Targowianin pisze: ↑dzisiaj, 8:34
ashir pisze: ↑wczoraj, 8:10
Nic nie stoi na przeszkodzie, aby też samemu zadbać o swoje bezpieczeństwo. Ilu pasażerów korzysta z oficjalnych zestawień pociągów KM, które przewoźnik oficjalnie publikuje na stronie internetowej? Promil? Można spokojnie sprawdzić co podjedzie EN57AKM, EN57AL, a może ER75, EN76, ER160, 45WE czy skład piętrowy (wraz z typem lokomotywy i wagonów). Podejrzewam, że praktycznie nikt przy planowaniu podróży z tego nie korzysta, a szkoda. Koleje Mazowieckie też tego nie reklamują.
Pewnie dlatego, że pasażer nie musi być kolejowym autystykiem i chce się dostać w określone miejsce o określonej godzinie, a nie przejechać takim a nie innym składem.
Kompletnie nie zrozumiałeś, nie chodzi o to czy jedzie Flirt czy Impuls, a o to czy pojazd jest niskopodłogowy czy wysokopodłogowy, ewentualnie czy ma też klimę i gniazdka. A to ma znaczenie czy wsiądę sam z wózkiem czy będę ewentualnie potrzebował pomocy przy wsiadaniu/wysiadaniu.
"Muszę tym kursem, bo inaczej się uduszę" - tabor powinien być systematycznie wymieniany oraz dostosowany do wszystkich grup pasażerów i tak się dzieje, ale jest to proces zarówno czasochłonny, jak i kosztochłonny. Koleje Mazowieckie czy Tramwaje Warszawskie są ofiarami zbyt rozwiniętej oferty kursów względem innych miast czy województw. Mam wrażenie, że dla niektórych lepiej byłoby, żeby zredukować ofertę do poziomu zapewniającym dostępność wszystkim we wszystkich kursach niż, żeby ktoś był "wykluczony" z możliwości skorzystania z jakiegoś kursu, bo to przecież nie wypada.
Bo w jak sąsiednich województwach oferta na połączenia do stolicy województwa wynosi 2-4 pary, ale niskopodłogowym taborem to jest ok, ale jak na małej wsi pod Radomiem sugerowałbyś poczekać 1h na kurs obsługiwany przez pojazd bardziej dostosowany do Twoich potrzeb, a to już skandal i brak empatii. Albo rozpiąć wszystkie składy do jednej jednostki, będzie więcej obiegów na ER75, EN76, ER160 czy 45WE. Najwyżej w niektórych kursach będzie tłoczno lub ktoś nie wsiądzie. Podwójne jednostki nawet na Dolnym Śląsku nie są standardem, a w innych województwach jest jeszcze gorzej.