Strona 52 z 57

: 14 cze 2013, 14:51
autor: Glonojad
Bierut pisze: A przecież całkowicie nie da się zrezygnować z ich używania (zakupy, lekarz itp).
Taksówka z marketu z zakupami na dwa tygodnie kosztuje mnie 15 złotych.

: 14 cze 2013, 15:58
autor: adner
Glonojad pisze: Taksówka z marketu z zakupami na dwa tygodnie kosztuje mnie 15 złotych.
Można się obyć i bez tego, są sklepy dowożące zakupy za darmo albo za drobną opłatą.

: 14 cze 2013, 16:04
autor: Glonojad
Są tacy, którzy są uzależnieni od samochodu - bo samochód uzależnia, przyznaję - i będą do tego dorabiać ideologię.

: 14 cze 2013, 22:25
autor: R-9 Chełmska
Bierut pisze: Z Mokrego Ługu pod pomnik z jedną przesiadką (153+143+coś z M.Politechnika lub 153+SKM+coś z Ochoty ?
325+182 np.

: 14 cze 2013, 23:58
autor: metron
Glonojad pisze:Są tacy, którzy są uzależnieni od samochodu - bo samochód uzależnia, przyznaję - i będą do tego dorabiać ideologię.


Patrząc na to jak z każdym miesiącem mój dojazd do pracy pogarsza się przestałem dziwić się ludziom którzy coraz częściej wybierają swój własny samochód
To nie uzależnienie to coraz częściej konieczność

: 15 cze 2013, 0:01
autor: MeWa
Glonojad - ale wiesz, akurat pracownicy komunikacji są w specyficznej sytuacji, dojeżdżają do pracy, kiedy komunikacja średnio jeździ.
Oczywiście, mogą się tłuc nocnym autobusem, i pewnie dalej by to robili, gdyby pozostawiono im przejazdy, ale przy odpłatności ta opcja może okazać się nie tak atrakcyjna.

: 15 cze 2013, 0:23
autor: Stary Pingwin
U mnie po reformie nawet nocnego nie ma.

: 15 cze 2013, 7:41
autor: Glonojad
MeWa pisze:Glonojad - ale wiesz, akurat pracownicy komunikacji są w specyficznej sytuacji, dojeżdżają do pracy, kiedy komunikacja średnio jeździ.
Ale Bierut chyba nie do tego pił, tylko do ogólnej "atrakcyjności cenowej" samochodu - atrakcyjności, która jak widać broni się w ogólnym przypadku tylko wtedy, gdy ktoś i tak samochód musi mieć (albo da sobie wmówić, że musi) - bo wtedy można wykonać zabieg z dziedziny domowej kreatywnej księgowości polegający na nieliczeniu kosztów eksploatacyjnych do kosztów podróży (bo przecież i tak je "musi" ponieść, czy jeździ, czy nie).

I właśnie dlatego miastu "opłacałoby się" utrzymywać dobre rozkłady jazdy w soboty, niedziele czy wieczory (w oparciu o powszedni układ linii) - żeby ograniczać liczbę ludzi, którzy "muszą mieć" samochód. Bo jak ktoś go ma, to go, oczywiście, używa.

: 15 cze 2013, 11:01
autor: Stary Pingwin
Jak obrośniesz w młode i żona stwierdzi, że musimy jechać do mamusi, i trafi Cię po drodze wysoka podłoga, to docenisz posiadanie autka. Chociaż, dwoje starszych dzieci wychowaliśmy, kiedy na WKD i 489 nikt o niskaczach nie słyszał. Na innych liniach też :D

: 15 cze 2013, 15:33
autor: Glonojad
Ja się we trójkę bez auta wychowywałem i to w II strefie. Bez przesady...
metron pisze: Patrząc na to jak z każdym miesiącem mój dojazd do pracy pogarsza się przestałem dziwić się ludziom którzy coraz częściej wybierają swój własny samochód
To nie uzależnienie to coraz częściej konieczność
Jakbym czytał biuletyny propagandowe z Przasnyskiej :D - no ale to oczywiście zależy, kto gdzie mieszka i dokąd dojeżdża.

: 15 cze 2013, 16:24
autor: Wolfchen
MeWa pisze:akurat pracownicy komunikacji są w specyficznej sytuacji, dojeżdżają do pracy, kiedy komunikacja średnio jeździ.
Ekstrówki? :>

: 15 cze 2013, 19:16
autor: RobertP
Wolfchen pisze:
MeWa pisze:akurat pracownicy komunikacji są w specyficznej sytuacji, dojeżdżają do pracy, kiedy komunikacja średnio jeździ.
Ekstrówki? :>
Tak... było takie coś kiedyś...

: 15 cze 2013, 22:01
autor: MeWa
Wolfchen pisze:
MeWa pisze:akurat pracownicy komunikacji są w specyficznej sytuacji, dojeżdżają do pracy, kiedy komunikacja średnio jeździ.
Ekstrówki? :>
Wszyscy koszty tną, więc z czego?

: 16 cze 2013, 9:12
autor: metron
Glonojad pisze:Ja się we trójkę bez auta wychowywałem i to w II strefie. Bez przesady...
metron pisze: Patrząc na to jak z każdym miesiącem mój dojazd do pracy pogarsza się przestałem dziwić się ludziom którzy coraz częściej wybierają swój własny samochód
To nie uzależnienie to coraz częściej konieczność
Jakbym czytał biuletyny propagandowe z Przasnyskiej :D - no ale to oczywiście zależy, kto gdzie mieszka i dokąd dojeżdża.


Ale taka jest niestety prawda. Z Legionowa Piaski z przesiadką na Gdańskim do metra wyrabiam się do pracy w niecałą godzinę.
W weekendy pierwszą SKM i to na Centralny mam dopiero 6.05, pociąg więc odpada. W sobotę pojechałem pierwszym autobusem tuż przed 5
Niestety moja podróż autobusem z przesiadką na Tarchominie, dojazd do Metra Marymont i Metro skończyło się tym że 35 km bo tyle mam do pracy zajął mi bez paru minut 2 godziny.
Pomijam już fakt kiedy SKM jedzie o 18. 30 i 20.00 co skutkowałoby 40 minutowym oczekiwaniem na pociąg
Rozumiesz więc dlaczego coraz częściej muszę wybierać samochód.

: 16 cze 2013, 10:28
autor: MichalJ
Myślę, że gdybyś poszedł pieszo na pociąg 5:31 do Legionowa głównego (albo na Przystanek, jeśli bliżej) to mógłbyś wstać później i dojechałbyś wcześniej.