Jechałem ongiś z pewnym kierowcą na 306, który do autobusu przywlókł głośniki do iPoda i zapuścił heavy metal na pół wozu.
Może gdybym był entuzjastą tego typu brzmień, to by mi się to pewnie podobało, jednakże nie jestem i to była wg. mnie przesada.
Co innego natomiast, jeśli kierowca (głośniej bądź ciszej) puszcza sobie radio, ale tak, że słychać jeszcze z przodu. To się chwali.
Pewnego razu, gdy jeździłem ze znajomym na 710, na Polkolorze podeszła do nas starsza pani (taka dość sympatyczna, nie-moherowa) i mówi: "Takie powinny być autobusy, muzyki można posłuchać, wiadomości się dowiedzieć"
Uzupełnieniem dodam, że puściłem radio z komórki, bodajże ZET w tym przypadku...
