: 17 lut 2011, 11:59
Czy do czasu podróży dodajemy czas oczekiwania na pierwszy pojazd (bo na przesiadkę oczywiście tak)? Kiedy 'wyjście na godzinę rozkładową' jest bezkosztowe a kiedy nie?
MichalJ pisze:Kiedy 'wyjście na godzinę rozkładową' jest bezkosztowe a kiedy nie?
W sumie co do zasady bezkosztowe to chyba tylko wtedy, kiedy można wyjść nie patrząc na rozkład, no i w przypadkach losowych, bo nawet częstotliwość 30 minut może podpasowac idealnie, a 15 minut może być na tyle dużym kosztem, że jedzie się inaczej. Ale to jako praktyk mówię, chociaz mam nadzieję, że modele uwzgledniają też aspekt jakościowy.MichalJ pisze:Kiedy 'wyjście na godzinę rozkładową' jest bezkosztowe a kiedy nie?
A te wagi to jak się ustala? Czy bierze się jakieś wynik badań preferencji pasazerów? I dalej - czy ci pasażerowie rozróżniani są pod względem przekroju (np. możliwe jest, że co innego potrzebują pasażerowie marketowo-bazarkowi, co innego jadacy do pracy, co innego wracający z pracy na Służewcu czy Zabranieckiej, a co innego na Swiętokrzyskiej.)Jarek pisze:Możesz uwzględniać poszczególne składniki czasu podróży z dowolnymi wagami (także zerowymi).
Najczęściej metodą ekspercką BSB*), czasem również SBS**), chociaż powinno się na podstawie wyników ankiety pasażerskiej (np. wartość oczekiwania na przesiadkę vs wartość dłuższego przejazdu bezpośredniego0drapka pisze:A te wagi to jak się ustala?
Oprogramowanie to umożliwia, jednak ja jeszcze nie widziałem żadnego modelu w Polsce, który miałby osobne macierze przemieszczeń dla osobnych segmentów popytu w transporcie zbiorowym. Znaczy, że się nie rozróżnia, przynajmniej nie u nas.drapka pisze: I dalej - czy ci pasażerowie rozróżniani są pod względem przekroju (np. możliwe jest, że co innego potrzebują pasażerowie marketowo-bazarkowi, co innego jadacy do pracy, co innego wracający z pracy na Służewcu czy Zabranieckiej, a co innego na Swiętokrzyskiej.)
Może też jest tak, że te różnice są nieznaczące, chociaż z drugiej strony determinacja w obronie róznego rodzaju "socjali" mogłaby sugerować, że jednak są grupy pasażerów (także potencjalnych*) i to nie tak pomijalnie małe, które zdecydowanie preferują np. bezpośredniość dojazu i komfort a nie szybki czas przejazdu kosztem kilku przesiadek.Piottr pisze:Oprogramowanie to umożliwia, jednak ja jeszcze nie widziałem żadnego modelu w Polsce, który miałby osobne macierze przemieszczeń dla osobnych segmentów popytu w transporcie zbiorowym. Znaczy, że się nie rozróżnia, przynajmniej nie u nas.
Generalnie cecha którą podałeś, dużo częściej determinuje wybór połączenia w Polsce niż w Niemczech, ojczyźnie autorów Visum. I dlatego modele ruchu zapuszczane na "domyślnych" ustawieniach dają często bardzo abstrakcyjne wyniki (jak np 6000 pasażerów na Trasie Siekierkowskiej).drapka pisze: jednak są grupy pasażerów (także potencjalnych*) i to nie tak pomijalnie małe, które zdecydowanie preferują np. bezpośredniość dojazu i komfort a nie szybki czas przejazdu kosztem kilku przesiadek.
No właśnie o to się sprawa rozbija. W cywilizowanych krajach Zachodu przesiadki odbywają się drzwi w drzwi, albo z tej samej krawędzi przystankowej. U nas raczej nikt o tym nie myślał projektując węzły, powoli się to zmienia przy nowych projektach pętli autobusowo - tramwajowych, ale bardzo powoli...Bastian pisze:Ale nie sposób porównać tych preferencji bez zestawienia jakości tych przesiadek!
Oj, uogólniasz.Piottr pisze:W cywilizowanych krajach Zachodu przesiadki odbywają się drzwi w drzwi, albo z tej samej krawędzi przystankowej.
Byłeś w Paryżu w węźle Les Halles, tak rozległym, że któraś linia metra ma tam dwa przystanki?Piottr pisze:No właśnie o to się sprawa rozbija. W cywilizowanych krajach Zachodu przesiadki odbywają się drzwi w drzwi,Bastian pisze:Ale nie sposób porównać tych preferencji bez zestawienia jakości tych przesiadek!
Tak to jest rozwiązane np. w Brukseli - jest PIĘĆ rozkładów jazdy (piątkowy np. ma dodatkowe kursy wieczorem, feryjny ma niższy szczyt itd.), dla ułatwienia - kolorami oznaczone są dni obowiązywania rozkładów (kalendarz na każdym przystanku). No, ale to wymaga drukarki kolorowej...Drivter1234 pisze: Ale jednorazowo zrobić takie rozkłady i je wprowadzać, tak jak są rozkłady świąteczne i dni powszednie to po prostu dodać rozkład i go jakoś nazwać. Np. Rozkład specjalny. Czemu nie można czegoś takiego zrobić i umieścić już wszystkie takie rozkłady na przystankach ? Potem tylko wieszać informacje w autobusach że w dniach np. 14.02 - 28.02 w autobusach obowiązuje rozkład specjalny.
To na pewno, jednak potwierdza to, że to nie Polacy są mniej wyrobieni od Niemców, tylko problem leży w tym, co ma się im do zaoferowania. A w Warszawie kompleksowe ułatwianie przesiadek (czyli działania różnorakie, od P+R począwszy przez podkręcanie częstotliwosci kluczowych linii nawet ponad teoretyczna potrzebę, buspasy realnie działające i silne linie na nich, aż po działania typu wspólny bilet, komunikacja lokalna na biletach ZTM, SKM itp. o rozbudowie metra i tramwajów nie wspominając) to dopiero tak naprawdę parę ostatnich lat i wiele jest jeszcze do zrobienia (a zwłaszcza na kolei, która cały czas większości kojarzy się raczej z przeładowanymi pociagami, pękniętymi szynami i zapachem moczu niż komfortową przesiadką).Bastian pisze:Ale nie sposób porównać tych preferencji bez zestawienia jakości tych przesiadek!
Tak czy owak, jest to o jeden krok do przodu w porównaniu z czekaniem nie wiadomo na co. Takie działania wymusza przecież rosnące zatłoczenie ulic. Kiedyś mogłeś zrobić jakoś tam jednak działający system oparty na koordynacjach, teraz ci się to wszystko posypało. Tak więc brak przekształceń = pogorszenie komunikacji, bo warunki wciąż zmieniają się na gorsze.drapka pisze:ryzykując jednak różne protesty, "moratoria", a konsekwecji może metodę dwa kroki do przodu, jeden w tył.
No chyba ze by zastosować bombę atomową - czyli opłaty za wjazd do centrum. Ale to już raczej bajkopisarstwoBastian pisze:. Tak więc brak przekształceń = pogorszenie komunikacji, bo warunki wciąż zmieniają się na gorsze.
Niezmiennie mi się tu przypomina dostępny na YT filmik "trudności obiektywne" z czasów wczesnego tow. Gierka:) Elegancko wyliczyli tam, ile metrów przeba przejść od skrzyżowania Piękna/Aleje do przystanku w Alejach i inne absurdalnie duże odległości między przystankami a skrzyżowaniami. Dodam, że od tej pory położenie przystanmu Piękna się nie zmieniło, a takich kwiatków można liczyć na pęczki - p. przebudowa zespołu Nowoursynowska zatoka ma długość pasa startowego a czekanie pod wiatą grozi sprintem w przypadku przyjazdu autobusu), czy np. przystanek Radiowa w stronę Starego Bemowa, gdzie nie wiedzieć czemu bliżej skrzyżowania umieszczono postój taksówek, a za nim dopiero przystanek. O przystanku Rzymowskiego w stronę Gotarda nawet nie wspominam...Piottr pisze:No właśnie o to się sprawa rozbija. W cywilizowanych krajach Zachodu przesiadki odbywają się drzwi w drzwi, albo z tej samej krawędzi przystankowej. U nas raczej nikt o tym nie myślał projektując węzły, powoli się to zmienia przy nowych projektach pętli autobusowo - tramwajowych, ale bardzo powoli...
No tak, bo w takim Berlinie ciągle musiałem zadzierać głowę, bo co chia górą jakieś pociągi śmigały czy kolejki. Ale to oznacza jednak schody...Bastian pisze:Oj, uogólniasz.Piottr pisze: W cywilizowanych krajach Zachodu przesiadki odbywają się drzwi w drzwi, albo z tej samej krawędzi przystankowej.