Występują problemy techniczne po stronie dostawcy hostingu. W trakcie prac naprawczych możliwe są przerwy w dostępie do forum.
Władze Warszawy - wybory, kandydaci itp.
Moderatorzy: Poc Vocem, Dantte
Ja nie rozumiem - czy inwestowanie na kredyt to jest jakiś zarzut? Pewnie gdyby zlikwidować komunikację miejską, to kredyt by można spłacić...
Prywatni ludzie są często zadłużeni na poziomie 1000% rocznego przychodu i nikt im tego nie wypomina.
Prywatni ludzie są często zadłużeni na poziomie 1000% rocznego przychodu i nikt im tego nie wypomina.
Tyle, że takie zadłużenie dotyka prywatną osobę, a nie nas wszystkich.
1 9 15 128 136 154 157 172 186 208 414 N01 N38 N88
- Bastian
- Sułtan Maroka
- Posty: 36261
- Rejestracja: 13 gru 2005, 14:08
- Lokalizacja: Gdzieś tam na północy...
I co w związku z tym?
Honi soit qui mal y pense...
Chemia teraz doszła do wspaniałych wyników. Robią wiewiórki z aminokwasów. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow
Akurat zadłużenie miasta za kadencji pani Hani było redukowane. Obecny 40-procentowy poziom (jeśli nawet nie wyższy - trzeba by sprawdzić, wydaje mi się, że ostatnio była mowa o 48 proc.) to nie jest żaden rekord. Nawet na tle innych dużych miast.
Na czym opierasz tę tezę?Akurat zadłużenie miasta za kadencji pani Hani było redukowane. Obecny 40-procentowy poziom (jeśli nawet nie wyższy - trzeba by sprawdzić, wydaje mi się, że ostatnio była mowa o 48 proc.) to nie jest żaden rekord. Nawet na tle innych dużych miast.
http://www.money.pl/gospodarka/wiadomos ... 71386.html
Przykładowe podsumowanie roku 2013 (czyli najświeższe) - deficyt przeszło 200 mln pln i to przy założeniu, że inwestycji było mniej niż w latach poprzednich.
Nie patrz nigdy na inne miasta, długów za innych, inni Twoich długów nie zapłacą.
To, że większość polskich - i nie tylko - miast jest w takiej a nie innej kondycji finansowej, nie jest akurat powodem do odniesienia czy zadowolenia. To znaczy jedynie, że nie ma prawdziwego gospodarza.
Warszawa od dłuższego już czasu, nie domyka budżetu (wprowadzono nawet program prywatyzacji miejskich - rentownych - spółek, bo kasy na spłatę długów nie było), a "inwestycje" są nastawione na projekty konsumpcyjne, nie zaś zwiększające przychód miasta.Ja nie rozumiem - czy inwestowanie na kredyt to jest jakiś zarzut? Pewnie gdyby zlikwidować komunikację miejską, to kredyt by można spłacić...
Kredyt natomiast, ma sens, w sytuacji, gdy kredytobiorca może później go spłacić, inaczej kończy się pułapką zadłużenia - Warszawa jest tego przykładem (w ubiegłym roku przychody przewyższyły rozchody, ale 200 baniek deficytu pozostało, bo trzeba obsłużyć długi miasta.
Patrząc z tej perspektywy, władze Warszawy, za taką "politykę inwestycyjną" powinno się ścigać z urzędu, za działanie na szkodę miasta.
To w związku z tym Bastianie, że za czyjeś prywatne długi, nie zapłaci moja rodzina - w najgorszym wypadku delikwent zadłuży swoją rodzinę na następne 1-2 pokolenia - a za długi publiczne, moja rodzina zapłacić będzie musiała. Ba, nie tylko moja, ale wszystkich lokalnych podatników (czy to klasy średniej, czy nędzarzy - obciąży się wszystkich). I co Ci wtedy z np. odrestaurowanego parku czy takiej Świętokrzyskiej, kiedy nawet na kawę na mieście Cię stać nie będzie?I co w związku z tym?
Dla mnie to radykalna różnica.
"Spóźniony pociąg przyspieszony relacji xyz, przyjedzie z opóźnieniem ok. 25 minut. Opóźnienie może ulec powiększe... zmianie"
Nie chce płacić coraz większych danin publicznych na tzw. obsługę długu publicznego, czy to ogólnokrajowego, czy samorządowego.Bastian pisze:I co w związku z tym?
1 9 15 128 136 154 157 172 186 208 414 N01 N38 N88
- Bastian
- Sułtan Maroka
- Posty: 36261
- Rejestracja: 13 gru 2005, 14:08
- Lokalizacja: Gdzieś tam na północy...
Jasne, wszyscy płacą, tylko ty nie. Żyjesz w beczce, przepraszam bardzo? Uważasz, że skoro cię stać na tę kawę, to jej cena nie ma żadnego związku z kredytem, który na uruchomienie kawiarni wziął jej właściciel? Że wobec tego tylko on go spłaca?Aligator pisze:To w związku z tym Bastianie, że za czyjeś prywatne długi, nie zapłaci moja rodzinaI co w związku z tym?
Ja bym raczej był ciekaw, jakie są koszty długu publicznego w porównaniu z komercyjnym. Może dopiero tym mnie przekonacie.
Honi soit qui mal y pense...
Chemia teraz doszła do wspaniałych wyników. Robią wiewiórki z aminokwasów. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow
- Dług prywatny, jest długiem prywatnym - osoby/rodziny - i nikt poza tą rodziną nie jest za ten dług odpowiedzialny. Powiem delikatnie, nie obchodzi mnie czy sobie ktoś długi zaciąga na swoje konto, ja ich spłacał nie będę. To czy i za co ktoś sobie kredyt spłaci jest jego problemem.Jasne, wszyscy płacą, tylko ty nie. Żyjesz w beczce, przepraszam bardzo? Uważasz, że skoro cię stać na tę kawę, to jej cena nie ma żadnego związku z kredytem, który na uruchomienie kawiarni wziął jej właściciel? Że wobec tego tylko on go spłaca?
A wiesz, że pomieszkuję w beczce?
Wynajmuję lokum, na własne M4 póki co mnie nie stać - tyle, że ja byłem to w stanie zaakceptować, w przeciwieństwie do wielu ludzi, kupujących mieszkania na 25 letni kredyt w walucie obcej.
Od tego masz głowę, żeby myśleć - sorry.
Porównywanie kosztów nie gra roli, ważne czy administracja jest je w stanie udźwignąć.Ja bym raczej był ciekaw, jakie są koszty długu publicznego w porównaniu z komercyjnym. Może dopiero tym mnie przekonacie.
Warszawa nie jest w stanie, co widać doskonale po miejskim deficycie.
Mamy Cię przekonać? Spójrz w link który Ci podesłałem.
Cytuję:
Nie ma realnego znaczenia na ile % brano te kredyty, ważne że w ubiegłym roku, musieliśmy zapłacić bankom blisko 288 mln PLN z tytułu obsługi długu (to równowartość blisko 36 nowych bydgoskich "swingów"/60% kwoty jaką Warszawa wydaje rocznie na przedszkola bądź po prostu 35% wpływów z biletów ZTM).W 2013 r. dochody miasta przewyższyły wydatki (nadwyżka wyniosła 74,8 mln zł), jednak po uwzględnieniu rozchodów związanych z obsługą zadłużenia faktyczny deficyt budżetu wyniósł 213,2 mln zł.
Chcesz jeszcze jakichś dowodów?
"Spóźniony pociąg przyspieszony relacji xyz, przyjedzie z opóźnieniem ok. 25 minut. Opóźnienie może ulec powiększe... zmianie"
Z jakich wydatków byś zrezygnował? Tylko nie mów, że z premii pani prezydent.
Ja bym sprywatyzował szpitale, ale to trzeba gdzie indziej.
1 9 15 128 136 154 157 172 186 208 414 N01 N38 N88
Po pierwsze:Z jakich wydatków byś zrezygnował? Tylko nie mów, że z premii pani prezydent.
Odchudziłbym administrację - zwłaszcza dzielnicową. Z niezrozumiałych dla nikogo powodów, od czasu rozpoczęcia informatyzacji urzędów, urzędników przybyło nam blisko 2 tys. - nie żebym miał kogoś posądzać o nepotyzm
Uśredniając pensję etatowego pracownika, mamy tu potencjał oszczędzenia 8-10 mln pln rocznie, do tego kolejne miliony, jeśli uwzględnić straty wynikające z opieszałości urzędów.
Po drugie:
Odciąłbym finansowanie wszelkiej maści stowarzyszeń i temu podobnych organizacji, czerpiących pieniądze z miejskiego budżetu (choćby niesławna "lambda"). Z tego można uzyskać ok. 2 mln rocznie.
Po trzecie:
Zakończenie szaleństw lokalnego konserwatora zabytków i wszelkiej maści miłośników.
Warszawa ma potencjał na przychód dodatkowe 250 mln PLN przychodu rocznie, na samej bliskiej Woli, jedyny problem jest taki, że stoją tam "zabytkowe" rudery. Tymczasem m2 powierzchni biurowej, to obecnie w Wawie przeszło 20 pln podatku - jeden biurowiec to 10-25 mln PLN podatku od nieruchomości. Ogromna kasa, niestety zablokowana sypiącymi się stertami kamieni, których i tak nikt nie wyremontuje, bo przecież nie ma za co (miasto ma kasę na remont jednej kamienicy rocznie).
Dałoby to nawet możliwość obniżenia podatku od nieruchomości i zwabienie do Wawy kolejnych zainteresowanych.
Po czwarte:
Usprawnienie procesu decyzyjnego dotyczącego zwrotów nieruchomości.
Z czysto praktycznego punktu widzenia, w Warszawie mamy obecnie 3500 spraw o zwrot nieruchomości. Miasto zwleka, opóźnia decyzje.
Koszmarny błąd. Z jednej strony za takie działania sypią się kary, z drugiej strony, oddane nieruchomości, to pokaźny podatek od wzbogacenia się (no i oczywiście ponownie, podatek od nieruchomości).
Dlatego, w interesie miasta jest dążenie do oddania nieruchomości potomkom właścicieli (najlepiej do tego bez tytułu zabytku).
To tak na początek - dla ustabilizowania budżetu.
"Spóźniony pociąg przyspieszony relacji xyz, przyjedzie z opóźnieniem ok. 25 minut. Opóźnienie może ulec powiększe... zmianie"
- Daniel_FCB
- (kaczofob)
- Posty: 1537
- Rejestracja: 23 lut 2008, 20:54
- Lokalizacja: Natolin
No ale omawiane nieruchomości to najczęściej są albo jakieś budynki komunalne, albo w ogóle miejskie instytucje (Gimnazjum na Twardej na ten przykładPo czwarte:
Usprawnienie procesu decyzyjnego dotyczącego zwrotów nieruchomości.
Z czysto praktycznego punktu widzenia, w Warszawie mamy obecnie 3500 spraw o zwrot nieruchomości. Miasto zwleka, opóźnia decyzje.
Koszmarny błąd. Z jednej strony za takie działania sypią się kary, z drugiej strony, oddane nieruchomości, to pokaźny podatek od wzbogacenia się (no i oczywiście ponownie, podatek od nieruchomości).
Dlatego, w interesie miasta jest dążenie do oddania nieruchomości potomkom właścicieli (najlepiej do tego bez tytułu zabytku).
To tak na początek - dla ustabilizowania budżetu.
Wciąż się zastanawiał, jak nielogiczne może się stać logiczne rozumowanie, jeśli zajmuje się nim dostatecznie duży komitet - Pratchett, Świat finansjery
A mówili nauczyciele "z gminem nie zadajemy się nie z powodu ich niskiego urodzenia, ale dlatego, że nie ma po co" - Ziemiański, Achaja
FCBARCA.COM
A mówili nauczyciele "z gminem nie zadajemy się nie z powodu ich niskiego urodzenia, ale dlatego, że nie ma po co" - Ziemiański, Achaja
FCBARCA.COM
Ale kto miałby płacić podatek od wzbogacenia? Osoba, która odzyskuje nieruchomość? Jesteś pewien? Bo o ile mi wiadomo, zwrot nieruchomości następuje najczęściej w trybie stwierdzenia nieważności decyzji wydanych na podstawie dekretu - nie może być więc mowy o "wejściu" (a nawet o "powrocie") nieruchomości w skład majątku, gdyż nieruchomość nigdy z niego nie wyszła. Nie ma więc od czego naliczyć podatku.Aligator pisze: Usprawnienie procesu decyzyjnego dotyczącego zwrotów nieruchomości.
Z czysto praktycznego punktu widzenia, w Warszawie mamy obecnie 3500 spraw o zwrot nieruchomości. Miasto zwleka, opóźnia decyzje.
Koszmarny błąd. Z jednej strony za takie działania sypią się kary, z drugiej strony, oddane nieruchomości, to pokaźny podatek od wzbogacenia się (no i oczywiście ponownie, podatek od nieruchomości).
Dlatego, w interesie miasta jest dążenie do oddania nieruchomości potomkom właścicieli (najlepiej do tego bez tytułu zabytku).
Wzbogacenie się miasta na reprywatyzacji to jest w ogóle tak piramidalnie kretyński pomysł, że słów mi do krytyki zabrakło. Do tego jeszcze burzenie zabytków - jakaś partyjka takie poglądy wyznaje, czy to autorskie pomysły naszego kolegi?
A jemu nie chodziło o to, że odzyskujący nieruchomość powinien zapłacić "podatek od wzbogacenia"?MichalJ pisze:Wzbogacenie się miasta na reprywatyzacji to jest w ogóle tak piramidalnie kretyński pomysł, że słów mi do krytyki zabrakło.
Nie mówiąc już o tym, że nie istnieje podatek od wzbogacenia się - jest podatek dochodowy.