[img]http://bi.gazeta.pl/im/9/4089/m4089859.gif[/img] pisze:
Tramwaj może być inwestycją w przyszłość
Roman Jaskulski*
2007-12-09, ostatnia aktualizacja 2007-12-09 20:26
Dyskusja na temat budowy linii tramwajowej w Płocku ostatnio jakby przycichła. Korzystając więc z tego, że żadne wiążące decyzje w tej sprawie jeszcze nie zapadły, chciałbym dyskusję na ten temat ożywić.
Nie będę ukrywał, że jestem sceptycznie nastawiony do koncepcji budowy w Płocku linii tramwajowej i jestem tej koncepcji umiarkowanym przeciwnikiem. O tym, żeby po moim mieście jeździły tramwaje, marzyłem jako dziecko, jako człowiek dorosły dostrzegam zaś wiele wad budowy linii tramwajowej. Zaliczyłbym do nich wysokie koszty infrastruktury, na którą składać się muszą oprócz torowiska i sieci trakcyjnej także zajezdnia czy warsztaty. I wszystko to wybudować trzeba dla jednej linii, kilku tramwajów. Do tego dochodzą koszty utrzymania i modernizacji infrastruktury, która w przeciwieństwie do dróg kołowych nie będzie służyć innym niż publiczne środkom transportu. Oczywiście tramwaje mają także swoje zalety, choć niekoniecznie mogące się w pełni ujawnić przy tak małej skali przedsięwzięcia. Ale o zaletach niech mówią entuzjaści.
Alternatywna trasa
Pisząc ten artykuł, wychodzę z założenia, że wbrew moim zastrzeżeniom, a może nawet z ich powodu, zapadnie decyzja o budowie linii tramwajowej. Jeśli tak, to chciałbym przedstawić propozycję alternatywnego jej przebiegu, który w mojej ocenie pozbawiony jest kilku wad obecnej koncepcji, a ma też w stosunku do niej pewne zalety.
Zasadniczą różnicą między moją koncepcją a koncepcją sprzed 30 lat, która, jak sądzę, jest podstawą pomysłu budowy linii tramwajowej lansowanego przez obecne władze miasta, jest trasa linii między Podolszycami a PKN Orlen. Jest to jednocześnie element, który może się niektórym wydać największą słabością mojej koncepcji, choć ja uważam, że mam mocne argumenty.
Moja koncepcja zakłada, że za rondem Wojska Polskiego linia tramwajowa skręcałaby na północ w kierunku ulicy Otolińskiej, biegnąc w przybliżeniu w równej odległości od ulic Granicznej i Urodzajnej. Ulicę Otolińską linia mogłaby przeciąć w miejscu skrzyżowania z ulicą Boryszewską (można tam zmodernizować skrzyżowanie i zainstalować sygnalizację świetlną, która umożliwiałaby wolny przejazd tramwajom). Dalej linia mogłaby przebiegać w przybliżeniu wzdłuż ulicy Jędrzejewo i wzdłuż północnej granicy lotniska do ulicy Bielskiej, którą przecinałaby obok Cmentarza Komunalnego. Oprócz jezdni w tym samym miejscu następowałoby przekroczenie linii kolejowej. Dalej trasa prowadziłaby po północnej stronie jaru Brzeźnicy do ulicy Długiej i jej skrzyżowania z ulicą Łukasiewicza. Przebieg trasy poza tym skrzyżowaniem może być rozwiązany według jednego z dwóch wariantów - albo dalej wzdłuż ulicy Długiej, albo na północ w kierunku bramy nr 2 PKN Orlen. Tutaj nie upieram się przy żadnym konkretnym rozwiązaniu, podobnie jak przy dalszym przebiegu trasy, tj. czy linia miałaby skręcać do szpitala, do Maszewa, czy trzecim mostem prowadzić na drugi brzeg Wisły do Radziwia.
Komunikacyjny kręgosłup nowych osiedli
Zakładam, że najwięcej kontrowersji wywoła pomysł poprowadzenia linii praktycznie przez puste dziś pola. Przeciwnicy tej koncepcji mogą mi zarzucić, że w ten sposób linia ta nie spełni swojej funkcji, bo nie odciąży głównej arterii miasta, czyli alei Piłsudskiego - Jachowicza - Kobylińskiego, nie umożliwiając dojazdu z Podolszyc do centrum. Paradoksalnie jednak jestem zdania, że ta koncepcja ma szansę odciążyć tę arterię bardziej niż koncepcja sprzed 30 lat. Przede wszystkim znacząca liczba płocczan mieszkających na Podolszycach, w Borowiczkach czy nawet poza granicami miasta (a podobno linia ma się zaczynać w Słupnie) będzie mogła dojechać do pracy w Orlenie lub w Płockim Parku Przemysłowo-Technologicznym, nie przejeżdżając przez centrum miasta.
Jeśli wierzyć planom obecnych władz miasta, to należy liczyć się z tym, że w PPPT pracować będzie kilkanaście tysięcy osób. Moją koncepcję opracowałem, biorąc te plany za dobrą monetę. I to one dają mi podstawę do sformułowania kolejnego silnego argumentu za zaproponowaną koncepcją przebiegu linii tramwajowej. Jeśli w PPPT rzeczywiście pracować będzie kiedyś kilkanaście tysięcy osób, to zakładać należy, że znaczącą część stanowić będą pracownicy spoza miasta, bo Płock takich rezerw siły roboczej nie ma. Tych ludzi trzeba będzie gdzieś zakwaterować. Gdzie? Najlepiej na nowych osiedlach wybudowanych wzdłuż linii tramwajowej między ulicą Wyszogrodzką a Otolińską.
Linia tramwajowa razem z biegnącą wzdłuż niej ulicą (co najmniej o parametrach drogi zbiorczej) mogłaby stanowić komunikacyjny kręgosłup tych nowych płockich osiedli. Gdyby władze miasta zdecydowały się przyłączyć do Płocka teren wsi Boryszewo Nowe usytuowany wzdłuż ulicy Jędrzejewo, osiedla mogłyby powstać po obu stronach tego komunikacyjnego kręgosłupa. Co więcej, powstanie na tym terenie linii tramwajowej byłoby impulsem do zagospodarowania tego terenu. Mógłby tam powstawać nowy Płock. Płock na miarę Podolszyc z lat 80. i 90. ubiegłego wieku.
Budowa bez utrudnień
Napiszę jeszcze o kilku innych zaletach, jakie ma według mnie proponowana koncepcja przebiegu trasy linii tramwajowej. Oprócz alternatywnej drogi dojazdu do Orlenu i PPPT zyskujemy też możliwość szybkiego dojazdu do Szpitala na Winiarach oraz do Cmentarza Komunalnego dla mieszkańców Podolszyc i osiedli położonych dalej na wschód. Dałoby się w ten sposób odciążyć ulicę Bielską w okolicach 1 listopada, choć też i w innych porach roku. Słabo skomunikowana z miastem największa płocka nekropolia zyskałaby dodatkowe połączenie. Przy okazji można by pomyśleć o wykonaniu alternatywnego wejścia na cmentarz od strony przeciwnej do ulicy Bielskiej.
Kolejną zaletą jest mniejsza liczba miejsc wymagających kosztownych budowli inżynierskich. Chcąc poprowadzić linię tramwajową przez okrzepniętą tkankę miejską śródmieścia, musimy brać pod uwagę budowę:
- tunelu lub estakady nad torami kolejowymi,
- wiaduktu nad ulicą Spółdzielczą,
- sporego mostu nad jarem Brzeźnicy.
Tymczasem poprowadzenie linii według mojej koncepcji oznacza prawdopodobnie wybudowanie jedynie tunelu łącznie pod ulicą Bielską i linia kolejową. Estakada nie wchodzi raczej w grę ze względu z jednej strony na bliskość lotniska, a z drugiej na linię kolejową, która w tym miejscu przebiega na dość wysokim w stosunku do jezdni nasypie.
Kolejną zaletą jest to, że budowa tunelu i jej zaplecze zostałyby zlokalizowane na terenach nieużytków, które praktycznie nie są zamieszkane. Dla odmiany rozbudowa wiaduktu nad Spółdzielczą czy przejścia przez tory wzdłuż Piłsudskiego znalazłaby się w miejscach, gdzie prowadzenie tego typu prac groziłoby utrudnieniami w ruchu. Podobnie jak budowa torowiska i trakcji wzdłuż głównej arterii komunikacyjnej miasta. Na ewentualny zarzut o konieczności zamknięcia dla ruchu ulicy Bielskiej i linii kolejowej od razu chciałbym odpowiedzieć, że przy dzisiejszym stanie techniki można przeprowadzić prace budowlane bez zamykania ruchu nawet na godzinę. I mam pomysł na technologię wykonania tych prac w taki sposób, którym mogę się podzielić z ewentualnymi projektantami.
Jeszcze jedną zaletą takiego przebiegu linii tramwajowej jest możliwość usytuowania zajezdni w przybliżeniu w połowie trasy, czyli prawdopodobnie gdzieś na obecnych polach między Wyszogrodzką a Bielską. To usprawni zarówno ekspediowanie tramwajów na trasy i ich powrót, jak również szybsze usuwanie ewentualnych usterek. Gdyby linia tramwajowa miała przebiegać przez centrum miasta, usytuowanie zajezdni w tak dogodnym punkcie trasy byłoby zapewne utrudnione.
Po co odkurzać starą koncepcję
Podsumowując, chciałbym podkreślić, że jeśli nasze miasto ma zdecydować się na ten ogromny finansowy i inwestycyjny wysiłek, jakim byłaby budowa linii tramwajowej, to dobrze by było, żeby inwestycja ta była inwestycją w przyszłość, a nie jedynie próbą odkurzenia koncepcji sprzed 30 lat, która od chwili powstania zdążyła się już zestarzeć i w dużym stopniu zdezaktualizować. Zamiast wtłaczać na siłę linię tramwajową w istniejącą tkankę miasta, uczyńmy z niej szkielet, wokół którego wyrośnie jego nowa część, jego przyszłość. Zdaję sobie sprawę, że moja koncepcja nie jest pozbawiona wad, ale uważam, że jest to poważna i warta rozpatrzenia alternatywa dla lansowanej dotąd koncepcji.
*Autor jest adiunktem w Instytucie Budownictwa Politechniki Warszawskiej w Płocku, gdzie prowadzi między innymi zajęcia z zakresu budownictwa komunikacyjnego. Jest aktywnym forumowiczem na Gazeta.pl, który bierze udział w dyskusjach pod nickiem roman_j
Źródło: Gazeta Wyborcza Płock