Niech sobie Niemiec sam z biletem poradzi
Konrad Majszyk 18-07-2008, ostatnia aktualizacja 19-07-2008 14:20
Turyści z Berlina od kilku dni skaczą przez bramki w metrze. Kupili bilety, które ich nie otwierają. W kasach się nie dogadali – nie znają polskiego. W końcu urzędnicy zaproponowali im wejściówki... dla emerytów.
Pięciu turystów z Berlina przyjechało do stolicy w poniedziałek w ramach internetowego programu Couch Surfer (udostępniasz swoje mieszkanie turystom, w zamian możesz później przenocować u nich). Wsiedli do pociągu na berlińskiej stacji Hauptbahnhof – otwartej w 2006 roku, podobnej do lotniskowego terminalu – a wysiedli na Dworcu Centralnym. Tu przeżyli pierwsze zaskoczenie.
– Trochę to smutne, w Mińsku na Białorusi widziałem bardziej zadbane stacje – mówi Mark. – Może da się coś z Centralnym zrobić? – pyta nieśmiało.
Rzecznik PKP Michał Wrzosek twierdzi, że przed Euro 2012 zmienią się dworce: Wschodni i Zachodni. Z Centralnym kolejarze nie zdążą. Ale go umyli.
Skasowany bilet donikąd
Turyści zamieszkali na Bielanach. Żeby poruszać się po mieście, kupili bilety siedmiodniowe za 32 zł. Skasowali je w autobusie. Do metra chcieli wejść na stacji Plac Wilsona. Włożyli bilet do bramki wejściowej, a ta ani drgnęła. Próbowali wiele razy – na wszystkie sposoby.
– W końcu jakiś przechodzień zlitował się nad nami – opowiada Antie Oldenburg. – Skierował nas do punktu dla pasażerów na stacji. Tam próbowaliśmy dogadać się po angielsku i niemiecku, ale się nie udało.
Berlińczycy zaczęli więc skakać przez bramki. W ten sposób wchodzą do metra między stacjami Słodowiec i Centrum.
– Tak będziemy robić do niedzieli, kiedy odjeżdżamy. Czujemy się trochę nieswojo. Nikt nam jednak na razie nie zwrócił uwagi – mówi Antie.
– Przez bramki skakać nie wolno – ostrzega rzecznik Zarządu Transportu Miejskiego Igor Krajnow. – Jeśli bilet jest skasowany, a nie otwiera bramki, mogą zjechać na peron windą. A najlepiej niech przyjdą do punktu obsługi pasażera, gdzie sprawę wyjaśnimy – obiecuje.
Tłumaczymy, że już próbowali. Opowiadamy o barierze językowej, która to uniemożliwiła.
– Turyści mogą przyjść do siedziby ZTM przy ul. Senatorskiej. Tam na pewno się z nimi dogadamy – mówi Krajnow.
Sprawdziliśmy, jak jest w Berlinie. Tam w największych węzłach przesiadkowych stoją automaty biletowe, które zwracają się do pasażerów także po polsku. Szef ZTM Leszek Ruta obiecuje, że za rok obcojęzyczne automaty będą także w Warszawie.
Wejście „na emeryta”
2 czerwca zmieniły się ceny i wzory biletów. Urzędnicy zapewniali, że będą lepiej zabezpieczone przed usterkami. ZTM twierdzi, że słowa dotrzymał, bo na nowe bilety prawie nie ma skarg (Niemców nikt nie zrozumiał, więc się nie liczą). Nie zbada też, na czym polega produkcyjny feler niedziałających kartoników.
W sprawie naszych turystów rzecznik proponuje salomonowe rozwiązanie: – Damy im darmowe wejściówki do metra.
Co to takiego? Kartonik, który umożliwia wejście na stację osobie powyżej 70. roku życia, która nie płaci za bilet. Niemcy potraktowali to jako żart.
Piątka turystów z Berlina zapewnia, że polubiła Warszawę. Mówią, że tu jeszcze wrócą.
autor zdjęcia: Gardziński Robert
źródło: Fotorzepa
Antie Oldenburg z Berlina skacze przez bramkę na stacji metra Słodowiec. Turystka myśli, że z powodu wad biletów właśnie tak trzeba wchodzić do metra w Warszawie