: 11 maja 2013, 22:50
OK. Czyli moja teoria nie musi być do końca prawdziwa.
Ale wiesz, że to argument z cyklu "Trzeba utrzymywać autobus wzdłuż metra, bo jak tramwaj się popsuje to nie będzie żadnego transportu na ulicy (...)"?Glonojad pisze:Generalnie tramwaje na JPII są w tej chwili kanibalizowane przez metro - ich prawdziwy potencjał pokazuje właśnie sytuacja, gdy metra nie ma i część pasażerów do nich wraca.
Dlatego tak ważna jest modernizacja tej trasy z wprowadzeniem skutecznego uprzywilejowania w ruchu i skróceniem czasu przejazdu.
Oczywiście, że nie mówi, ale mówi o dość konkretnych nakładach finansowych na ten ciąg (a wozokilmetry=kasa, więc to z grubsza to samo)KwZ pisze:Zaraz, ale Glonojad nie mówi (przynajmniej w tym poście), żeby zwiększać liczbę tramwajów, tylko żeby je przyspieszyćI jakby nie było, JP II to ciąg inny niż Marszałkowska.
Ale skoro Marszałkowska "kanibalizuje" JPII to znaczy, że dla sporej części pasażerów te ciągi są w pewnym stopniu tożsame (chodzi o tranzyt zapewne).KwZ pisze:I jakby nie było, JP II to ciąg inny niż Marszałkowska.
Tak, rozruchy to duży pobór prądu, w Swingach nawet do 1,5 kA.Poc Vocem pisze:(...) i zmniejszenia poboru prądu (mniej zatrzymań?)
Z punktu widzenia samego JP2 - to przecież tylko kwestia kolejności tych dwóch cyferekfraktal pisze:Zaryzykuję śmiałą tezę, że ciąg JPII poradziłby sobie dziś bez tak mocnej 73, 37 nieco wzmocnione by wystarczyło.
Zupełnie nie. Po pierwsze dlatego, że trudno uznać tramwaj na JPII za tramwaj "wzdłuż metra". Ciąg JPII po prostu nie jest obsługiwany wystarczająco dobrze, skoro ludzie jeżdżą nań metrem (choć bez wątpienia jakiś tam udział tranzytu jest, a ten lepiej w metrze trzymać). Czyli są nadmiernie długie drogi dojścia - poprawiając JPII zoptymalizujemy system. Tym bardziej, że metro jest obecnie przeciążone, a na JPII da się podkręcić częstotliwość po pewnych zmianach w organizacji ruchu (bo prądowo to już się da albo zaraz się będzie dało).Poc Vocem pisze:Ale wiesz, że to argument z cyklu "Trzeba utrzymywać autobus wzdłuż metra, bo jak tramwaj się popsuje to nie będzie żadnego transportu na ulicy (...)"?To, że mówimy o przesiadce z szyny na szynę nie ma tu moim zdaniem znaczenia.
Ale to nie jest stan permanety. Przewiduje się przecież podniesienie prędkości, zagęszczenie kursowania i wprowadzenie dodatkowych składów do ruchu.Glonojad pisze:Tym bardziej, że metro jest obecnie przeciążone
Jeśli te zabiegi w twoim przekonaniu mają ściągnąć pasażerów z JP2, to lepiej ich nie dokonywać. Moim zdaniem wzmocnione metro też się z czasem dopełni, ale lepiej pasażerami skądinąd, niż z JP2.MeWa pisze:Ale to nie jest stan permanety. Przewiduje się przecież podniesienie prędkości, zagęszczenie kursowania i wprowadzenie dodatkowych składów do ruchu.Glonojad pisze:Tym bardziej, że metro jest obecnie przeciążone
Przy jednoczesnym założeniu, że zwiększy się liczba pasażerów przez M2. Wątpię, by standard się poprawił w ostatecznym rozrachunku.MeWa pisze:Ale to nie jest stan permanety. Przewiduje się przecież podniesienie prędkości, zagęszczenie kursowania i wprowadzenie dodatkowych składów do ruchu.Glonojad pisze:Tym bardziej, że metro jest obecnie przeciążone
Hm. Jak jest metro, to z SGH na Marymont jadę 15 minut. Jak nie ma, to siłą rzeczy wsiadam w 17 i jadę 28 minut. Nie wiem, co do tego mają drogi dojścia. A nie przyśpieszysz tramwaju do czasu jazdy metra.Glonojad pisze: Zupełnie nie. Ciąg JPII nie jest obsługiwany wystarczająco dobrze, skoro ludzie jeżdżą nań metrem (choć bez wątpienia jakiś tam udział tranzytu jest, a ten lepiej w metrze trzymać). Czyli są nadmiernie długie drogi dojścia - poprawiając JPII zoptymalizujemy system. Tym bardziej, że metro jest obecnie przeciążone, a na JPII da się podkręcić częstotliwość po pewnych zmianach w organizacji ruchu (bo prądowo to już się da albo zaraz się będzie dało).