: 22 gru 2005, 18:56
[img]http://bi.gazeta.pl/im/5/3013/m3013425.gif[/img] pisze:Boże Narodzenie - czas samobójców
Agnieszka Pochrzęst
22-12-2005, ostatnia aktualizacja 22-12-2005 07:53
Gdy w sobotę będziecie dzielić się opłatkiem, ktoś inny usiądzie, by napisać pożegnalny list. W czasie świąt przybywa samobójców. Pamiętajcie o samotnych, którzy mieszkają wokół. Zapraszając ich na wigilię, możecie uratować im życie.
Maszyniście Jackowi Rutkowskiemu na torach mignęła tylko niebieska kurtka. To był jego pierwszy samobójca. Po 23 latach pracy mówi: "Mam na sumieniu 14 osób. Wszyscy zginęli pod kołami lokomotyw, które prowadziłem". Drugiego dnia świąt znów musi wyruszyć na swoją najbardziej tragiczną trasę. Kilka lat temu z ogromną prędkością wjechał na 18-latka. Chłopak wbiegł na tory, stanął tyłem do lokomotywy i czekał. W te święta pan Jacek znów będzie przejeżdżał obok tego miejsca. - On miał niebieską kurtkę - wspomina. - Do końca życia zapamiętam ten morski kolor. Kurtka mignęła mi na początku i później znalazłem ją na ostatnim wagonie. Była owinięta wokół kół. Co tam się musiało dziać? Ręce, nogi i szczątki były porozrzucane po torach.
Kursu tuż przed Bożym Narodzeniem sprzed trzech lat nie zapomni też maszynista Jacek Pręgowski. Pod koła jego lokomotywy rzuciła się kobieta z dwójką dzieci.
- Mam niechlubne konto - wyznaje. - Pod moją lokomotywą zginęły 33 osoby. Jedni wpadli pod koła z głupoty, inni z brawury, ale było także wielu takich, którzy tak rozstawali się ze światem. Nie mam wyrzutów sumienia, bo to oni podjęli decyzję. Ja nic nie mogłem zrobić. Jednak tej kobiety, która zginęła przed świętami, nigdy nie zapomnę. Musiała być bardzo zdesperowana. Na tory wyszła z synami, 5- i 7-letnim. Nie mieli szans.
- W okresie świąt Bożego Narodzenia i Nowego Roku samotność staje się nie do zniesienia - mówi psychiatra Jerzy Pobocha. - W radiu kolędy, wszyscy się krzątają i odwiedzają. Szczególnie w tym czasie każdy z nas potrzebuje rodziny, a tu się okazuje, że jej nie ma.
Ludzie cierpią w samotności. Zamknięci w czterech ścianach gubią cel życia - mówi Włodzimierz Adam Brodniak, socjolog medycyny z Instytutu Psychiatrii i Neurologii. - Szczególnie narażone na depresję są osoby samotne, zwłaszcza po 50. roku życia, wdowy, wdowcy ale także ludzie młodzi.
W święta skrzynka mailowa na stronie internetowej "Razem przeciwko samobójcom" (www.przyjaciele.org.pl) jest pełna. Psycholog Maciej Tryburcy, który ją prowadzi, w okresie świątecznym otrzymuje kilkadziesiąt apeli od 20-latków, którzy chcą odebrać sobie życie. Szukają anonimowego kontaktu, bo samotność w święta staje się nie do zniesienia. Muszą się wygadać. Chcą porozmawiać bez krytyki i pouczania.
- Boże Narodzenie to święta rodzinne. Na każdym kroku się to podkreśla - mówi Maciej Tryburcy. - Jeżeli ktoś nie ma dobrych relacji z rodzicami lub odeszła od niego dziewczyna, to w tym czasie boleśnie doświadcza samotności. Staje się ona nie do wytrzymania.
Ile osób rzuciło się pod koła lokomotywy:
2004 r. - 165
2005 r. - 182
Wzrasta liczba samobójstw:
2004 r. - 4893
2005 r. (od stycznia do września) - 7907
W tym roku pod koła pociągów rzuciły się już 182 osoby. W okresie świąt liczba desperatów rośnie
W drugi dzień świąt znów wyjadę na trasę, na której zdarzyło się to najstraszniejsze samobójstwo - opowiada maszynista Jacek Rutkowski

