span pisze:Kolego chester - nie chce mi się selektywnie cytować twoich przemyśleń - więc nawiąże do całości.
Co to jest za tok myślenia, że jesli nie ma "zagłębia biurowo-produkcyjno-usługowego" od ZUS-u do Marysina tzn. że linia jest na tym odcinku jest zbędna bądź trzeba drastycznie pociąć bo przecież wozi mieszkańców tylko??
Ależ kolego span, ja nie jestem pomysłodawcą takiej tezy. Proszę "cofnąć się wstecz" i zobaczyć, dla kogo "401 na prawym brzegu Wisły" stanowi "problem", bo tak nam się kombinuje ten wątek. Ja po prostu, jako Ursynowianin, uważam, że kierowanie 148 zamiast 401 na Marysin to kierowanie mnie w otchłań czarnej dziury. I porównuję, co oferuje mi trasa 148 od przystanku "Gocław" do Wiatracznej, versus 401 do Marysina. Otóż 148 oferuje mi Gocław itself, nie obrzeżem, ale środkiem, dojście do Promenady (nie raz skorzystałem), wygodne przesiadki na linie zapłowieckie na Ostrobramskiej, oraz sam Grochów, co do którego wielkich interesów nie prowadzę, ale mimo to zdarzyło mi się nie raz wsiadać na Wiatracznej w 148.
No i mamy 401, którym mogę dojechać do węzła Marsa... oraz na Marysin itself. Może nie doceniam trasy 401 na odcinku Gocław - Marysin (w takim razie z chęcią zostałbym wyprowadzony z błędu), ale podejrzewam, że nie stanowi ona generatora potoków innych, niż z samej mieszkalnej części "Marysin", nie? O ile się orientuję (fakt, aktualnie niewiele, bo co rusz tam się coś zmienia), przesiadki na Węźle Marsa to taka trudniejsza wersja przesiadek na Rondzie Zesłańców Syberyjskich, tak?
I nie mam nic przeciwko istnieniu tej linii (401), ponieważ jeżeli mi ona lata koło pióra, to nic mi do niej, ale z pewnością będę walczył z jak dla mnie pojaranymi pomysłami krańcowania 148 na Marysinie, bo to oznacza, że zamiast autobusu, który mi służy, dostanę autobus, którym mogę zwiedzić ekspresowo Trasę Siekierkowską i Węzeł Marsa... tylko w dni robocze!
Stąd mówiłem o odcinku ZUS - Marysin, jako odcinku wybitnie dla mieszkańców Marysina (chyba, że kto przy pętli Gocław mieszka), bowiem prócz mieszkania/odwiedzania, innych interesów tam się za wiele nie zrobi, nie? Stąd również użyteczność 148 większa, bo prócz odwiedzenia Gocławia i Grochowa (sumarycznie chyba więcej ludzi, niż na Marysinie, nie?), mam jeszcze kompleksy handlowe różnej maści (to nowe na Fieldorfa, Promenada) czy biurowe (okolice Promenady), a nawet telewizję (Polsat)
Kwestia pocięcia, na chwilę do niej wracając, byłaby konsekwencją "problemu", jaki stanowi linia "na prawym brzegu Wisły", jako kontrpropozycja do psucia jakiejkolwiek innej linii w zamian, by tylko Marysin był cały. Ale z tym proszę już uderzać do tych, dla których 401 stanowi "problem". Ja, obserwując wprawdzie, ekhm... bardzo niewielkie wykorzystanie linii w kierunku Marysina w godzinach popołudniowych (czyli wtedy, gdy głownie korzystający z 401 mieszkańcy Marysina mieliby tłumnie powracać do domu), po prostu zwracam uwagę na ten fakt, że glonojadów na szybie nie widzę. Może nie jest to jeszcze standard linii nowodworskich (czyli można się wyciągnąć w poprzek na czterech siedzeniach autobusu), ale chyba hańbiących się staniem tam nie ma co do zasady.
Jeśli więc ktoś mówi "401 to jest problem" i proponuje nieprzemyślany wielce pomysł "uratujmy 401, zamieniając go ze 148", to chyba nie wie, co mówi... Bowiem za chwilę ten sam ów może otworzyć wątek pod tytułem "problem 148 na prawym brzegu Wisły", bo - powtórzę - problem niskiej frekwencji w 401 (tutaj nie jest to, kolego span, moje autorskie stwierdzenie) może stanowić zbyt mały generator potoków z/do Marysina. Ale proszę mnie za to nie winić.
Przepraszam ale nie bardzo rozumiem. Chyba, że kolega reprezentuje częsty pogląd na tym forum, iż autobus musi jechać wyładowany po dach, żeby nie było sie do czego przychrzanić.
Ależ! Lubię siedzieć w autobusie tak bardzo, że wczoraj o dziewiętnastej trzydzieści kilka zrezygnowalismy z synem z podróży 185 z Podzamcza, bo nie było siedzących, przerzucając się na tandem 118+166. Aha, bajdełej - przesiadka ze 118 na 166 z 15 minutowym czekaniem to miała być ta dogodność po zmianie trasy 166? To ja bardzo dziękuję na przyszłość za takie "dogodności".
Jeżdżę codziennie tą linią przez "łąki, pola, rzekę, węzły drogowe aż do tej czarnej dziury" tak jak wielu innych ludzi. Zdziwiony

A to że na krótkim ostatnim odcinku można mieć miejsce siedzące.....to nie jest żaden argument aby ferować rewolucje trasowe jakie komuś się w głowie narodziły albo uroiły.
Brawo! No i widzi kolega - zgadzamy się ze sobą. Mi 401 lata, więc niech jeździ, jak chce, ja chcę 148, jak obecnie (kolega mnie poprze na zasadzie wzajemności) i wszyscy są zadowoleni. I razem z kolegą weźmiemy tych, którzy chcą nam na siłę zrobić "dobrze" i im wsadzimy te ich 125... w dupę.
[ Dodano: |22 Lip 2011|, 2011 09:49 ]
pawcio pisze:Gocław całkiem nieźle zapełnia 401 i gdyby ta linia zaliczała to osiedle nieco bardziej niż dziś, na pewno by to zapełnieniu na TS się przysłużyło.
Interesujące naprawdę, jak te osoby się potem dematerializują. Na Sikorskiego 401 jest, eufemistycznie stwierdzając, niezbyt zatłoczone w oba kierunki wszelkie pory dnia (serio, ja w tej linii tłoku nie spotkałem), więc wychodziło by mi, że przy Witosa. Ale wtedy mamy 148, które lepiej odwiedza Gocław i na Witosa też staje (rzekłbym, że tym bardziej staje). Zawitosie z Gocławia stanowić musi nieznaczący %. Więcej - te gocławskie zapełnienie 401 musiałoby jechać dalej, niż do przystanku Dolina Służewiecka, by stwierdzić, że tylko 401, no 148.
pawcio pisze:Zebra pisze:Na 401 nie ma IMHO innego bata niż w końcu wziąć sprawy na klatę i podzielić to na dwie linie, jedna Ursus - Dworzec Południowy przez Rolną i drugą Spartańska/Bokserska - TS - no i właśnie, tutaj robi się ciekawie bo zyskujemy szerokie możliwości
Jeszcze znajdź na to brygady. Podział 401 niestety kosztuje brygady.
Zaraz, zaraz - obecna oficjalna wykładnia ZTM (NNOPwW by Stary Pinwin) jest taka, że linia długa zżera brygady, bo dodatkowe wozy muszą pokrywać nieregularności, by utrzymać częstotliwość. A teraz Ty kontrapunktujesz to stwierdzeniem, że pocięcie linii na dwa kosztuje brygad więcej, niżjedna długa linia. Hm... rzeczywiście jak się jest zaatakowany z obu flanek, to nic, tylko się poddać

Dlaczego pieprzone pierożki są dobre, a pieprzone życie już nie? (B. Schaeffer)
Historia uczy jednego - nigdy nikogo niczego nie nauczyła.