Defibrylatory w komunikacji
Moderatorzy: Poc Vocem, Wiliam
Moim zdaniem bez sensu, tego typu urządzeń chyba nigdzie na świecie nie wozi się w autobusach. Nie zmienia to jednak faktu, że takie pieniądze można było wydać choćby na zwykłe apteczki do autobusów, jeśli jesteśmy już przy temacie ludzkiego zdrowia lub życia.elijah pisze:a nie lepiej byłoby przeznaczyć te 1,5 bańki na defibrylatory AED w tramwajach i autobusach?
noidea
Są zbyt mało potrzebne w stosunku do ceny. A jestem gotów stwierdzić nawet, że są absolutnie niepotrzebne. Chyba że chcesz szkolić wszystkich kierowców na ratowników medycznych z odpowiednimi uprawnieniami do użycia defibrylatora.elijah pisze:To że się nie wozi nie znaczy że nie są potrzebne. Są po prostu drogie, a to nie znaczy, że niepotrzebne.
noidea
E tam, te najnowsze urządzenia nie wymagająwiedzy tajemnej. Guzik, rączki, krótka instrukcja - parę punktów po parę słów. To ma ratować życie ludziom przez ludzi z ulicy, a nie być zabawką dla wtajemniczonych.
Dlaczego pieprzone pierożki są dobre, a pieprzone życie już nie? (B. Schaeffer)
Historia uczy jednego - nigdy nikogo niczego nie nauczyła.
Historia uczy jednego - nigdy nikogo niczego nie nauczyła.
I właśnie dlatego te zamontowane w metrze mają adnotację "obsługa tylko przez odpowiednio przeszkolony personel", czy jakoś tak?chester pisze:E tam, te najnowsze urządzenia nie wymagająwiedzy tajemnej. Guzik, rączki, krótka instrukcja - parę punktów po parę słów. To ma ratować życie ludziom przez ludzi z ulicy, a nie być zabawką dla wtajemniczonych.
noidea
Bzdura na bzdurze.
AEDa może, a wręcz jest zobowiązany użyć każdy udzielający pierwszej pomocy - co za logika byłaby w konstruowaniu urządzenia gadającego, jednoprzyciskowego, które ogarnie każdy młotek jeśli tylko będzie musiał i chciał.
Proponuję obejrzeć sobie kilka filmików na youtubie o tym jak taka defibrylacja przebiega i jak jest banalnie prosta - może kiedyś komuś się przyda i nikt nie będzie takich mitów "o użyciu przez ratownika" szerzył. A wiem co mówię, bo sam jestem ratownikiem.
Wracając jednak do tematu - chyba około 4 urządzeń już znikło ze stacji bo zwyczajnie je ktoś sobie zwędził.
Co więcej, temat nie wydaje się być taki banalny jak na pozór wygląda - zobaczycie, że za jakieś 20-30 lat tego typu urządzenia i pewnie wiele innych będą wymagane w pojazdach tak jak dzisiaj pasy w samochodach osobowych. Tu działa zasada płacę-za-bilet = oczekuję-bezpieczeństwa. Tak więc radzę już powoli z taką myślą się oswajać. Jeszcze chwila i pewnie do AEDów będą wkładać gpsy z nawigacją, a więc nie ma co szukać przeciwwskazań - jeśli urzędnicy (i wy) zdalibyście sobie sprawę, jak bardzo takie urządzenie ratuje życie w szczególnych przypadkach, nikt nie rozkminiałby czy to jest potrzebne czy nie. Swoją drogą nie ma chyba statystyk ile osób popada w stan zagrożenia życia w środkach KM, i to jest błąd.
A szkolenie z kwalifikowanej pierwszej pomocy to powinni chyba mieć wszyscy kierowcy w ramach kursu autobusiarzy i motorowych na przewóz osób i rzeczy, hę?
AEDa może, a wręcz jest zobowiązany użyć każdy udzielający pierwszej pomocy - co za logika byłaby w konstruowaniu urządzenia gadającego, jednoprzyciskowego, które ogarnie każdy młotek jeśli tylko będzie musiał i chciał.
Proponuję obejrzeć sobie kilka filmików na youtubie o tym jak taka defibrylacja przebiega i jak jest banalnie prosta - może kiedyś komuś się przyda i nikt nie będzie takich mitów "o użyciu przez ratownika" szerzył. A wiem co mówię, bo sam jestem ratownikiem.
Wracając jednak do tematu - chyba około 4 urządzeń już znikło ze stacji bo zwyczajnie je ktoś sobie zwędził.
Co więcej, temat nie wydaje się być taki banalny jak na pozór wygląda - zobaczycie, że za jakieś 20-30 lat tego typu urządzenia i pewnie wiele innych będą wymagane w pojazdach tak jak dzisiaj pasy w samochodach osobowych. Tu działa zasada płacę-za-bilet = oczekuję-bezpieczeństwa. Tak więc radzę już powoli z taką myślą się oswajać. Jeszcze chwila i pewnie do AEDów będą wkładać gpsy z nawigacją, a więc nie ma co szukać przeciwwskazań - jeśli urzędnicy (i wy) zdalibyście sobie sprawę, jak bardzo takie urządzenie ratuje życie w szczególnych przypadkach, nikt nie rozkminiałby czy to jest potrzebne czy nie. Swoją drogą nie ma chyba statystyk ile osób popada w stan zagrożenia życia w środkach KM, i to jest błąd.
A szkolenie z kwalifikowanej pierwszej pomocy to powinni chyba mieć wszyscy kierowcy w ramach kursu autobusiarzy i motorowych na przewóz osób i rzeczy, hę?
--
Oko za oko, kwit za dowód.
Oko za oko, kwit za dowód.
To dlaczego wszędzie gdzie są takie urządzenia, jest wyraźna adnotacja że obsługiwać to może tylko specjalnie przeszkolony personel? Czy może naklejki mi się przywidziały?elijah pisze:Bzdura na bzdurze.
AEDa może, a wręcz jest zobowiązany użyć każdy udzielający pierwszej pomocy - co za logika byłaby w konstruowaniu urządzenia gadającego, jednoprzyciskowego, które ogarnie każdy młotek jeśli tylko będzie musiał i chciał.
noidea
Ja się nie spotkałem w KM w Warszawie z czymś takim. Jedynie DEFIBRYLATOR AUTOMATYCZNY - DRZWICZKI ZABEZPIECZONE ALARMEM.
Inną sprawą jest to że podobno dyżurni i SOMiki są przeszkoleni w zakresie ich obsługi.
Sam AED, może poza przypadkiem miotania nim w kierunku poszkodowanego żadnej krzywdy na pewno nie wyrządzi.
Inną sprawą jest to że podobno dyżurni i SOMiki są przeszkoleni w zakresie ich obsługi.
Sam AED, może poza przypadkiem miotania nim w kierunku poszkodowanego żadnej krzywdy na pewno nie wyrządzi.
--
Oko za oko, kwit za dowód.
Oko za oko, kwit za dowód.
Pytanie nieco bez sensu. Można by się też zapytać, ile razy gaśnica w metrze była użyta, czy młotek w autobusie, czy "in emergency [...] push the roof cover open"?
Versus, ile osób w bliskiej okolicy stacji metra miało np. zawał?
Jeśli będzie świadomość istnienia urządzenia oraz jego demitologizacja (tylko przeszkolone osoby, nie dotykać, można zabić), to i będzie stosowanie.
Versus, ile osób w bliskiej okolicy stacji metra miało np. zawał?
Jeśli będzie świadomość istnienia urządzenia oraz jego demitologizacja (tylko przeszkolone osoby, nie dotykać, można zabić), to i będzie stosowanie.
Dlaczego pieprzone pierożki są dobre, a pieprzone życie już nie? (B. Schaeffer)
Historia uczy jednego - nigdy nikogo niczego nie nauczyła.
Historia uczy jednego - nigdy nikogo niczego nie nauczyła.
- hafilip84
- Jego Gryząca Albumowość
- Posty: 7496
- Rejestracja: 14 gru 2005, 21:03
- Lokalizacja: Legionowo
Chyba jednak nie. Widziałem taką gaśnicę 3 razy w użyciu na żywo... Dopóki była użyta szybko, w momencie gdy pożar dopiero zaczynał się tlić, była skuteczna... Pozwalała oszczędzić niesamowite ilości pieniędzy - bo nawet jeśli dany samochód i tak już się nie będzie nadawał do użytku, to te stojące obok nie ucierpiały w ogóle, a jeszcze był czas żeby zabrać zawartość bagażnika. I zapewne było to mniej niż koszt tych milionów gaśnic, ale powiedz to tym, którzy z tych gaśnic skutecznie skorzystali...