Dzisiaj dwa razy zastosowano to na Okęciu i trzeba przyznać, że wyszło bardzo sprawnie.Frencher pisze:Ponadto bardzo cieszy zapowiedz tego, iż będzie możliwość zabierania wozów z linii które kursują bardzo często w sytuacji, gdy się zepsuje autobus na innej, rzadko kursującej linii.
Silnik forum został zaktualizowany.
Możliwe są utrudnienia w dostępie w najbliższych dniach. Raportowanie problemów: temat Błędy SQL w Sprawach Technicznych
Możliwe są utrudnienia w dostępie w najbliższych dniach. Raportowanie problemów: temat Błędy SQL w Sprawach Technicznych
Quo vadis, MZA?
opisana powyżej praktyka to żadna nowość ponieważ jest od dawna stosowana.
w przypadku gdy zakład MZA nie dysponuje rezerwą, aktywny ekspedytor na pętli "zrywa" autobus z linii miejskiej i "przerzuca" go natychmiast na linie podmiejską za np. zdefektowany autobus tej linii.
analogiczne działanie występuje w przypadku awarii tramwajów przy braku rezerwy autobusowej na doraźną linie zastępczą
"za tramwaj".
róznica jedynie polega na tym, że "zrywaniem" autobusów z obsługiwanych linii miejskich i kierowaniem ich do obsługi
"za tramwaj" zajmuje się dyżurny operacyjny ZTM-u.
.
w przypadku gdy zakład MZA nie dysponuje rezerwą, aktywny ekspedytor na pętli "zrywa" autobus z linii miejskiej i "przerzuca" go natychmiast na linie podmiejską za np. zdefektowany autobus tej linii.
analogiczne działanie występuje w przypadku awarii tramwajów przy braku rezerwy autobusowej na doraźną linie zastępczą
"za tramwaj".
róznica jedynie polega na tym, że "zrywaniem" autobusów z obsługiwanych linii miejskich i kierowaniem ich do obsługi
"za tramwaj" zajmuje się dyżurny operacyjny ZTM-u.
.
A jak są linie, które na obu krańcach nie mają żadnej ekspedycji - obecnie można liczyć tylko na wysłanie rezerwy z zajezdni, w bliżej nie określonym czasie.tadeo pisze: w przypadku gdy zakład MZA nie dysponuje rezerwą, aktywny ekspedytor na pętli "zrywa" autobus z linii miejskiej i "przerzuca" go natychmiast na linie podmiejską za np. zdefektowany autobus tej linii.
Odwagą nie jest bycie takim jak inni - odwagą jest bycie sobą
faktycznie. tu masz słuszność. niemniej jednak istnieją przesłanki, że nowoczesność dalekosiężna będzie miała miejsce niebawem i autobusy będą mieć bezpośrednie połączenie z Centralą Ruchu. pozwoli to na bezpośrednie kierowanie pojazdami komunikacyjnymi z pozycji centralnej między innymi w takich przypadkach. oczywiście, że nastąpi to przy właściwym zaangażowaniu odpowiednich służb tak jak ma to miejsce obecnie podczas działania aktywnego pracownika ekspedycji.
.
.
Zgadza się. Przyczyną takiej sytuacji jest drobny "strajk" kierowców oddziału R-5, z których większość przestała jeździć z wolnego. Od tej pory oddział R-5 ma ok. 800 wadliwych półkursów miesięcznie, z czego ponad 200 spowodowanych jest brakiem kierowców, podczas gdy w innych oddziałach liczba ta wynosi średnio ok. 20.Plesim pisze:Dziś rano jadąc do pracy usłyszałem w radiu o karach jakie są nakładane przez ZTM na MZA. Za miesiąc sierpień kara ta wyniosła ponad 1,3 mln złotych. Z tego Redutowa dostała 380 tyś zł. Głównym powodem były braki kierowców i nie wykonanie kursów przewidzianych rozkładem.
-
jacek
- Zbanowany
- Posty: 2505
- Rejestracja: 14 lip 2006, 10:18
- Lokalizacja: Ten co dostał zakaz pisania, bo pogocika upodlił
Od paru dni o tym trąbią, ale poczatkowa wersja, to było około 800 tysiacy karyPlesim pisze:Dziś rano jadąc do pracy usłyszałem w radiu o karach jakie są nakładane przez ZTM na MZA. Za miesiąc sierpień kara ta wyniosła ponad 1,3 mln złotych. Z tego Redutowa dostała 380 tyś zł. Głównym powodem były braki kierowców i nie wykonanie kursów przewidzianych rozkładem.
Najbardziej obciążające są straty z tytułu zawodności. W zestawieniach potrąceń doskonale widać jaki wpływ na zawodność ma rocznik taboru znajdującego się w poszczególnych oddziałach. Przykładowo w lipcu straty oddziału R-3 z tytułu zawodności wyniosły zaledwie 3% całości (tylko 17 431 zł).jacek pisze: Domniemywam że kierowcy woleliby, aby te kwoty przeznaczyć na wypłaty dla nich (może sie myle, ale tak przypuszczam)
-
jacek
- Zbanowany
- Posty: 2505
- Rejestracja: 14 lip 2006, 10:18
- Lokalizacja: Ten co dostał zakaz pisania, bo pogocika upodlił
Po raz kolejny kłania sie blad z ujednoliceniem taboru, którego naprawic się juz raczej nieda, a nowe dostawy może zminimalizują te karyJamnik pisze:Najbardziej obciążające są straty z tytułu zawodności. W zestawieniach potrąceń doskonale widać jaki wpływ na zawodność ma rocznik taboru znajdującego się w poszczególnych oddziałach. Przykładowo w lipcu straty oddziału R-3 z tytułu zawodności wyniosły zaledwie 3% całości (tylko 17 431 zł).
I chyba na R-11 będzie wkrótce coś podobnego. Bowiem bardzo rzutki nowy kierownik już snuje ponoć jak głosi wieść gminna dalekosiężne "plany" wywalania kierowców z pracy za nadmierną (powyżej trzech miesięcznie) ilość awarii.Jamnik pisze:Zgadza się. Przyczyną takiej sytuacji jest drobny "strajk" kierowców oddziału R-5, z których większość przestała jeździć z wolnego. Od tej pory oddział R-5 ma ok. 800 wadliwych półkursów miesięcznie, z czego ponad 200 spowodowanych jest brakiem kierowców, podczas gdy w innych oddziałach liczba ta wynosi średnio ok. 20.
Założę się że wkrótce po takich i innych incydentach (jak np próba odebrania mi wozu 2680 bez konsultacji ze mną, i przekazania go na kilka miesięcy przed kasacją na stan kierowcy z ponad 30 letnim stażem pracy w MZK [który ponoć wyśmiał i wyszedł]- niech taka cicha próba odebrania wozu trafi na któregoś ze starych pracowników Kleszczowej którzy trzymają się w kupie jak mało którzy...), załoga zaprzestanie zapewne przychodzenia z wolnego, ilość awarii zamiast zmniejszać, zwiększy się i skończy się kolejną cichą wojną na kolejnym zakładzie. Bo naprawiać awaryjność trzeba u źródła (przede wszystkim wiek wozów i brak remontów generalnych, potem praca warsztatu, dopiero częściowo też wina kierowców ale to mały procent, felerne części, zbyt krótkie czasy przejazdu na liniach skutkujące "rajdem" po dziurawych drogach), a nie przez nakazowo faszystowskie groźby które spowodują jedynie wewnętrzny opór załogi, a tak ona z tego co słyszałem je odbiera.
Pogrążacie się coraz bardziej!
Taaak, do tego te idiotyczne wpisy w karcie na temat robienia cichych podmian mających wpływ na ocenę pracy kierowcy. I pomyśleć, że K. zaczynał swoją karierę od kanału.SP45-166 pisze:Bowiem bardzo rzutki nowy kierownik już snuje ponoć jak głosi wieść gminna dalekosiężne "plany" wywalania kierowców z pracy za nadmierną (powyżej trzech miesięcznie) ilość awarii.
Niedawno była mowa na temat wyciągania konsekwencji od mechaników w przypadku np. codziennych zjazdów na taką samą awarię. Inna sprawa, że obecnie regenerowane części (rozruszniki, zawory) nadają się bardziej na śmietnik niż do zamontowania w pojazdach.SP45-166 pisze:potem praca warsztatu
Z mechanikami to trochę racji ma. Nie może być tak, że mechanik jednego dnia naprawia coś w autobusie, a drugiego dnia ten sam autobus jest ściągany z dokładnie z tą samą usterką. Naprawa nie polega na zrobieniu tego byle jak, by był porządek w papierach, ze było zrobione.
A regenerowane części choć często nie są najlepszej jakości, to nie ma tak że psują się następnego dnia. Ich jakość więc nie jest żadną wymówką.
A regenerowane części choć często nie są najlepszej jakości, to nie ma tak że psują się następnego dnia. Ich jakość więc nie jest żadną wymówką.
Odwagą nie jest bycie takim jak inni - odwagą jest bycie sobą
Widzę, że swoją opowieść opierasz tylko i wyłącznie na własnych przypuszczeniach, dlatego informuję Cię, iż rzeczą normalną jest, że wóz zjeżdża 3 dni z rzędu np. na awarię zaworu poziomującego lub rozrusznika, który jest codziennie wymieniany (na zregenerowany).Frencher pisze:A regenerowane części choć często nie są najlepszej jakości, to nie ma tak że psują się następnego dnia. Ich jakość więc nie jest żadną wymówką.