: 22 wrz 2011, 18:58
Tam już był...
Inteligentny system potrzebuje odważnych decyzji
Magda Nogaj
04.10.2011 aktualizacja: 2011-10-04 10:01
Zielona fala dla tramwajów na wszystkich skrzyżowaniach w mieście - tak jest we francuskim Reims i tak mogłoby być we Wrocławiu. Miasto za ponad 100 mln zł kupiło identyczny system sterowania ruchem, ale nie zamontuje go na wszystkich skrzyżowaniach. To błąd
W połowie miesiąca na pierwszych 10 skrzyżowaniach we Wrocławiu zacznie działać tzw. ITS (Intelligent Transport System). W sumie do końca przyszłego roku ma objąć ponad 150 skrzyżowań. Jego zadanie to sterowanie światłami w taki sposób, by zbliżający się do skrzyżowania tramwaj w odpowiednim momencie otrzymywał zielone światło i nie musiał się zatrzymywać.
W Reims doskonale się to sprawdza. Tramwaje jeżdżą tak, jakby w całym mieście nie było skrzyżowań i świateł. Podobnie jak metro zatrzymują się wyłącznie na przystankach. Wydzielonymi torowiskami pędzą ponad 40 km/godz., podczas gdy obok samochody ciągną się w długich korkach.
Francuzi zdecydowali, że tramwaj - kosztem aut - musi mieć w mieście priorytet. W ten sposób chcieli doprowadzić do sytuacji, w której stojący w korkach kierowcy zrozumieją, że bardziej opłaca się jazda komunikacją miejską. W Reims założono, że mnożenie zatorów ulicznych paradoksalnie może udrożnić miasto.
Reims nie jest tak duże jak Wrocław i ma tylko dwie linie tramwajowe. Jednak - choć na mniejszą skalę - widać tam doskonale, ile może zdziałać ITS. W jak znacznym stopniu usprawnia komunikację miejską. System instalowała Francuzom spółka Gertrude, która teraz razem z polską firmą Wasko montuje identyczne rozwiązania u nas.
Dla Wrocławia ITS też mógłby być szansą na to, że komunikacja miejska wreszcie stanie się atrakcyjna i konkurencyjna wobec samochodów. Przede wszystkim będzie od nich szybsza. System kosztował ponad 100 mln zł i wart jest swojej ceny. Tylko nie wiadomo, czy będziemy mieli okazję się o tym przekonać.
U nas ITS ma działać na nieco innych zasadach niż w Reims. Nie obejmie wszystkich linii tramwajowych i nie będzie montowany na największych skrzyżowaniach. Na czerwonych światłach nie będą musiały stać we Wrocławiu tylko tzw. tramwajlinie średnicowe, które przecinają centrum, a więc 6, 7 i 11, oraz tramwaje plus.
W pierwszej kolejności system zostanie zamontowany na trasie 32plus od Gaju do ul. Zielińskiego. Jednak z pominięciem skrzyżowania ul. Piłsudskiego i Świdnickiej, gdzie najbardziej by się przydał. Tam na światłach tworzą się często tramwajowe korki. ITS-u nie będzie też np. na pl. Dominikańskim, Jana Pawła II czy rondzie Reagana. Nie dlatego, że kupiliśmy jakąś uboższą wersję systemu. Przeciwnie - dla Wasko i Gertrude - byłoby prościej, gdyby ITS mógł działać dla każdej linii i na wszystkich skrzyżowaniach. Wówczas światła można by ze sobą lepiej skoordynować i sterować ruchem przy wykorzystaniu prostszych algorytmów.
Na zamontowanie systemu na wszystkich liniach i skrzyżowaniach nie zgodziło się miasto. Magistrat w sztuczny sposób zdecydował się ograniczyć możliwości systemu. Nie będzie w pełni wykorzystywany, bo jak tłumaczy Błażej Trzcinowicz, kierownik projektu ITS w departamencie prezydenta, na największych skrzyżowaniach jest tyle linii tramwajowych, że gdyby miały priorytet przed samochodami, zupełnie zakorkowałyby miasto.
Po raz kolejny - podobnie było już przy wydzielaniu torowisk - władze Wrocławia stchórzyły przed kierowcami. Nie twierdzę, że ich obawy nie mają podstaw. Mam jedynie pretensje, że niepodjęta została próba rozwiązania tego problemu, tylko od razu zdecydowano się na ustępstwa, które mogą przekreślić sens całego przedsięwzięcia.
Kompromis, co pokazali Francuzi, jest możliwy. Interesy kierowców i pasażerów są do pogodzenia i to za pomocą prostych środków. W Reims zamiast od razu składać broń, zadbano o to, by tramwaj na skrzyżowaniu zabierał samochodom jak najmniej czasu. Motorniczy ma sygnalizatory, które już z daleka informują, że zaraz włączy mu się zielone światło. Chodzi o to, by nie zwalniał przed skrzyżowaniem i pokonywał je możliwie szybko. Dzięki temu samochody na bardzo krótko muszą się zatrzymywać, aby go przepuścić. Zaraz po przejeździe tramwaju, włącza im się zielone.
U nas zdecydowano się na zakup drogich detektorów ruchu, a kamer będziemy mieli nawet więcej niż w Reims. Jednak na prostych sygnalizatorach dla motorniczych postanowiono zaoszczędzić. Dlatego tramwaje, nawet te objęte priorytetem, będą musiały zwalniać przed każdym skrzyżowaniem, co oznacza, że ich przejazd będzie powodował większe zakłócenia w ruchu kołowym. Motorniczy nigdy nie będzie wiedział, kiedy włączy mu się zielone. Więcej czasu zajmie mu też nauka systemu - aby zgrać się ze światłami, będzie mógł polegać wyłącznie na swoim wyczuciu.
W Reims po pół roku ITS zaczął działać optymalnie. Tyle trwało, nim motorniczy i kierowcy się do niego przyzwyczaili. U nas może to zająć więcej czasu, a dbałość o to, by kierowcy nie stali w korkach, jest tylko pozorna.
Bastian pisze:Jednak na prostych sygnalizatorach dla motorniczych postanowiono zaoszczędzić.
Tramwaje się wleką. Na przyspieszenie poczekamy lata
Krzysztof Śmietana
14.10.2011 aktualizacja: 2011-10-13 17:02
Krótsze przejazdy na głównych trasach zapowiadają Tramwaje Warszawskie: z Okęcia do centrum o 7 min, z Jelonek na Wolę o 6 min. Ale czy miejski inżynier ruchu pozwoli wreszcie, by tramwaje nie stały zbyt długo na czerwonym świetle?
O to, by tramwaje przestały się wlec, od dłuższego czasu walczy stowarzyszenieSiskom. Teraz wolne tempo jazdy odstrasza część podróżnych od tego środka komunikacji miejskiej. To m.in. dość długi czas przejazdu tramwajem z Okęcia do centrum (przynajmniej pół godziny) powoduje, że nowy parking przesiadkowy w al. Krakowskiej nie jest tak popularny, jak chcieliby urzędnicy. Narzekają też mieszkańcy Jelonek. Choć po zamknięciu na czas budowy metra ul. Prostej i Świętokrzyskiej autobusy z zachodniej części miasta muszą jeździć objazdami, to mimo wszystko dla pasażerów są szybsze niż tramwaje.
Siskom próbował przekonać urzędników i miejskich radnych z komisji infrastruktury, że tramwaje muszą wreszcie dostać specjalne przywileje w ruchu. - Należy dla nich wprowadzić priorytety na wszystkich skrzyżowaniach w Warszawie - uważa Jan Jakiel, prezes Siskomu. Według niego poza centrum tramwaje powinny mieć priorytet bezwarunkowy. Oznacza to, że nadjeżdżający skład wymuszałby włączenie się zielonego światła bez potrzeby hamowania. W centrum zaś, gdzie jest ogromny ruch na ulicach poprzecznych do linii tramwajowych, zdaniem Siskomu przydałoby się lepiej skoordynować sygnalizacje świetlne.
Nie, bo korki
Przedstawiciele tej organizacji wyliczyli, że spodziewane zyski ze zmian, które proponują, są znacznie wyższe niż wydatki na wymianę programów sygnalizacji czy na montaż czujników rozpoznających nadjeżdżający tramwaj. Siskom przekonuje, że koszty zaoszczędzonego czasu podróżnych mogą wynieść blisko 500 mln zł rocznie. Naswojej stronie internetowej pokazuje 40 filmów, na których widać, jak tramwaje niepotrzebnie tracą czas na skrzyżowaniach. - Warszawy nie stać na brak priorytetów tramwajowych - podkreślał Jan Jakiel.
Miejski inżynier ruchu Janusz Galas utrzymywał, że popiera priorytety tramwajowe, ale ich wprowadzenie nie jest takie proste. - Na wielu skrzyżowaniach panuje tak duży ruch poprzeczny, że nie da się uprzywilejować tramwajów. W większych korkach stałyby nie tylko samochody osobowe, ale też autobusy. Tam, gdzie można by wprowadzić priorytet na torach, trzeba modernizować sygnalizacje, a na to Zarząd Dróg Miejskich ma bardzo mało pieniędzy - stwierdził.
Cenne minuty
Więcej konkretów radni usłyszeli z ust przedstawiciela Tramwajów Warszawskich. Grzegorz Madrjas, kierownik działu strategii i rozwoju w tej spółce, zapowiedział, że w ciągu najbliższych dwóch-trzech lat tramwaje powinny przyspieszyć na kilku trasach. Pozwoli na to modernizacja sygnalizacji, jej przeprogramowanie i koordynacja między kolejnymi skrzyżowaniami. Pomoże też przebudowa torów, która polega m.in. na wydzieleniu skrętów.
A oto, gdzie i jak bardzo skróci się jazda tramwajem:
• w 2012 r. - z Jelonek przez Połczyńską do dawnego Pedetu na Woli - o 6 min, w tym samym czasie priorytety mają być też wprowadzone na odcinku z pętli przy Hucie na Bemowo (przez ul. Nocznickiego, Wólczyńską i al. Reymonta) i dalej na szykowanej do budowy linii wzdłuż ul. Powstańców Śląskich,
• w 2012 r. na Targowej i al. Zielenieckiej - krócej o 2 min,
• w 2013 r. z pętli Piaski przez ul. Broniewskiego, al. Jana Pawła II i al. Niepodległości do Rakowieckiej - krócej o 8 min,
• w 2013 r. z Dworca Wileńskiego do Żerania Wschodniego - krócej o 5 min,
• w 2013 r. wzdłuż Marymonckiej - krócej o 2 min,
• w 2014 r. na Obozowej - krócej o 2 min.
W najbliższych latach także na trasie z Okęcia przez Śródmieście na Gocławek. Przejazd z obu tych pętli do centrum miałby się skrócić o 7 min.
Na wprowadzenie zielonej fali na tych trasach Tramwaje Warszawskie mają przeznaczyć blisko 15 mln zł. Przedstawiciele spółki zastrzegają jednak, że szacowane oszczędności czasu są na razie wstępne. Niewykluczone bowiem, że priorytety dla tramwajów będą wymagać przebudowy niektórych skrzyżowań, na co miasto może już nie znaleźć pieniędzy.
Siskom do tych planów podchodzi na razie z rezerwą. - One nie obejmują wielu tras w mieście. Poza tym przed modernizacją torów w Al. Jerozolimskich też obiecywano, że tramwaje pojadą szybciej. Nic jednak z tego nie wyszło - podsumował Robert Chwiałkowski z Siskomu.
komentarze na GW pisze: #
Re: Tramwaje się wleką. A ludzie się w nich gniet
rower.zdrower 14.10.11, 10:15 Odpowiedz cytującOdpowiedz
> Tramwaje się wleką. A ludzie się w nich gnietą.
Oby te tramwajowe priórytety przyniesły rozwiunzanie tego problema. To kedy je w kuńcu wdrożyta?
--
rowerowiec.blox.pl - Rower rządzi, a reszta jest do dupy
Niezłe, niezłe!Glonojad pisze:rowerowiec.blox.pl - Rower rządzi, a reszta jest do dupy