Trasa W-Z: niebezpieczne przejście przy starówce

Moderator: Wiliam

Awatar użytkownika
MeWa
Cukiereczek
Posty: 24727
Rejestracja: 14 gru 2005, 21:34
Lokalizacja: Czachówek Centralny Południowo-Środkowy

Post autor: MeWa » 23 kwie 2007, 2:34

Czemu tam właściwie świateł nie zbudują? Tam jak mało gdzie, byłyby one potrzebne - rzeczywiście, przejście tam nie należy do bezpiecznych. Samochody pędzą, do tego dochodzą zjazdy na Wisłostradę, gdzie widoczność czy to kierowców czy pieszych jest ograniczona.

Obrazek
Trasa W-Z: aleja czarnych punktów
Karolina Kowalska2007-04-23, ostatnia aktualizacja 2007-04-22 22:22

Na warszawskich ulicach dramatycznie pogarsza się bezpieczeństwo pieszych. Ponad połowa ofiar wypadków wpada pod samochód na pasach. Listę czarnych punktów tradycyjnie otwiera przejście przez Trasę W-Z koło Starówki

- Miasto robi wszystko, żeby poprawić sytuację kierowców, poszerzając i remontując drogi. Organizacje pozarządowe walczą o ścieżki rowerowe. A nikt nie myśli o pieszych - uważa Ilona Butler z Centrum Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego. - Co gorsza giną głównie na pasach, czyli w miejscach przeznaczonych dla nich. To już prawdziwy dramat.

Zarząd Dróg Miejskich przedstawił właśnie raport o wypadkach w Warszawie z najnowszymi danymi. A minister transportu Jerzy Polaczek ogłosi dziś program poprawy bezpieczeństwa na drogach w całym kraju. Jest dobra wiadomość: w stolicy liczba zabitych w wypadkach (109) była w zeszłym roku najniższa od 12 lat. Przybyło jednak śmiertelnych ofiar wśród pieszych (wzrost z 67 do 76 osób). Najczęściej ginęli na skrzyżowaniach i drogach szybkiego ruchu. Pięcioro w katastrofie na Żeraniu, gdy pędzący samochód wpadł na przystanek autobusowy.

Aż sześć osób zostało rannych, a jedna zginęła na pasach u wylotu tunelu Trasy W-Z pod Starówką. To feralne przejście od lat powtarza się w statystykach jako najczarniejszy punkt na drogowej mapie miasta. Codziennie tłumy ludzi idą tędy do zatrzymujących się na środku jezdni tramwajów. W sobotnie popołudnie przejście próbowała sforsować pani Maria, 70-letnia emerytowana nauczycielka. - Kierowcy jeżdżą tu jak wariaci, a ja nie jestem już tak sprawna jak dawniej. Nie raz musiałam się w tym miejscu cofać na chodnik - skarżyła się "Gazecie".

Wiceszef warszawskiej drogówki podinsp. Wojciech Pasieczny przyznaje, że policja nie może sobie poradzić z czarnym punktem na Trasie W-Z. - Wprowadziliśmy nawet stałe patrole. Codziennie w godzinach porannego szczytu od 7 do 9 bezpieczeństwa pilnuje tam dwóch policjantów. I nawet mimo naszej obecności kierowcy nie ustępują pierwszeństwa pieszym idącym na przystanek albo wychodzącym z tramwaju - mówi podinsp. Pasieczny.

Al. "Solidarności" to w ogóle najniebezpieczniejsza ulica w Warszawie. Aż cztery jej skrzyżowania znalazły się w pierwszej dziesiątce tych, na których najczęściej dochodzi do wypadków. W zeszłym roku aż osiem osób zostało rannych u zbiegu z al. Jana Pawła, a dziesięć - przy Targowej (jedna zginęła). Dwie starsze osoby wpadły pod samochód na wysokości Bielańskiej.

Policja twierdzi, że piesi też nie są tu bez winy, bo przechodzą przez jezdnię na czerwonym świetle albo w niedozwolonym miejscu. Będą więc dostawać 250-złotowe mandaty. Jednak zdaniem Ilony Butler karanie pieszych nie ma sensu. - Czy to ich wina, że przejście przez ulicę grozi śmiercią? Czy to normalna sytuacja, że mieszkaniec miasta nie może się po nim swobodnie poruszać? - pyta.

Komentarz
W ten weekend byłem świadkiem kilku chamskich i bezmyślnych wyskoków kierowców wobec pieszych. Najgorzej wyglądał ten na Ursynowie: przez dwupasmową al. KEN na pasach próbuje przejść para z dzieckiem w wózku. Zwalniam, zatrzymuję się - są już na środku jezdni. Nagle tuż przed wózkiem z dużą prędkością przejeżdża nowa toyota. Kierowcy nie przyszło nawet do głowy, że ktoś może się zatrzymać, by przepuścić pieszych. Zaledwie ułamek sekundy i kilkadziesiąt centymetrów zdecydowały o tym, że zamiast trzech trupów więcej w policyjnych statystykach, wciąż mamy młodą rodzinę.

Wiele lat mieszkałem w Norwegii, która może stanowić wzór najwyższej kultury na drogach. Kiedy odwiedzają mnie znajomi stamtąd, zawsze muszę im przypominać, jak przetrwać w krainie prostactwa panującego na naszych drogach. Muszę przekonywać, że nie wystarczy zbliżyć się do pasów, by wszyscy zatrzymali się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. I to bez pisku opon. Wbijam im do głowy, że u nas nie ma pojęcia "miękki użytkownik drogi", czyli pieszy lub rowerzysta. U nas liczy się tylko "twardy" - w pancerzu za kierownicą. To on dyktuje warunki. To pieszy na pasach musi zwalniać, zatrzymać się lub przyspieszać, by ujść z życiem. Nie powinien też nagle "wtargnąć na jezdnię". Nawet jeśli ma zielone światło, bo przecież najpierw tuż przed nosem przejadą auta skręcające w prawo na strzałce.

Dariusz Bartoszewicz
STACJA METRA "RATUSZ" POWINNA NAZYWAĆ SIĘ "PLAC BANKOWY"

[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]

SławekM
(solaris8315)
Posty: 14369
Rejestracja: 15 gru 2005, 20:57
Kontakt:

Post autor: SławekM » 23 kwie 2007, 8:15

Komentarz -> Smutna prawda o polskich kierowcach :-?

Awatar użytkownika
MZ
Słońce Radomia
Posty: 8438
Rejestracja: 15 gru 2005, 14:25
Lokalizacja: Radom
Kontakt:

Post autor: MZ » 23 kwie 2007, 9:56

MeWa pisze:Czemu tam właściwie świateł nie zbudują? Tam jak mało gdzie, byłyby one potrzebne - rzeczywiście, przejście tam nie należy do bezpiecznych. Samochody pędzą, do tego dochodzą zjazdy na Wisłostradę, gdzie widoczność czy to kierowców czy pieszych jest ograniczona.
:arrow: W zasadzie tylko światła byłyby w stanie poprawić tam bezpieczeństwo. Najlepiej byłoby zrobić coś takiego, że na przejściu dla pieszych byłaby sygnalizacja uruchamiana przyciskiem przez pieszych. Sygnalizatory od strony centrum byłyby przy wyjeździe z tunelu, natomiast od strony mostu powinny być podwójne - jedne przed przejściem, a drugie przed przystankiem. Jeśli nie byłoby tramwaju, a piesi chcieliby przejść, samochody zatrzymywałyby się przed pasami. Jeśli jechałby jakiś skład, to w tym momencie czerwone światło automatycznie pojawiałoby się na wcześniejszym sygnalizatorze. Chyba jest to możliwe.
GW pisze:Jednak zdaniem Ilony Butler karanie pieszych nie ma sensu. - Czy to ich wina, że przejście przez ulicę grozi śmiercią? Czy to normalna sytuacja, że mieszkaniec miasta nie może się po nim swobodnie poruszać? - pyta.
A czy to wina kierowców, że przy Dworcu Wileńskim ludzie przechodzą nagminnie na czerwonym świetle? Widzą, że z jednej strony samochody się zatrzymują, to wchodzą na jezdnię, a tymczasem ruch wciąż odbywa się jeszcze w przeciwnym kierunku.

Kra
Posty: 1875
Rejestracja: 16 lut 2006, 9:28
Lokalizacja: Żoliborz/Bielany

Post autor: Kra » 23 kwie 2007, 11:24

:arrow: komentarz jest złośliwy i tyle. Niech ten autor najpierw zastanowi się co pisze. Na tzw. zachodzie bardzo rzadko jest przejście przez ulicę mającą więcej niż jeden pas w każdym kierunku nieubezpieczane przez sygnalizację świetlną wzbudzaną przez przechodnia. Gdyby zastosować się do jego zaleceń to w kilku miejscach po prostu nie byłoby ruchu, wspomniane w artylule, rondo Babka itp. Tam wszędzie prawie zawsze ktoś podchodzi do przejścia. System opisany sprawdza się na ulicach o mniejszym natężeniu ruchu, tam pieszy jest wprost "zmuszany" przez kierowcę do przejścia ale kierowca w drugiej strony wie, że za chwilę pojedzie.
A co do wspomnianego przejścia - oczywistym jest, że trzeba tam zamontować światła. I dodatkowo rozwiązać problem podobny na Stawkach, Obozowej, w tym dwóch ostatnich to może byłbym zwolennikiem mini garbów dla wyhamowania części kierowców. Z drugiej strony zauważyłem, że większość motorniczych otwiera tam drzwi dopiero wtedy gdy upewni się, że dojeżdżający samochód zatrzymał się za tramwajem.

Awatar użytkownika
MZ
Słońce Radomia
Posty: 8438
Rejestracja: 15 gru 2005, 14:25
Lokalizacja: Radom
Kontakt:

Post autor: MZ » 23 kwie 2007, 12:36

Kra pisze:Z drugiej strony zauważyłem, że większość motorniczych otwiera tam drzwi dopiero wtedy gdy upewni się, że dojeżdżający samochód zatrzymał się za tramwajem.
:arrow: Wysiadający są w ten sposób chronieni, ale ludzie czekający na przystanku bardzo często wchodzą na jezdnię już w momencie, gdy tramwaj dopiero zaczyna hamować. Niestety, niektórzy tak się spieszą, że chcą być pierwsi przy drzwiach.

Awatar użytkownika
MeWa
Cukiereczek
Posty: 24727
Rejestracja: 14 gru 2005, 21:34
Lokalizacja: Czachówek Centralny Południowo-Środkowy

Post autor: MeWa » 23 kwie 2007, 13:41

Kra pisze::arrow: komentarz jest złośliwy i tyle. Niech ten autor najpierw zastanowi się co pisze. Na tzw. zachodzie bardzo rzadko jest przejście przez ulicę mającą więcej niż jeden pas w każdym kierunku nieubezpieczane przez sygnalizację świetlną wzbudzaną przez przechodnia.
po pierwsze - nie do końca prawdą jest, to co piszesz. Mieszkałem przez dwa lata w Londynie i główna ulica przez moją dzielnicę miała też przejścia bez sygnalizacji, a miała po dwa pasy. I tam każdy zatrzymywał się jak tylko podeszło się do pasów. Poza tym tam sygnalizacja wzbudzana działa rzeczywiście tak, że jak naściśniesz, to masz zielone, a nie tak jak u nas - musisz czekać wieki, nawet jeśli akurat samochody stoją na czerwonym.
STACJA METRA "RATUSZ" POWINNA NAZYWAĆ SIĘ "PLAC BANKOWY"

[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]

Kra
Posty: 1875
Rejestracja: 16 lut 2006, 9:28
Lokalizacja: Żoliborz/Bielany

Post autor: Kra » 23 kwie 2007, 15:22

MeWa pisze:po pierwsze - nie do końca prawdą jest, to co piszesz. Mieszkałem przez dwa lata w Londynie i główna ulica przez moją dzielnicę miała też przejścia bez sygnalizacji, a miała po dwa pasy. I tam każdy zatrzymywał się jak tylko podeszło się do pasów. Poza tym tam sygnalizacja wzbudzana działa rzeczywiście tak, że jak naściśniesz, to masz zielone, a nie tak jak u nas - musisz czekać wieki, nawet jeśli akurat samochody stoją na czerwonym.
Fakt Londunu nie znam, swoje doświadczenie czerpię z miast niemieckich, francuskich, holenderskich, szwedzkich, hiszpańskich, włoskich i greckich (choć te dwa ostatnie to nieco inna historia - tam każdy chodzi i jeździ jak chce i jakoś to idzie, czasem miałem wrażenie, że światło czerwone pełni tam funkcję powiedziałbym "doradczą" szczególnie w odniesieniu do pieszych.
Sygnalizacja wzbudzana (jeżeli nie jest przy skrzyżowaniu) rzeczywiście zazwyczaj działa jak opisałeś, jest po prostu dobrze zaprogramowana z odpowiednimi priorytetami. Ale też tam rzadko kto np. przecina (jako pieszy) tory tramwajowe idąc po skosie zamiast prostopadle.

Awatar użytkownika
MeWa
Cukiereczek
Posty: 24727
Rejestracja: 14 gru 2005, 21:34
Lokalizacja: Czachówek Centralny Południowo-Środkowy

Post autor: MeWa » 23 kwie 2007, 21:23

Włochy to inna sprawa, gdy czekałem na pasach, to dopiero carabinieri się zatrzymało :D
Nie można jednak demonizować wszystkich naszych pieszych - niezatrzymywanie się samochodów jest znaczącym utrudnieniem w porównaniu do sytuacji na zachodzie. Jak i tam też zdarzają się ludzie przechodzący niewłaściwie.
STACJA METRA "RATUSZ" POWINNA NAZYWAĆ SIĘ "PLAC BANKOWY"

[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]

Awatar użytkownika
piotram
Posty: 2463
Rejestracja: 27 lut 2006, 19:42
Lokalizacja: W-wa Kercelak

Post autor: piotram » 23 kwie 2007, 22:28

Kra pisze: A co do wspomnianego przejścia - oczywistym jest, że trzeba tam zamontować światła. I dodatkowo rozwiązać problem podobny na Stawkach, Obozowej, w tym dwóch ostatnich to może byłbym zwolennikiem mini garbów dla wyhamowania części kierowców. Z drugiej strony zauważyłem, że większość motorniczych otwiera tam drzwi dopiero wtedy gdy upewni się, że dojeżdżający samochód zatrzymał się za tramwajem.
W takich miejscach powinny być właśnie sygnalizatory uruchamiające czerwone światło dla aut kiedy podjeżdża tramwaj, a także podwyższone jezdnie tak, aby pasażerowie mieli łatwiejsze wejście do wagonu i jednocześnie kierowcy musieli zmniejszyć szybkość. W naszym kraju oczywiście jest na opak i są światła blokujące wjazd tramwajom na przystanek kiedy jadą auta (np. Wrocław, Toruń). Jeśli chodzi o Kraków, to tam drogę z przystanku do tramwaju należy sobie torować butem :D Totalnie nikt nie zatrzymuje się kiedy stoi tramwaj, chyba że kierowca jest z Warszawy :D

Awatar użytkownika
MZ
Słońce Radomia
Posty: 8438
Rejestracja: 15 gru 2005, 14:25
Lokalizacja: Radom
Kontakt:

Post autor: MZ » 24 kwie 2007, 1:18

piotram pisze:Jeśli chodzi o Kraków, to tam drogę z przystanku do tramwaju należy sobie torować butem. Totalnie nikt nie zatrzymuje się kiedy stoi tramwaj, chyba że kierowca jest z Warszawy.
:arrow: Jakoś nie odniosłem takiego wrażenia. No chyba, że sami zamiejscowi akurat jeździli :).

A wracając do świateł na Trasie W-Z, to jak to wygląda z punktu widzenia prawa? Czy przepisy pozwalają na wymuszanie zatrzymania się w tunelu?

SławekM
(solaris8315)
Posty: 14369
Rejestracja: 15 gru 2005, 20:57
Kontakt:

Post autor: SławekM » 24 kwie 2007, 8:37

MZ pisze:
A wracając do świateł na Trasie W-Z, to jak to wygląda z punktu widzenia prawa? Czy przepisy pozwalają na wymuszanie zatrzymania się w tunelu?
Jak jest korek w kierunku Pragi popołudniu to jest i tak wymuszanie zatrzymania się w tunelu :D

Awatar użytkownika
MZ
Słońce Radomia
Posty: 8438
Rejestracja: 15 gru 2005, 14:25
Lokalizacja: Radom
Kontakt:

Post autor: MZ » 24 kwie 2007, 9:24

solaris8315 pisze:Jak jest korek w kierunku Pragi po południu to jest i tak wymuszanie zatrzymania się w tunelu.
:arrow: Wiedziałem, że ktoś rzuci taki argument, ale nie chodziło mi o zatrzymanie wymuszone warunkami drogowymi lub utrudnieniami w ruchu, tylko światłami i znakami.

SławekM
(solaris8315)
Posty: 14369
Rejestracja: 15 gru 2005, 20:57
Kontakt:

Post autor: SławekM » 24 kwie 2007, 12:10

MZ pisze:
solaris8315 pisze:Jak jest korek w kierunku Pragi po południu to jest i tak wymuszanie zatrzymania się w tunelu.
:arrow: Wiedziałem, że ktoś rzuci taki argument, ale nie chodziło mi o zatrzymanie wymuszone warunkami drogowymi lub utrudnieniami w ruchu, tylko światłami i znakami.
Powinno się dać, tunel trasy W-Z nie jest długi jak tunel Wisłostrady.

Awatar użytkownika
piotram
Posty: 2463
Rejestracja: 27 lut 2006, 19:42
Lokalizacja: W-wa Kercelak

Post autor: piotram » 24 kwie 2007, 19:48

MZ pisze:
solaris8315 pisze:Jak jest korek w kierunku Pragi po południu to jest i tak wymuszanie zatrzymania się w tunelu.
:arrow: Wiedziałem, że ktoś rzuci taki argument, ale nie chodziło mi o zatrzymanie wymuszone warunkami drogowymi lub utrudnieniami w ruchu, tylko światłami i znakami.
Korek na torach też nie powinien mieć miejsca wg przepisów. Pewnie jest tak samo z tunelem, tyle że nikt się tym nie przejmuje.
Co do Krakowa - przypatrz się. Kiedy tramwaj staje na przystanku, a pasażerowie akurat nie wychodza, wszystkie puszki wjeżdżają po prostu i zastawiają dojście do wagonu. Trzeba zdecydowanie wejść na jezdnię, aby się zatrzymały :D

Awatar użytkownika
Glonojad
Dark Lord of The Plonk
Posty: 26874
Rejestracja: 13 gru 2005, 23:39
Lokalizacja: z Ochoty, jak to płaczki

Post autor: Glonojad » 24 kwie 2007, 21:17

Tylu ludzi dyskutuje, żaden nie sprawdził prawa?
PORD pisze: http://www.kodeksdrogowy.com.pl/obowiaz ... al5odzial2

Art. 49. 1. Zabrania się zatrzymania pojazdu:(...)
#3 w tunelu, na moście lub na wiadukcie;
(...)
4. Zakaz zatrzymania lub postoju pojazdu nie dotyczy unieruchomienia pojazdu wynikającego z warunków lub przepisów ruchu drogowego.
Że się tak wyrażę - gugla Wam ujęło? :p
Wypowiedź ta stanowi moje prywatne zdanie i nie może być cytowana lub analizowana w związku z moją działalnością w jakiekolwiek instytucji z którą mogę lub mogłem współpracować, ani jako stanowisko tej instytucji. Nie wyrażam także zgody na jej przetwarzanie w żadnej formie technicznej ni magicznej.

ODPOWIEDZ