Strona 1 z 7

: 09 sie 2006, 8:19
autor: Glonojad
MeWa pisze:Z punktu widzenia osób starszych, matek z wózkami, osób niepełnosprawnych, pasażerów z więkżym bagażem aparatura nie ma takiego znaczenia jak niska podłoga.
Zgoda, ale z drugiej strony z punktu widzenia osób starszych itd. np. metro ma za rzadko przystanki. Coś za coś.

Poza tym, doskonale wiesz, że to nie jest jakieś widzimisię spółki, lecz kwestia kaski, której, w przeciwieństwie do innych przewoźników szynowych w tym mieście, nie dostaje ona szerokim, nieproporcjonalnym do udziału w rynku strumieniem. ;)

: 09 sie 2006, 13:37
autor: MeWa
inż. Glonojad pisze: Zgoda, ale z drugiej strony z punktu widzenia osób starszych itd. np. metro ma za rzadko przystanki. Coś za coś.
to już jest naciągane. Oddalone stacje to specyfika metra, natomiast w przeciwieństwie do tramwajów - wszystkie stacje są dostępne dla niepełnosprawnych, zaś wysokość peronów odpowiednia do wysokości podłogi pociągów, a nie to co te niskie przystanki tramwajowe... Natomiast niskopodłogowy tabor powinie być normą.
inż. Glonojad pisze:w przeciwieństwie do innych przewoźników szynowych w tym mieście, nie dostaje ona szerokim, nieproporcjonalnym do udziału w rynku strumieniem.
ważne są koszty obsługi - stawki za wagonokm. czy pociągokm. u innych operatorów są znacząco większe niż w przypadku tramwajów. A koszty nie tylko utrzymania, ale i budowy odpowiedniej infrastrkutury są wysokie. I z formalnego punktu widzenia właścicielem infrastruktury w przypadku metra jest nie Metro, a miasto (ZTM), które użycza jej do realizacji zadań przewozowych.

: 09 sie 2006, 14:45
autor: Glonojad
MeWa pisze:to już jest naciągane. Oddalone stacje to specyfika metra
Są metra i metra... a wysokopodłogowe tramwaje są specyfiką warszawskich warunków politycznych. :p
natomiast w przeciwieństwie do tramwajów - wszystkie stacje są dostępne dla niepełnosprawnych,
Mhm. Zwłaszcza te, gdzie trzeba zapierniczać na drugą głowicę bo na "naszej" windy nie ma. A bywa, że to akurat głowica gorzej położona (np. Metro Służew: wysiada sobie niepełnosprawny z takiego 189 i... niech leci na południową głowicę).
zaś wysokość peronów odpowiednia do wysokości podłogi pociągów, a nie to co te niskie przystanki tramwajowe...
Zwłaszcza przystanki na łuku są dla pasażerów wygodne... :p
Natomiast niskopodłogowy tabor powinie być normą.
To prawda. Namówisz MW by chociaż 50 baniek rocznie na ten cel oddało?
inż. Glonojad pisze:w przeciwieństwie do innych przewoźników szynowych w tym mieście, nie dostaje ona szerokim, nieproporcjonalnym do udziału w rynku strumieniem.
ważne są koszty obsługi - stawki za wagonokm. czy pociągokm. u innych operatorów są znacząco większe niż w przypadku tramwajów. A koszty nie tylko utrzymania, ale i budowy odpowiedniej infrastrkutury są wysokie. I z formalnego punktu widzenia właścicielem infrastruktury w przypadku metra jest nie Metro, a miasto (ZTM), które użycza jej do realizacji zadań przewozowych.
A tu zupełnie nie mam pojęcia o co chodzi.

: 09 sie 2006, 15:13
autor: MeWa
inż. Glonojad pisze: Mhm. Zwłaszcza te, gdzie trzeba zapierniczać na drugą głowicę bo na "naszej" windy nie ma. A bywa, że to akurat głowica gorzej położona (np. Metro Służew: wysiada sobie niepełnosprawny z takiego 189 i... niech leci na południową głowicę).
I tak gdyby nasze metro budowano w latach 70-tych, to nie zostałaby zapewniona jakakolwiek możliwość dostępu dla niepełnosprawnych. Obecnie budowane stacje budowane są funkcjonalnie, jezeli chodzi o rozwiązania dla niepełnosprawnych.
inz. Glonojad pisze:Zwłaszcza przystanki na łuku są dla pasażerów wygodne... :p
Łuki są koniecznością. I tak w metrze w Warszawie są one na stacjach BARDZO łagodne.
inz. Glonojad pisze: To prawda. Namówisz MW by chociaż 50 baniek rocznie na ten cel oddało?
Nie, metro nie ma nadpodaży środków finansowych...
inz. Glonojad pisze:A tu zupełnie nie mam pojęcia o co chodzi.
Koszty uruchomienia i utrzymania metra są wielokrotnie wyższe niż w przypadku tramwajów, w przeliczeniu na kilometr potrzeba też więcej pracowników do obsługi metra. Podział środków, jakimi dysponuje ZTM, wedle udziału w rynku przewozowym, nie odzwierciedlałby rzeczywistych potrzeb dot. funkcjonowania spółek. Zresztą z tego wynikałoby, że najwięcej pieniędzy powinny dostać MZA.

: 09 sie 2006, 15:35
autor: Glonojad
MeWa pisze:
inż. Glonojad pisze: Mhm. Zwłaszcza te, gdzie trzeba zapierniczać na drugą głowicę bo na "naszej" windy nie ma. A bywa, że to akurat głowica gorzej położona (np. Metro Służew: wysiada sobie niepełnosprawny z takiego 189 i... niech leci na południową głowicę).
I tak gdyby nasze metro budowano w latach 70-tych, to nie zostałaby zapewniona jakakolwiek możliwość dostępu dla niepełnosprawnych. Obecnie budowane stacje budowane są funkcjonalnie, jezeli chodzi o rozwiązania dla niepełnosprawnych.
A tramwaje były w latach 60-80'ych w dużej części wyprodukowane. Widzisz analogię?
A w 90ych to Warszawa miała już ważniejsze wydatki.
inz. Glonojad pisze:Zwłaszcza przystanki na łuku są dla pasażerów wygodne... :p
Łuki są koniecznością. I tak w metrze w Warszawie są one na stacjach BARDZO łagodne.
[Standardowy tekst o ojcach, nauce i dzieciach ;) ]
To prawda. Namówisz MW by chociaż 50 baniek rocznie na ten cel oddało?
Nie, metro nie ma nadpodaży środków finansowych...
Doprawdy? Bo nie sprawia wrażenia spółki działającej w warunkach kiepskich. Bo jest kilka, ogólnie znanych, sposobów na oszczędną budowę metra. Które w Warszawie nie były zbyt chętnie stosowane.
inz. Glonojad pisze:A tu zupełnie nie mam pojęcia o co chodzi.
Koszty uruchomienia i utrzymania metra są wielokrotnie wyższe niż w przypadku tramwajów, w przeliczeniu na kilometr potrzeba też więcej pracowników do obsługi metra. Podział środków, jakimi dysponuje ZTM, wedle udziału w rynku przewozowym, nie odzwierciedlałby rzeczywistych potrzeb dot. funkcjonowania spółek. Zresztą z tego wynikałoby, że najwięcej pieniędzy powinny dostać MZA.
Może i powinny, chociaż należałoby uwzględnić może docelowy podział zadań przewozowych. :p
No cóż, to nie ja pierwszy wymyśliłem tezę, że Warszawy na metro to za bardzo nie stać...
Może dopłata do biletu miesięczniego na metro nie byłaby głupim pomysłem? Po odliczeniu kosztów infry, wzkm tramwajowy i autobusowy wypadają bardzo podbnie...

: 09 sie 2006, 15:59
autor: MeWa
inż. Glonojad pisze:
MeWa pisze:Łuki są koniecznością. I tak w metrze w Warszawie są one na stacjach BARDZO łagodne.
[Standardowy tekst o ojcach, nauce i dzieciach ;) ]
pojedź sobie do inych miast, gdzie są sieci metra, zwłaszcza do Londynu...
inż. Glonojad pisze:A tramwaje były w latach 60-80'ych w dużej części wyprodukowane. Widzisz analogię?
A w 90ych to Warszawa miała już ważniejsze wydatki.
a tramwaje Cegielskiego są produkowane właśnie teraz.
inż. Glonojad pisze: Doprawdy? Bo nie sprawia wrażenia spółki działającej w warunkach kiepskich. Bo jest kilka, ogólnie znanych, sposobów na oszczędną budowę metra. Które w Warszawie nie były zbyt chętnie stosowane.
stawka za wagonokm. pokrywa większość kosztów eksploatacyjnych. Zaś na tańsze metody też trzeba mieć pieniądze, podczas gdy u nas problemem jest wybudowanie dwóch stacji jednocześnie...
inż. Glonojad pisze:No cóż, to nie ja pierwszy wymyśliłem tezę, że Warszawy na metro to za bardzo nie stać...
na metro nie stać także Londynu. Madrytu. Itp. Ja wiem, że Ty byś wszędzie puścił szybki tramwaj i to by Twoim zdaniem rozwiązało wszystkie problemy. Ale ja nie wierzę w możlwiość budowy szybkiego tramwaju w Warszawie, który rzeczywiście będzie szybki i będzie miał priorytet na skrzyżowaniach.
inż. Glonojad pisze:Może dopłata do biletu miesięczniego na metro nie byłaby głupim pomysłem? Po odliczeniu kosztów infry, wzkm tramwajowy i autobusowy wypadają bardzo podbnie...
byłoby to zerwanie z zasadą, która w Warszawie dobrze funkcjonuje - a mianowicie możliwość przejazdu na podstawie JEDNEGO biletu. Wiązałoby się to z odpływem pasażerów do środków komunikacji naziemnej, a tego nie chcemy.

: 09 sie 2006, 17:21
autor: Bastian
MeWa pisze:ja nie wierzę w możlwiość budowy szybkiego tramwaju w Warszawie, który rzeczywiście będzie szybki i będzie miał priorytet na skrzyżowaniach.
Niestety, Glonie, ja też nie. A wciąż wydłużający się czas dojazdu na trasie <M> Centrum :arrow: Rakowiecka wzmacnia moją niewiarę. I bardzo bym chciał wiedzieć, czy TW zrobiły przez ostatnie kilka lat cokolwiek, by tego uniknąć.

: 09 sie 2006, 20:11
autor: Glonojad
Bastian pisze:
MeWa pisze:ja nie wierzę w możlwiość budowy szybkiego tramwaju w Warszawie, który rzeczywiście będzie szybki i będzie miał priorytet na skrzyżowaniach.
Niestety, Glonie, ja też nie. A wciąż wydłużający się czas dojazdu na trasie <M> Centrum :arrow: Rakowiecka wzmacnia moją niewiarę. I bardzo bym chciał wiedzieć, czy TW zrobiły przez ostatnie kilka lat cokolwiek, by tego uniknąć.
Akurat pokazałeś doskonały przykład - na Marszałkowskiej przecież jest polityczna wola tramwaj uwalić, a już broń Boże nie można go uczynić atrakcyjnym, o szybkości nie wspominając, bo przecież nie chcemy odbierać pasażerów tramwajom.

Żaden z was nie ma żadnego powodu, by nie wierzyć w programy modernizacyjno - przyspieszające, bo przecież ich dotąd w Warszawie nie było.

A dlaczego nie było? Wcale nie dlatego, że kilku gości z ZDM nie lubi tramwajów. Głównym i podstawowym powodem jest to, że całą kasę na inwestycje w TZ zżera metro.

Z mojej strony EOT, bo OT, a z wiarą się nie polemizuje.

: 09 sie 2006, 22:08
autor: Bastian
Mam wrażenie, że demonizujesz metro. Przecież mój czas jazdy nie jest związany z wielkimi nakładami. To tylko kwestia złego programowania świateł, dostawiania ich wszędzie, gdzie się da. Pamiętasz dyskusję, jak by było najlepiej usytuować przystanki po remoncie? Były rozwiązania znacznie korzystniejsze, niż proste dostawienie jeszcze jednego nad TŁ. Chcesz mi wmówić, że to z powodu zbyt niskich nakładów? Bo ja tu widzę raczej mizerię umysłową ludzi odpowiedzialnych za stworzenie i przyjęcie projektu. Nieważne zresztą, czy w TW, czy gdzie indziej.

Póki tacy ludzie będą mieli wpływ na komunikację zbiorową, póty się nic nie zmieni.

: 10 sie 2006, 0:28
autor: mkm101
MeWa pisze: stawka za wagonokm. pokrywa większość kosztów eksploatacyjnych.
Mimo że jest dość wysoka to jak widać jest zaniżona - powinna przecież pokrywać nie tylko całość kosztów eksploatacyjnych ale także koszty odtworzeniowe taboru i infrastruktury
MeWa pisze: Zaś na tańsze metody też trzeba mieć pieniądze,
Może wziąść kredyt?
MeWa pisze: podczas gdy u nas problemem jest wybudowanie dwóch stacji jednocześnie...
Może to kwestia organizacji?
MeWa pisze:Na metro nie stać także Londynu. Madrytu. Itp.
Piszesz o sumarycznych kosztach czy stosunku poniesionych kosztów do uzyskanych rezultatów?
MeWa pisze: Ale ja nie wierzę w możlwiość budowy szybkiego tramwaju w Warszawie, który rzeczywiście będzie szybki i będzie miał priorytet na skrzyżowaniach.
Z ciekawości - czy mógłbyś podać konkretną definicję tego co uznasz za szybki tramwaj?
MeWa pisze:byłoby to zerwanie z zasadą, która w Warszawie dobrze funkcjonuje - a mianowicie możliwość przejazdu na podstawie JEDNEGO biletu.
A czemu nie? Kto chce szybciej - płaci więcej. Na tej zasadzie działają linie pośpieszne w większości sieci komunikacyjnych. Gdyby np wprowadzić tę zasadę do autobusów to szybko by się okazało ile rzeczywiście w Wwie potrzeba linii przyspieszonych. A co do biletu to nie byłoby problemu - zorganizować tak jak jest teraz podział na miejskie i sieciowe
(dla jasności - podrzucam temat do rozważenia a nie twierdzę że tak jest najlepiej)
MeWa pisze:ważne są koszty obsługi - stawki za wagonokm. czy pociągokm. u innych operatorów są znacząco większe niż w przypadku tramwajów.
To znaczyłoby że tramwaje są najtańsze. Tylko jakich operatorów masz na myśli?
MeWa pisze: A koszty nie tylko utrzymania, ale i budowy odpowiedniej infrastrkutury są wysokie.

Tyle że jedyną spółką która ponosi koszty budowy infrastruktury w Wwie są TW. MW już nie.
MeWa pisze:I z formalnego punktu widzenia właścicielem infrastruktury w przypadku metra jest nie Metro, a miasto (ZTM), które użycza jej do realizacji zadań przewozowych
Tak się składa że właścicielem infrastruktury w przypadku tramwajów (tory i układ zasilania) też jest miasto. I co? I na budowę nowych odcinków sieci (przykład choćby trasy Nowe Bemowo-Piaski) miasto nie daje ani złotówki, podczas gdy na nowe odcinki i stacje metra - setki milionów.

: 10 sie 2006, 1:26
autor: MeWa
mkm101 pisze: Mimo że jest dość wysoka to jak widać jest zaniżona - powinna przecież pokrywać nie tylko całość kosztów eksploatacyjnych ale także koszty odtworzeniowe taboru i infrastruktury
oczywiście, że nie uwzględniają. Ale koszty zarówno utrzymania taboru czy eksploatacji linii, czy też dotyczące budowy i pozyskiwania taboru są nieporównywalnie większe niż w przypadku tramwajów. Tylko co chcesz w ten sposób udowodnić? Że nie powinniśmy budować metra? Że powinniśmy zamknąć istniejącą linię?
mkm pisze: Może wziąść kredyt?
koncepcji było wiele - i PPP. Jednak niestety kierunki budowy metra to głównie decyzja polityczna. Nie tylko na szczeblu samorządu lokalnego. Tutaj jest mowa o dużych środkach. Więc to nie od decydentów metra zależy wielkość środków, jakimi dysponują... Zresztą i tak koszty ciągle są ograniczane - poprzez skrócenie stacji, a teraz na Bielanach stacje będą płytsze, metro budowane będzie odkrywką. Na samych 4 stacjach bielańskich oszczędza się most północny.
mkm pisze:Może to kwestia organizacji?
pieniędzy (wystarczy porównać model finansowania budowy metra w Warszawie z tym w Lizbonie, Atenach, Madrycie, Barcelonie...), prawa zamówień publicznych i woli politycznej. Jednak na Bielanach powracamy do sytuacji, kiedy budowanych jest kilka stacji jednocześnie: już teraz powstaje Wawrzyszew, Stare Bielany, Słodowiec, do tego dochodzi jeszcze Marymont.
mkm pisze: Piszesz o sumarycznych kosztach czy stosunku poniesionych kosztów do uzyskanych rezultatów?
piszę o sumarycznych kosztach budowy. Wszyscy wiedzą dzięki czemu było budowane metro w Hiszpanii, również Londyn przy JLE korzystał w dużej mierze z funduszy centralnych, a i tak nie obyło się bez problemów i opóźnień. Budowa metra to są koszty jakie rzadko, które miasto jest gotowe samo ponieść.
mkm pisze: Z ciekawości - czy mógłbyś podać konkretną definicję tego co uznasz za szybki tramwaj?
linia tramwajowa niezależna od układu drogowego, ciągów pieszo-rowerowych, w miarę możliwości bezkolizyjna. Oczywiście nie wszędzie możliwe jest budowanie wiaduktów, tuneli, więc tam, gdzie nie ma tej możliwości, widziałbym sygnalizację z preferencją przejazdu dla tramwajów. Zresztą już sam ostatni postulat - czyli priorytet na skrzyżowaniach byłby wielkim sukcesem. Bo jak na razie na większości skrzyżowań to faza dla tramwajów jest krótsza, tramwaje muszą stać na kolejnych skrzyżowaniach.
MeWa pisze:A czemu nie? Kto chce szybciej - płaci więcej. Na tej zasadzie działają linie pośpieszne w większości sieci komunikacyjnych.
ja tej zasady pod żadnym względem nie popieram.
mkm pisze: Gdyby np wprowadzić tę zasadę do autobusów to szybko by się okazało ile rzeczywiście w Wwie potrzeba linii przyspieszonych.
mając do wyboru podróż tańszą linią zwykłą czy też pseudopośpiechem, myślę, że nie wiele osób by się zastanawiało. Taryfę warszawską akurat uważam za dobrą.
mkm pisze:To znaczyłoby że tramwaje są najtańsze. Tylko jakich operatorów masz na myśli?
Poza Tramwajami Warszawskimi mamy dwóch operatorów szynowych :D Metro i SKM.
mkm pisze: Tyle że jedyną spółką która ponosi koszty budowy infrastruktury w Wwie są TW. MW już nie.
i dlatego na złość trzeba zabrać dofinansowanie Metru, tak aby nie powstawały kolejne stacje i linie.
mkm pisze:miasto nie daje ani złotówki, podczas gdy na nowe odcinki i stacje metra - setki milionów.
mieć pretensje do miasta i radnych a nie do metra. Bo na razie wygląda to na lament na metro, bo miasto nie daje na rozwój tramwajów. Ja uważam, że metro jest potrzebne w Warszawie, co widać po obecnej linii...

Sama II linia to 200 wagonów, koszty budowy sięgające kilku miliardów złotych - to są ogromne środki. Trudno więc, żeby metro nie było kwestią polityczną... Bo oprócz pozyskania środków dochodzi jeszcze ich rozdysponowanie pomiędzy liczne firmy budowlane, taborowe, kolejowe itp. itd.

: 11 sie 2006, 18:19
autor: piotram
MeWa pisze:na metro nie stać także Londynu. Madrytu. Itp. Ja wiem, że Ty byś wszędzie puścił szybki tramwaj i to by Twoim zdaniem rozwiązało wszystkie problemy. Ale ja nie wierzę w możlwiość budowy szybkiego tramwaju w Warszawie, który rzeczywiście będzie szybki i będzie miał priorytet na skrzyżowaniach.
W 100% na pewno by nie rozwiązało, ale mogłoby rozwiązać w np. 75%, pewnie że paramaetry tej komunikacji nie byłyby takie jak metra, ale większość dużych skupisk ludności już dojeżdżałaby dość sprawną komunikacją, gdyby od razu postawiono na tzw. szybkie, czy przyspieszone jak kto woli, tramwaje. A teraz "zadowolony" jest tylko Ursynów i część Mokotowa, a inni nadal tłoczą się w "ekspresowych" autobusach i jeszcze dłuuugo tak będzie.
To jest typowo polsko-pokomunistyczna przypadłość, że wszystko musi być nowe, supernowoczesne i bolszoje, zamiast tańszym kosztem modernizować, na co wpadły już o wiele bogatsze kraje. A tak mamy g... bo i tak po jakimś czasie okazuje się że nas nie stać, więc kolejna rozgrzebana i niedokończona inwestycja i kasa wyrzucona w błoto...

: 16 sie 2006, 12:42
autor: Glonojad
Dokładnie, to taka polska infrofilia, znana także jako "syndrom przeciętej wstęgi". Gorzej, że widać go także u młodego pokolenia... czy jak dorośnie, to też będzie podejmować decyzje na zasadie "uważam, że...", "nie wierzę, że...", "byle zbudować nowe, a potem się jakoś będzie utrzymywać?" a nie na zasadzie kosztów i korzysci ogółu społeczeństwa?

A metro nawet w docelowym układzie będzie obsługiwało tylu pasażerów, co -zaniedbana i niedoinwestowana - sieć tramwajowa w obecnym kształcie. Z których oczywiście wielu do metra zmusić trzeba będzie, bo się sami nie przesiąda - i nic dziwnego, bo z Gocławia do Centrum będzie metrem dokładnie tak szybko, jak E-5. W szczycie. ](*,)

A teraz proponuję skończyć. Ten off-topic lub przenieść go na inne (np. moje) podforum z tym, że ja ten temat dyskutował już.

: 16 sie 2006, 18:54
autor: mkm101
MeWa pisze:
mkm101 pisze: Mimo że jest dość wysoka to jak widać jest zaniżona - powinna przecież pokrywać nie tylko całość kosztów eksploatacyjnych ale także koszty odtworzeniowe taboru i infrastruktury
oczywiście, że nie uwzględniają.
Czyli utrzymanie metra jest kosztowniejsze niż się ogólnie podaje
MeWa pisze: Ale koszty zarówno utrzymania taboru czy eksploatacji linii, czy też dotyczące budowy i pozyskiwania taboru są nieporównywalnie większe niż w przypadku tramwajów. Tylko co chcesz w ten sposób udowodnić? Że nie powinniśmy budować metra? Że powinniśmy zamknąć istniejącą linię?
Nie. Chcę żeby można było realnie wyliczyć koszty posiadania metra i na tej podstawie ocenić czy rzeczywiście obecne projekty M są uzasadnione ekonomicznie
MeWa pisze:
mkm pisze: Może wziąść kredyt?
koncepcji było wiele - i PPP. Jednak niestety kierunki budowy metra to głównie decyzja polityczna. Nie tylko na szczeblu samorządu lokalnego. Tutaj jest mowa o dużych środkach.
No i co z tego. W całym kraju komunikacja lokalna jest sprawą lokalną a tu metro musi być polityczne? Czy dlatego że bez dotacji z budżetu państwa nic by z tego nie było ?
MeWa pisze:Więc to nie od decydentów metra zależy wielkość środków, jakimi dysponują...
To co - są tak ubezwłasnowolnieni że nie mogą wziąść nawet głupiego kredytu ?
MeWa pisze:Zresztą i tak koszty ciągle są ograniczane - poprzez skrócenie stacji, a teraz na Bielanach stacje będą płytsze, metro budowane będzie odkrywką. Na samych 4 stacjach bielańskich oszczędza się most północny.
No i wreszcie ktoś poszedł po rozum do głowy.
MeWa pisze:
mkm pisze:Może to kwestia organizacji?
pieniędzy (wystarczy porównać model finansowania budowy metra w Warszawie z tym w Lizbonie, Atenach, Madrycie, Barcelonie...),
tak szczerze - były finansowane bezpośrednio z budżetu (jak warszawskie) czy np ze środków pomocowych UE na infrastrukturę?
MeWa pisze:
mkm pisze:Piszesz o sumarycznych kosztach czy stosunku poniesionych kosztów do uzyskanych rezultatów?
piszę o sumarycznych kosztach budowy. Wszyscy wiedzą dzięki czemu było budowane metro w Hiszpanii, również Londyn przy JLE korzystał w dużej mierze z funduszy centralnych, a i tak nie obyło się bez problemów i opóźnień. Budowa metra to są koszty jakie rzadko, które miasto jest gotowe samo ponieść.
Tyle że liczy się analiza poniesionych kosztów do uzyskanych korzyści, a nie tylko sumaryczne koszty. Tak przy okazji - kilka lat temu przymierzano się do PPP
na II linię metra. Zrezygnowano kiedy potencjalni udziałowcy prywatni stwierdzili opłacalność (koszty/rezultaty) budowy tylko środkowego odcinka. Wróżyli z fusów czy podeszli realistycznie do sprawy?
MeWa pisze:
mkm pisze:Z ciekawości - czy mógłbyś podać konkretną definicję tego co uznasz za szybki tramwaj?
linia tramwajowa niezależna od układu drogowego, ciągów pieszo-rowerowych, w miarę możliwości bezkolizyjna. Oczywiście nie wszędzie możliwe jest budowanie wiaduktów, tuneli, więc tam, gdzie nie ma tej możliwości, widziałbym sygnalizację z preferencją przejazdu dla tramwajów. Zresztą już sam ostatni postulat - czyli priorytet na skrzyżowaniach byłby wielkim sukcesem. Bo jak na razie na większości skrzyżowań to faza dla tramwajów jest krótsza, tramwaje muszą stać na kolejnych skrzyżowaniach.
Ok, myślę że szybciej powstanie kilka linii szybkiego tramwaju niż II linia metra
i to za nieporównywalnie mniejsze pieniądze
MeWa pisze:
mkm pisze:A czemu nie? Kto chce szybciej - płaci więcej. Na tej zasadzie działają linie pośpieszne w większości sieci komunikacyjnych.
ja tej zasady pod żadnym względem nie popieram.
Bo w metrze zrobiłoby się zbyt luźno?
MeWa pisze:
mkm pisze:To znaczyłoby że tramwaje są najtańsze. Tylko jakich operatorów masz na myśli?
Poza Tramwajami Warszawskimi mamy dwóch operatorów szynowych :D Metro i SKM.
To może czas przeprosić się z ekonomią i zacząć wiecej inwestować w tańsze (a wcale nie gorsze w rachunku koszt/rezultat) środki transportu?
MeWa pisze:
mkm pisze:Tyle że jedyną spółką która ponosi koszty budowy infrastruktury w Wwie są TW. MW już nie.
i dlatego na złość trzeba zabrać dofinansowanie Metru, tak aby nie powstawały kolejne stacje i linie.
A gdzie ja tak napisałem? Wystarczy że miasto da porónywalną (w stosunku do nakładów) sumę TW.
MeWa pisze:
mkm pisze:miasto nie daje ani złotówki, podczas gdy na nowe odcinki i stacje metra - setki milionów.
mieć pretensje do miasta i radnych a nie do metra. Bo na razie wygląda to na lament na metro, bo miasto nie daje na rozwój tramwajów. Ja uważam, że metro jest potrzebne w Warszawie, co widać po obecnej linii...
Tramwaje już nie? A czy Twoje zdanie podziela te 90% mieszkańców Wwy którzy nie mieszkają w zasięgu M ?
MeWa pisze:Sama II linia to 200 wagonów, koszty budowy sięgające kilku miliardów złotych - to są ogromne środki. Trudno więc, żeby metro nie było kwestią polityczną...
Bo tylko w ten sposób można bez żadnych analiz ekonomicznych dostać furę forsy
(przypomnę że MW ma dostać 1,4 mld z UE mimo że nie ma jeszcze Studium Wykonalności czyli uzasadnienia sensowności ich wdania) ?
MeWa pisze: Bo oprócz pozyskania środków dochodzi jeszcze ich rozdysponowanie pomiędzy liczne firmy budowlane, taborowe, kolejowe itp. itd.
W innych inwestycjach też należy rozdysponować środki pomiędzy liczne firmy budowlane, taborowe, kolejowe itp. itd. I musi być to decyzja polityczna ?

: 20 sie 2006, 22:30
autor: MeWa
mkm101 pisze:
MeWa pisze:oczywiście, że nie uwzględniają.
Czyli utrzymanie metra jest kosztowniejsze niż się ogólnie podaje
źle się zrozumieliśmy - koszty naprawy i utrzymania taobru i infarstruktury są wliczone w wagonokm.

[ Dodano: 2006-08-20, 22:33 ]
Czy dlatego że bez dotacji z budżetu państwa nic by z tego nie było ?
nie, proponuję przejrzeć roczne raporty metra - większość środków pochodzi z budżetu miasta. I porównać z modelami finansowania budowy metra istniejącymi na świecie.

[ Dodano: 2006-08-20, 22:36 ]
To co - są tak ubezwłasnowolnieni że nie mogą wziąść nawet głupiego kredytu ?
Infastruktura jest miejska a nie metrowska (Metro pełni funkcję inwestora zastępczego), pieniądze duże itp. itd.

[ Dodano: 2006-08-20, 22:38 ]
tak szczerze - były finansowane bezpośrednio z budżetu (jak warszawskie) czy np ze środków pomocowych UE na infrastrukturę?
finansowanie z budżetu miejskiego było mniejszością. Główny ciężar rozkładał się na środki unijne i państwowe (w różnych proporcjach). W Londynie w ogóle nie korzystano z pomocy UE

[ Dodano: 2006-08-20, 22:41 ]
Zrezygnowano kiedy potencjalni udziałowcy prywatni stwierdzili opłacalność (koszty/rezultaty) budowy tylko środkowego odcinka. Wróżyli z fusów czy podeszli realistycznie do sprawy?
Przede wszystkim, bo tutaj mowa o wyliczeniach Ecorysu czy PWC, pomylono się w kosztach eksploatacji

[ Dodano: 2006-08-20, 22:43 ]
Ok, myślę że szybciej powstanie kilka linii szybkiego tramwaju niż II linia metra
i to za nieporównywalnie mniejsze pieniądze
na razie zobaczmy jak TW wyjdzie modernizacja Al. Jerozolimskich
Bo w metrze zrobiłoby się zbyt luźno?
analiz nie robiłem :D

[ Dodano: 2006-08-20, 22:45 ]
To może czas przeprosić się z ekonomią i zacząć wiecej inwestować w tańsze (a wcale nie gorsze w rachunku koszt/rezultat) środki transportu?
Niedługo wybory, będziesz mógł zagłosować na radnych, którzy będą chcieli inwestować w tramwaje zamiast metra :D