedzających postów żeby mieć pełen obraz tego o czym jest rozmowa? Czy może po prostu na siłę chcesz się do czegoś przyczepić/przykleić łatkę? Choć raz skomentuj ideę/myśl przewodnią zamiast małego fragmentu wypowiedzi.