Tramwaj do Wilanowa - układ po otwarciu
: 17 paź 2024, 13:29
Ale wtedy to i czasy dla komunikacji były lepsze. Nie przypominam sobie żeby były wtedy konieczne takie oszczędności oraz żeby był taki kryzys z kierowcami.
Nie wiem, mnie nie pytaj. Ale jeśli raz na rekrutacji widzę osobę która doskonale zna budynek i test rozwiązuje w parę minut jakby znał odpowiedzi, z za drugim razem na test przychodzi pracownik ZTM, to sorry, ale to ustawka śmierdząca na kilometr. I chodzi o dział windykacji, gdzie ponoć ludzie poszli do sądu pracy. To tylko w kwestii wyjaśnienia.
Na samym końcu jego urzędowania był. 1 czerwca 2013 r. jednego dnia zlikwidowano około 12 linii autobusowych plus kilka innych skrócono. Właśnie wtedy np. 117 w mojej opinii wykastrowano - z linii obsługującej kilka dzielnic zrobiono dubla 507.
No właśnie nie, i dlatego wiem, z doświadczenia, że można zrobić to inaczej. Przykładowo, w poruszanym przez Ciebie i Glonojada temacie odpisywania na skargi - w PKP IC w pewnym momencie przełożeni zorientowali się, że zespół rozkładowy poświęca nieproporcjonalnie wiele czasu na odpisywanie na jakieś gównoskargi i wnioski, miast skupić się na mięsie - więc wydzielono odrębną komórkę do spraw komunikacji z klientem. Po początkowych miesiącach, gdy przychodzili z każdą pierdołą upewniać się, że nie piszą głupot, stali się w dużej mierze samodzielni i świat stał się piękniejszy.
No ja obawiam się, że ludzie z kompetencjami zniknęli z ZTMu, bo ideałami nie da się nakarmić rodziny, pasjonaci z ZTMu zniknęli ze względu na brak poszanowania dla merytoryki w mieście, więc zostali w większej części mierni, bierni ale wierni. Jeśli dodatkowo muszą zajmować się wszystkim naraz, to efekty muszą być złe.
Strzelam w ciemno, że jest to też kwestia możliwości finansowych spółki. Jak firma ma do wyboru dać podwyżki pracownikom lub stworzyć nowe etaty bez podwyżek dla już zatrudnionych i ryzykując utratę części biernych, miernych, ale (nie do końca w tym przypadku) wiernych, to raczej wybierze pierwszą bramkę z dołożeniem obowiązków starej gwardii, zresztą mając dupochron będzie więcej obowiązków, ale też większe pensje; coś za coś.fik pisze: ↑17 paź 2024, 15:04No właśnie nie, i dlatego wiem, z doświadczenia, że można zrobić to inaczej. Przykładowo, w poruszanym przez Ciebie i Glonojada temacie odpisywania na skargi - w PKP IC w pewnym momencie przełożeni zorientowali się, że zespół rozkładowy poświęca nieproporcjonalnie wiele czasu na odpisywanie na jakieś gównoskargi i wnioski, miast skupić się na mięsie - więc wydzielono odrębną komórkę do spraw komunikacji z klientem. Po początkowych miesiącach, gdy przychodzili z każdą pierdołą upewniać się, że nie piszą głupot, stali się w dużej mierze samodzielni i świat stał się piękniejszy.
A dlaczego bronisz pracownikom ZTM startować w rekrutacjach na inne stanowiska w Spółce? Też ostatnio robiłem rekrutację i potencjalne transfery wewnętrzne przechodziły tę samą ścieżkę, co osoby z zewnątrz.Paweł D. pisze: ↑17 paź 2024, 13:57Nie wiem, mnie nie pytaj. Ale jeśli raz na rekrutacji widzę osobę która doskonale zna budynek i test rozwiązuje w parę minut jakby znał odpowiedzi, z za drugim razem na test przychodzi pracownik ZTM, to sorry, ale to ustawka śmierdząca na kilometr. I chodzi o dział windykacji, gdzie ponoć ludzie poszli do sądu pracy. To tylko w kwestii wyjaśnienia.
Zostali, zostali. Tylko im przykręcono śrubę, szczególnie jeśli chodzi o aktywność miłośniczo-dyskusyjną. Dyrektor Zając też ma tutaj konto, tylko od dawna bez logowania (ciekawe ile osób byłoby w stanie je wskazać).fik pisze: ↑17 paź 2024, 15:04No ja obawiam się, że ludzie z kompetencjami zniknęli z ZTMu, bo ideałami nie da się nakarmić rodziny, pasjonaci z ZTMu zniknęli ze względu na brak poszanowania dla merytoryki w mieście, więc zostali w większej części mierni, bierni ale wierni. Jeśli dodatkowo muszą zajmować się wszystkim naraz, to efekty muszą być złe.
Nie, nie bronię. Tylko mam podejrzenia graniczące z pewnością, że ta osoba jeśli nie była podstawiona za kogoś, to pytania już znała. A skoro jest taki genialny pracownik, to czemu nie robi się rekrutacji wewnętrznej? Żeby w papierach się zgadzało, że pani Basia jest fantastyczna, a reszta to głupki? Ja poświęciłem kilka dni na nauczenie się i przypomnienie sobie zagadnień. A mogłem w tym czasie robić coś innego i zarobić. Dojazd do ZTM i udział w teście i rozmowie to też czas i pieniądz. I po co? Przecież właściwa osoba już była w zasadzie wybrana. O tym też pomyśl. To naprawdę nic przyjemnego robić za słupa, bo tak ustawa wymaga. I jeszcze dostajesz pytania jakbyś miał być radcą prawnym, a nie prostym referentem.
Wierzę, że jesteś uczciwą osobą i nawet rekrutację zrobiłeś uczciwie. Szacun. Ale ja jestem za stary, aby nie zorientować się, ze kto mnie robi w balona. Może po prostu nie było chętnego znajomego królika i miałeś wolną rękę...
Brałem udział w rekrutacji do ZTM jako osoba zatrudniona wcześniej na umowę zlecenie w tym samym dziale. Oczywiście nie znałem pytań, były dla mnie zaskoczeniem jak dla każdego innego, wiedziałem o całym procesie rekrutacji tyle samo co zwykły śmiertelnik z ulicy. Mimo to napisałem test najlepiej i zostałem zaproszony na rozmowę jako pierwszy - rozumiem że gdybyś brał udział w tej samej rekrutacji, uznałbyś że jestem 'podstawiony". Może warto czasem wyzbyć się przekonania że we wszystkim jest się najlepszym na świecie?Paweł D. pisze: ↑17 paź 2024, 15:49Nie, nie bronię. Tylko mam podejrzenia graniczące z pewnością, że ta osoba jeśli nie była podstawiona za kogoś, to pytania już znała. A skoro jest taki genialny pracownik, to czemu nie robi się rekrutacji wewnętrznej? Żeby w papierach się zgadzało, że pani Basia jest fantastyczna, a reszta to głupki? Ja poświęciłem kilka dni na nauczenie się i przypomnienie sobie zagadnień. A mogłem w tym czasie robić coś innego i zarobić. Dojazd do ZTM i udział w teście i rozmowie to też czas i pieniądz. I po co? Przecież właściwa osoba już była w zasadzie wybrana. O tym też pomyśl. To naprawdę nic przyjemnego robić za słupa, bo tak ustawa wymaga. I jeszcze dostajesz pytania jakbyś miał być radcą prawnym, a nie prostym referentem.
Jeśli mówię: