[img]http://miasta.gazeta.pl/i/30/warszawa/00.gif[/img] pisze:Dlaczego hydrant w metrze jest goły?
"Wyposażenie hydrantu znajduje się u dyżurnego stacji" - głosi napis na jednym z hydrantów w galerii handlowej metra Centrum. Zaintrygowało to naszego czytelnika: "(...) rozśmieszyło mnie to trochę, ale po dłuższym zastanowieniu (...) przeraziło" - napisał w e-mailu do "Gazety" pan Tomek. Po co na stacji goły hydrant - zapytaliśmy rzecznika Metra Warszawskiego Grzegorza Żurawskiego
Karolina Kowalska: Co to jest wyposażenie hydrantu?
Grzegorz Żurawski, rzecznik Metra: - Ogólnie rzecz biorąc, wszystkie końcówki. Wężownica z końcówką do lania wody przypominająca wąż ogrodowy.
Dlaczego elementy, bez których hydrant nie zadziała, trzyma dyżurny?
- Tuż przed świętami ktoś ukradł sprzęt, a dyżurny postanowił nie wywieszać swojego zapasowego. Co by było, gdyby i ten ukradziono? Czekamy na zakup nowych części, które wkrótce zawisną przy hydrancie.
A jeśli wybuchnie pożar?
- W infrastrukturze metra to dyżurny stacji jest odpowiedzialny za ewakuację i akcję ratunkową w razie pożaru. To on pierwszy reaguje na ogień i wzywa straż pożarną. Na pewno zdąży dostarczyć końcówki. Jego reakcja jest szybsza niż jednostki strażackiej, która na dotarcie potrzebuje kilkunastu minut. Dyżurny jest odpowiedzialny za działania wszystkich służb.
To szalenie odpowiedzialna funkcja.
- Dyżurny przechodzi szereg szkoleń i kursów. W Metrze Warszawskim mamy ponad 200 świetnie wyszkolonych dyżurnych.
BezpieczeĹstwo w metrze
Moderator: JacekM
- SHADOW-XIII
- Posty: 66
- Rejestracja: 15 gru 2005, 13:12
- Lokalizacja: Londyn
Widzę że GW szuka na siłe sensacji. Zresztą to już nie pierwszy raz. Podobne sytuację, że wąż wraz z koncówką jest zdemontowany i przechowywany gdzie indziej widziałem juz w wielu miejscach. Po prostu taki wąz to chodliwy towar i zaraz zostanie ukradziony.
Lepiej, że wąz jest zamknięty i w razie potrzeby mozna go dostarczyć w kilka sekund niż miałoby się okazać ,że został przez kogoś ukradziony i nie ma go wcale.
Zresztą zanim wybuchnie pożar gasi sięgo podręcznymi środkami gasniczymi typu gaśnica którą można gasić urządzenia pod napięciem. Gaszenie wodą jest już ostatecznoscią.
wstawione znaki przestankowe
boh
Lepiej, że wąz jest zamknięty i w razie potrzeby mozna go dostarczyć w kilka sekund niż miałoby się okazać ,że został przez kogoś ukradziony i nie ma go wcale.
Zresztą zanim wybuchnie pożar gasi sięgo podręcznymi środkami gasniczymi typu gaśnica którą można gasić urządzenia pod napięciem. Gaszenie wodą jest już ostatecznoscią.
wstawione znaki przestankowe
boh
Chyba raczej naród taki, że kradnie wszystko, co się da.xxl pisze:Po prostu taki wąz to chodliwy towar i zaraz zostanie ukradziony
To niech jeden egzemplarz będzie zamknięty, a drugi w hydrancie.xxl pisze:Lepiej że wąz jest zamknięty i w razie potrzeby mozna go dostarczyć w kilka sekund niż miałoby się okazać że został przez kogoś ukradziony i nie ma go wcale
Poza tym wątpię, żeby w chwili paniki ktośz jakiegoś pomieszczenia był w stanie dotrzeć w kilka sekund idąc pod prąd biegnących ludzi w miejsce pożara (o podłączeniu węża do wody już nie wspominając).
Jednak dziennikarze bardzo szybko potrafią ludziom zrobić wodę z mózgu. Myslicie, że od razu wybuchnie tak wielki pożar, że trzeba będzie gasić go wężem gasniczym. Własnie po to buduje się metro z trudnopalnych materiałów i uzywa gasnic aby zarzewie ognia stłumic w zarodku. Gaszenie wodą to w metrze ostatecznosć. Najpierw trzeba wyłączyć zasilanie elektryczne oraz trzecią szynę, a dopiero gasić wodą. Najpierw używa się sprzętu podręcznego.
A komu ma słuzyć ten drogowskaz. Nie myslisz chyba, że gdy wybuchnie pożar ktoś z pasażerów rzuci sie do gaszenia wodą z węża ginąc przy tym porażony prądem z 3 szyny. Do tego to nie jest pusta skrzyneczka. W tej skrzyneczce jest złącze do którego podłącza się węża. Równie dobrze może słuzyć do podłączenia weża przez straż pożarną.
Pewnie hydrant uliczny też powinien mieć węża ????
wstawione znaki przestankowe
boh
gronostaj pisze:Jeśli hydrant jest gdzieś indziej niż być powinien, to po co pusta skrzyneczka, która tylko dezorientuje i jest tylko "drogowskazem"??
A komu ma słuzyć ten drogowskaz. Nie myslisz chyba, że gdy wybuchnie pożar ktoś z pasażerów rzuci sie do gaszenia wodą z węża ginąc przy tym porażony prądem z 3 szyny. Do tego to nie jest pusta skrzyneczka. W tej skrzyneczce jest złącze do którego podłącza się węża. Równie dobrze może słuzyć do podłączenia weża przez straż pożarną.
Pewnie hydrant uliczny też powinien mieć węża ????
wstawione znaki przestankowe
boh
gronostaj pisze:MIEJSCE NA HYDRANT BEZ HYDRANTA.
a sądzę, iż w przypadku zagrożenia szybciej i fachowiej zareaguje dyżurny stacji niż szary przechodzień!
gronostaj pisze:A czy to nie jest przypadkiem kuszenie losu?
Czy nie byłoby łatwiej zareagować przypadkowemu podróżującemu niż dyżurnemu stacji, który nie waruje non stop pod hydrantem?
A kiedy się wyłącza trzecią szynę jak jest pożar? Przecież pociąg może wjechać na palącą się stację i spanikowani ludzie tez mogą się niechcący wśród paniki władowac na tory!
No właśnie aby uniknąć tego typu sytuacji hydrant w metrze jest zamknięty i dzięki Bogu że nie ma tam węża .
Na wszystkich stacjach jest system telewizji przemysłowej oraz w każdym pomieszczeniu są czujki systemu p.poż. I tak wszystkie sygnały spływają do pomieszczenia dyżurnego stacji oraz do dyspozytora ruchu i stanowiska straży pożarnej.
Tak że sygnał o zarzewiu ognia jest przesyłany od razu w 3 różne miejsca Detektory wychwytują pojawienie nawet niewielkiego dymu. Większosć pomieszczeń jest wyposażona w system automatycznego gaszenia.
Jakoś nie mogę sobie wyobrazić że człowiek który nie ma żadnego przeszkolenia nie wie jakie są zagrożenia w metrze dopada do hydrantu wyciąga węża i zaczyna wszystko polewać wodą ginąc przy tym porażony prądem.
A co do pociągu to chyba nie wyobrażasz sobie że maszynista nie wypusci ludzi na peron tylko z drugiej strony wprost na szynę pod napięciem. Zresztą szynę zaraz po wjeżdzie pociągu i tak by wyłączono.
Kuszenie losu to będzie jak ten wąż pozostanie dostępny dla pasażera.
- MeWa
- Cukiereczek
- Posty: 24727
- Rejestracja: 14 gru 2005, 21:34
- Lokalizacja: Czachówek Centralny Południowo-Środkowy
tego hydranta od dawna tam nie ma, natomiast jest na drugiej antresoli.
Nie mniej jednak za stację odpowiada dyżurny i lepiej żeby on miał całe wyposażenie, gdyż on może odpowiednio zareagować przed przyjazdem i w czasie przyjazdu Straży Pożarnej.
Nie mniej jednak za stację odpowiada dyżurny i lepiej żeby on miał całe wyposażenie, gdyż on może odpowiednio zareagować przed przyjazdem i w czasie przyjazdu Straży Pożarnej.
STACJA METRA "RATUSZ" POWINNA NAZYWAĆ SIĘ "PLAC BANKOWY"
[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]
[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]
ŻW pisze:Policjanci udają turystów
Stróże prawa wzięli pod lupę pociągi i metro
Z biletami i plecakami jeżdżą pociągami i metrem. Łapią złodziei i wandali. Tak policjanci z komisariatów kolejowego i metra przygotowują się do wakacji.
– Już wiemy, że nasza akcja przynosi efekty i będzie kontynuowana. Na pewno znacznie więcej policjantów pojawi się w pociągach w lipcu i w sierpniu, kiedy ruch jest nasilony – wyjaśnia komisarz Waldemar Płoński, komendant komisariatu kolejowego.
Zamiana na trasach
Metrem jeżdżą policjanci z komisariatu kolejowego, a pociągami funkcjonariusze z metra. Dlaczego policjanci zamienili się miejscami?
– Złodzieje grasujący w pociągach znają już z widzenia niemal wszystkich naszych ludzi. Dlatego wprowadzamy tam nowe twarze, czyli funkcjonariuszy z metra – tłumaczy Waldemar Płoński. Stróże prawa podróżują głównie w weekendy, w pociągach jeżdżących nocą.
– Właśnie wtedy mamy najwięcej zgłoszeń o kradzieżach i rozbojach. Zmęczeni podróżni śpią, nie pilnują swoich bagaży, a na to tylko czekają złodzieje – przyznają funkcjonariusze. Najwięcej policyjnych wywiadowców będzie jeździło w dalekobieżnych pociągach podczas świąt i w weekendy.
Jeżdżą bez zniżek
Funkcjonariusze, aby nie zostali zdemaskowani, kupują bilety bez żadnych zniżek i mają pokaźnych rozmiarów bagaże.
– Są rozmieszczeni tak, żeby w każdym wagonie był co najmniej jeden policjant – mówi Waldemar Płoński. Stróże prawa zajmują miejsca na początku wagonu, aby mieć oko na cały korytarz. Najczęściej podróżują trasami kolejowymi w stronę Gdańska, Poznania i Krakowa. To właśnie na tych odcinkach jest najniebezpieczniej.
Każdy policjant ma przy sobie telefon komórkowy, by w razie potrzeby szybko skontaktować się z kolegami z innych wagonów. – Dopiero się rozkręcamy. W wakacje na pewno będzie nam łatwiej namierzać kieszonkowców, przeróżnych rozbójników czy chuliganów – cieszą się już warszawscy funkcjonariusze.
Łapią wandali
Z kolei w stołecznym metrze funkcjonariusze na gorącym uczynku najczęściej zatrzymują dewastatorów i odstraszają kieszonkowców.
– Kiedy złodziej widzi, że ktoś inny jest legitymowany przez policjanta w cywilnym ubraniu, na pewno zrezygnuje z okradzenia kogokolwiek. Nie wie bowiem, ilu nas jest w danym momencie i czy akurat nie jest obserwowany przez policjanta – mówi podkom. Krzysztof Radzik, zastępca komendanta komisariatu metra warszawskiego.
Funkcjonariusze z jednostki kolejowej „wypożyczani” są przez metro głównie w piątki i soboty wieczorem. Wtedy jest największy ruch w podziemnej kolejce.
– Ludzie wracają z imprez, pubów. Pod wpływem alkoholu zapominają, że kieszonkowcy polują na ich portfele i telefony komórkowe – dodają mundurowi.
Potrzebna samopomoc
– Dobrze się uzupełniamy z kolegami z komisariatu kolejowego. Kiedy tamci funkcjonariusze mają natężenie ruchu u siebie, u nas jest pusto, i odwrotnie – mówi Krzysztof Radzik. – I tak, gdy w święta ludzie podróżują pociągami, w metrze jest dużo mniejszy ruch. Podobnie w wakacje. Wtedy w metrze jest o połowę mniej podróżnych – dodaje.
No i teraz, jadąc z nieznajomymi osobami w przedziale, lepiej nie opowiadać kawałów o policjantach, bo można będzie zostać ukaranym za obrazę funkcjonariusza na służbieŻW pisze:POLICJANCI CYWILE
- Funkcjonariusze ze Śródmieścia od kilku tygodni chodzą do klubów i dyskotek. Udając imprezowiczów dyskretnie obserwują, czy w lokalu są sprzedawane bądź zażywane narkotyki.
- Policjanci udając plażowiczów zatrzymali pedofila, który nad Wisłą umówił się ze swoją ofiarą. Policjanci urządzili zasadzkę. Wywiadowcy opalali się w kąpielówkach. Ich koledzy czekali w krzakach na rozwój sytuacji. Kiedy zboczeniec przywitał się z dzieckiem, został zatrzymany przez półnagich policjantów.
- Dzięki temu, że policjant i policjantka udawali zakochanych, udało się rozbić stołeczny gang porywaczy. Przestępcy spotkali się w restauracji na Ursynowie. Funkcjonariusze usiedli obok ich stolika i udawali parę. Obserwowali przestępców. Czekali na dogodny moment do ich zatrzymania. Kiedy policjanci po cywilnemu dali sygnał, do lokalu wbiegli antyterroryści i zatrzymali bandytów.
- Policjanci udają też pasażerów komunikacji miejskiej i obserwują kieszonkowców. Co miesiąc dzięki akcji „Komunikacja” udaje się im zatrzymać kilkudziesięciu drobnych przestępców.
