Gazeta Wyborcza Stołeczna pisze:Będzie tramwaj na Gocław. A metro dopiero za 25 lat?
Jarosław Osowski 2010-06-29, ostatnia aktualizacja 2010-06-28 19:45
Ratusz przyciskany przez radnych Pragi-Południe zapala zielone światło dla budowy linii tramwajowej na Gocław. Planowana tam linia metra - droga i ze zbyt zawiłą trasą - może poczekać nawet 25 lat.
Fot. Anna Bedyńska / AG
Tramwaj z bydgoskiej firmy Pesa
- Odczuwamy silne parcie dzielnicy na to, żeby zacząć przygotowania do budowy nowej trasy tramwajowej w bok od al. Waszyngtona - przyznaje Mieczysław Reksnis, szef miejskiego biura drogownictwa i komunikacji. To kolejna inwestycja, którą forsuje lokalny samorząd. Wczoraj pisaliśmy o planach przedłużenia linii tramwajowej z pętli Gocławek o pół kilometra do węzła przesiadkowego u zbiegu ul. Płowieckiej, Ostrobramskiej i Marsa. Ratusz chce, żeby w połowie dekady powstały tam pętle tramwajowa, autobusowa oraz garaż "parkuj i jedź".
Przesiadki drzwi w drzwi
Mniej więcej w tym samym czasie miałaby zostać zbudowana 5,5-kilometrowa linia tramwajowa dla 60-tysięcznego dziś Gocławia. Miasto właśnie zamawia dla niej "studium techniczno-ekonomiczne". Dokument wskaże szczegółowy przebieg torów między al. Waszyngtona a skrzyżowaniem ul. Bora-Komorowskiego z Trasą Siekierkowską. W miejscu istniejącej pętli autobusowej na Gocławiu będą też zawracać tramwaje. Wstępna analiza firmy Faber Maunsell pokazała, że przystanki dałoby się tu zlokalizować w taki sposób, że pasażerowie dojeżdżający z centrum tramwajami mogliby się przesiadać drzwi w drzwi do autobusów wyruszających w stronę peryferyjnych osiedli w Wawrze.
- Dziś system komunikacyjny w tej części Warszawy jest niewydolny. Wprowadzenie buspasa na Trasie Łazienkowskiej nie poprawiło sytuacji, a mieszkańcom Gocławia nawet pogorszyło dojazd - uważa Michał Suliborski, południowopraski radny PO i działacz stowarzyszenia SISKOM, które zabiega o rozwój komunikacji i sieci ulicznej. Podkreśla: - Nie ma szans, by to ogromne osiedle zyskało linię metra w ciągu 20-25 lat. Ta inwestycja ma żenująco niski współczynnik opłacalności, dlatego szanse, by pozyskać na nią dotacje z Unii Europejskiej, są zerowe.
Według radnego Suliborskiego badania pokazały, że trasa odnogi metra na Gocław (przez rondo Wiatraczna, przemysłowe okolice Grochowa i Dworzec Wschodni) jest mało atrakcyjna dla pasażerów - pociągi przewoziłyby tylko 10 tys. pasażerów w godzinach szczytu, a inwestycja pochłonęłaby aż 3 mld zł. Linia tramwajowa ma kosztować 160 mln zł, a korzystałoby z niej nawet 12 tys. osób na godzinę. - Dlatego rada naszej dzielnicy wielokrotnie domagała się, by przyspieszyć przygotowania do tej inwestycji - przypomina Michał Suliborski.
Którędy na Saskiej Kępie
Dyrektor Reksnis nie spisuje jednak linii metra na straty. - Ona będzie obsługiwać inne rejony niż tramwaje - zauważa i przewiduje drążenie tuneli w kierunku Gocławia "w następnej dekadzie".
Dotychczasowe pomiary przesądziły, że tramwaje na Gocław nie będą kursować ul. Saską. Tam trzeba by wyciąć ponad 80 drzew i przebudować wiadukt nad Trasą Łazienkowską. Miasto nie chce też na razie torów tramwajowych między al. Waszyngtona a Grochowską (na obrzeżach parku Skaryszewskiego). Teraz trzeba zdecydować, czy nowa linia zostanie poprowadzona wzdłuż Międzynarodowej i Afrykańskiej (z wiaduktem przecinającym na skos al. Stanów Zjednoczonych), czy wzdłuż Kanału Wystawowego i ogródków działkowych. Pierwsza trasa zbiera lepsze noty za to, że przyciągnęłaby dodatkowych pasażerów na Saskiej Kępie (przystanki u zbiegu Międzynarodowej i Zwycięzców oraz Walecznych). Uszczupli jednak liczbę miejsc parkingowych - na Międzynarodowej i Afrykańskiej samochody mogłyby stać tylko równolegle do krawężnika po jednej stronie jezdni.
Według wstępnych założeń z Gocławia kursowałyby dwie linie tramwajowe: jedna przez most Poniatowskiego do centrum i na Ochotę co 5 min, a druga przez Pragę na Bródno co 7-8 min.