: 24 lis 2009, 11:32
Stałem przez to w pociągu go Góry Kalwarii ponad 30 minut na Jerozolimskich. Po włączeniu panowie z PLK musieli jeszcze poradzić sobie ze sterowaniu ruchem pociągów na jednotorze na Slużewcu....
Forum warszawskiego transportu publicznego
https://wawkom.waw.pl/
Stałem przez to w pociągu go Góry Kalwarii ponad 30 minut na Jerozolimskich. Po włączeniu panowie z PLK musieli jeszcze poradzić sobie ze sterowaniu ruchem pociągów na jednotorze na Slużewcu....
A za miesiąc będzie następna awaria i będzie ten sam tekst. Brawo!TVN Warszawa pisze:- To sytuacja niedopuszczalna - przyznawał w rozmowie z reporterem TVN Warszawa Marcin Roszczyk, członek zarządu Kolei Mazowieckich. - Nie może być tak, że pasażerowie nie dostają tak potrzebnych im informacji. Będziemy musieli coś z tym zrobić - dodaje.
24.11| Cztery osoby zostały ranne po tym, jak towarowy pociąg na niestrzeżonym przejeździe kolejowym uderzył w busa. Wypadek miał miejsce w Strzybnicy w okolicach Tarnowskich Gór. Na szczęście nikt nie zginął. (TVN24)
Od 12:14 do ok 16:40 ( napięcie załączono o 16:13, uszkodzony skład odjechał ok 16:40). Brawa dla sieciowców - nieźli są - dwie godz. po zgłoszeniu dopiero przyjechali - szybcy jak błyskawicazofey pisze:A ile trwała sama awaria? Wiem że kumpel drugim 15:xx do Mińska jechał dłużej niż ja tym do Siedlec i Łowicza około 14. Czyli w dwie godziny niewiele zrobili. Mimo że PKP Energetyka była na miejscu właśnie o 14:20 (miejsca z lepszych dostępem do pociągów sieciowych to już chyba w Polsce nie ma).
...a teraz komentarz internauty z forum Echa Dnia:Echo Dnia - Radom pisze:Dziki Zachód pod Radomiem? Ścinali drzewa przed pociągami
/bk/
Wszystko to w nocy z soboty na niedzielę na trasie kolejowej Radom - Warszawa.
Jak informuje mazowiecka policja, około godziny 22.35 w miejscowości Augustów ktoś ściął drzewo, które runęło na lokomotywę jadącego pociągu osobowego relacji Radom - Warszawa. Na szczęście nie doszło do wypadku. Przerwa w ruchu trwała około pół godziny.
Niemal w tym samym czasie tylko około dziesięciu kilometrów dalej, w miejscowości Grabowy Las w powiecie białobrzeskim, ktoś jeszcze ściął inne drzewo, które spadło na wagon pociągu odwrotnej relacji: Warszawa - Radom. W wagonie było ponad dwadzieścia osób. Nikomu nic się nie stało, a pociąg po krótkiej przerwie pojechał dalej.
Okoliczności obu zdarzeń badają teraz policjanci. Ich zdaniem namierzenie kolejowego terrorysty jest tylko kwestią czasu.
22.05 mijamy Dobieszyn - pociąg staje
22.10 nie pojedziemy - zerwana trakcja, Ktoś zwalił drzewo na tory.
Komórkowe próby łączenia, ale prawie nie ma zasięgu, co dalej???
22.30 W środkowym wagonie na górze najcieplej.
Kierownik tłumaczy i próbuje się dowiedzieć , czy będzie jakiś transport zastępczy ?
23.00 Zaczyna robić się zimno. Akumulatory też mają się wyładować i będzie ciemno.
23.20 Jest wiadomość - jedzie autokar. Kierownik pociągu otwiera awaryjnie drzwi -idziemy torami do Dobieszyna (16 osób z bagażami - to tylko 3km)
Niewygodnie iść torowiskiem.Ciemno i kamienie. Próbujemy iść obok torów, ale tam krzaki, gałęzi i czasem mokro.
Skręcamy na ścieżkę wzdłuż skraju lasu. Komórki jako światełka sygnalizacyjne dla tych, którzy zostają w tyle. Prawie nic nie widać, a ścieżka się urywa w mokradle. Znajdujemy obejście -jest nawet jakaś kładka przez strugę.
24.00 Godzina duchów - noc , las, księżyc - - chyba idziemy w dobrym kierunku.
24.15 Trafiamy na drogę - widać światła stacji.
24.30 Oglądamy uszkodzenia drugiego pociągu - też mieli drzewo na torach. Czekamy na autokar. Humory całkiem dobre i podziękowania dla Kierownika pociągu.
1.00 Jedziemy do Kruszyny - my i pasażerowie oraz kolejarze z drugiego pociągu .
1.20 Przesiadamy się do wagonów
1.40 Witamy w Radomiu
A mało to takich? Pamiętam przypadek, że jakiś miszczu wyprzedzał tramwaj z lewej i wjechał w bok pierwszego wagonu, bo "nie spodziewał się, że taki długi bedzie"Michał W. pisze:W bok? Nie wiedziałem, że można być głupszym niż głupi
Tak. Jechałem nim ze Śrómieścia. Zamiast pojawić się o 20:28 to pojawił się o 21:58.Adam G. pisze:Cud techniki pod postacią EN57AKM jako pociąg 2144 raczył zaniemóc na tyle poważnie, że do Warszawy dziś (03.12.) dojechał z opóźnieniem 100 minut...
Za TVN Warszawa:Wolfchen pisze:Od trzech godzin jest jakieś zatrzymanie na linii radomskiej. Pociąg mający odjazd około 20:20 z p.o. Warszawa Służewiec stoi w Piasecznie. Oczywiście totalny brak informacji
TVN Warszawa pisze:Pasażerowie jadący do Piaseczna czy Radomia muszą uzbroić się w cierpliwość, bo pociągi kursują z dużymi opóźnieniami.
Opóźnienia są spowodowane awarią prądu między stacjami Al. Jerozolimskie a Okęcie. Pociągi w obie strony kursują wahadłowo.
Składy mogą mieć nawet godzinę opóźnienia. - Do wieczora postaramy się usunąć awarię – powiedział TVN Warszawa Krzysztof Łańcucki z Polskich Linii Kolejowych.
wspaniale, ale chyba nie czekałeś 100min żeby dojechać do Zachodniej?Walas pisze:Tak. Jechałem nim ze Śrómieścia. Zamiast pojawić się o 20:28 to pojawił się o 21:58.Adam G. pisze:Cud techniki pod postacią EN57AKM jako pociąg 2144 raczył zaniemóc na tyle poważnie, że do Warszawy dziś (03.12.) dojechał z opóźnieniem 100 minut...
Ja też widziałem jakiegoś kibla jak stał na Jerozolimskich o jakiejś 18:45. Może to ten sam?Michał W. pisze:Na Jerozolimskich minęliśmy stojącego kibla. Nie wyglądał jak by gdziekolwiek jechał. Był pusty, mechanik siedział w kabinie w kierunku Zachodniej.
Ten co przyjechał to był zdrów jak ryba. Zostawił po prostu zakleszczonego AKM 57/1568 w Rokitni. Wczoraj dopiero udało się go zrobić. Bez serwisu nic nie mogła ekipa wykleszczająca zrobić. Sprawa gwarancjiWalas pisze:Tak. Jechałem nim ze Śrómieścia. Zamiast pojawić się o 20:28 to pojawił się o 21:58.Adam G. pisze:Cud techniki pod postacią EN57AKM jako pociąg 2144 raczył zaniemóc na tyle poważnie, że do Warszawy dziś (03.12.) dojechał z opóźnieniem 100 minut...