W żadnym wypadku. To człowiek decyduje, jak hamuje i w jakich okolicznościach.Glonojad pisze:Fajnie, tylko to powinien realizować program Nieomylnej Firmy Knorr Bremse.
120Na SWING
Dlaczego pieprzone pierożki są dobre, a pieprzone życie już nie? (B. Schaeffer)
Historia uczy jednego - nigdy nikogo niczego nie nauczyła.
Historia uczy jednego - nigdy nikogo niczego nie nauczyła.
No niezbyt.chester pisze:W żadnym wypadku. To człowiek decyduje, jak hamuje i w jakich okolicznościach.
Jak trzymasz siłę hamowania X, to jeżeli nie ruszasz nastawnikiem hamulca, to znaczy że nie chcesz zmienić siły hamowania na X+...
A tak się teraz dzieje (ni z gruszki ni z pietruszki nagle skład staje w miejscu, czego nie chcieliśmy).
Mam jeszcze dwie uwagi co do Swingów:
> w każdym z nich na ciemnych górnych panelach ozdobnych (tzn listwach) widzę sporo kurzu. Skąd on tam się bierze? Nie mówcie, że zklimy (co to by była za klima, filtry).
> uwaga co do jakości: w 312x widziałem w ub. tyg. wywleczoną spoinę wykładziny podłogi... Mam nadzieję, że szybko to poprawili, bo inaczej znam już przyszłość - w niektórych EN57 po modernizacji po prostu wykładzina odchodzi wtedy...
-
kolejtakpkpnie
- Zbanowany
- Posty: 3
- Rejestracja: 15 lut 2011, 9:08
Pozwolę sobie dorzucić trzecią: w 3120 (i zapewne innych SWINGach), gdzieś w tylnej części jest jakieś urządzenie, które się okresowo włącza i wyłącza, przy czym okresy włączenia do okresów wyłączenia są jak 3:1. Problem z urządzeniem w tym konkretnym SWINGu jest taki, że piszczy ono przeraźliwie. Przez pierwszych kilka przystanków można to przeżyć, ale po pewnym czasie człowiek mimochodem przed oczami ma obraz wiertarki wiercącej mu dziurę w mózgu i pragnie jak najprędzej opuścić niegościnny pojazd.przewoz pisze:Mam jeszcze dwie uwagi co do Swingów:
> w każdym z nich na ciemnych górnych panelach ozdobnych (tzn listwach) widzę sporo kurzu. Skąd on tam się bierze? Nie mówcie, że zklimy (co to by była za klima, filtry).
> uwaga co do jakości: w 312x widziałem w ub. tyg. wywleczoną spoinę wykładziny podłogi... Mam nadzieję, że szybko to poprawili, bo inaczej znam już przyszłość - w niektórych EN57 po modernizacji po prostu wykładzina odchodzi wtedy...
[ ... ::: Mądry głupiemu ustępuje... i dlatego ten świat tak wygląda ::: ... ]
Jako, że ostatnio mam dziwną tendencję do trafiania samych SWINGów gdziekolwiek bym nie jechał (dzisiaj trzy SWINGi na cztery przejazdy tramwajem) to pomarudzę dalej - wagon 3145:przewoz pisze:Mam jeszcze dwie uwagi co do Swingów:
> w każdym z nich na ciemnych górnych panelach ozdobnych (tzn listwach) widzę sporo kurzu. Skąd on tam się bierze? Nie mówcie, że zklimy (co to by była za klima, filtry).

Pomyślałbym, że to odosobniony przypadek, gdyby nie to, że:
a) wszystkie monitorki (poza koralami) wyglądały podobnie;
b) wcześniej jechałem 3143 i było to samo, też tylko korale były czyste.
[ ... ::: Mądry głupiemu ustępuje... i dlatego ten świat tak wygląda ::: ... ]
Problem leży najprawdopodobniej w czujnikach temperatury. One notorycznie pokazują jakieś dziwne wskazania, np. podczas mrozów 15 st. na zewnątrz, 30 st. na wozie a 40 w kabinie. Więc komputer stosuje wtedy chłodzenie, skoro widzi, ze jest upał. Teoretycznie mozna włączyć tryb "max", ale on zaraz przełączy się z w/w powodu. A znajomy miał nawet takiego uparciucha, że rozłączał jazdę przy trybie max. Jak wyłączone jest wszystko, to pasażerowie się upominają, więc włącza się auto (na chłodzenie). Motorowi odpisują, nawet zjazdy na chłód się zdarzają, ale jak widać nie mogą z tym sobie poradzić, tylko raz trafiłem na grzejącego, chyba z Pragi był.Adam G. pisze: A z ogrzewaniem to coś jest na rzeczy, ale problem tkwi chyba w przeszkoleniu motorowych. Trafiałem na Swingi, w których było naprawdę zimno (choć i tak cieplej niż w 13N...), ale przynajmniej raz trafiłem na taką saunę, że nie miałem się już z czego rozbierać. Myślę, że nie zależy to od konkretnej sztuki, lecz od ustawień które w danym momencie wybrał motorniczy.
nie, byl w srodku mocno juz uzywany..., linia 401, 11.48 z marysina we wtorekfluger pisze:Może z prost z fabryki przyjechał?rhemek pisze:Takie ekrany to jeszcze sa ok, ja we wtorek jechalem solarisem, w ktorym wszystkie byly oklejone folia, i dzieki niej nic nie bylo widac...
Ja w pierwszej chwili pomyślałem, że to taki wzorek na tle do plakatu. Całkiem ładny.Siecool pisze:Pomyślałbym, że to odosobniony przypadek, gdyby nie to, że:
a) wszystkie monitorki (poza koralami) wyglądały podobnie;
b) wcześniej jechałem 3143 i było to samo, też tylko korale były czyste.
Niekoniecznie zgadzam się ze wszystkim, co napiszę. (C) Marshall McLuhan
"Na diamentach nic nie wyrośnie. Za to kwiaty świetnie rosną na gnoju." - Josefa Idem
"Na diamentach nic nie wyrośnie. Za to kwiaty świetnie rosną na gnoju." - Josefa Idem
- Glonojad
- Dark Lord of The Plonk
- Posty: 26874
- Rejestracja: 13 gru 2005, 23:39
- Lokalizacja: z Ochoty, jak to płaczki
Zasadniczo rozwiązane to miało być tak:przewoz pisze:No niezbyt.chester pisze:W żadnym wypadku. To człowiek decyduje, jak hamuje i w jakich okolicznościach.
Jak trzymasz siłę hamowania X, to jeżeli nie ruszasz nastawnikiem hamulca, to znaczy że nie chcesz zmienić siły hamowania na X+...
A tak się teraz dzieje (ni z gruszki ni z pietruszki nagle skład staje w miejscu, czego nie chcieliśmy).
- nastawy "normalne", czyli bez ostatniej - wagon hamuje płynnie, zmieniając opóźnienie hamowania w sposób liniowy, do wartości tym większej, im większy wychył joysticka; max opóźnienie 1,3 m/s/s
- nastawa ostatnia - hamowanie nagłe - wszystkim, co ma - a = 3,0 m/s/s
- grzybek - hamowanie awaryjne - wszystkim, co nieelektroniczne a => 1,8 m/s/s.
Notoryczne jet używanie przez motorniczych nagłego; w 120N grzybek był rozwiązany inaczej i miał hamowanie >> 3,0 m/s/s, przez co niektórzy nauczyli się wjeżdżać z pełną prędkością w strefę przystanku i dohamowywać grzybkiem. Potem wprowadzono dodatkową plombę (nie wiem, czy pomogło).
W praktyce jest szarpnięcie, chyba, że motorniczy ręcznie zmniejszy nastawę w ostatniej fazie - a tak, zgodnie z założeniami, być nie powinno. Co ciekawe, dokładnie identyczny problem z hamulcami Knorra mają w Bergen na variobahnach.
Wypowiedź ta stanowi moje prywatne zdanie i nie może być cytowana lub analizowana w związku z moją działalnością w jakiekolwiek instytucji z którą mogę lub mogłem współpracować, ani jako stanowisko tej instytucji. Nie wyrażam także zgody na jej przetwarzanie w żadnej formie technicznej ni magicznej.