: 03 sty 2011, 23:13
Ale interesy robi wlasciciel biletomatu, minimalna prowizja za transakcje karta jest wyzsza niz 1 zlAdam G. pisze:Zdarzało mi się płacić kartą za 20-minutowy ulgowy, a więc 1zł
Ale interesy robi wlasciciel biletomatu, minimalna prowizja za transakcje karta jest wyzsza niz 1 zlAdam G. pisze:Zdarzało mi się płacić kartą za 20-minutowy ulgowy, a więc 1zł
Mnie to bardziej ciekawi, ile dostaje z samego biletuzzz pisze:Ale interesy robi wlasciciel biletomatu, minimalna prowizja za transakcje karta jest wyzsza niz 1 zl
Po co?Teokryt pisze:A jaki jest kłopot by bilet miał obcojęzyczne napisy?
W końcu on i tak drukowany jest w locie, wiec jeśli wybrało by sie wersje angielską czy niemiecką to napisy na bilecie powinny również być w tym języku...
Raczej mało realne w tym wypadku.zzz pisze:Ale interesy robi wlasciciel biletomatu, minimalna prowizja za transakcje karta jest wyzsza niz 1 zlAdam G. pisze:Zdarzało mi się płacić kartą za 20-minutowy ulgowy, a więc 1zł
A z jakiej racji ma dopłacać ZTM? ZTM interesuje tylko ilość i rodzaj sprzedanych biletów a nie forma zapłaty za nie.piotram pisze: A jak nie, to dopłaca do tego pewnie ZTM
pokaż mi choć jedno miasto europejskie, w którym biletomaty sprzedają bilety w języku innym niż narodowyTeokryt pisze:A jaki jest kłopot by bilet miał obcojęzyczne napisy?
W końcu on i tak drukowany jest w locie, wiec jeśli wybrało by sie wersje angielską czy niemiecką to napisy na bilecie powinny również być w tym języku...
Ba, nawet w Szwajcarii sprzedają w tym języku, który obowiązuje w danym kantonie.kulikowski pisze:pokaż mi choć jedno miasto europejskie, w którym biletomaty sprzedają bilety w języku innym niż narodowyTeokryt pisze:A jaki jest kłopot by bilet miał obcojęzyczne napisy?
W końcu on i tak drukowany jest w locie, wiec jeśli wybrało by sie wersje angielską czy niemiecką to napisy na bilecie powinny również być w tym języku...
Madryt? Drezno? Właściwie to ciężej mi wskazać miasto, w którym biletomaty nie sprzedawały biletów po angielsku, tak było chyba tylko na Teneryfie (i to też ze względu na jakość tłumaczenia i brak dostępu do taryfy, bo sam bilet w języku przypominającym angielski można było kupić, tylko nie do końca wiadomo, jaki).kulikowski pisze: pokaż mi choć jedno miasto europejskie, w którym biletomaty sprzedają bilety w języku innym niż narodowy
Inaczej nie kupiłbyś biletu płacąc kartą. Sprzedawca przeciez do interesu nie dołoży, ZTM po prostu włoży to w koszty komunikacji...Plesim pisze:A z jakiej racji ma dopłacać ZTM? ZTM interesuje tylko ilość i rodzaj sprzedanych biletów a nie forma zapłaty za nie.piotram pisze: A jak nie, to dopłaca do tego pewnie ZTM
Zaraz, bo ja już się gubię. Rozmawiamy o interfejsie automatu, czy nadruku na bilecie?Glonojad pisze:Madryt? Drezno? Właściwie to ciężej mi wskazać miasto, w którym biletomaty nie sprzedawały biletów po angielsku, tak było chyba tylko na Teneryfie (i to też ze względu na jakość tłumaczenia i brak dostępu do taryfy, bo sam bilet w języku przypominającym angielski można było kupić, tylko nie do końca wiadomo, jaki).kulikowski pisze: pokaż mi choć jedno miasto europejskie, w którym biletomaty sprzedają bilety w języku innym niż narodowy
ale dyskusja wywiodła się od pomysłu biletów wydrukowanych w innym języku (pomysł Teokryta).Glonojad pisze:No chyba, że o język sprzedaży, przecież dyskusja o nadruku byłaby bezsensowna![]()
Zresztą dyskusja to dużo powiedziane, my sobie piszemy, a kulikowski wrzucił bombę i zwiał, jak zwykle.