Strona 63 z 127

: 03 wrz 2010, 17:53
autor: Bastian
Aligator pisze:Prosta koło ONZ-u
Gdzie niby? :bredzisz:
Aligator pisze:mieszkania przy "Prymasie" nie zauważono by na wiadukty miał ktoś mocno psioczyć
Skąd wiesz?
Aligator pisze:W okolicach ronda Starzyńskiego też nikt exodusu nie zaobserwował...
Ile tam jest do bloków? I jak się to ma do odległości między pierzejami śródmiejskiej ulicy?

Może konkretniej - a gdzie ty byś te estakady budował? :>

: 03 wrz 2010, 21:12
autor: piotram
Aligator pisze: Pewności nie masz ale z drugiej strony na rondzie Starzyńskiego nastąpiła wyraźna poprawa, na Rzymowskiego niby nie ale tam na ruch wpływ ma fakt że Rzymowskiego również zrobiło się odrobinę luźniej
Starzyńskiego zrobili, co teraz? Żaba, Międzyparkowa, Babka? Skrzyzowania bezkolizyjne mają to do siebie, że nie likwidują korków, tylko przenoszą je w inne miejsce. Gdybyś chciał zlikwidować korki w mieście, musiałbyś usunąć wszystkie miejsca, gdzie występuje jakakolwiek kolizja. Tylko skąd weźmiesz na to miejsce i czy zdajesz sobie sprawę, ile to będzie kosztowało i przede wszystkim trwało, skoro u nas głupie rondo przebudowauje się kilka lat?
Mogę poprosić o konkrety w nie stwierdzenie "sprawdzono na świecie"?
Na przykład Francja ostatnio zauważyła, że nieustanne inwestowanie w autostrady nie ma sensu, bo co sie zbuduje to sie zakorkuje - lepiej inwestowac w kolej. Podobnie myśla Niemcy, w śródmieściach autostrad miejskich się nie buduje, a byłoby ich na to stać przecież.
W okolicach ronda Starzyńskiego też nikt exodusu nie zaobserwował... natomiast momentalnie wzrosła popularność.
To może teraz ja - czy masz jakies dane ilustrujące ten wzrost popularności i czy była ona spowodowana przebudową ronda?
Ruch uliczny nadal będzie duży, różnica polega na tym że wyjedziesz z centrum kilkanaście minut szybciej a przy okazji nie będziesz blokował drogi autobusom czy tramwajom.
.
Ale jeśli chcesz rozbudować skrzyzowania w mieście, to nie wiem gdzie znajdziesz wygodne miejsce dla tych tramwajów i autobusów. I ciekawe jak maja wyglądać wygodne węzły przesiadkowe.

: 03 wrz 2010, 23:52
autor: Tm
piotram pisze:Na przykład Francja ostatnio zauważyła, że nieustanne inwestowanie w autostrady nie ma sensu, bo co sie zbuduje to sie zakorkuje - lepiej inwestowac w kolej.
Jak będziemy już mieli siec autostrad to też będziemy mogli zauważać rożne rzeczy.
piotram pisze:Skrzyzowania bezkolizyjne mają to do siebie, że nie likwidują korków, tylko przenoszą je w inne miejsce.
Może jednak część ruchu odpływa gdzieś wcześniej, może jednak ogólna przepustowość wzrasta. W końcu jeżeli zlikwidujemy wąskie gardło, to nawet jeśli korki zaczną się tworzyć gdzie indziej, to to wtórne wąskie gardło siłą rzeczy będzie szerze od pierwotnego.

: 05 wrz 2010, 17:14
autor: michael112
chester pisze:Ależ oczywiście, tylko że nie zapominajmy, że dobro ogółu ma być nadrzędne nad dobrem jednostki, czyli masz prawo skorzystać z samochodu, za określone czynności wybulisz słono, ale prawo to ma swoje limity, dzięki którym np. nie podjedziesz sobie (obojętnie jak dużo wybulisz) pod samiusieńką Kolumnę Zygmunta II Wazy, bo masz taki kaprys.
I dlatego ruch samochodów musi ucierpieć z powodu naziemnych przejść przy Wileniaku, a nie schowaniu tych paskudnych pieszych i ich przejść pod ziemię (chyba, że jednak jakiemu $%#%^$# się odwidziało i jednak schowa).

Czemu, w ogóle, obaj rozmawiacie tak skrajnie? Chyba nie chodzi ani o to, by ani jedno ogumione koło nie postało w granicach Śródmieścia, ale też nie o to, by rozjeżdżać np. Krakowskie Przedmieście. Nie lepiej znaleźć jakieś zdrowy (zgniły) kompromis?
Ad 1: Osobiście jednak jestem przeciwnego zdania. Jeśli mamy do dyspozycji gotowe przejście podziemne, a nie sądzę by miało ulec likwidacji - raczej zostanie połączone z wejściem do stacji metra, to przejścia naziemne tracą sens - raz z powodu ograniczeń w ruchu, aczkolwiek niewielkich bo światła i tak istnieją (nie może być tak, że piesi mają wszystko, a samochody podwójnie tracą), a dwa - po co stać na światłach, jak można od razu przejść pod ziemią.
Ad 2: Tutaj też mam bardziej liberalne podejście. Z wielu powodów nie powinno dochodzić do zamykania dłuższych odcinków ulic takich jak Krakowskie Przedmieście. Powinien funkcjonować dojazd w każde miejsce stolicy z wybudowaną ulicą, oprócz cenionego zabytku, jakim jest Stare Miasto i Plac Zamkowy. Są różne sytuacje: ktoś ma duży bagaż do przewiezienia (przeprowadzka, dojazd na dworzec/lotnisko), ktoś może być chory i mieć problemy ruchowe (dla takiego inwalidy przechodzenie od domu do przystanku, od jednego przystanku do drugiego na przesiadce jest uciążliwe). Jedyne ograniczenia dla prywatnych aut, jakie przewiduję, jest wspomniane Stare Miasto z całkowitym zamknięciem, buspasy i priorytety transportu publicznego na skrzyżowaniach z sygnalizacją świetlną. W ten sposób ułatwimy funcjonowanie zbiorkomu bez uniemożliwiania dojazdu własnym autem, choć będzie się to wiązało z dłuższym staniem w korkach czy opłatami za parking.

: 05 wrz 2010, 17:35
autor: Tm
michael112 pisze:Ad 2: Tutaj też mam bardziej liberalne podejście. Z wielu powodów nie powinno dochodzić do zamykania dłuższych odcinków ulic takich jak Krakowskie Przedmieście. Powinien funkcjonować dojazd w każde miejsce stolicy z wybudowaną ulicą, oprócz cenionego zabytku, jakim jest Stare Miasto i Plac Zamkowy. Są różne sytuacje: ktoś ma duży bagaż do przewiezienia (przeprowadzka, dojazd na dworzec/lotnisko), ktoś może być chory i mieć problemy ruchowe (dla takiego inwalidy przechodzenie od domu do przystanku, od jednego przystanku do drugiego na przesiadce jest uciążliwe).
Do Krakowskiego można podjechać licznymi przecznicami.

: 05 wrz 2010, 17:49
autor: michael112
A, właśnie w temacie Krakowskiego zapomniałem dodać, że coraz rzadziej można się tam dostać nawet komunikacją miejską. Ciągle wyłączają, począwszy od tych zamknięć co weekend, na wcale nie rzadkich zamknięciach samych ich objazdów skończywszy (wtedy Królewską i na pl. Piłsudskiego autobusy też nie kursują). Co prowadzi do tego, że jak niedawno obserwowałem sytuację pod Pałacem Prezydenckim (najpierw żałoba, później krzyż), to czasami drałowałem na piechotę od tramwaju mimo że teoretycznie powinienem tam dojechać autobusem (222). No bo jak ten często i tak ląduje na Marszałkowskiej, to lepiej opłaca się jechać tramwajem, który jedzie prostszą drogą i częściej.

: 06 wrz 2010, 8:37
autor: drapka
Bo mam wrażenie, że Trakt (i okolice) przez swoja deptakowatość staje się coraz częściej areną imprez niekoniecznych. Typu rajdy jakichś dziwadeł, które z powodzeniem mogłyby mieć miejsce na Bemowie nie blokując i nie dezorganizując niczego.

: 07 wrz 2010, 3:24
autor: MeWa
Tm pisze:
piotram pisze:Skrzyzowania bezkolizyjne mają to do siebie, że nie likwidują korków, tylko przenoszą je w inne miejsce.
Może jednak część ruchu odpływa gdzieś wcześniej, może jednak ogólna przepustowość wzrasta. W końcu jeżeli zlikwidujemy wąskie gardło, to nawet jeśli korki zaczną się tworzyć gdzie indziej, to to wtórne wąskie gardło siłą rzeczy będzie szerze od pierwotnego.
a jak to przełożysz na praktykę?

Wybudujesz, jak było tu proponowane, wiadukty nad Żelazną i pl. Zawiszy - samochody utkną nie dalej jak przy Centralnym czy na rondzie Dmowskiego. Tam też wybudujesz estakady (i to na poziomie +2)? A potem co? Pieszych spod Smyka wyślesz 500 metrów do przejścia podziemnego przy Rotundzie? A może każesz im przechodzić na dwie raty, żeby kruczej ;) trwała faza świateł? I może "rampa" nad Traktem Królewskim? Fajnie będzie się komponował widok Nowego Światu z estakadą w tle.

Ja nie chciałbym żyć w mieście, w którym panoramę centrum tworzą wiadukty, a żeby gdziekolwiek przejść trzeba nadrabiać kilometry. To prosta droga do upadku miast. Owszem, takie miasta są funkcjonalne, ale tylko dla użytkowników samochodów.

A już zupełnym kuriozum jest estakada przy Czterech Śpiących. Gdzie ona te samochody doprowadzi? Na jeden pas na moście Śląsko-Dąbrowskim? I rozumiem, że w tym miejscu utworzymy nowe centrum Pragi? Plac z ławkami i kawiarniami z widokiem na estakadę. Jakże będzie przyjemnie...

: 08 wrz 2010, 1:24
autor: MeWa
Odnosiłem się do konkretnych propozycji padających w temacie - zarówno przy Wileńskim, jak i nad Zawiszy i Żelazną. To jest dyskusja na forum publicznym, a nie prywatna wymiana dwóch opinii (tak więc nie ograniczam się tylko do rozmowy z TM-em).

Wykazałem wątpliwości z powodów właśnie ruchowych czy widokowych estakad we wskazanych miejscach. Jeśli na chwilę przyjąć założenie, że wiadukty w centrum nie muszą być złem, to w takim razie gdzie powinny / mogłyby się znaleźć (ale też może nie tylko gdzie mogłyby, ale gdzie spowodowałyby realną poprawę)?

Obawiam się, że w śćisłym centrum przepustowość ulic będzie spadać, a nie rosnąć. I to wcale nie z powodu lobby pro-komunikacyjnego, pro-rowerowego czy pro-pieszego. A to wiąże się ze z kwestaimi bezpieczeńśtwa: wydłużaniem faz czy zapewnianiem bezkolizyjnych relacji na syngalizacjach...

: 03 gru 2010, 20:01
autor: TGM
Może to nie najlepszy wątek, lepszego nie znalazłem... Chodzi o rezerwy. Dają na wtyczki, gdzie kursują na ciągach gdzie autobus jest co chwilę, nawet jak ktoś się nie zmieści to i tak zaraz jest następny wóz. O marnowaniu na takiej W-Z nie wspominając. A dziś 120 przez prawie godzinę się nie pojawiło. Jeden wypadł, drugi opóźniony. I gdzie, k..wa, jakieś zastępstwo ](*,) :?:

: 23 gru 2010, 23:02
autor: Krzysiek_S
Rozwijając nie co myśl o całościowej reformie komunikacji , ja osobiście uważam, ze teraz jest chyba najlepszy czas , póki nie jest za późno, na przemyślaną reformę komunikacji w Warszawie.
Obecny półśrodki ,czyli tu polepszamy, tam uwalamy na jakiś czas , oddalają nas niestety od przychylności mieszkańców do reformy całościowej w komunikacji.
Ja jako mieszkaniec Warszawy oczekuje realizacji w całości z drobnymi korektami polityki transportowej z lipca 2009 roku i innych podobnych.
Uchwalanie tego dokumentu oraz obecny mandat dla radnych którzy głosowali za, powinien dać zielone światło do działań.

: 03 sty 2011, 21:17
autor: primoż
marko80 pisze:Targówek to tez wygwizdów i dodatkowo po 19 jak sie ciemno zrobi możesz jeszcze od kogoś w łeb tam dostać, bo dresiarzy zatrzęsienie. :D
Wybacz, ale ostatnio bylem w Nowy Rok na Targówku jak już było ciemno i jakoś w łeb nie dostałem :-"

[ Dodano: |3 Sty 2011|, 2011 21:23 ]
Delfino pisze:
primoż pisze: Nie uważam, aby przesiadka z bardzo super mega zajebistego częstego 508 do częstego 116 była uciążliwa (-X
Nadal uważam, że takie rzeczy mogą wypisywać tylko ludzie, którzy codziennie nie dojeżdżają autobusami do pracy/szkoły.
Mylisz się. Przez 6 dni w tygodniu korzystam z komunikacji. Oczywiście tej miejskiej. Mam do wyboru bezpośrednią 10-kę*, ale często wybieram przesiadkę przy Feminie, gdyż tak mi wychodzi szybciej.
*-w soboty jadę w inne miejsce, tak więc z tej linii nie korzystam. Na szczęście wtedy jeżdżę linią często kursującą. Również z przesiadką.
Jak widać jestem dowodem na to, że przesiadki nie bolą.

: 03 sty 2011, 22:28
autor: bepe
fik pisze:Przesiadam się w wyjątkowo nieprzyjaznym ZP Centrum, a i tak jestem w ~80% przypadków szybciej niż bezpośrednio 35, które i tak ma całkiem przyzwoitą częstotliwość.
A może po prostu najlepiej przyjąć do wiadomości, ze pasażerowie mają różne preferencje? Jak jadę na zajęcia na 8 rano, to bezwzględnie biorę metro, bo jest najpewniejsze i najszybsze. Ale jak jadę później, to wolę autobus - na przystanek mam 30 sekund od wyjścia z klatki, a przy uczelni wysiadam z autobusu i mam minutę-dwie do budynku uczelni. I nie przeszkadza mi, że 195 jedzie te parę minut dłużej i mam ten autobus w sumie dość rzadko (15/20). Czy moje preferencje "popołudniowe" są jakoś gorsze od "porannych"?

Inna sprawa, ze jak miałbym jechać np. z wózkiem dziecięcym, to nie wyobrażałbym sobie przesiadek co chwilę w imię zaoszczędzenia kilku minut.

: 03 sty 2011, 22:29
autor: chester
bepe pisze:Inna sprawa, ze jak miałbym jechać np. z wózkiem dziecięcym, to nie wyobrażałbym sobie przesiadek co chwilę w imię zaoszczędzenia kilku minut.
W szczególności polecam takie fajne przesiadki do/z tramwaju. =;

: 03 sty 2011, 23:06
autor: ZaciszaniN
marko80 pisze:Targówek to tez wygwizdów i dodatkowo po 19 jak sie ciemno zrobi możesz jeszcze od kogoś w łeb tam dostać, bo dresiarzy zatrzęsienie. :D
Mieszkam tu od urodzenia i jakoś nie zauważyłem 8-( Ale widzę, że tak wcześniej myślałem, jesteś mocny tylko w gębie na necie, skoro boisz się po zmroku wychodzić na osiedle.
Dantte pisze:Cóż. Pozdrawiam :D
Cóż, "masło maślane" #-o Powinni byli napisać albo "w dziurze", albo "na Białołęce" :twisted:
Delfino pisze:Częstotliwość nie jest takim wielki problemem. Wole mieć autobus rzadziej, a bezpośrednio, niż częstą dowozówkę do nikąd.
Skąd ty się człowieku urwałeś, ilekroć czytam twoje wypowiedzi, to za każdym razem banialuki :rozpacz: Zaręczam ci, że gdyby działano wg twojego "modelu" (tj. linie zewsząd - wszędzie), na pewno nie dojechałbyś na czas do pracy, bo najpewniej nie wpasowałbyś sie w kurs (jeden z kilku w ciągu dnia).
A ty chcesz mnie na te cierpienia skazywać przez połowę trasy. Może jeszcze mam stać przy drzwiach (bo głębiej nie wejdę) i na każdym kolejnym przystanku (tak tak, linia czarna) wysiadać i wsiadać. Za to dziękuję.
Oj, co za ujma - korona spadnie ci z głowy, cierpienniku =;