Występują problemy techniczne po stronie dostawcy hostingu. W trakcie prac naprawczych możliwe są przerwy w dostępie do forum.

Władze Warszawy - wybory, kandydaci itp.

Moderatorzy: Poc Vocem, Dantte

MichalJ
Posty: 15044
Rejestracja: 12 kwie 2010, 19:33

Post autor: MichalJ » 07 paź 2014, 12:23

Ja nie rozumiem - czy inwestowanie na kredyt to jest jakiś zarzut? Pewnie gdyby zlikwidować komunikację miejską, to kredyt by można spłacić...

Prywatni ludzie są często zadłużeni na poziomie 1000% rocznego przychodu i nikt im tego nie wypomina.

Awatar użytkownika
Os0
Posty: 1335
Rejestracja: 01 sie 2011, 18:11
Lokalizacja: Nowodwory/Ochota

Post autor: Os0 » 07 paź 2014, 13:01

Tyle, że takie zadłużenie dotyka prywatną osobę, a nie nas wszystkich.
:mewa: 2 17 211 509 511 516 723 731 N03 N63
1 9 15 128 136 154 157 172 186 208 414 N01 N38 N88

Awatar użytkownika
Bastian
Sułtan Maroka
Posty: 36261
Rejestracja: 13 gru 2005, 14:08
Lokalizacja: Gdzieś tam na północy...

Post autor: Bastian » 07 paź 2014, 13:37

I co w związku z tym?
Honi soit qui mal y pense... Chemia teraz doszła do wspaniałych wyników. Robią wiewiórki z aminokwasów. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow

osa
Posty: 2589
Rejestracja: 23 wrz 2009, 12:04

Post autor: osa » 07 paź 2014, 16:33

Akurat zadłużenie miasta za kadencji pani Hani było redukowane. Obecny 40-procentowy poziom (jeśli nawet nie wyższy - trzeba by sprawdzić, wydaje mi się, że ostatnio była mowa o 48 proc.) to nie jest żaden rekord. Nawet na tle innych dużych miast.

Aligator
Posty: 927
Rejestracja: 17 wrz 2008, 9:34
Lokalizacja: Warsaw/Higashikurume

Post autor: Aligator » 07 paź 2014, 20:19

Akurat zadłużenie miasta za kadencji pani Hani było redukowane. Obecny 40-procentowy poziom (jeśli nawet nie wyższy - trzeba by sprawdzić, wydaje mi się, że ostatnio była mowa o 48 proc.) to nie jest żaden rekord. Nawet na tle innych dużych miast.
Na czym opierasz tę tezę?

http://www.money.pl/gospodarka/wiadomos ... 71386.html

Przykładowe podsumowanie roku 2013 (czyli najświeższe) - deficyt przeszło 200 mln pln i to przy założeniu, że inwestycji było mniej niż w latach poprzednich.
Nie patrz nigdy na inne miasta, długów za innych, inni Twoich długów nie zapłacą.
To, że większość polskich - i nie tylko - miast jest w takiej a nie innej kondycji finansowej, nie jest akurat powodem do odniesienia czy zadowolenia. To znaczy jedynie, że nie ma prawdziwego gospodarza.
Ja nie rozumiem - czy inwestowanie na kredyt to jest jakiś zarzut? Pewnie gdyby zlikwidować komunikację miejską, to kredyt by można spłacić...
Warszawa od dłuższego już czasu, nie domyka budżetu (wprowadzono nawet program prywatyzacji miejskich - rentownych - spółek, bo kasy na spłatę długów nie było), a "inwestycje" są nastawione na projekty konsumpcyjne, nie zaś zwiększające przychód miasta.
Kredyt natomiast, ma sens, w sytuacji, gdy kredytobiorca może później go spłacić, inaczej kończy się pułapką zadłużenia - Warszawa jest tego przykładem (w ubiegłym roku przychody przewyższyły rozchody, ale 200 baniek deficytu pozostało, bo trzeba obsłużyć długi miasta.
Patrząc z tej perspektywy, władze Warszawy, za taką "politykę inwestycyjną" powinno się ścigać z urzędu, za działanie na szkodę miasta.
I co w związku z tym?
To w związku z tym Bastianie, że za czyjeś prywatne długi, nie zapłaci moja rodzina - w najgorszym wypadku delikwent zadłuży swoją rodzinę na następne 1-2 pokolenia - a za długi publiczne, moja rodzina zapłacić będzie musiała. Ba, nie tylko moja, ale wszystkich lokalnych podatników (czy to klasy średniej, czy nędzarzy - obciąży się wszystkich). I co Ci wtedy z np. odrestaurowanego parku czy takiej Świętokrzyskiej, kiedy nawet na kawę na mieście Cię stać nie będzie?
Dla mnie to radykalna różnica.
"Spóźniony pociąg przyspieszony relacji xyz, przyjedzie z opóźnieniem ok. 25 minut. Opóźnienie może ulec powiększe... zmianie"

Awatar użytkownika
Os0
Posty: 1335
Rejestracja: 01 sie 2011, 18:11
Lokalizacja: Nowodwory/Ochota

Post autor: Os0 » 07 paź 2014, 20:20

Bastian pisze:I co w związku z tym?
Nie chce płacić coraz większych danin publicznych na tzw. obsługę długu publicznego, czy to ogólnokrajowego, czy samorządowego.
:mewa: 2 17 211 509 511 516 723 731 N03 N63
1 9 15 128 136 154 157 172 186 208 414 N01 N38 N88

Awatar użytkownika
Bastian
Sułtan Maroka
Posty: 36261
Rejestracja: 13 gru 2005, 14:08
Lokalizacja: Gdzieś tam na północy...

Post autor: Bastian » 07 paź 2014, 20:40

Aligator pisze:
I co w związku z tym?
To w związku z tym Bastianie, że za czyjeś prywatne długi, nie zapłaci moja rodzina
Jasne, wszyscy płacą, tylko ty nie. Żyjesz w beczce, przepraszam bardzo? Uważasz, że skoro cię stać na tę kawę, to jej cena nie ma żadnego związku z kredytem, który na uruchomienie kawiarni wziął jej właściciel? Że wobec tego tylko on go spłaca?

Ja bym raczej był ciekaw, jakie są koszty długu publicznego w porównaniu z komercyjnym. Może dopiero tym mnie przekonacie.
Honi soit qui mal y pense... Chemia teraz doszła do wspaniałych wyników. Robią wiewiórki z aminokwasów. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow

Aligator
Posty: 927
Rejestracja: 17 wrz 2008, 9:34
Lokalizacja: Warsaw/Higashikurume

Post autor: Aligator » 07 paź 2014, 21:42

Jasne, wszyscy płacą, tylko ty nie. Żyjesz w beczce, przepraszam bardzo? Uważasz, że skoro cię stać na tę kawę, to jej cena nie ma żadnego związku z kredytem, który na uruchomienie kawiarni wziął jej właściciel? Że wobec tego tylko on go spłaca?
- Dług prywatny, jest długiem prywatnym - osoby/rodziny - i nikt poza tą rodziną nie jest za ten dług odpowiedzialny. Powiem delikatnie, nie obchodzi mnie czy sobie ktoś długi zaciąga na swoje konto, ja ich spłacał nie będę. To czy i za co ktoś sobie kredyt spłaci jest jego problemem.
A wiesz, że pomieszkuję w beczce?
Wynajmuję lokum, na własne M4 póki co mnie nie stać - tyle, że ja byłem to w stanie zaakceptować, w przeciwieństwie do wielu ludzi, kupujących mieszkania na 25 letni kredyt w walucie obcej.
Od tego masz głowę, żeby myśleć - sorry.
Ja bym raczej był ciekaw, jakie są koszty długu publicznego w porównaniu z komercyjnym. Może dopiero tym mnie przekonacie.
Porównywanie kosztów nie gra roli, ważne czy administracja jest je w stanie udźwignąć.
Warszawa nie jest w stanie, co widać doskonale po miejskim deficycie.
Mamy Cię przekonać? Spójrz w link który Ci podesłałem.
Cytuję:
W 2013 r. dochody miasta przewyższyły wydatki (nadwyżka wyniosła 74,8 mln zł), jednak po uwzględnieniu rozchodów związanych z obsługą zadłużenia faktyczny deficyt budżetu wyniósł 213,2 mln zł.
Nie ma realnego znaczenia na ile % brano te kredyty, ważne że w ubiegłym roku, musieliśmy zapłacić bankom blisko 288 mln PLN z tytułu obsługi długu (to równowartość blisko 36 nowych bydgoskich "swingów"/60% kwoty jaką Warszawa wydaje rocznie na przedszkola bądź po prostu 35% wpływów z biletów ZTM).
Chcesz jeszcze jakichś dowodów?
"Spóźniony pociąg przyspieszony relacji xyz, przyjedzie z opóźnieniem ok. 25 minut. Opóźnienie może ulec powiększe... zmianie"

MichalJ
Posty: 15044
Rejestracja: 12 kwie 2010, 19:33

Post autor: MichalJ » 07 paź 2014, 21:59

Z jakich wydatków byś zrezygnował? Tylko nie mów, że z premii pani prezydent.

Awatar użytkownika
Os0
Posty: 1335
Rejestracja: 01 sie 2011, 18:11
Lokalizacja: Nowodwory/Ochota

Post autor: Os0 » 07 paź 2014, 22:20

Ja bym sprywatyzował szpitale, ale to trzeba gdzie indziej.
:mewa: 2 17 211 509 511 516 723 731 N03 N63
1 9 15 128 136 154 157 172 186 208 414 N01 N38 N88

Aligator
Posty: 927
Rejestracja: 17 wrz 2008, 9:34
Lokalizacja: Warsaw/Higashikurume

Post autor: Aligator » 08 paź 2014, 0:44

Z jakich wydatków byś zrezygnował? Tylko nie mów, że z premii pani prezydent.
Po pierwsze:
Odchudziłbym administrację - zwłaszcza dzielnicową. Z niezrozumiałych dla nikogo powodów, od czasu rozpoczęcia informatyzacji urzędów, urzędników przybyło nam blisko 2 tys. - nie żebym miał kogoś posądzać o nepotyzm :twisted:
Uśredniając pensję etatowego pracownika, mamy tu potencjał oszczędzenia 8-10 mln pln rocznie, do tego kolejne miliony, jeśli uwzględnić straty wynikające z opieszałości urzędów.

Po drugie:
Odciąłbym finansowanie wszelkiej maści stowarzyszeń i temu podobnych organizacji, czerpiących pieniądze z miejskiego budżetu (choćby niesławna "lambda"). Z tego można uzyskać ok. 2 mln rocznie.

Po trzecie:
Zakończenie szaleństw lokalnego konserwatora zabytków i wszelkiej maści miłośników.
Warszawa ma potencjał na przychód dodatkowe 250 mln PLN przychodu rocznie, na samej bliskiej Woli, jedyny problem jest taki, że stoją tam "zabytkowe" rudery. Tymczasem m2 powierzchni biurowej, to obecnie w Wawie przeszło 20 pln podatku - jeden biurowiec to 10-25 mln PLN podatku od nieruchomości. Ogromna kasa, niestety zablokowana sypiącymi się stertami kamieni, których i tak nikt nie wyremontuje, bo przecież nie ma za co (miasto ma kasę na remont jednej kamienicy rocznie).
Dałoby to nawet możliwość obniżenia podatku od nieruchomości i zwabienie do Wawy kolejnych zainteresowanych.

Po czwarte:
Usprawnienie procesu decyzyjnego dotyczącego zwrotów nieruchomości.
Z czysto praktycznego punktu widzenia, w Warszawie mamy obecnie 3500 spraw o zwrot nieruchomości. Miasto zwleka, opóźnia decyzje.
Koszmarny błąd. Z jednej strony za takie działania sypią się kary, z drugiej strony, oddane nieruchomości, to pokaźny podatek od wzbogacenia się (no i oczywiście ponownie, podatek od nieruchomości).
Dlatego, w interesie miasta jest dążenie do oddania nieruchomości potomkom właścicieli (najlepiej do tego bez tytułu zabytku).

To tak na początek - dla ustabilizowania budżetu.
"Spóźniony pociąg przyspieszony relacji xyz, przyjedzie z opóźnieniem ok. 25 minut. Opóźnienie może ulec powiększe... zmianie"

Awatar użytkownika
Daniel_FCB
(kaczofob)
Posty: 1537
Rejestracja: 23 lut 2008, 20:54
Lokalizacja: Natolin

Post autor: Daniel_FCB » 08 paź 2014, 7:34

Po czwarte:
Usprawnienie procesu decyzyjnego dotyczącego zwrotów nieruchomości.
Z czysto praktycznego punktu widzenia, w Warszawie mamy obecnie 3500 spraw o zwrot nieruchomości. Miasto zwleka, opóźnia decyzje.
Koszmarny błąd. Z jednej strony za takie działania sypią się kary, z drugiej strony, oddane nieruchomości, to pokaźny podatek od wzbogacenia się (no i oczywiście ponownie, podatek od nieruchomości).
Dlatego, w interesie miasta jest dążenie do oddania nieruchomości potomkom właścicieli (najlepiej do tego bez tytułu zabytku).

To tak na początek - dla ustabilizowania budżetu.
No ale omawiane nieruchomości to najczęściej są albo jakieś budynki komunalne, albo w ogóle miejskie instytucje (Gimnazjum na Twardej na ten przykład :evil: ). No i trzeba wtedy wygospodarować inny miejski budynek na te cele (albo zapewnić nowe mieszkania). Jaki cel ma miasto w podcinaniu gałęzi na której siedzi?
Wciąż się zastanawiał, jak nielogiczne może się stać logiczne rozumowanie, jeśli zajmuje się nim dostatecznie duży komitet - Pratchett, Świat finansjery
A mówili nauczyciele "z gminem nie zadajemy się nie z powodu ich niskiego urodzenia, ale dlatego, że nie ma po co" - Ziemiański, Achaja
FCBARCA.COM

bepe
Posty: 3469
Rejestracja: 04 wrz 2010, 15:33
Lokalizacja: Gocław

Post autor: bepe » 09 paź 2014, 0:00

Aligator pisze: Usprawnienie procesu decyzyjnego dotyczącego zwrotów nieruchomości.
Z czysto praktycznego punktu widzenia, w Warszawie mamy obecnie 3500 spraw o zwrot nieruchomości. Miasto zwleka, opóźnia decyzje.
Koszmarny błąd. Z jednej strony za takie działania sypią się kary, z drugiej strony, oddane nieruchomości, to pokaźny podatek od wzbogacenia się (no i oczywiście ponownie, podatek od nieruchomości).
Dlatego, w interesie miasta jest dążenie do oddania nieruchomości potomkom właścicieli (najlepiej do tego bez tytułu zabytku).
Ale kto miałby płacić podatek od wzbogacenia? Osoba, która odzyskuje nieruchomość? Jesteś pewien? Bo o ile mi wiadomo, zwrot nieruchomości następuje najczęściej w trybie stwierdzenia nieważności decyzji wydanych na podstawie dekretu - nie może być więc mowy o "wejściu" (a nawet o "powrocie") nieruchomości w skład majątku, gdyż nieruchomość nigdy z niego nie wyszła. Nie ma więc od czego naliczyć podatku.

MichalJ
Posty: 15044
Rejestracja: 12 kwie 2010, 19:33

Post autor: MichalJ » 09 paź 2014, 0:02

Wzbogacenie się miasta na reprywatyzacji to jest w ogóle tak piramidalnie kretyński pomysł, że słów mi do krytyki zabrakło. Do tego jeszcze burzenie zabytków - jakaś partyjka takie poglądy wyznaje, czy to autorskie pomysły naszego kolegi?

bepe
Posty: 3469
Rejestracja: 04 wrz 2010, 15:33
Lokalizacja: Gocław

Post autor: bepe » 09 paź 2014, 0:11

MichalJ pisze:Wzbogacenie się miasta na reprywatyzacji to jest w ogóle tak piramidalnie kretyński pomysł, że słów mi do krytyki zabrakło.
A jemu nie chodziło o to, że odzyskujący nieruchomość powinien zapłacić "podatek od wzbogacenia"?

Nie mówiąc już o tym, że nie istnieje podatek od wzbogacenia się - jest podatek dochodowy.

ODPOWIEDZ